Aplikacja komornicza

  • Autor wątku Autor wątku Bartata
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
kom86 napisał:
Generalnie obecnie na tę aplikację nie ma po co iść bez wcześniej załatwionej pracy u komornika

Po 20 latach demokracji i wolnego rynku pracę w zawodzie prawniczym, jak pisze kolega, "załatwia się". Chciałoby się od razu podrążyć temat i spytać, za ile i dlaczego tak drogo :D
 
Kolega zdaje się dokonał nadinterpretacji moich słów. Nie chodziło mi o żadne "załatwianie", ale sytuację w której do egzaminu wstępnego przystępuję będąc już zatrudnionym u komornika, bądź przynajmniej mając obietnicę tegoż zatrudnienia w przypadku zdania egzaminu. Ja pracę znalazłem bez znajomości, bez kombinowania- ze zwykłego ogłoszenia. Tyle, że wiedząc że wybieram się na aplikację komorniczą szukałem pracy już od początku roku, więc do egzaminu przystępowałem po paru miesiącach przepracowanych w kancelarii. Natomiast większość zaczynała szukać pracy po wynikach egzaminu wstępnego no i się wiele osób przejechało na tym, co było dość oczywiste i łatwe do przewidzenia.
 
kom86 napisał:
Ja pracę znalazłem bez znajomości, bez kombinowania- ze zwykłego ogłoszenia.

Ja wcale tego nie kwestionuję. Faktem jest jednak, że jeszcze nigdy nie spotkałem aplikanta, który by nie powiedział, że pracę w kancelarii ma bez znajomości. Wszyscy tak mówią, a jak jest naprawdę to każdy dobrze wie.
 
Chciałem w tym momencie wyrazić swój zdecydowany sprzeciw. Dostałem pracę bez znajomości, lecz zacząłem jej poszukiwac z początkiem września ..... Niestety nie jest to pełny etat:( Pozdrawiam:mad:
 
LegalEagle napisał:
Faktem jest jednak, że jeszcze nigdy nie spotkałem aplikanta, który by nie powiedział, że pracę w kancelarii ma bez znajomości.
To może uściślijmy te fakty. A ilu aplikantów komorniczych kolega spotkał?
 
Myślę , że problem polega na tym ,że aplikanci często są zdani na własną zdolność do przewidywania , czy dostaną się na aplikację czy nie dodadkowo sprawę komplikuje to ,że komornik musi zatrudnić aplikanta na podstawie umowy o pracę , może zniesienie tego wymogu rozwiązałoby problem znalezienia patrona?
 
Zapewne problem znalezienia patrona to by rozwiązało, ale co z wymogiem odbycia dwuletniej asesury? Tą "przeszkodę" też zniesiemy?
 
Oficer, co to za wielka zdolność do przewidywania, jeśli na aplikację komorniczą dostaje się średnio ponad 80% chętnych. Jeśli ktoś nie jest w stanie podjąć tego, jak widać niewielkiego ryzyka to niestety mocno traci. Poza tym to bardziej ryzyko pracodawcy niż moje- gdybym nie zdał egzaminu to po prostu byśmy się rozstali i tyle. Mój szef znalazłby sobie innego aplikanta, a ja inną pracę. Nie widzę tu żadnego wielkiego ryzyka.

Co do wymogu umowy o pracę, to oczywiście ja wolę, że jest jak jest, niż miałbym pracować na umowę śmieciową. Nie sądzę też, że to by coś zmieniło, bo komorników jest ile jest i jak nagle w jeden rok przybywa 500 aplikantów to nie ma cudów, nie wszyscy znajdą zatrudnienie. Na pewno nie jest rozwiązaniem umowa śmieciowa, ćwierć etatu i pensja 300 zł, bo ja dziękuję za taką aplikację.
 
lokata napisał:
To może uściślijmy te fakty. A ilu aplikantów komorniczych kolega spotkał?

No przecież uściśliłem. Nie spotkałem żadnego. Jak oczekujesz liczb, to zleć może badanie exit poll ? Wszyscy mówią, że zdobyli pracę bez znajomości. No to gdzie te znajomości w takim razie ?
 
