Art. 116 ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych

  • Autor wątku Autor wątku livi87
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Karalne jest uzyskanie bez zgody, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.
Brak tzw. dowodów legalności nie przesądza w żaden sposób o bezprawnym uzyskaniu oprogramowania (nie przesądza nawet o uzyskaniu samym w sobie), ale może stanowić dodatkową okoliczność obciążającą.
 
Czy jest jakaś bieżąca interpretacja tego przepisu a konkretnie pojęcia celu osiągnięcia korzyści majątkowej w tym kontekście?
Czy to pojęcie zostało przez jakieś sądy/instytucje doprecyzowane lub rozszerzone poza to w jakim rozumiane było podczas tworzenia tych zapisów?
Czyli jako sprzedaż programu lub zarobkowanie na nim.
 
Interpretacja od strony prokuratury jest taka, że osiągnięciem korzyści majątkowej jest sam fakt uzyskania programu bez płacenia za niego. Jeżeli chodzi o "działanie w celu", to nie mam pojęcia, w jaki sposób prokuratura by to udowadniała w przypadku np. studenta nielegalnie pobierającego pakiet Adobe. We wszystkich przypadki oskarżenia z Art.278. §2 z jakimi się spotkałem (głównie na tym forum), które kończyły się wyrokiem skazującym, wyrok był poprzedzony przyznaniem się do winy i dobrowolnym poddaniem się karze.
 
A czy ja dostanę pismo z danymi poszkodowanego czy sam mam się z nim skontaktować?
 
Ripper napisał:
Interpretacja od strony prokuratury jest taka, że osiągnięciem korzyści majątkowej jest sam fakt uzyskania programu bez płacenia za niego. ...

Czyli prokuratura potraktowała przepis karny rozszerzająco?
Przecież w takim wypadku pozyskanie w celach korzyści jest tożsamym z pozyskaniem każdego rodzaju, a korzyść jest tu przecież warunkiem szczególnym i nie była wpisana bez powodu.
Czy ja muszę w tej sytuacji wysyłać pisemną zgodę każdemu kto ściągnął mój program z Internetu z każdego miejsca lub pozyskał z dowolnego źródła?
I co jeżeli dam komuś zgodę na bezpłatne pobranie płatnego programu, ale nie w celu niesięgnięcia na tym korzyści majątkowej? Będzie to zgoda czy nie?
To są bardzo poważne pytania.
 
Jeśli pozyskujesz coś bezpłatnie za co trzeba by było zapłacić to już tym samym faktem uzyskujesz korzyść majątkową. Pieniądze, które wydał byś pozostają u Ciebie, pisząc w skrócie.
 
No na to wygląda i powiem szczerze, że taka interpretacja jest dla mnie zarówno jako twórcy, jak i użytkownika sowitym zaskoczeniem i nie najlepszą wiadomością. Gdy tworzono te zapisy korzyścią był zarobek pirata handlującego płytami CD lub osób zarabiających solennie na pirackiej kopii. Nigdy nie byli oskarżani kupujący od nich cokolwiek za sam fakt takiego zakupu. Dlatego właśnie wprowadzono ten warunek w zapisach, żeby każdego pozyskania nawet bez zgody twórcy nie traktować jako komercyjnego, a przecież nie można zakładać (i nie zakładano) nieracjonalności prawodawcy, że w jednym zapisie zdublował znamiona czynu. Kupienie przecież oryginalnego programu w wersji box z drugiej ręki, lub w bonusie do gazety jest przecież korzyścią majątkową w stosunku do każdego kto zapłacił więcej w empiku czy online.

