Armanek, zasadniczy argument przemawiający za tym,że nie była to przedwstępna, jest taki, ze na podstawie tej umowy powodowie byli zobowiązani do zaplaty ceny. Z umowy przedwstępnej nie może wynikać obowiązek spelnienia świadczenia "docelowego" (pieniężnego, rzeczowego itp), tylko obowiązek spełnienia świadczenia polegającego na złozeniu oświadczenia woli. To są dwa rózne poziomy kontraktowania. W pierwszej umowie - zobowiązanie do zawarcia drugiej umowy, w drugiej umowie - zobowiązanie do zapłaty.
Nie można argumentować za przedwstępną w ten sposób, że nie była to deweloperska, bo o kwalifikacji jako przedwstępną decydują pozytywne przesłanki z 389, a nie jakaś eliminacja, że jak nie jest tym, tamtym i owym, to musi być przedwstępną.
Nie można też przeciwstawiać umowie przedwstępnej umowy deweloperskiej rozumianej jako umowa z art. 9 uwl. Nie ma takiej umowy nazwanej jak umowa deweloperska. Art 9 mówi o pewnej umowie i podaje jej istotne cechy, ale nie nazywa tej umowy deweloperską. Sławetne orzeczenie IV CKN 305/01 nazywa umową deweloperską umowę nie spełniającą warunków z 9 uwl. Ja tego przed egzaminem nawet nie wiedziałem, miałem po prostu szczęście, ze wpadłem na to orzeczenie. Teraz mi się to już ułożyło w całość, że zadanie było napisane pod to orzeczenie. Taki pogląd co do umowy deweloperskiej jest już ugruntowany, można przeczytać np w internecie. Sam się dziwię, jak to się ma do 158 kc, ale jak znalazłem ten wyrok, to już leciałem po nim, nie myśląc nawet o formie umowy. Miałem wrażenie, ze to jest właśnie klucz do rozwiązania i trzeba pisać, a nie zastanawiać się. Zgadzam się, że to zagranie autorów kazusu było z jednej strony perfidne, a z drugiej wyrafinowane, ale wśród ludzi, którzy zajmują się problematyką umów deweloperskich (zastrzegam, ze nie należę do nich) to ten kazus był zapewne oczywisty. Przyznaję jednak, że jak na egzamin, to było to zbyt trudne.