M
mad_hat
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2010
- Odpowiedzi
- 13
(Nie)pewna napisał:ale tu nie o banalność egzaminu wstępnego chodzi, ale o brak spójnej wizji zawodu i szkolenia w kierunku jego zdobycia; ministerstwo rekrutuje, oddaje korporacjom na szkolenie, a potem egzaminuje - to w końcu kto jest odpowiedzialny i za co? korporacje mają w nosie szkolenie, bo po co im to? skoro nie mają i tak wpływu na rekrutację i weryfikację przeszkolenia? a ministerstwo nie jest przygotowane do szkolenia, skoro nawet do przeegzaminowania nie podchodzi rzetelnie...
Moim zdaniem, poziom egzaminu wstępnego ma znaczenie. Czym innym jest organizowanie szkolenia dla 100 czy 200 osób, a co innego dla kilku tysięcy osób jak ma to miejsce teraz w Warszawie. Samorząd podchodzi do szkolenia takiej liczy osób w taki, a nie inny sposób. W konsekwencji pojawia się pytanie, czy jest sens przyjmować na aplikację 1000 osób, skoro trudno taką liczbę ludzi czegokolwiek nauczyć przez 3 lata. Jestem więcej niż pewien, że gdy przyjdzie do egzaminowania tych osób, to dopiero wtedy będzie masakra.