przemek7802 napisał:
i co dalej?
policjanci wiedzą że konto na chomikuj należy do świadka bo tak zeznała dziewczyna
W przypadku DW Longpress śledztwo wszczyna się najczęściej w oparciu o dowody w postaci tzw. screenshotów konta chomikuj.pl.
W dalszym etapie policja na wniosek prokuratury dokonuje czynności mających ustalić do kogo należy dane konto (na podstawie adresu IP oraz przesłuchania właściciela łącza internetowego oraz osób zameldownych w miejscu jego użytkowania, czasem także przeszukania zawartości dysków w komputerach znajdujących w tym mieszkaniu.
W trakcie przesłuchania policja najczęściej zadaje pytania typu:
Czy osoba jest zarejestrowanym użytkownikiem chomikuj.pl; Pod jakim loginem; Czy udostępnia na tym koncie jakieś pliki; Czy zna plik, który jest przedmiotem śledztwa; Czy pobierała ten plik; Czy udostępniała ten plik; Czy uczyła się języka(ów) xyz;
W przypadku przeszukania zawartości dysków sprawdza się obecność tego pliku na dyskach komputerów, obecność oprogramowania typu chomikbox oraz czy odwiedzano stronę chomikuj.pl
Najczęściej po zakończeniu takich czynności udaje się bezspornie ustalić jedynie dane właściciela konta chomikuj.pl, zebrany materiał policja przekazuje do prokuratury.
Często policja namawia także do kontaktu telefonicznego z wydawnictwem, co na danym etapie może tylko zaszkodzić).
Prokuratura mając dowody dostarczone przez Longpress oraz zebrane przez policję, musi zdecydować czy są one na tyle wystarczające, aby postawić daną osobę w stan oskarżenia.
Isnieją różne wyjątki, ale z reguły te dowody są niewystarczające aby podjąc taki krok i prokuratura umarza całe postępowanie. Udowodnienie naruszenia prawa autorskiego przez internet nie jest tak łatwe, jak często twierdzą to wydawcy próbujący wymusić zapłatę pieniędzy w ramach tzw. ugody.
Treści wyświetlane przez przeglądrki www można bez trudu zmanipulować w sposób, który jest pozornie nie do wykrycia, w związku z czym wiarygodnośc tego typu dowodów może zostać skutecznie podważona.
W dalszym etapie wydawnictwo jako strona w toczącym się postępowaniu mająca wgląd w akta sprawy zdobywa dane osobowe właścicieli kont w serwisie i przesyła im wezwania do zapłaty ugody za rzekome naruszenia praw autorskich, grożąc sprawą z powództwa cywilnym.
Na groźbach jednak zazwyczaj się kończy, ponieważ to wydawnictwo musiałoby udowodnić takie naruszenie, co w takich sprawach jest to bardzo trudne.
Koniecznosć udowodnienia, że działania pozwanego nie są bezprawne zachodzi dopiero wówczas, gdy takie działania zostaną udowodnione przez powoda.
Jeżeli sprawa została uruchomiona w prokuraturze, nawet podpisanie ugody nie przyczyni się do jej zamknięcia, może nas postawić jedynie w gorszej sytuacji. Najlepszym rozwiązaniem jest zachowanie zimnej krwi i ostrożności w podejmowaniu jakichkolwiek działań, chyba że prokuratura jednak zdecyduje się wydać akt oskarżenia, wtedy mając wgląd do akt sprawy można ocenić jak silne są zebrane dowody i wybrać dalszą drogę postępowania. W razie wątpliwości najlepiej skontaktować się z prawnikiem, który udzieli wystarczających wyjaśnień.