Ag_Maz
Moderator w spoczynku
- Dołączył
- 10.2010
- Odpowiedzi
- 33 942
- Autor Autor
- #41
W pierwszej części wątku Rafał napisał co zrobić...
Trzeba się pokłócić trochę z paniami w sądzie.
Trzeba się pokłócić trochę z paniami w sądzie.
Podążaj za instrukcjami wyświetlonymi na poniższym wideo, aby zainstalować aplikację internetową na Twoim urządzeniu.
Uwaga: Ta opcja może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach internetowych.
rafal_26 napisał:1. w RFN komupter wydaje nakazy, a nie sąd;
Czy w BRD Sądy / komutery też wydają nakaz zapłaty na podstawie niezweryfikowanych twierdzeń powoda? oraz czy bezgranicznie wieżą Deutsche Post, że ta stanęła na wysokości zadania i dostarczyła nakaz pozwanemu?
Pytam z ciekawości
rafal_26 napisał:Rheinlander:
Oczywiście, że tak. Zresztą wiarygodność doręczenia można podważać
Jeśli zdążymy i wiemy jak podważyć. W rzeczywistości wygląda to tak ,że setki ludzi płaci za nieprawdziwe długi lub długi trzy krotnie przedawnione tylko dlatego, że ustawodawca powołał twór, który pozwala nabijać cwaniakom i hochsztaplerom kasę (i to za pieniądze podatnika). Tak naprawdę zwykły obywatel, a tym bardziej nie mający dostępu do Internetu i nie znający się na prawnym bełkocie ma takie szanse na powodzenie w swojej sprawie jak chory, że go uzdrowi nasza służba zdrowia. Jednym słowem Presco i inni nie korzystają z tego tworu jakim jest EPU dlatego, że mają prawo do długów (jakie by one nie były) tylko dlatego, że im dano narzędzie do zarabiania na zasadzie - uda się to mamy zysk, nie uda się to nic nie tracimy bo odbijemy sobie na innym niekumatym. W Niemczech oczywiście są sądy elektroniczne ale nie po to aby były narzędziem w rękach cwaniaków i tym samym być zawalone sprawami typu Presco - Niemiecki Gericht to nie Polski E-Sąd -po prostu nie ta liga.
Do wszystkich:
po kiego chodzicie do tego swojego sądu???!!!
Przecież napisałem już kilka razy do esądu MOŻNA zadzwonić i zapytać się.
Zgadzam się, sam niejednokrotnie dzwoniłem i faktycznie można porozmawiać z miłymi Paniami. Jednak dzwoniąc nie liczcie Państwo na to, że się dowiecie kiedy wasza sprawa się zakończy. Dodzwonić się tam to już inna historia![]()
Oczywiście w aktach NIE MA żadnych dowodów. Będzie tylko pozew, nakaz i zwrotne potwierdzenie odbioru oraz postanowienie o nadaniu klauzuli wykonalności.
No i tu jest całe sedno kodu dostępu - po co mi on? skoro w aktach prawomocnego wyroku nie ma dowodów, tylko pismo które wydał sąd na wniosek (pozew wypełniony hurtowo na stronie E-Sądu) hochsztaplera? Co wnosi do sprawy kod dostępu o który muszę się ubiegać miesiąc lub dwa?, skoro mam na odwołanie 7 dni.
rafal_26 napisał:"Wyjaśnijmy sobie - niczego nie zawdzięczam esądowi."
Napisałem "widocznie" czyli pisząc przypuszczałem. Sam jednak napisałeś, że prowadzisz sprawy związane z FW, a więc korzystasz z tej całej sytuacji bo czerpiesz jak by nie było z tego korzyści w formie świadczenia usług prawniczych. Innymi słowy gdyby ustawodawca nie dał firmom typu Presco narzędzia do robienia kasy Twoje miesięczne wpływy były by o sporą sumę uszczuplone, a i kancelaria którą pewnie prowadzisz musiała by znaleźć pomysł na inny produkt. Jak sam widzisz chyba nie do końca jesteś bezstronny wypowiadając się za E-sądami i ich sensem istnienia. Oczywiście nie odbieraj tego jako mój atak na Twoja osobę bo tak nie jest. Próbuję tylko zwrócić uwagę na złożoność całej dyskusji.
Wracając do tematu
"Dlatego uważam, że jeśli Ty i kolejna setka klientów tych firm zacznie składać skargi do urzędu, coś powinno się zmienić."
Mój przypadek jest inny - mój problem polega na tym, że adres był ok. tylko listonosz okazał się nie ok.
