Czytanie książek w ksiegarni

  • Autor wątku Autor wątku Damik24
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Damik24

Damik24

Użytkownik
Dołączył
05.2012
Odpowiedzi
156
Witam!

Właściwie już dawno spostrzegłem, że istnieje możliwość przeczytania książki w księgarni, np. w sklepie EMPIK, siedząc sobie wygodnie na którymś z krzeseł, które udostępniane są przez sklep jako pewnego rodzaju czytelnia. Tym sposobem można przeczytać dowolną książkę w ogóle za nią nie płacąc. Warunkiem jest tylko przeczytanie jej w sklepie. W związku z tym co napisałem nasuwają mi się pytania:

Czy to jest legalne?
Czy jest w tym coś złego?/niezgodnego z prawem?


Proszę o odpowiedź,
Pozdrawiam,
Damik24
 
Póki co, czytanie nie jest jeszcze w tym kraju zabronione. A co nie jest zabronione, jest dozwolone.
 
No tak, ale tym sposobem można przeczytać mnóstwo książek w ogóle za nie nie płacąc. Chciałem to nawet porównać do piractwa ale nie chcę się aż tak szeroko wypowiadać. Jak to jest? :)
 
Skoro temat jest już w HP...
Damik24 napisał:
tym sposobem można przeczytać mnóstwo książek w ogóle za nie nie płacąc
Oczywiście.
Takie ryzyko gospodarcze.
Etycznie, powinno się taką książkę kupić.
Ale nie jest to piractwo.
 
Czyli praktycznie rzecz biorąc szkodę wyrządza się za rzecz państwa a nie na rzecz autora i sklepu (bo sklep na to zezwala)? :confused:
 
Jak na rzecz państwa?
 
Chociaż... No w sumie... Bo pomyślałem o tym, że jak nie kupię, to nie zostanie odprowadzony podatek ze sprzedaży, mimo że ją przeczytam. Ale to chyba zły trop...
No dobra. Więc na czyją szkodę to działa i jak konkretnie? :-D
 
Na szkodę wydawcy i autora...Tutaj EMPIK z lekka przesadza. Bo czym innym jest przejrzenie książki, a czym innym jej czytanie. Są nawet stali bywalcy, którzy okupują stołki w EMPIKU. A skoro można przeczytać książkę, odsłuchać płytę, to czemu nie można obejrzeć filmu na dvd?
 
To w takim razie wydawca, któremu nie podobają się praktyki Empiku niech nie wstawia tam swoich książek.
A swoją drogą co za przyjemność odsłuchać płytę w sklepie? Muzyka to nie kartofle którymi można się napchać byle gdzie i byle kiedy.
 
firondel napisał:
Muzyka to nie kartofle którymi można się napchać byle gdzie i byle kiedy.
Patrząc na "kulturę" domorosłych DJ-ów w środkach komunikacji miejskiej zaczynam wątpić w to, że jednak to tak nie jest.
 
Ale to jest właśnie cała atmosfera Empiku. Od zawsze Empik kojarzył mi się nie tylko ze sklepem gdzie można kupić książki ale z miejscem gdzie można wygodnie usiąść i przejrzeć gazetę czy przeczytać interesującą nas książkę. Według mnie bardzo fajnie, że cały czas podtrzymują tę tradycje. A pozwalając czytać książki na miejscu, nie wyrażają zgody na wynoszenie ich z księgarni, kopiowanie czy rozpowszechnianie, więc nie łamią prawa.
 
Czyli mamy skrzyżowanie księgarni i biblioteki.
 
niedzielan napisał:
Ale to jest właśnie cała atmosfera Empiku. Od zawsze Empik kojarzył mi się nie tylko ze sklepem gdzie można kupić książki ale z miejscem gdzie można wygodnie usiąść i przejrzeć gazetę czy przeczytać interesującą nas książkę. Według mnie bardzo fajnie, że cały czas podtrzymują tę tradycje. A pozwalając czytać książki na miejscu, nie wyrażają zgody na wynoszenie ich z księgarni, kopiowanie czy rozpowszechnianie, więc nie łamią prawa.

