Egzamin radcowski 2010

  • Autor wątku Autor wątku chelboj
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
krakow771 napisał:
Sądząc po wynikach to na formule egzaminu państwowego wyszliśmy jak Zabłocki....

Przesunął się środek ciężkości - kiedyś latami zdawało się na aplikację teraz latami będzie się zdawało egzamin końcowy. Pytanie co lepsze.
 
Aglaia napisał:
Przesunął się środek ciężkości - kiedyś latami zdawało się na aplikację teraz latami będzie się zdawało egzamin końcowy. Pytanie co lepsze.

Ale niby procentowo nie jest aż tak źle. Szkoda, że Katowice jeszcze czekają...
I kiedy będzie coś wiadomo - nie wie nikt ;). Tajemnica.
 
Pojawiło się tam takie sformułowanie, że zadania kazusowe były wyważone...? Czy coś mi się przyśniło....?
 
krakow771 napisał:
Sądząc po wynikach to na formule egzaminu państwowego wyszliśmy jak Zabłocki....

Miarą szacunku dla zdających w Warszawie jest fakt, że nie otrzymali do tej pory z izby jakichkolwiek informacji o wynikach egzaminu (komunikat na stronie izby - 16 sierpnia 2010 i nie wcześniej) podczas, gdy już dziś w Rzepie można przeczytać o wynikach w 4 z 7 komisji...
 
maurycjuszsz napisał:

Brawo dla p. Kujawy! I wszystkich pozostałych... Czy oni w ogóle siebie czytają, zastanawiają się nad tym co mówią (nie mówiąc o tym, czy zastanawiają się nad tym co robią)? Czy ktoś ich za to ocenia i wyciąga konsekwencje? Przecież za stwierdzenie "Gdyby zdali wszyscy, znaczyłoby to, że egzamin jest zbędny" powinni tę Panią zdymisjonować od razu. No chyba, że wg MS aplikacja ma być tak prowadzona, żeby "wszyscy przypadkiem nie zdali"...... Brak słów.............
 
a n a forum rzepy też można ciekawe wnioski przeczytać - ale to są już nasze wnioski, a nie pochodzenia ministerialnego.... żenada ;(
 
Może my po prostu jakimś gorszym, genetycznie głupszym rocznikiem aplikacyjnym jesteśmy i dlatego wymagamy surowszego potraktowania? No bo przecież musi być jakiś powód dla którego po „odsianiu” trzech czwartych na egzaminie wstępnym i 3,5- rocznej aplikacji zafundowano nam egzamin w którym odsetek nienależycie przygotowanych do zawodu wzrósł nagle w porównaniu z poprzednio egzaminowanym rocznikiem aplikacyjnym (również po 3,5 rocznej aplikacji) z około 100% do około 60 % (przynajmniej w moim mieście). Zaś w odróżnieniu od następnego rocznika (aplikacja 3-letnia) odmówiono nam zdawania na komputerach. Wierze w to, że musi być jakiś powód …….. .Przecież żyjemy w państwie "urzeczywistniania zasady sprawiedliwości społecznej" ….
 
aha, jeszcze z jednego chce mi się śmiać (płakać), choć może przy tym wszystkim jestem już przewrażliwiony - czy zauważyliście, że tekst w rzepie opatrzony jest zdjęciem jakichś ludzi (aplikantów) z zamazanymi twarzami? od razu widać w każdym razie, ze jacyś podejrzani, może przestępcy, lepiej ich więc do zawodu nie wpuszczać....
 
nabuchodonozor napisał:
Może my po prostu jakimś gorszym, genetycznie głupszym rocznikiem aplikacyjnym jesteśmy i dlatego wymagamy surowszego potraktowania? No bo przecież musi być jakiś powód dla którego po „odsianiu” trzech czwartych na egzaminie wstępnym i 3,5- rocznej aplikacji zafundowano nam egzamin w którym odsetek nienależycie przygotowanych do zawodu wzrósł nagle w porównaniu z poprzednio egzaminowanym rocznikiem aplikacyjnym (również po 3,5 rocznej aplikacji) z około 100% do około 60 % (przynajmniej w moim mieście). Zaś w odróżnieniu od następnego rocznika (aplikacja 3-letnia) odmówiono nam zdawania na komputerach. Wierze w to, że musi być jakiś powód …….. .Przecież żyjemy w państwie "urzeczywistniania zasady sprawiedliwości społecznej" ….

zgadzam się w całej rozciągłości grrrrrrrrr
 
To które izby czekają jeszcze na wyniki? Warszawa, Kraków i Katowice?
 
Niestety powoli ziszcza się to o czym nieoficjalnie mówili członkowie samorządu od początku reformy. Zmienia się punkt weryfikacji osób aplikujących do zawodu. Kiedyś był to egzamin wstępny, teraz będzie końcowy. Koszty tej zmiany poniosą oczywiście aplikanci, bo co innego zapłacić 2tys za egzamin wstępny i go oblać, a co innego wydać na aplikację 20 tys. i nie zdać egzaminu końcowego. Współczuje tym, którzy zdają w kolejnych latach, bo roczniki są coraz liczniejsze, więc pewnie i procent zdających będzie niższy. Dużą winę za taki stan rzeczy ponosi MS, które organizuje banalne egzaminy wstępne(vide egzamin z 2009 roku), dają wielu złudną nadzieję, że podobnie łatwo będzie na egzaminie końcowym.
 
poprawka stylistyczna: oczywiście odsetek nienależycie przygotowanych wzrósł z około 0% do około 40%
 
ale tu nie o banalność egzaminu wstępnego chodzi, ale o brak spójnej wizji zawodu i szkolenia w kierunku jego zdobycia; ministerstwo rekrutuje, oddaje korporacjom na szkolenie, a potem egzaminuje - to w końcu kto jest odpowiedzialny i za co? korporacje mają w nosie szkolenie, bo po co im to? skoro nie mają i tak wpływu na rekrutację i weryfikację przeszkolenia? a ministerstwo nie jest przygotowane do szkolenia, skoro nawet do przeegzaminowania nie podchodzi rzetelnie...
 
Może my po prostu jakimś gorszym, genetycznie głupszym rocznikiem aplikacyjnym jesteśmy i dlatego wymagamy surowszego potraktowania? No bo przecież musi być jakiś powód dla którego po „odsianiu” trzech czwartych na egzaminie wstępnym i 3,5- rocznej aplikacji zafundowano nam egzamin w którym odsetek nienależycie przygotowanych do zawodu wzrósł nagle w porównaniu z poprzednio egzaminowanym rocznikiem aplikacyjnym (również po 3,5 rocznej aplikacji) z około 100% do około 60 % (przynajmniej w moim mieście). Zaś w odróżnieniu od następnego rocznika (aplikacja 3-letnia) odmówiono nam zdawania na komputerach. Wierze w to, że musi być jakiś powód …….. .Przecież żyjemy w państwie "urzeczywistniania zasady sprawiedliwości społecznej" ….
-----------------------------------------------

myślę, że zdawalność na poziomie 70% nie jest zła, biorąc pod uwagę, że egzamin zdają nie tylko aplikanci ale np. doktorzy czy osoby z 5 letnią praktyką albo asystenci).
 
Sugerujesz, że większość oblanych to osoby bez aplikacji?
 
Powrót
Góra