Ale przecież nikt, poza Tobą, tu o żadnych znajomościach słowem nie wspominał. :o
Poza tym, jest pewna subtelna różnica między przekazem zawartym w stwierdzeniu "Nigdy nie spotkałem żadnego aplikanta komorniczego", a "(...) jeszcze nigdy nie spotkałem żadnego aplikanta, który by nie powiedział, że pracę w kancelarii ma bez znajomości". A możę się mylę?

A tak na marginesie, to skoro kolega jeszcze nigdy nie spotkał żadnego aplikanta komorniczego, to czemuż to zawdzięczamy wizytę w naszych skromnych progach?
 
lokata napisał:
Ale przecież nikt, poza Tobą, tu o żadnych znajomościach słowem nie wspominał. :o

Oj, chyba koleżanka nie doczytała jednego z postów, do którego się właśnie odniosłem. A jak się chce przyczepić, to trzeba dokładnie sprawdzić, czy jest do czego. Niestety tym razem zonk.

lokata napisał:
Poza tym, jest pewna subtelna różnica między przekazem zawartym w stwierdzeniu "Nigdy nie spotkałem żadnego aplikanta komorniczego", a "(...) jeszcze nigdy nie spotkałem żadnego aplikanta, który by nie powiedział, że pracę w kancelarii ma bez znajomości". A możę się mylę?

A przepraszam bardzo, do komorników to odnoszą się jakieś specjalne względy w tym kraju, diametralnie odróżniające ich od innych pracodawców w sferze usług prawnych ? Kilkoro moich znajomych zdawało w zeszłym roku na aplikację komorniczą. Mówili to samo, o czym często mówi się na tym wątku, czyli negatywnie o tej korporacji. Jeśli zakładasz, że w Polsce w ramach dużej podaży (aplikantów) na ograniczonym rynku (komorników) nie kwitną znajomości a zamiast tego odbywa się selekcja według kryteriów obiektywnych, to gratuluję (nie)znajomości realiów. Śpieszę jednak poinformować, że żyjemy w kraju skrajnie niskiego zaufania społecznego wypartego przez różne relacje rodzinno-towarzyskie. A jak myślisz, dlaczego akurat na was się tak uparli, dorzucając wam co roku kilkaset osób do szkolenia na aplikacji ?

lokata napisał:
A tak na marginesie, to skoro kolega jeszcze nigdy nie spotkał żadnego aplikanta komorniczego, to czemuż to zawdzięczamy wizytę w naszych skromnych progach?

Wróć do mojego poprzedniego passusu.
 
Kolega LegalEagle chyba nie ma zbytnio pojecia o korporacji komorniczej i realiach w niej panujacej. Tak samo jak placzacy aplikanci, ktorzy nie znalezli patrona i utyskujacy na poszczegolne Izby Komornicze. Otoz szanowny Panie, aby dostac sie na aplikacje oraz podjac prace u patrona nie trzeba miec mitycznych powiazan rodzinno-lapowkarskich. Ja oraz wielu moich kolegow potrafilismy sami znalezc sobie patrona. W ciagu dwoch lat naboru na aplikacje komornicza dostalo sie +/- okolo 700-800 aplikantow. W polsce mamly okolo 1000 komornikow. Latwo mozna to sobie przekalkulowac, iz nastapil ogromny przyplyw aplikantow. W duzych miastach jest praktycznie calkowite oblozenie i nie ma o co miec pretensji do Izb, czy komornokow, ze nie chca zatrudniac.
Jednak sa kancelarie gdzie w dalszym ciagu aplikanci sa chetnie widziani. Sa to najczesciej miasteczka powiatowe. Oczywiscie 90% szanownych aplikantow nie ma zamiaru dojezdzac do pracy po 50 km lub sie przeprowadzac. Dlatego trzeba bylo myslec wczesniej, a nie biadolic. Takie sa prawa rynku, a komornikow jest ilu jest.
 