Zapewniam Cię, że miałbyś inne zdanie gdybyś był wydawcą i zainwestował swoje pieniądze. Lub też autorem, który poświęcił na napisanie szmat czasu.
 
Martyna.Muller napisał:
Zapewniam Cię, że miałbyś inne zdanie gdybyś był wydawcą i zainwestował swoje pieniądze. Lub też autorem, który poświęcił na napisanie szmat czasu.

Możliwe, ale każdy klient ma prawo zapoznać się z towarem zanim go kupi a wydawcy sami wyrażają na to zgodę umieszczając swoje książki w empiku. Mają też oczywiście możliwość ofoliowania książek tak jak się to spotyka np w przypadku komiksów. Wtedy dostępny jest tylko jeden egzemplarz do przejrzenia i ludzie nie czytają całości w księgarni a co najważniejsze nie niszczą innych egzemplarzy.
 
Tylko tym sposobem dojdziemy do absurdów, rodem z filmów Barei. Idziesz do sklepu i chcesz kupić arbuza. Więc trzeba sprawdzić czy jest dojrzały. Trzeba rozkroić. Nie masz pewności, więc próbujesz przed zakupem...Przy kasach są kondomy. Warto by sprawdzić czy pasują, prawda? Więc co robisz? A może tak wystawić jeden pokazowy, i niech każdy popróbuje.
 
Jak chcę kupić arbuza to mogę go powąchać i sprawdzić po kolorze, dotykiem czy jest dojrzały i taki jak chcę. Inne produkty w sklepach są natomiast zapakowane, zafoliowane, zamknięte własnie po to żeby ich nie otwierać, tak samo np niektóre czasopisma, komiksy są ofoliowane i gdy ktos chce, to może kupić je w ciemno, natomiast książkę nie ofoliowaną można otworzyć i przejrzeć i nie ma nic w tym złego. Księgarnie nie zezwala na niszczenie i wyrywanie sobie kartek z wybranej książki tak jak sklep nie zezwala na rozkrajanie arbuza.
 
Jest wiele legalnych sposobów na czytanie książek bez płacenia za nie. To, że czytanie książki, bez jej kupowania, pozbawia autora/wydawcę zarobku nie oznacza, że takie działanie jest niezgodne z prawem. Autor/wydawca nie jest uprawniony do żądania zapłaty od każdego, kto daną książkę przeczyta.
 
Ripper
Oczywiście, że nie ma tu mowy o złamaniu prawa. Bardziej chodzi o obyczajowość i szacunek. Skoro fani takiego autora, tak go kochają, uwielbiają jego pisanie. To czemu go "okradają"? Tyle się mówi o piractwie w sieci, że ludzie ściągają muzykę nie płacąc za nią. A czy czytanie czyjegoś dzieła i nie płacenie za to, nie jest przypadkiem czymś bardzo zbliżonym?
 
Martyna.Muller napisał:
Skoro fani takiego autora, tak go kochają, uwielbiają jego pisanie. To czemu go "okradają"?
To bardzo skrajny pogląd. Uważam się za osobę w miarę etyczną, ale nie czuję się złodziejem, gdy pożyczam do przeczytania książkę od znajomego.

Martyna.Muller napisał:
Tyle się mówi o piractwie w sieci, że ludzie ściągają muzykę nie płacąc za nią. A czy czytanie czyjegoś dzieła i nie płacenie za to, nie jest przypadkiem czymś bardzo zbliżonym?
A później się okazuje, że Ci, którzy najbardziej ściągają, kupują najwięcej płyt.
Dzielenie się dobrami kultury leży, moim zdaniem, wręcz w ludzkiej naturze. W prawie jest wiele mechanizmów, które rekompensują twórcom z naddatkiem, straty spowodowane tym, że nie każdy użytkownik utworu kupuje własny jego egzemplarz.
 
Martyna.Muller napisał:
... To czemu go "okradają"? Tyle się mówi o piractwie w sieci, że ludzie ściągają muzykę nie płacąc za nią. A czy czytanie czyjegoś dzieła i nie płacenie za to, nie jest przypadkiem czymś bardzo zbliżonym?
To już jest demagogia :!: Nie martw się, Wydawcy uwzględniają takie działania w swoich kosztach.
 
Powrót
Góra