znam setki takich opowieści, to dramaty ludzkie ,albo ten akurat z mojego życia:
17 grudnia 1991 roku w B-u 14 letni chłopak popełnia samobójstwo.przyjeżdża do szkoły policja zebrać zeznania uczniów ,nauczycielka w sali każe podnieść rękę do góry tym osobom,które będą mówiły na korzyść szkoły.Oczywiście podniosłam i zeznałam jak pani uczcielka prosiła

uczniowie ten ten i ten - bili ,kopali,rwali zeszyty, wkładali głowę Adama do sedesu i spuszczali wodę,wielokrotnie monitowałam dyrekcji szkoły o zajściach i prosiłam o pomoc bo nie byłam w stanie ciągle czuwać nad tym by ktoś go nie pobił.odprowadzałam go po lekcjach do domu,dawałam spisywać lekcje,gorzej się uczył od nas ,(był rok straszy,ale niziutki)nauczyciele wielokrotnie by się przypodobać swoim uczniom wyśmiewali się z Adama na forum klasy : Adam znasz się na rzeczy - posprzątaj pod tablicą ..wielu tekstów nie pamiętam już ten mi zapadł w pamięci szczególnie ,jego rodzice sprzątali na osiedlu.pamiętam jak dziś jak odmówiłam mu spisania lekcji bo dzień wcześniej dostałam pałę ,normalnie ciarki mnie przeszły,na drugi dzień nie było mnie w szkole - zapalenie oskrzeli.17 grudnia Adam się powiesił,zdążył jeszcze kupić perfumy mamie na Gwiazdkę...
szkoła zwaliła winę na rodziców matka próbowała popełnić samobójstwo widziałam pocięte ręce.,powiedziała ze drugi raz to zrobi do skutku ,,,,w tedy zrozumiałam że nikt jej nie powiedział...wyśpiewałam po raz drugi całą prawdę,,mało kto wie co się czuje jak się komuś uratuje życie ..miała być sprawa w sądzie ale co komu z moich zeznań skoro mnie w tych dniach nie było w szkole i ja jedna na 100 albo i więcej osób? moi rodzice nie wyrazili zgody..po paru latach się dowiedziałam że tego feralnego dnia wyśmiano jego rodziców i jego nowe dresy,,,że nie powinien jeść razem obiadów ,,( obiad to był jego jedyny posiłek dziennie ,wiem bo kiedyś chciałam raz zjeść szkolny obiad i go poprosiłam to pamiętam jego głos jak mówił ,że może innym razem ,jak wie że będzie obiad w domu.......prawie na kolana padłam z wrażenia...)powiesił się od razu po lekcjach,,,
szkoła zakupiła trumnę ,zebrano kwoty na pogrzeb,pełen sponsoring,,,potem próbowano wmawiać matce że ona kupiła za to video,biedna się tłumaczyła ,widziałam datę ,miesiąc jak nie lepiej przed Adama śmiercią było kupione..
na pogrzeb nie poszłam,,,,pytana= dlaczego nie? powiedziałam im :
powiesiliście,kupiliście trumnę pochowaliście ,On we mnie będzie żył na wielki...
nikt słowa nie powiedział,na policji tylko 3 osoby gdy się dowiedziały że ja prawdę mówię ze strachu też to samo powiedziały...
po jakimś czasie matka Adaśka powiedziała że od dnia pogrzebu zaczęła wierzyć w Boga,a ja jej na to że od tego dnia ja przestałam..
finał był taki że nauczycielka od "sprzątania pod tablicą " została dyrektorką szkoły,wszystko ucichło....nikt nie odpowiedział za to ..wszyscy tak wierzyli w Boga a tak kłamali ,nigdy tego nie pojmę,,,,gdzie jest sprawiedliwość?
to było 20 lat temu a dławi do dziś i zabiło we mnie człowieka w stosunku do innych ludzi...