Od czasu do czasu zaglądam na to forum i to jest szokujące co tu czytam.Jak to jest możliwe, że ludzie, którzy zdali egzamin wstępny na aplikację, a więc domniemywam, że znają przepisy ustawy o komornikach sądowych i egzekucji nie dają sobie wytłumaczyć, że aplikacja ta jest naprawdę aplikacją szczególną w odróżnieniu do pozostałych i że szczególność ta głównie łączy się ze stosunkiem pracy pomiędzy aplikantem a komornikiem i że do takiego stosunku nie można nikogo zmusić. Tym bardziej szokuje mnie odwoływanie się do sytuacji notariatu, straszenie Ministrem itp. Przecież ogólnie wiadomo, że Pan Minister nie jeden raz wyświadczył już niedźwiedzią przysługę fundując łatwy egzamin wstępny na aplikację, efekty widzieliśmy już i u notariuszy i u adwokatów. Wiadomo, że Panu Ministrowi chodzi tylko o poparcie polityczne, a nie o dobro samorządów czy tym bardziej aplikantów- zawód ze swojej strony jak mógł tak otworzył, swój obowiązek spełnił- a że nie ma to realnego przełożenia to już inna bajka.
A Samorząd komorniczy radę sobie da z tym prezentem i wyjdzie z tego z twarzą, bo w odróżnieniu od notariuszy tu są inne regulacje prawne- i niestety do niektórych użytkowników tego forum to nie dochodzi.
Niestety posiadanie uchwały o pozytywnie zaliczonym egzaminie wstępnym nie czyni jeszcze nikogo aplikantem komorniczym. Czytając wypowiedzi niektórych osób mam wrażenie, że myślą, że posiadanie takiej uchwały miało im dać magiczną moc, która spowoduje, że każdy komornik będzie chciał ich zatrudniać,a jeśli komornik pozostanie jakimś cudem odporny na tę magię, to już na pewno szanowna Rada zauroczona działaniem takowej uchwały użyje swych tajemnych mocy i zmusi komornika do zatrudnienia młodego człowieka . Niestety w kancelariach komorniczych panują normalne zasady rynku- zatrudnia się tego na kogo jest zapotrzebowanie, a o tym jakie jest zapotrzebowanie na jakiego typu pracowników decyduje sam komornik i samorządowi nic do tego. Jeśli komornik nie ma potrzeby zatrudniać osoby w charakterze aplikanta to tego nie zrobi, chociażby miał przed sobą kandydata najwspanialszego z najwspanialszych, z egzaminem wstępnym zdanym na 150 pkt, kursem samoobrony i innymi przydatnymi cechami. To,że ilość miejsc pracy na tym rynku jest ograniczona było i jest wiadomo, tego nikt nie ukrywał. Teksty typu " jestem zawiedziony tą aplikacja" trącą naiwnością. Wystarczyło szczerze pogadać z jakimś asesorem lub aplikantem, jak się sprawy mają, albo wejść na to forum i poczytać dobre rady udzielających się tu asesorów lub aplikantów, i wziąć sobie do serca, ze w tym zawodzie naprawdę należy liczyć na siebie i że pewnie niedogodności na początku kariery to norma ( oddalone od miejsca zamieszkania miejsce pracy, dojazdy, niska płaca itp), a nie teraz publicznie narzekać jak to źle się w korporacji komorniczej dzieje, bo do pracy za daleko, bo za mało płacą, Rada nie wyznaczy patronów. Tekstami typu " nie znalazłem patrona i już nawet nie szukam, zobaczymy czy rzeczywiście uniemożliwi mi to rozpoczęcie aplikacji" niczego się nie zdziała. Nie tędy droga. Swoją drogą co pomyślałby sobie Komornik zatrudniający autora tego tekstu? Skoro odpuszcza tak istotną dla siebie sprawę bo się zniechęcił i liczy na pomoc innych, to jak będzie pracował z dłużnikiem? też tak szybko odpuści, też będzie liczył, że ktoś inny go wyręczy? A w tym zawodzie zdeterminowanie i samodzielność to dwie ważne cechy i warto je uwidaczniać chociażby nawet w poszukiwaniu patrona.