Czy temida jest slepa?

  • Autor wątku Autor wątku meridianon
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

meridianon

Chciałbym założyć temat dla wszystkich którzy uważają , że temida nie jest ślepa. Dla ludzi którzy zostali zlani przez sprawiedliwość-piszcie:what:
 
ha temat rzeka ale zawsze można zgłaszać skargi do Ministerstwa Sprawiedliwości do Rzecznika Praw Dziecka oraz do innych działów Ministerstwa
 
ja Wam napiszę szczerze odwoływałem się od decyzji Prokuratury, Sądu- pisałem skargi do Ministrów, prokurtora Generalnego i co:what: dałem sobie spokój bo się wypaliłem a robili ze mnie durnia choć wydaje mi się, że głupi nie jestem- ale już wiem na pewno -temida nie jest ślepa:what:
 
bez obrazy ale prawo nie jest dla wszystkich równe.czasami popieram łamanie prawa w imię zwalczania draństwa i bezczelności.
 
tak samo pojmuję tą formułę - ale pomówmy o prawie dla ludzi pokrzywdzonych i mających inny status w postępowaniach:what: mających złe doświadczenie z wymiarem "sprawieliwości":what:
 
ok, bylo to tak. dawno temu pewna mloda dziewczyna zostala potracona przez samochod. rok w szpitalu, rok na wozku, rok rehabilitacji. orzeczono - uwaga!!! niska spoleczna szkodliwosc czynu... 4 razy sprawa wracala do I instancji, sady wypychaly spr, niczym smierdzace jajko. w koncu w II instancji sad orzekl, ze nie mozna przypisac winy sprawcy. spr trafila do SN i tez nic - dowody nie wskazywaly jednoznacznie na sprawstwo oskarzonego. terminy cywilne poszly w pieruny... mloda (wowczas) dziewczyna, ktora do dzisiaj walczy ze skutkami tego wypadku wydala olbrzymia ilosc pieniedzy, zeby wrocic w miare do zdrowia i posiada wyrok sadu, z ktorego mozna wywnioskowac, ze idac 15 m. od drogi sama sie niemal potracila
sprawca nie poniosl zadnej kary, choc dopiero z zarzutow z aktu oskarzenia dowiedzial sie, ze jej nie zabil, bo gdy ja zabierali - byl pewien, ze nie przezyje.
do dzisiaj krew mi sie buzuje, gdy to pisze, ale co bylo zrobic? najpier ratowane bylo zycie i zdrowie, a nie myslenie o sprawach sadowych i postepowaniu przygotowawczym. wiele rzeczy zrobiono wowczas proceduralnie zle, nawet bardzo zle, co skutecznie wykorzystali obroncy. no coz, taka ich rola....
 
zyje i to jest najwazniejsze!

takie zdarzenia ucza pokory i przewartosciowuja wszystko w zyciu.
a bledy w wymiarze sprawiedliwosci byly, sa i beda.
przykre, ale prawdziwe
 
to może ktoś odpowie - dziewczyna od początku małżeństwa zdradzana - pierwszy raz w dniu gdy rodziła swemu mężowi dziecko,bita,poniżana,duszona na oczach dziecka, pęknięta czaszka - potylica na skutek uderzenia,po 4 latach pastwienia się nad nią wyrzuca męża z domu,zastraszana przez rodziców swoich że odbiorą jej z exem dziecko bo nie stać jej na wychowywanie samotnie ( oni tylko i wyłącznie śpiewają tam gdzie gra muzyka - czyli kaska),przez dwa lata pracuje ,2 lata nie mieszka z byłym mężem nie wnosi zastraszana o rozwód,zastraszana nie robiła obdukcji nigdy ,u lekarza powiedziała że uderzyła się w parapet - temu czaszka pękła.Po 2 latach jej przyjaciel - którego znała ok14 lat obiecuje cuda dziwy,dziewczyna zachodzi w ciążę,on ją zostawia od pierwszych dni,.Rozwód - ona niestety w ciąży,ex wnosi o rozwód ,ona opowiada prawdę.Ex wynajmuje adwokata - 3 tys,niewinny ale musi jakoś tę niewinność udowodnić.Każdy nakazuje oddać jej dziecko do adopcji,ona nie mówi do 8 miesiąca ciąży kto jest ojcem dziecka .Podczas rozwodu pada pytanie - czy utrzymuje pani kontakty z ojcem dziecka.Jej dobry kolega przebywający za granicą obiecał ją zabrać i pomóc - zeznaje że z ojcem dziecka ma dobre kontakty ( wychodzi z założenia że nie ten ojciec co spłodził lecz ten co wychował - a o ojca biologicznego nikt nie pytał ) .wyrok - nie wspólna wina - choć oboje orzekli że razem nie mieszkali od ponad dwóch lat ,on wnosił o jej winę - i wygrał.Ona winna ,sędzia powiedziała że gdyby nie brzuch to by nie udowodniono winy.Dalej- ona rodzi dziecko w świetle prawa swego męża - bo paradoksalnie te samo prawo co ją skazało winną - nadało nazwisko dziecku jej byłego męża.Zanim uzyskała wyrok w sprawie alimentów wiecie ile czasu upłynęło? 2 lata ,co się potem działo to lepiej nie mówić - dziewczyna nie pije,nie zostawiła dzieci ani razu na godzinę ,nie była nigdzie na noc - non stop tylko dzieci dzieci dzieci - i kto mi powie że życie jest sprawiedliwe i wyroki? kolega co miał pomóc jednak wolał się wycofać narobił nadziei,wprowadził ją w błąd - po 2 latach sędzia przy uzasadnieniu wyroku powiedziała jej -pani kłamała na sprawie rozwodowej,co miał rozwód do alimentów potem - nie wiem...i ta sama pani sędzia co stwierdziła winę tej dziewczyny odrzuciła potem jej apelację w sprawie alimentów .Z tej historii wyciągam wnioski że nie opłaca się być dobrym człowiekiem ...
 
