Aplikacja komornicza cz. III

  • Autor wątku Autor wątku Bielas23
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
na moje oko to jest co najmniej kilka we wrocku ale wszystko zalezy od rozumienia pojecia "hurtownia", bo dla mnie spelnia to kryterium kancelaria ktora posiada juz powyzej 10 000 km rocznie. Oczywiscie sa wieksze i mniejsze...wg mojego uznania przy takiej ilosci spraw traci sie kontrole nad "egzekucja", nie mowiac juz o skutecznosci..zdrowa ilosc dla kazdego komornika to przedzial pomiedzy 2000-4000 km rocznie ..
 
Talib220 napisał:
zdrowa ilosc dla kazdego komornika to przedzial pomiedzy 2000-4000 km rocznie ..
Zatrudnienie 5 osób a 30 osób powoduje przesunięcie "rozsądnego" przedziału...nie uważasz?
 
Nie bo z doswiadczenia wiem ze w wiekszych kancelariach zawsze panuje burdel....kazdy tnie koszty, a takiemu pracownikowi za psi h....na niczym raczej nie zalezy....wiec w aktach leza pieniadz ale nie ma ludzi ktorzy potrafia odpowiednio czytac akta i interpretowac roznorakie odpowiedzi z urzedow, a jak nawet sa to nikomu nie chce sie wychodzic pond szerg i zrobic cos wiecej niz do niego nalezy bo niby po co, na co i za co?. Komornik tez nie jest w stanie tego skontrolowac bo takiej ilosci akt nie przejrzy. A w zyciu tak juz jest ze jak sam czegos nie zrobisz to nikt DOBRZE nie zrobi za ciebie.,
 
Uważam podobnie - wiem, że wtedy kombinują z kierownikami, zastępcami - jest niby asesor/rzy ale to nie to samo jak samemu pilnujesz.
Normalna kancelaria, załóżmy 5 lat + to najlepiej 7-12 osób.
Przy 30 osobach jest burdello a i sam komornik nie ogarnie towarzystwa-o sprawach nie wspomnę-nawet jakby węgorze wciągał jeden za drugim ;)
Inna sprawa, że w hurtowniach nikt się jakością nie przejmuje, co zresztą widać.
 
Bartata,ja po 5 latach studiow i np roku aplikacji nie uwazalbym sie za wykonujacego prace merytoryczna klepiac caly dzien przekazania/umorzenia-nie zgodzisz sie ze mna? Odnies to do aplikanta radcowskiego/adwokackiego,ktory prowadzi juz sam sprawy zalozmy pod okiem patrona. Praca u komornika jest ciekawa tylko wtedy jezeli robisz przekrojowo wszystko,jezeli akurat jest cos trudniejszego z czym nie poradzi sobie pracownik biurowy,bo nie ma podstaw. Widzisz jakas merytoryke w 20 kliknieciach myszka i poczekaniu sekundy jak system sam podstawi dane i wygeneruje pismo?

Zreszta wchodzac na ten temat nalezaloby porownac stopien merytorycznego skomplikowania pracy komornika i radcy/adwokata,ktorego w ogole szkoda porownywac,nie ma co sie czarowac:)
 
Ostatnia edycja:
Nie do końca jestem przekonany czy postanowienie o kosztach generuje się tak po prostu...biorąc pod uwagę to co piszą koledzy w postach powyżej to w kancelariach jak w każdych biurach panuje często bałagan w tym bałagan w sprawach, w kosztach itp. Postanowienie o kosztach bardzo często należy ręcznie modyfikować a tym samym szukać przyczyny rozbieżności między tym co "pluje" system a co powinno być faktycznie naliczone w sprawie.
Praca u komornika to praca biurowa i nie ma co sobie czymś innym mydlić oczu. A jak każda praca biurowa po pewnym czasie cechuje ją monotonia i tyle.
Oczywiście, że są działki może nieco bardziej lub mniej rożnorakie w swej istocie ale suma sumarum monotonia pracy biurowej sięga wszędzie..i albo umie się ktoś w tym odnaleźć albo nie.
Co do rejestracji spraw...bo gdzieś tam też mi to mignęło..tą akurat czynność uważam za jedną z bardziej rozwijających w kancelarii. Nie mówię oczywiście o zassysaniu EPU do systemu. Wnioski można rejestrować 2-3 -9 lat a i tak zawsze zawsze trafia się na coś co sprawia problemy...a to źle skonstruowany tytuł, a to niejasny wniosek, a to tytuł zagraniczny i tak można długo. Uważam że osoby rejestrujące sprawy i robiące pierwsze czynności bardzo często - choć nie zawsze oczywiście - są najlepszymi merytorycznie pracownikami w kancelarii, bez względu na nomenklaturę...asesor, aplikant, czy referent.
 
