armanek napisał:
Uważam, że przyjąłeś to, co wynikało z akt sprawy. Gdyby miała to być np. forma aktu notarialnego, to taki byłby załącznik do pozwu.
i tak i nie
Gdybym miał więcej czasu, to pisałbym jednak z dewelopery.
Jesli nawet nie byłaby to deweloperka, to mozna było powołąc sie na abuzywność zapisów, albo na próbe obejscia prawa przez dewelopera.
Ja oczywiscie mam nadzieje ze według klucza bedzie to u.przedwstepna, ale róznie moze byc z tym.
Co do kwestii udowodnienia szkody, polegającej na róznicy cen nieruchomosci:
roszczenie uwazam za nie udowodnione, nawet jeżeli roszczenia takie uznać w tej sprawie za co do zasady dopuszczalne: to ze sprzedano za 400.000 zł ,nie oznacza jeszcze ze sprzedano za cenę rynkową. Wazne jest tez kiedy doszło do sprzedazy - miarodajna byłaby cena na dzien powstania szkody.
Ale tutaj wystarczyło zgłosić uzupełniająco dowód z biegłego w celu wyceny nieruchomości według stanu na dzień powstania szkody.
Osobiście uwazam, że to nie była sprawa na szesc godzin, z których 2 godziny zajęło analizowanie akt...a godzine staranne i czytelne pisanie...
to była sprawa na 6 dni pracy, poswieconych na analizie wnikliwej umowy, analizie akt, wnikliwej analizie orzecznictwa (nie tylko tez ale całych uzasadnień) i powaznej rozmowie z klientem z informacją o ryzyku sprawy.
Załóżmy na chwile, że w kluczu będzie to deweloperka - będzie to najwieksza niesprawiedliwosc, poniewaz bez wątpienia są poważne wątpliwosci co do takiego charakteru tej konkretnej umowy. Dlaczego wiec ocena celująca ma byc przewidziana wyłącznie na taką koncepcję.