Brygada_Remontowa napisał:
Kolega LegalEagle chyba nie ma zbytnio pojecia o korporacji komorniczej i realiach w niej panujacej. Tak samo jak placzacy aplikanci, ktorzy nie znalezli patrona i utyskujacy na poszczegolne Izby Komornicze. Otoz szanowny Panie, aby dostac sie na aplikacje oraz podjac prace u patrona nie trzeba miec mitycznych powiazan rodzinno-lapowkarskich. Ja oraz wielu moich kolegow potrafilismy sami znalezc sobie patrona. W ciagu dwoch lat naboru na aplikacje komornicza dostalo sie +/- okolo 700-800 aplikantow. W polsce mamly okolo 1000 komornikow. Latwo mozna to sobie przekalkulowac, iz nastapil ogromny przyplyw aplikantow. W duzych miastach jest praktycznie calkowite oblozenie i nie ma o co miec pretensji do Izb, czy komornokow, ze nie chca zatrudniac.
Jednak sa kancelarie gdzie w dalszym ciagu aplikanci sa chetnie widziani. Sa to najczesciej miasteczka powiatowe. Oczywiscie 90% szanownych aplikantow nie ma zamiaru dojezdzac do pracy po 50 km lub sie przeprowadzac. Dlatego trzeba bylo myslec wczesniej, a nie biadolic. Takie sa prawa rynku, a komornikow jest ilu jest.

Popieram powyższe w 100%. A to że LegalEagle nie ma większego pojęcia o korporacji daje się łatwo zauważyć. Duże miasta są obstawione aplikantami, ale w powiatowych spokojnie można jeszcze znaleźć miejsce. Albo było można przed zebraniami rad ws. wpisów :)
 
Brygada_Remontowa napisał:
Kolega LegalEagle chyba nie ma zbytnio pojecia o korporacji komorniczej i realiach w niej panujacej.
Ale tego zbytnio nie da się przetłumaczyć....
 
Obecnie nie jest łatwo , w przyszłości nie będzie łatwiej , ale myślę , że łatwiej odbyć 2 lata asesury , w obecnej chwili niż odbyć pierwszy rok aplikacji , już na drugim roku aplikant więcej potrafi , a przede wszystkim ma większe uprawnienia, myślę , że "najtrudniejszy pierwszy rok".
 
Bartata napisał:
Ale tego zbytnio nie da się przetłumaczyć....

Forum jest od wymiany opinii a nie od tłumaczenia rzeczywistości. Zawsze mnie niesamowicie śmieszy jak osoby, które przed chwilą (względnie niedawno) były po jednej stronie barykady zmieniają swój punkt widzenia znajdując się po drugiej stronie. Raptem wszystko nabiera kolorowych barw, a korporacja staje się najlepszym przyjacielem korporanta :)
 
LegalEagle napisał:
Ja wcale tego nie kwestionuję. Faktem jest jednak, że jeszcze nigdy nie spotkałem aplikanta, który by nie powiedział, że pracę w kancelarii ma bez znajomości. Wszyscy tak mówią, a jak jest naprawdę to każdy dobrze wie.
Ja miałem bez znajomości.

Co do zmiany podejścia to chyba nie jest to zbyt dziwne że rzeczywistość prawnicza i perspektywy są inne dla studenta, absolwenta, aplikanta i zawodowego prawnika.
Nie rozumiem zatem dlaczego nie miałby się zmienić punkt widzenia w momencie przeskoczenia z którejś z tych grup do innej.
Nie sądzisz chyba, że aplikant któremu było trudno i który w końcu został np. adwokatem będzie całe swoje zawodowe życie krytykował swoją korporację i z nią walczył.
Sposoby walki z nieprawidłowościami, wytkanie błędów i okazywanie niezadowolenia też przecież z czasem się zmienia.
 
Ostatnia edycja:
Podsumowując punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
 
Kurcze, a ja przepracowałam dwa lata w kancelarii i komornik zaproponował mi abym poszła na aplikację. Żadnych znajomości, żadnych rodziców w korporacji i udało się. Inni aplikanci zaczynali podobnie jak ja. Ale były troszkę inne zasady naboru na aplikację i znalezienia patrona. Uważam, że teraz jest gorzej i nie zazdroszczę. Ale jak ktoś wyżej zauważył, w mniejszych miastach jest łatwiej.
 
A czy od tego napływu zwiększy się skuteczność egzekucji?
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra