Bezpłatna licencja vs umowa

  • Autor wątku Autor wątku MiLady11
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Opisałam wcześniej, ale nie wiem, czy dość dokładnie (post https://forumprawne.org/prawo-autorskie/775300-bezplatna-licencja-vs-umowa.html#post4116903 - mógł umknąć, bo minął czas pozwalający na edycję i dopisek wylądował już jako osobny post).

Serwis gromadzi tak zwane "śmieszne obrazki", powiedzmy "memy". Po internecie krąży powielony w mnóstwie kopii (jak mówię, próba wyszukiwania obrazem prowadzi do tysięcy wyników, wszędzie anonimowo) jakiś obrazek, który sam w sobie jest śmieszny albo nie jest. Ktoś dodaje do niego jakiś dopisek lub cokolwiek takiego (na przykład łączy go z innym obrazkiem), co go czyni zabawnym (lub bardziej zabawnym) i wówczas wrzuca to na serwis. Bez (z przyczyn oczywistych) nazwiska autora tego pierwotnego obrazka. Spełnia to kryterium pastiszu, ale nie rozwiązuje problemu nazwiska.

Zadaniem ludzi z serwisu jest zatwierdzenie tego wrzuconego przerobionego obrazka. Jeśli wymaga on poprawki, to jest ona dokonywana poprzez np. zamazanie tablicy widniejącego na zdjęciu samochodu albo twarzy uwiecznionej osoby. Wówczas są łamane prawa pierwotnego autora zdjęcia (kompletnie anonimowego, niemożliwego do ustalenia - no teoretycznie można się zgłosić do OZZ, ale jak wspomniałam takich obrazków jest multum, więc to raczej nie jest możliwe) czy osoby, która wstawiła wersję przerobioną? A może już obu?

A kiedy ktoś zrobi kolejną przeróbkę, bazując na tej będącej w serwisie - to co, kolejne złamanie PA?
 
Czyli co? Pracując dla takiego serwisu mam tylko czekać, aż wpadną smutni panowie ubrani na czarno i mnie skrępują?

A podanie w formie źródła linka do miejsca, z którego ten obrazek został zaczerpnięty (przy czym to miejsce też oczywiście nie ma go legalnie) rozwiązuje problem przynajmniej częściowo?
 
MiLady11 napisał:
Czyli co? Pracując dla takiego serwisu mam tylko czekać, aż wpadną smutni panowie ubrani na czarno i mnie skrępują? ...
Za dużo filmów oglądasz.
MiLady11 napisał:
... A podanie w formie źródła linka do miejsca, z którego ten obrazek został zaczerpnięty (przy czym to miejsce też oczywiście nie ma go legalnie) rozwiązuje problem przynajmniej częściowo?
Zatem, nic, szczególnie gdy masz świadomość o nielegalności źródła.
 
To z panami było raczej ironiczne...

W każdym razie czy ewentualne konsekwencje prawne spadają na mnie czy na właściciela serwisu?

Po prostu szukam drogi do tego, jak to rozwiązać. Nie chcę postępować wbrew etyce (nawet nie tylko prawu, bo podejrzewam, że społeczna szkodliwość nie jest bardzo duża), jednocześnie... Kurczę, to moja praca.

Pisanie do OZZ nie wchodzi w grę - jak mówię, wymagałoby to kilkudziesięciu wniosków dziennie.
 
Ostatnia edycja:
MiLady11 napisał:
... W każdym razie czy ewentualne konsekwencje prawne spadają na mnie czy na właściciela serwisu? ...
Jeśli wykonują takie działanie , o których piszesz wcześniej to na wszystkich.
MiLady11 napisał:
... Po prostu szukam drogi do tego, jak to rozwiązać. ...
Rozwiązanie jest bardzo proste, nie korzystać z cudzych utworów bez odpowiedniego zezwolenia.
 
Cóż, to by oznaczało bezrobocie.

A jak odniesiesz się do tego, że w przypadkach wytaczania procesów w związku z memami, takiego typu serwisy nie są zamykane, a odpowiedzialność ponosi twórca obrazka, a nie serwis? Zacytuję z jednego z portali informacyjnych przykład takiego procesu:

Mem internetowy stał się natomiast przedmiotem zainteresowania wymiaru sprawiedliwości w sprawie prezesa pewnej organizacji społecznej zrzeszającej niepełnosprawnych. Osoba ta zamieściła na Facebooku zdjęcie z Pałacu Prezydenckiego, w którym znalazła się na zaproszenie Prezydenta. W reakcji na to zdjęcie pewna internautka zamieściła je na portalu Demotywatory.pl z podpisem „Lanserstwo. Nowa moda XXI wieku, świnie wciąż głodne, a koryto wąskie”. Poszkodowany zwrócił się do administratora portalu z żądaniem usunięcia tego mema, jako naruszającego jego dobra osobista. Administrator odmówił. Ostatecznie sprawa trafiła na wokandę Sądu Okręgowego Warszawa-Praga, który uznał autora mema za winnego zniesławienia, nakazując mu zapłatę grzywny oraz przeproszenie poszkodowanego na Facebooku i w portalu dla niepełnosprawnych. Sąd uznał, że twórca mema nie działał w interesie społecznym, a z zamiarem zniesławienia pokrzywdzonego, zaś treść mema nie może zostać uznana za dozwoloną krytykę (sygnatura akt VI Ka 700/15 – podajemy za serwisem rp.pl).
Źródło: Bezprawne memy czy można iść z nimi do sądu? | czyscimyinternet.pl
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Przytoczony komentarz dotyczy zniesławienia, a nie naruszenia praw autorskich, po za tym zapoznaj się z Ustawą o świadczeniu usług drogą elektroniczną.
 
Dobrze, komentarz dotyczy zniesławienia. Ale przecież to zdjęcie miało jakiegoś autora, którego prawa zostały złamane w chwili wrzucenia go przez internautkę do serwisu, skoro nie podano nazwiska autora fotografii. Dlaczego nikt tym się nie zainteresował, skoro z założenia całość funkcjonowania tego typu portalu jest nielegalna (co już umówiliśmy)?
 
Ostatnia edycja:
Ale Sąd nie zajmował się sprawą naruszenia praw autorskich majątkowych. Te są rozpatrywane z powództwa poszkodowanego lub/i ścigane na wniosek pokrzywdzonego.
 
W porządku. Ale ukarano autora zdjęcia, nie portal. A przecież twórcy portalu zdawali sobie sprawę z tego, że taki obrazek na nim widnieje i trudno nie zauważyć, że jest obraźliwy.

Analogiczna sprawa z PA. Twórcy portalu widzą obrazek bez danych autora zdjęcia pierwotnego. Trudno byłoby uważać, że nie wiedzą, że jest łamaniem PA. A jednak gdyby ktoś posiadający te prawa portal pozwał, raczej nie zostałby zamknięty. Oficjalna droga kogoś posiadającego PA wygląda tak, że powinna ta osoba zgłosić ten fakt portalowi, ten usunąć wówczas zdjęcie. Pozew przed prośbą o usunięcie ponoć nie ma prawa bytu. Więc jak to wygląda w praktyce?
 
MiLady11 napisał:
W porządku. Ale ukarano autora zdjęcia, nie portal. A przecież twórcy portalu zdawali sobie sprawę z tego, że taki obrazek na nim widnieje i trudno nie zauważyć, że jest obraźliwy. ...
Wróć do treści wcześniej wskazanej Ustawy.
MiLady11 napisał:
... Trudno byłoby uważać, że nie wiedzą, że jest łamaniem PA. ...
Jesteś tutaj w dużym błędzie, na jakiej podstawie uważasz, że wiedzą jaka (być może) została zawarta z autorem wykorzystywanego utworu?

MiLady11 napisał:
... Oficjalna droga kogoś posiadającego PA wygląda tak, że powinna ta osoba zgłosić ten fakt portalowi, ten usunąć wówczas zdjęcie. ...
Nie ma takiego obowiązku.
MiLady11 napisał:
... Pozew przed prośbą o usunięcie ponoć nie ma prawa bytu. ...
Podasz mi podstawę prawną takiego twierdzenia.
 
LeszsekS napisał:
Jesteś tutaj w dużym błędzie, na jakiej podstawie uważasz, że wiedzą jaka (być może) została zawarta z autorem wykorzystywanego utworu?

Na takiej, że sama pracuję dla portalu tego typu i jestem przekonana, że umieszczające na nim obrazki nastolatki nie mają żadnych umów zawartych z autorami oryginałów pojawiających się przeróbek (a już zwłaszcza tymi niemożliwym do ustalenia i dla mnie jako osoby nadzorującej portal). Szczególnie że często wiąże się to z wzajemnym podkradaniem sobie treści przez takie portale. Póki nie mam twardego dowodu na to, że takiej umowy nie ma (oprócz swego pewnego przekonania), póty mam prawo uważać, że może jest?

Czyli póki nie ingeruję w treść tego obrazka a tylko akceptuję jego pojawienie się na portalu, póty moje działanie jest całkowicie legalne?

Za to kiedy ingeruję, choćby właśnie zamazując rejestrację albo twarz (działając na korzyść np. właściciela samochodu, jeśli został uwieczniony w jakiejś niemiłej sytuacji) łamię prawo? Czyli dla legalności moich czynów lepiej jest, żebym zostawiła czyjąś twarz i pozwoliła pluć na jego wizerunek, bo wówczas odpowie autor mema, a kiedy ja uniknę zrobienia temu człowiekowi krzywdy poprzez zamazanie jego twarzy, to złamię prawo? To niezgodne z moim poczuciem etyki... Dziwne, że jest zgodne z prawem.