"Z wrzucaniem awizo do skrzynki jest znacznie większy problem.
Wynika to z kliku okoliczności:
1. trudno wykazać okoliczność negatywną (że coś nie miało miejsca);
2. sądy niestety wierzą poczcie."
I tu rafal_26 jest sedno sprawy i naszej dyskusji. Od początku próbowałem wskazać w swoich postach, że brzydko mówiąc "gniot" w postaci EPU nie gwarantuje obywatelowi płacącemu uczciwie rachunki obrony swoich racji nawet gdy uda mu się na czas wnieść wniosek o przywrócenie terminu i sprzeciwu. Dlaczego ? ano dlatego, że wystarczy iż jeden nieuczciwy, do tego jak to się często zdarza zaszczepiony tanim trunkiem listonosz nie dostarczy nam poczty lub awiza i zwykły obywatel nie mający nigdy długu zostaje okradziony w majestacie prawa. Krótko mówiąc cała zabawa na tym polega i po to została wymyślona, bo w EPU nie chodzi o uczciwość tylko o zaskoczenie i wyciągnięcie kasy jaka by ona nie była.
"Rozwiązanie bywa często bardzo proste:
1. trzeba zgłaszać każdą taką sprawę na pocztę i na policję;
bowiem jest to przestępstwo (można się nawet pokusić o poświadczenie nieprawdy przez "udzędnika" - listonosza, ale na pewno jest to przestępstwo przeciwko korespondencji);
2. można łatwo takiego cwaniaka przyłapać na gorącym uczynku;"
Pracuje od godziny 8 do 16 a więc w godzinach roznoszenia poczty przez listonosza świadczę usługę pracodawcy. Takich jak ja są miliony, czy naprawdę w 21 wieku dochodzenie swoich praw ma polegać na czatowaniu na listonosza? Czy za to płacimy podatki?
"Odnosząc się do punktu pierwszego, można przyjąć że wszczęcie postępowania karnego w sprawie jest uprawdopodobnieniem okoliczności. Bowiem przy przywracaniu terminu wystarczy okoliczność tę uprawdopodobnić - nie udowodnić.
Jest przy okazjie ciekawe orzeczenie NSA, z którego wynika, że takie twierdzenia strony, jeśli są podparte okolicznościami, należy przyjąć za prawdziwe. Co znaczy podparte okolicznościami: na przykład, gdy były reklamacje co do pracy tego listonosza - ktoś zgłaszał z sąsiadów, czy sam adresat, czy też ktoś z sąsiadów widział "walające się po klatce awiza"."
W dzisiejszych czasach człowiek nie ma czasu się przeżegnać a co dopiero szukać na listonosza lub całą pocztę haka. Który z sąsiadów w pierwszej lepszej polskiej wiosce powie coś na listonosza mimo że ten leci w kulki.
"Zgłaszanie reklamcji na pocztę przez przeciętnego Kowalskiego jest więc w miare sensowne, jednak osobiście kilka razy - jako reprezentant strony - wygrałem takie sprawy. Niestety, ale wiele też przegrałem.
Wygrałem, bo zdarzało się, że listonosz niedokładnie wypełnił rubryki na zwrotce, lub też w ogóle w tym dniu nie pracował (a miał awizować przesyłkę)."
Kto zgłasza reklamacje przed powstaniem wady? Nikt, a po piśmie od komornika to składamy w pośpiechu ale wnioski o przywrócenie terminu i sprzeciwu. Reklamację na pocztę zawsze można złożyć tyle że udowodnienie reklamacji (powstania błędu) leży po stronie reklamującego. Innymi słowy reklamujący będący w pracy gdy niezgodność doręczenia powstała ma udowodnić listonoszowi, że ten nie wrzucił do jego skrzynki awiza. Ma chodzić po sąsiadach i zbierać wywiad na temat listonosza a i to nic nie da bo dowodu na to konkretne niedoręczenie nie ma. Dowodem na to może dysponować tylko listonosz i może urząd pocztowy, a na ich uczciwość w tej kwestii chyba nie ma co liczyć. Jednym słowem koło się zamyka – no chyba że teraz pójdziemy w monitoring na klatce bloku i przy każdej skrzynce pocztowej.
rafal_26 napisał:...Zawiadomiłem oczywiście UOKiK i toczy się w tej sprawie postępowanie wyjaśniające.
Dlatego uważam, że jeśli Ty i kolejna setka klientów tych firm zacznie składać skargi do urzędu, coś powinno się zmienić...
.