Bartata napisał:
Co do rejestracji spraw...bo gdzieś tam też mi to mignęło..tą akurat czynność uważam za jedną z bardziej rozwijających w kancelarii. Nie mówię oczywiście o zassysaniu EPU do systemu. Wnioski można rejestrować 2-3 -9 lat a i tak zawsze zawsze trafia się na coś co sprawia problemy...a to źle skonstruowany tytuł, a to niejasny wniosek, a to tytuł zagraniczny i tak można długo. Uważam że osoby rejestrujące sprawy i robiące pierwsze czynności bardzo często - choć nie zawsze oczywiście - są najlepszymi merytorycznie pracownikami w kancelarii, bez względu na nomenklaturę...asesor, aplikant, czy referent.
Święte słowa! :brawo:

Nie zgodzę się jednak z tezą, iż w hurtowniach (choć ja mam może trochę inna klasyfikację hurtowni) zawsze panuje bałagan. Moje doświadczenia są zgoła inne. Z moich obserwacji wynika, iż znacznie częściej, dużo większy chaos panuje w kancelariach na 4.000 - 7.000 KM rocznie, niż w prawdziwych hurtowniach. Wynika to z tego, iż ci prawdziwi "masowcy" mają zarówno możliwości programu jak i procedury rządzące pracą w kancelarii wyregulowanie i podkręcone do takiego stopnia, że wszystko działa jak w maszynie.
A teraz poprawcie mnie jeżeli się mylę, żaden z Was nigdy nie pracował w żadnej hurtowni, prawda? ;)
 
Pewnie nie można generalizować, ale mialem kolegów z hurtowni warszawskiej i łódzkiej (już tam nie pracują). Jakie tam się cuda działy to można by książkę napisać. Oni nawet akt nie prowadzili, tylko wszystko luzem leżało, dopiero jak trzeba było akta przekazać lub przesłać do sądu czy zarchiwizować, to naprędce akta sklecali. Często były one niekompletne, bo część pism lub zwrotek się zapodziała. Często w aktach brak pełnomocnictwa, a jak sprawa z EPU to na bank. Nie mówiąc już, że nikt tam nie ma nad niczym kontroli, bo przy tylu pracownikach i tylu sprawach wszystko się rozmywa. Nie wiadomo tak naprawdę kto za co odpowiada. Najlepszy przykład- spróbujcie kiedyś zadzwonić do hurtowni usiłując się czegoś dowiedzieć. Jeśli w ogóle się dodzwonicie, co graniczy z cudem, to i tak nie uzyskacie odpowiedzi na wasze pytanie. Sprawdzone wielokrotnie.
 
Oczywiście inna jest klasyfikacja hurtownika w kontekście całego kraju a inna hurtownika na dane miasto, bo w każdym się znajdzie jakiś który na realia danego miasta wyraźnie "ciśnie" odstając od reszty, pomijam jakieś wygnajewa choć to i tak jak wskazuje praktyka nie jest przeszkodą.
Pomijając, że w życiu bym nie pracował w hurtowni to chyba praca w takiej fabryce nie jest czymś, czym ktoś raczy się chwalić powszechnie - czy to forum czy w cv szukając pracy w kancelariach gdzie "uprawia się" prawdziwą egzekucję.
Osobiście znam osoby, które czy to incydentalnie czy przez całą aplikację pracowały w topowych stołecznych hurtowniach.
Ogólnie zgadzam się z powyższą wypowiedzią kom86
 
kom86 napisał:
Najlepszy przykład- spróbujcie kiedyś zadzwonić do hurtowni usiłując się czegoś dowiedzieć. Jeśli w ogóle się dodzwonicie, co graniczy z cudem, to i tak nie uzyskacie odpowiedzi na wasze pytanie. Sprawdzone wielokrotnie.

Mega hurtownia warszawska - moderacja - przez telefon wszystkie informacje w 3 minuty, kompetentny i kulturalny pracownik i ogolnie super.