Stąd moje pytanie.
Jeśli taka interpretacja miałaby stać się powszechną, to albo będę musiał otworzyć wszystkie swoje programy i liczyć, że prokuratura będzie świadoma tego faktu oskarżając moich dotychczasowych mniej lub bardziej naciągających EULA klientów, albo liczyć się z masowymi wezwaniami do sądów lub spędzania sporego czasu na poczcie rozsyłając różnym ludziom pisemne pozwolenia.
Te zarówno dla studenciaka, który do celów edukacyjnych zassał któryś z moich programów czy żeby zapoznać się z EULA, jak i dla wszystkich, którzy kupili go taniej, zgubili rachunki, maile paypal, dowód przelewu i wszystkie inne (w tym wypadku) dowody swojej niewinności.

Pytanie tez, czy pan prokurator poinformuje mnie, że oskarżył urzędowo kolejne osoby, które taką korzyść na moją (lub społeczeństwa) potencjalną niekorzyść osiągnęły, żebym zdążył z procedurą masowej wysyłki rzeczonych? Pozwoleń dla każdego (lub solidnej wiekszości) nieszczęśników na których HDD ,SDcard, pendrive, CD, DVD, SDcard, FlashRAM, EEPROM, komórkach czy przysłowiowym papierze toaletowym znajduje się mój kod.
Być może włącznie z Panem Zdzishardem
 
johnathan napisał:
... Jeśli taka interpretacja miałaby stać się powszechną, ...
Ależ to nie jest żadna interpretacja, to tylko logiczne myślenie.
 
johnathan napisał:
... Kupienie przecież oryginalnego programu w wersji box z drugiej ręki, lub w bonusie do gazety jest przecież korzyścią majątkową w stosunku do każdego kto zapłacił więcej w empiku czy online. ...
Jak najbardziej tylko, że nie ma w tym nic nielegalnego.
 
LeszsekS napisał:
Jak najbardziej tylko, że nie ma w tym nic nielegalnego.
Nie ma nic nielegalnego dopóki prokurator wie, że nie mam nic przeciwko temu.
Nie ma tez nic nielegalnego w kopiowaniu niektórych moich płatnych programów przez studenciaków w celach edukacyjnych a nie majątkowych.
A w przypadku niektórych moich programów, które mają ekwiwalenty freeware (piraci i tak nie mają supportu a funkcjonalność bywa identyczna) nawet standardowe używanie nie potraktuje jako łamanie prawa (przynajmniej mojego). A już na pewno nie wygłupie się mówiąc tutaj o kradzieży. Zwłaszcza, że soft nie jest rzeczą (mieniem) tylko informacją.
A to z oczywistych powodów, ponieważ używanie przez chłopaka mojego płatnego i równocześnie identycznego w funkcjonalności freewara nie jest dla niego przecież w żadnym z tych przypadków żadną dodatkową korzyścią ani użytkową, ani finansową i żadna logika tezy, że może być inaczej - nie wybroni. Mam nadzieję, że prokuratura jest podobnego zdania, bo siedzenie na poczcie lub wycieczki na sprawy karne kolejnych studenciaków nie specjalnie mi się uśmiechają.
LeszsekS napisał:
Ależ to nie jest żadna interpretacja, to tylko logiczne myślenie.
Ponieważ od końca lat 90tych najwyraźniej logika w doktrynie zmienia swoje zasady (nic nie jest stałe nawet logika), a sam fakt pozyskania programu jest traktowany od niedawna jako korzyść majątkowa, informacja staje się mieniem, a cel użytkowy stał sie celem zarobkowym, to mam bardzo ważne pytanie jako twórca i człowiek o pewnej dozie przyzwoitości.
Czy w świetle Art. 278 § 2 KK, bo tylko ten pasuje do softu, mam rozumieć, że w zależności od tego czy najnowszy program wycenię na 20zł czy 80000zł delikwent, któremu zapomniało się podesłać mi kasę i przeciągnął wersję testową otrzyma bądź 3 miesiące, bądź 5 lat niemiłych wakacji na koszt podatników.
 
Jak czytam, lubisz szukać dziury w całym i teorie spiskowe. Powodzenia ale to chyba nie to Forum. :ok:
 
johnathan napisał:
Nigdy nie byli oskarżani kupujący od nich cokolwiek za sam fakt takiego zakupu.
Tu akurat się mylisz. Nawet na forum znajdziesz tego typu sprawy.
Przecież taki zakup to paserstwo, a ta szczególna forma paserstwa została nawet ujęta w ustawie o prawie autorskim.

Faktem jest, że prokuratury i policja czasami dosyć lekką ręką wypisują akt oskarżenia o bezprawne uzyskanie oprogramowania - na internecie można nawet znaleźć AO, w którym ujęto jakąś dystrybucję Linuxa.
Co innego jednak AO, a co innego udowodnienie winy w sądzie i wyrok.

Dodatkowo warto przypomnieć (co robię dosyć często), że, sam fakt bezprawnego uzyskania programu i uzyskania przy tym korzyści majątkowej nie jest wystarczający do skazania z artykułu KK, o którym tu mówimy.
 
Witam.

Wybaczcie, że odświeżam temat ale nie chcę tworzyć kolejnego.

Otrzymałem dzisiaj wezwanie do stawienia się w charakterze świadka w sprawie o przestępstwo z art. 116 ust.1; moje pytanie dotyczy tego, że nie jestem właścicielem łącza internetowego (tj. nie ja podpisywałem umowę), jestem tylko jednym z domowników a wezwanie przyszło do mnie nie do mojej matki, na która stoi umowa na internet; zupełnie inaczej niż w 90% przypadków o których tutaj czytałem.

Czy może mieć to w takim razie związek z tym, że kiedyś mogłem (nie wiedząc o tym) kupić coś (poprzez serwis internetowy np.) od osoby, która oprócz legalnej działalności prowadziła również inną powiedzmy... "mniej legalną"?

Jestem totalnie zaskoczony nie ukrywam i nie wiem co o tym myśleć - a jako, że nie są to specjalnie miłe przypadki życiowe to zawsze wolę się zapytać.
 
Shi77 napisał:
Czy może mieć to w takim razie związek z tym, że kiedyś mogłem (nie wiedząc o tym) kupić coś (poprzez serwis internetowy np.) od osoby, która oprócz legalnej działalności prowadziła również inną powiedzmy... "mniej legalną"?
Raczej nie. Ten art. dotyczy bezprawnego rozpowszechniania utworów.
Najczęściej chodzi tutaj o używanie sieci p2p lub portali typu Chomikuj do rozpowszechniania cudzych utworów.
 
Mam wreszcie chwilę czasu aby opowiedzieć co i jak się działo.

Zostałem zapytany o to czy posiadam na portalach "allegro" i "5fantastic" konta o konkretnej nazwie - zeznałem zgodnie z prawdą zresztą, że na serwisie allegro, owszem posiadam konto ale o zupełnie innej nazwie, a drugiego nawet nie kojarzę. W sumie dłużej czekałem na to przesłuchanie niż ono trwało...

Czy powinienem spodziewać się czegoś więcej? Nurtuje mnie to skąd moje dane zostały powiązane z konkretnym kontem...; ale tego chyba już nigdy nie będzie dane mi się dowiedzieć :rolleyes:
 
adamo1999 napisał:
Z tego co wiem chomikuj i you tube sa obserwowane i inne portale takze
Wszystkie twoje ruchy sa zapisywane u providera dostawcy internetu a jesli juz dochodzi do sprawy to
bedzie cie to kosztowa pare tysiecy
to nie te czasy co 10 lat temu
mialem podobna przygode lecz na szczescie kolezanka w troszkze innej sprawie chciala zaoszczedzic 500 zl a kosztowalo ja to 2500zl
pozdrawiam

http://forumprawne.org/prawo-autorskie/480408-otrzymalem-list-z-poleceniem-zaplaty-8.html#post2539459


Ty i koleżanka to jedna i ta sama osoba, zgadłem?

BTW pomyliłeś szczęście z nieszczęściem.
 
Powrót
Góra