LeszsekS napisał:
Nie ma takiego obowiązku.

Dlaczego nie, skoro wtedy już bezspornie wie, że znalazł się tam nielegalny obrazek?

Plus co w sytuacji korzystania z obrazka z innego serwisu tego typu celem stworzenia własnej przeróbki? Wówczas (teoretycznie) praw powinien dochodzić ten inny serwis, czy autor tamtego obrazka? I jeśli w takiej sytuacji dorzucę nazwisko autora oryginału, to nie czekają mnie roszczenia z jego strony, a tylko ewentualnie tamtego przerabiającego?
 
Ostatnia edycja:
MiLady11 napisał:
.... jestem przekonana, że umieszczające na nim obrazki nastolatki nie mają żadnych umów zawartych z autorami oryginałów pojawiających się przeróbek ...
Skoro tak to będziesz również odpowiedzialna.
MiLady11 napisał:
.... Za to kiedy ingeruję, choćby właśnie zamazując rejestrację albo twarz (działając na korzyść np. właściciela samochodu, jeśli został uwieczniony w jakiejś niemiłej sytuacji) łamię prawo? Czyli dla legalności moich czynów lepiej jest, żebym zostawiła czyjąś twarz i pozwoliła pluć na jego wizerunek, bo wówczas odpowie autor mema, a kiedy ja uniknę zrobienia temu człowiekowi krzywdy poprzez zamazanie jego twarzy, to złamię prawo? To niezgodne z moim poczuciem etyki... Dziwne, że jest zgodne z prawem. ...
Przeczytaj w końcu Ustawę o świadczeniu usług droga elektroniczną.
MiLady11 napisał:
.... Wówczas (teoretycznie) praw powinien dochodzić ten inny serwis, czy autor tamtego obrazka? ...
Posiadacz autorskich praw majątkowych.
MiLady11 napisał:
.... dorzucę nazwisko autora oryginału, to nie czekają mnie roszczenia z jego strony, ...
Nie masz prawa do jakiejkolwiek ingerencji.
 
Przeczytałam tę ustawę, ale jestem laikiem, nie potrafię jej zinterpretować w tej kwestii. Gdybym umiała, nie pytałabym.

Rozumiem to tak, że póki jest to na serwisie, nad którym pracuję bez żadnej mojej ingerencji, póty jest ok. A jak już zaingeruję, to łamię prawo. Jednocześnie jeśli nie ingeruję (zostawiam te twarze itp.), robię komuś krzywdę.

Z dorzuceniem nazwiska chodziło mi o sytuację, w której sama robię taki obrazek na podstawie przeróbki z innego serwisu. Czy wówczas tylko powołuję się na tamten serwis poprzez link?
 
Ostatnia edycja:
W porządku, część tych rozpowszechnionych obrazków może być dostepna za darmo bez licencji, tego faktycznie nie wiem, a nie muszę sprawdzać. A ta edycja twarzy i tablic? Wg ustawy jest niemożność jakiejkolwiek ingerencji. Ale ma ona na celu ochronę czyjegoś wizerunku. Kiedy jest w formie cenzury (tylko zasłonięcie, żadnego dorabiania czegoś) jak to traktować?

Plus dopytuję jeszcze o samo wrzucanie. Serwis pokrewny ma u siebie obrazek, mogę założyć że legalnie, bo nie wiem tego. Chcę go przerobić i wrzucic na swoj serwis. Muszę ustalać autora? Czy problem rozwiązuje podanie linku do źródła, z którego korzystałam? Na serwisie źródłowym jest informacja o zaproszeniu do kopiowania z podaniem źródła.
 
MiLady11 napisał:
... Ale ma ona na celu ochronę czyjegoś wizerunku. Kiedy jest w formie cenzury (tylko zasłonięcie, żadnego dorabiania czegoś) jak to traktować? ...
Nie masz do tego prawa.
MiLady11 napisał:
... Muszę ustalać autora? Czy problem rozwiązuje podanie linku do źródła, z którego korzystałam? Na serwisie źródłowym jest informacja o zaproszeniu do kopiowania z podaniem źródła.
Ile razy trzeba Ci pisać, niezbędna jest zgoda autora utworu pierwotnego:!:
 
Ok, a jeszcze jedna kwestia. Trafia na serwis przeróbka. Nie wnikam w to, czy autor przeróbki miał prawo ją przerobić, zakładam, że miał. Autor przeróbki wyraża swoją zgodę na ocenzurowanie czegoś na niej. Wolno mi wówczas? Czy to wymagałoby zgody autora oryginału?
 
Powrót
Góra