Komornik w miesice powiatowym 30 tys mieszkancow - telefon odbiora jak wiatr zawieje, odpowiedz - musi Pan przyjechac i na miejscu zapoznac sie z aktami, ja Panu przez telefon zadnych informacji udzielac nie bede.

Dlatego byc moze male kancelarie maja coraz mniej swiadomych klientow, a dobrze zorganizowane coraz wiecej. Chociaz nadal niektorym ciezko to pojac.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Z tego co pamiętam, piszesz z punktu widzenia wierzyciela - ale szczerze od kiedy "dłużnikom" ( bo jak to stwierdzić po kablu ) udziela się informacji telefonicznie ?
Od kiedy komukolwiek telefonicznie ...
Nic nie wiem na temat nowelizacji w tym temacie.
Wiadomo, że wierzycieli poznaje się po głosie ... ale to też telefon, czyli j.w. - choć powszechnie wiadomo jak jest - a inaczej być nie może.
Być może inne są tel dla interesantów a inne dla dłużników we wspomnianej wyżej kancelarii ( być może podobne rozwiązanie jest w innych kancelariach ) - nie wiem, nie próbowałem dzwonić.
 
Piszę z perspektywy osoby która bierze udział w tym systemie i której doświadczenia są skrajnie odmienne od waszych przemyśleń na jego temat.
 
No cóż, po prostu omijamy kancelarie które nie idą z duchem czasu.

A one mogą sobie potem siedzieć obrażone na cały świat. I pewnie siedzą, nie wiem, nie interesowało mnie to.
 
Słow parę o hurtowniach i ich magnesie na wierzycieli, o ktorym pisałem juz wcześniej tzn. szybko, tanio i nieskutecznie: Najbogatsi komornicy w Polsce - WPROST.
A że nieskuteczność może być zaletą, to juz patologia naszego systemu podatkowego. Dziwię się, że nikt się wcześniej nie zajął wynaturzeniami związanymi z masowymi wierzycielami i ich zbrojnym ramieniem czyli hurtowniami. Generuje to przecież gigantyczne straty dla budżetu państwa.
 
Załóż partię i zmieniaj świat.

Jako ciekawostkę powiem, że jeden z warszawskich komorników na skargę na czynności i żądanie akt odpowiada sądom, podając login i hasło do systemu teleinf. żeby sąd sobie mógł obejrzeć akta online. Tak, wiem, że niektórym nie mieści się to w głowie.
 
Zgadza się - nie mieści bo to patologia.
I tyle o hurtowniach bo to nijak ma się do aplikacji.
 
Komornik SQL - pismo do wierzyciela wysyłane drogą elektroniczną - pytanie:
Jak opatrzyć je podpisem elektronicznym by na szablonie pojawiła się adnotacja o opatrzeniu podpisem z certyfikatem ?
Najmocniej przepraszam, jeśli takie pytanie nie powinno znaleźć się w tym temacie
 
Przyznam, że ja tej dyskusji o hurtowniach zupełnie nie rozumiem. Odwołując się do mojego ulubionego klasyka egzekucji i na korzyść wszystkich powiem, że LLawyer powinien wezwać rewta o opłatę stałą z art. 53 a.2, a nie dłużnika.
Jest już liczne orzecznictwo na ten temat m.in. Było o tym przed Sądem Najwyższym ( sygn. 57/13). Opłatę stałą uiszcza rewt, ta opłata staje się jego kosztem i dopiero wtedy można ją egzekwować od dłużnika. Ja tak robie, wierzyciele płacą i płaczą... ale jakoś nie chcą nowych spraw kierować :(
 
Z calym szacunkiem ale...takie orzecznictwo zabilo instytucje odnalezienia majatki, placic to sobie moga wierzyciele odnalezienie majatku na terenach gdzie jest jeden komornik i krotko nowiac nie maja wyjscia, a inaczej wezwiesz takiego raz np o 300, 500. 1000 zl to co zrobi? Juz wiecej od niego wniosku nie zobaczysz. Ja robie standardowo, odnalezienie placi dluznik bez jego wczesniejszego zaliczkowania przez wierzycielela, orzecznictwo to nie wyrocznia a ustawa pozwala na taka interpretacje , a z tego co wiem to art. 53 nie zostal objety jakakolwiek nowelizacja w tym zakreaie zeby jano wskazac kto ma zaplacic pozostala czesc oplaty za odnalezienie- najwyzej sie ktos zaskarzy i co z tego? Ile takich skarg bedzie?
 
Ostatnia edycja:
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra