Artykuł, jak i masa innych sprowadza e-sąd do roli tego złego, który gdyby nie istniał, to by wszystko było piękne.
Po pierwsze, to nie firmy windykacyjne "tworzą" wątpliwe wierzytelności, tylko ich kontrahenci, którzy je sprzedają. WIęc to bank jest winien zbycia nieistniejącego długu, a nie f. wind. jego zakupu. To tak, jakby winić Ciebie, że ktoś sprzedał Ci samochód pozbawiony hamulców, a Ty biedna rozbiła go. ABSURD.
Po drugie te "wątpliwe" sprawy (przedawnione, czy nienależne) zawsze były dochodzone przed sądami, tylko że z uwagi na nieudolność wymiaru sprawiedliwości, nie od razu, tylko po jakimś czasie. Właśnie stąd było tak wiele należności przedawnionych.
Oczywiście nasza tytułowa firma w tym przoduje. Jak się uważa powszechnie, kupują najstarsze i "najgorsze" długi, których i tak nikt już nie jest w stanie spłacić.
Niestety, ale to tylko część prawdy.
Dlatego tworzenie takich opinii jest powtarzaniem plotek i stereotypów.
Nikogo nie interesuje przecież milion roszczeń należnych (NIEprzedawnionych), tylko te "złe" sprawy.
Podobnie, jak z lekarzami, rzadko się pisze o osobach, które przez 30 lat leczą z powodzeniem pacjentów, o nich wiedzą tylko sami zainteresowani, ale jeśli lekarz popełni błąd (jeden z miliona operacji), powszechnie się o nim pisze, że jest partaczem.
Tak najłatwiej. Osobiście uważam, że inteligentna i rozgarnięta osoba powinna UMIEĆ ocenić rzeczywistość, a nie kreować jej w oparciu o to co ktoś, ewidentnie zainteresowany "poczytnością gazety" napisze.
Moim zdaniem e-sąd, dlatego że przejął miliony "masowych" spraw, doprowadził do ODETKANIA i UDROŻNIENIA "normalnych" sądów, a więc przyniósł korzyść każdemu z nas, który może potrzebować tego "normalnego" sądu!!
Skutkiem ubocznym bywa to, że ktoś gdzieś kogoś pozwie bezzasadnie, ale od tego jest ten wątek, aby ten ktoś umiał sobie poradzić!!