Egzamin komorniczy 2012

  • Autor wątku Autor wątku TomekKr
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Wrażenia po egzaminie dobrze oddają słowa Ch. Bukowskiego: "Moja głowa pękała, a mózg przyjął już płynną formę istnienia, którą można było nazwać rozwodnionym pierdem przeforsowanego intelektu członka klasy robotniczej"
 
I tym klasycznym pierdnieciem spuscmy na cala reszte zaslone milczenia.Nawet nie pytam co ukladajacy zagadnienia chcieli udowodnic zdawajacym?Czy to ze nie maja wiedzy czy tez to ze mimo ze wiekazosc osob rok temu zawalilo z braku czasu mozna bylo zrobic sprawy bardziej skomplikowane merytorycznie i liczycz ze i tym razem wyrobia sie nie w
Wyrobia z czasem?::rolleyes:
 
jutro wstaję i zabieram się do uczenia na ustny. sprawy zwaliłem niemiłosiernie. ale trudno piłka w grze
 
Z telefonu pisze za literowki przepraszam
 
Poznań podobne wrażenia? Odezwijcie się
 
MASAKRONE- poznań...kazusy były trudne...były do zrobienia ale na pewno nie w 6 godz..ja zrobiłem pierwszy cały (4,5godz) i z drugiego zakończyłem zabezpieczenie ustalając koszty i zdążyłem jeszcze wszcząć egzekucję i zrobić 2 zapytrania...pisząc pierszy temat ( nie otwierałem 2 na raz) myślałem, że tylko jeden będzie tak rozbudowny opis i oszacowanie, licytacja nieruchomości - uproszczona, plan podziału- z tego co wiem to nigdy go nie było na żadnym egz., postanowienie o kosztach,
a tu po 4,5 godz. niespodzianka - moja mina bezcenna, jak zobaczyłem ilość kartek w 2 - gim kazusie..tak na prawdę to zrobili nam 3 sprawy w 2 kazusach..dowalili niemiłosiernie..czuje się jakmy mnie ktoś.....pip..nie wiem co autor miał na myśli ale zapewne cel osiągnął..
 
Głowy do góry - jak napisał jay_em uczyć sie dalej. Póki piłka w grze póty dużo może się zdarzyć. Jak już ochłoniecie spróbujcie tutaj opisać te kazusy - może kolejnym pokoleniom się przyda.
 
Warszawa; wrażenia identyczne. Najlepsze było oburzenie kogoś z komisji, na to, że "zużyli na nas już prawie ryze papieru i po co nam tyle czystch kartek" ;) A no po to, żeby rozpisać np. obiweszczenie o licytacji, protokół opisu i oszacowania czy plan podziału... Masakra !!!
 
To było najkrótsze 6 godzin w moim życiu. Jestem ciekawa czy autor tych tematów egzaminacyjnych zdołał by wykonać w ciągu 6 godzin wszystkie wymagane pisma, obliczenia i księgowanie , o estetyce pracy nie wspomnę.
Pomijam fakt, że zabrałam na egzamin swój sprawny duży kalkulator, a na sali otrzymałam jakieś mini kieszonkowe maleństwo, na którym szybkie wyliczenie wszystkich koniecznych do księgowania kwot graniczyło z cudem.
Brak słów- a raczej brak słów, które można by tu użyć, bo te niekonwencjonalne cisną mi się na usta.
 
Ten egzamin nie był po to żeby nas sprawdzić, a jedynie wykończyć. Nie dało się tego zrobić zgodnie ze stanem faktycznym. Trzeba było wybierać robić dokładnie ile się da czy spróbować zamknąć sprawy po łebkach. Tak czy tak punkty lecą w dół. Stan faktyczny można było interpretować miejscami jak się chciało, błędy w datach, nie realne rozwiązanie kazusów w takim czasie. Ten kto to wymyślił to się z h...m na rozumy zamienił. Jak taki mądry to ja jemu też wymyśle kazusy na 6 godzin.
 
Kraków - MASAKRA!! Największe nieporozumienie, to sala w której pisaliśmy! Krzesełka składające się, co chwilę było słychać łomot jak lecą kodeksy na podłogę, malutkie stoliczki, ciasno i ogólnie beznadziejnie! Jak jedna osoba wychodziła do łazienki, to inni z tego samego rzędu musieli przerywać pisanie i wychodzić, żeby ją przepuścić.
Tematy obszerne, do napisania? Tak, ale na kompie!
No cóż, dużo ludzi podchodzi więc uwalą dużo.
Napisał ktoś wszystko na oba tematy??
 
Meg1982 przy takich stanach faktycznych ciężko stwierdzić, czy się napisało wszystko czy nie...

Ja zakończyłem obie sprawy, ale część pism musiał zakończyć na etapie kartki z tytułem pisma i podstawie prawnej ;)

Pocieszające jest to, że komisja (przynajmniej ta z Warszawy) była w równie dużym szoku, co zdający...
 
W Krakowie to samo szok komisji, i stwierdzenia kto coś takiego wymyślił. Kwestia teraz jak nasi oceniający do tego podejdą oby z dużą wyrozumiałością
 
Nawet jeśli oceniający te nieszczęsne prace, które w zdecydowanej większości nie są zrobione przez zdających na 100 % przymrużą oczy na pewne niedociągnięcia - co najwyżej można liczyć na jakieś naciągane 30 punktów czyli wymagane minimum. Marzenia o czwórce ( minimum) poszły się ....
a co za tym idzie można w przyszłości zapomnieć o własnym rewirze.
Nie wiem czy uśmiecha mi się pracować całe życie jako asesor u kogoś kto miał więcej szczęścia na egzaminie i zdecydowanie łatwiejsze zadania, a nie koniecznie większą wiedze. Tak czy inaczej jestem w d...
 
z tego co się orientuję to teraz nie ma już ocen tylko same punkty (jak na maturze ;). Wiec co najwyżej będziemy (tego wszystkim życze) asesorami, którzy uzyskali tyle i tyle punktów z egzaminu. Jeżeli się mylę prosze o wyprowadzenie mnie z błędu ;)
 
zawsze można wziąść kozią wólkę, której nikt nie chce..na dzień dzisiejszy jest sporo nieobjętych rewirów i nikomu się nie pali na nie startować..ale to się pewnie szybko zmieni..
 
Nie ma teraz ocen, są punkty i tylko punkty.
Zakończyłam obie sprawy, ale jak teraz myślę ile błędów narobiłam, to aż mnie skręca i to przy najłatwiejszych rzeczach, które robię na co dzień.
Będę w 7 niebie jak dostanę, to minimum 30 pkt.
Nie wiem czy się uczyć do ustnego czy iść suszyć łzy!

U b e k -> to spokojnie! Tytuł pisma i podstawa prawna i jesteś na ustnym.
 
Mam nadzieję, że na zdających z apelacji krakowskiej komisja nie będzie patrzeć bardziej łaskawym okiem niż na pozostałych.
 
ten egzamin to jakaś paranoja... szkoda język strzępić.
Warszawa i Poznań kiedy macie mieć wyniki?
W Krakowie mamy mieć 17 marca czyli na 2 dni przed ustnym... kolejne nieporozumienie.
 
w warszawie powiedzieli ze za tydzień czyli w środe
 
Powrót
Góra