Ostatnia edycja:
meridianon napisał:
to nie tylko błędy- czasami ktoś z temidą w karty gra:what:

los, diabel?
sedziowie tez ludzie, tez popelniaja bledy. caly majstersztyk polega na tym, zeby umiejetnie je wylapywac i uwypuklac przed wyzsza instancja. oczywiscie, o ile jeszcze przysluguje...
 
bardzo ciekawa i tragiczna sytuacja która tylko w małym stopniu wskazuje jak działa prawo- małe pytanko:what:to czy to nie dotyczy.... :what::-?
 
sonik77 napisał:
Z tej historii wyciągam wnioski że nie opłaca się być dobrym człowiekiem ...
Z tej historii wyciągam wnioski, że nie opłaca się być idiotą i dać się lać po ryju parę lat... To chyba nienormalne jest siedzieć z facetem parę lat i dać się okładać i dusić. Co ona mózgu nie miała?
 
to pytanie bardziej z dziedziny filozofii ( a Mattiego z socjopatologii), niz prawa
 
Ostatnia edycja:
czasami kobiety są tak strasznie zastraszone,że nic nie powiedzą- nie pójdą na skargę gdy tyran się znęca:mad:
 
znam setki takich opowieści, to dramaty ludzkie ,albo ten akurat z mojego życia:
17 grudnia 1991 roku w B-u 14 letni chłopak popełnia samobójstwo.przyjeżdża do szkoły policja zebrać zeznania uczniów ,nauczycielka w sali każe podnieść rękę do góry tym osobom,które będą mówiły na korzyść szkoły.Oczywiście podniosłam i zeznałam jak pani uczcielka prosiła :P
uczniowie ten ten i ten - bili ,kopali,rwali zeszyty, wkładali głowę Adama do sedesu i spuszczali wodę,wielokrotnie monitowałam dyrekcji szkoły o zajściach i prosiłam o pomoc bo nie byłam w stanie ciągle czuwać nad tym by ktoś go nie pobił.odprowadzałam go po lekcjach do domu,dawałam spisywać lekcje,gorzej się uczył od nas ,(był rok straszy,ale niziutki)nauczyciele wielokrotnie by się przypodobać swoim uczniom wyśmiewali się z Adama na forum klasy : Adam znasz się na rzeczy - posprzątaj pod tablicą ..wielu tekstów nie pamiętam już ten mi zapadł w pamięci szczególnie ,jego rodzice sprzątali na osiedlu.pamiętam jak dziś jak odmówiłam mu spisania lekcji bo dzień wcześniej dostałam pałę ,normalnie ciarki mnie przeszły,na drugi dzień nie było mnie w szkole - zapalenie oskrzeli.17 grudnia Adam się powiesił,zdążył jeszcze kupić perfumy mamie na Gwiazdkę...
szkoła zwaliła winę na rodziców matka próbowała popełnić samobójstwo widziałam pocięte ręce.,powiedziała ze drugi raz to zrobi do skutku ,,,,w tedy zrozumiałam że nikt jej nie powiedział...wyśpiewałam po raz drugi całą prawdę,,mało kto wie co się czuje jak się komuś uratuje życie ..miała być sprawa w sądzie ale co komu z moich zeznań skoro mnie w tych dniach nie było w szkole i ja jedna na 100 albo i więcej osób? moi rodzice nie wyrazili zgody..po paru latach się dowiedziałam że tego feralnego dnia wyśmiano jego rodziców i jego nowe dresy,,,że nie powinien jeść razem obiadów ,,( obiad to był jego jedyny posiłek dziennie ,wiem bo kiedyś chciałam raz zjeść szkolny obiad i go poprosiłam to pamiętam jego głos jak mówił ,że może innym razem ,jak wie że będzie obiad w domu.......prawie na kolana padłam z wrażenia...)powiesił się od razu po lekcjach,,,
szkoła zakupiła trumnę ,zebrano kwoty na pogrzeb,pełen sponsoring,,,potem próbowano wmawiać matce że ona kupiła za to video,biedna się tłumaczyła ,widziałam datę ,miesiąc jak nie lepiej przed Adama śmiercią było kupione..

na pogrzeb nie poszłam,,,,pytana= dlaczego nie? powiedziałam im :
powiesiliście,kupiliście trumnę pochowaliście ,On we mnie będzie żył na wielki...
nikt słowa nie powiedział,na policji tylko 3 osoby gdy się dowiedziały że ja prawdę mówię ze strachu też to samo powiedziały...

po jakimś czasie matka Adaśka powiedziała że od dnia pogrzebu zaczęła wierzyć w Boga,a ja jej na to że od tego dnia ja przestałam..


finał był taki że nauczycielka od "sprzątania pod tablicą " została dyrektorką szkoły,wszystko ucichło....nikt nie odpowiedział za to ..wszyscy tak wierzyli w Boga a tak kłamali ,nigdy tego nie pojmę,,,,gdzie jest sprawiedliwość?
to było 20 lat temu a dławi do dziś i zabiło we mnie człowieka w stosunku do innych ludzi...
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra