Egzamin radcowski 2010

  • Autor wątku Autor wątku chelboj
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Może by tak pozew zbiorowy przeciwko MS i zaskarżyć kryteria stosowane przy ocenie prac. Przy tej ilości zdających może się zdarzyć, że za podobne rozstrzygnięcie w Kielcach zdający otrzyma ocenę 4 lub 5 natomiast w Warszawie 2.
Swoją drogą ciekawe jak MS uzasadniłoby przed Sądem taką rozbieżność ocen

Popieram w pełni, powinniśmy sobie pomóc.Sam fakt ,że w przyszłym roku będą komputery i dostęp do lexa.Nie można oceniać prac wedle jakiegoś widzimisie,wszędzie powinny być jednakowe kryteria.Nie czarujmy się,uwalanie nas sprawia korporacją wielką przyjemność.Na rynku powinna być konkurencja.
 
Rzepak napisał:
Słuchajcie, poza tym, że o małych izbach wypowiadają się na tym forum wyłącznie aplikanci z dużych izb ("znajomi tych z małych"), to może komuś uda się zachęcić te osoby, żeby się tu wypowiedziały jak to u nich bywało...

Przede wszystkim pamiętajcie nie antagonizować swoimi wypowiedziami o tej niesprawiedliwości, że oni z małych zdali tak dobrze. Ja też mam tam znajomych, miałem często nawet wrażenie, że nadto ich tam wręcz w ciągu aplikacji czołgali. Niech się wypowiedzą jak to było z przygotowaniami do egzaminu, na jakich zasadach, to może wówczas zrozumiemy dlaczego w dużych izbach tego nie było i przy dużej grupie się nie dało.

Wiem, że to trudne, bo mają wakacje, bo ostatecznie zostali radcami w małym grajdole, ale może jednak?

Napiszę jak to było w Rzeszowie:
praktycznie przez całe 3,5 roku sprawdzanie obecności na zajęciach i wyciąganie konsekwencji z braku obecności,
sprawdzanie dzienniczków, kontrola odbywania praktyk w sądach i urzędach,

ostatnie pół roku aplikacji to zajęcia przygotowujące do praktycznych zadań na egzaminie:
zajęcia z sędzią karnistą z sądu okręgowego - pisanie aktów oskarżenia i apelacji karnych - na zajęciach oraz zadawanie zadań do domu: pod koniec zajęć sędzia dyktował kazus na podstawie którego należało napisać w domu apelację/ew. akt oskarżenia - i następnie pracę przed kolejnymi zajęciami wysłać do niego na maila; na kolejnych zajęciach omawiał te prace, pokazując błędy i
przy okazji

analogicznie jak z karnego - wyglądały zajęcia z sędzią z SO w zakresie nauki pisania apelacji cywilnej (czyli wspólne pisanie apelacji na zajęciach + zadania zadawane do domu, a powstałe w ten sposób apelację przesyłane były przed kolejnymi zajęciami na maila do sędziego który je omawiał na kolejnych zajęciach)

były też zajęcia z administracji z sędziną z WSA na temat pisania skargi do WSA i skargi kasacyjnej na podobnych zasadach jak z karnego: na podstawie przedstawionego kazusu wspólnie na zajęciach przygotowywaliśmy skargę
(również zadania zadawane do domu)

zajęcia z sędziną z SA na temat pisania i formułowania typowych umów spotykanych w obrocie gospodarczym w tym umów o roboty budowlane i podobne, omówienie typowych sformułowań, przykładowych umów i wskazanie na błędy których należało na egzaminie unikać


dodam jeszcze że taki sposób zajęć był możliwy głównie ze względu na małą liczbę aplikantów (18 osób), wiec jak ktoś tylko chciał i "odrabiał" zadania domowe to mógł mieć ocenionych przez sędziego co najmniej kilka apelacji i aktów oskarżenia
 
Ostatnia edycja:
Co do odwołania w zakresie cywila: przeanalizowałam treść umowy z akt i wychodzi mi jak byk, że to była przedwstępna. To, że strony uregulowały więcej, niż przewiduje KC było ich świętym prawem w granicach swobody umów (a żadne z zapisów umownych tych granic nie przekroczyło), więc doprawdy nie rozumiem, dlaczego to rozwiązanie miałoby być dyskwalifikujące. Poza tym, strony wyraźnie nazwały tę umowę przedwstępną, co świadczy o ich zgodnym zamiarze. Zamierzam iść w tym kierunku w moim odwołaniu
 
Uważam dokładnie tak jak Ty,ja myśle ,że poległam na karnym - materialne.Nawet nie mam jak pojechać do Katowic:rolleyes:,jestem w ciązy i musze teraz leżeć plackiem,cóż poczekam na poczte,ale nie mam złudzeń.Wiecie ,tak jak wy naprawde zakuwałam .
 
Pewnie i tak jak Ci którzy nie zdali zobaczą swoje prace i arkusze ocen będzie można cokolwiek powiedzieć i zastanowić się jak polemizować ze stanowiskiem komisji, być może wcale nie z kluczem trzeba będzie "walczyć" a z innymi argumentami egzaminatorów
 
kariss napisał:
Pewnie i tak jak Ci którzy nie zdali zobaczą swoje prace i arkusze ocen będzie można cokolwiek powiedzieć i zastanowić się jak polemizować ze stanowiskiem komisji, być może wcale nie z kluczem trzeba będzie "walczyć" a z innymi argumentami egzaminatorów

polemizować tylko z ocenami, z żadnym kluczem
 
Z drugiej strony jeżeli wszyscy egzaminatorzy ujednoliciliby ocenianie i np.: twardo trzymaliby się klucza, to zdawalność nie przekroczyłaby 20/30%, a w kilku izbach żaden ze zdających nie zaliczyłby egzaminu.
 
a co z dzisiejszymi wynikami z katowic, coś wiadomo? czy indywidualnie będą informować?
 
ze111 napisał:
Nie można oceniać prac wedle jakiegoś widzimisie,wszędzie powinny być jednakowe kryteria

To jest słabość systemu gdzie w całym kraju rozwiązujemy jeden kazus. Czy za widzimisię uznać to, że w niektórych izbach odstąpiono od klucza czy może to, że w innych tego nie zrobiono? Jak długo wszyscy będą rozwiązywać te same wirtualne kazusy takie kontrowersje pozostaną. Ja nie mam pretensji, że w jakiejś małej izbie zdali wszyscy bo odstąpiono od klucza dla mnie jest to względnie normalne prawo to nie matematyka...

Na starym egzaminie były realne akta, nikt nie biadolił, że dostał trudne a ktoś inny łatwe, ktoś dostał 3 tomy a ktoś cieniutki jeden - bo takie jest życie klient przychodzi raz z trudniejszym raz z łatwiejszym problemem. Nie było też problemu z ocenianiem skoro każdy miał co innego i egzaminatorzy raczej skupiali się na sprawdzeniu wymagań formalnych a nie skupiali się na merytorycznym wywodzie (jasne, że ten musiał być w miarę sensowny ale nikt się nie czepiał jeśli ktoś nie zauważył wszystkich aspektów albo miał trochę inną koncepcję).

Dla mnie ten egzamin obnażył sporą słabość obecnego systemu pytanie tylko czy ktoś nad tym pomyśli i zastanowi się co zrobić żeby było lepiej.
 
Ale wytyczne nie stanowią, że zakwalifikowanie umowy jako prezedwstępnej = ndst.

Od oceny ndst do cel są jeszcze 3 stopnie, więc może po prostu niektóre komisje były zbyt gorliwe ? Może prawidłowe jest podejście z Kielc - kto nie zakwalifikował umowy jako developerskie nie dostał cel czy bdb, ale praca mogła być dobra - zawierała wszelkie wymogi apelacji, logiczne uzasadnienie = ocena dobra.
 
to prawda, swoją drogą wytyczne grudniowe zawierały treści pt. za sporządzenie opinii sugeruje się ndst., albo za coś tam obniżenie oceny. nasze wytyczne z jednej strony tego rodzaju ocen nie wskazują ale za to mam wrażenie są dużo bardziej szczegółowe niż poprzednie, łącznie z tym co ma być w uzasadnieniu niemalże napisane. nadgorliwość wiadomo od czego gorsza ...
 
obecny kodeks zawęża możliwości orzekania na niekorzyść w przypadku niektórych środków odwoławczych. Utrzymując bowiem zasadę, że sąd odwoławczy może orzekać na niekorzyść tylko w granicach zaskarżenia środka wniesionego na niekorzyść (§ 1 zd. I; zob. też uw. 10-11 do art. 425 oraz uw. 4 do art. 427 i uw. do art. 447), dodatkowo wymaga - przy środku pochodzącym od prokuratora lub pełnomocnika strony - aby zostały stwierdzone uchybienia podnoszone w środku lub uwzględniane z urzędu (§ 1 zd. II). Stwierdzenie uchybienia podnoszonego w środku to nie potwierdzenie samego zarzutu stawianego orzeczeniu przez skarżącego, gdyż nie jest istotne, jak ujął je odwołujący się, ale ustalenie, czy dane uchybienie - niezależnie od tego, jak kwalifikowano je w środku odwoławczym - rzeczywiście miało miejsce.

To jeszcze a propos 434 kpk; z lexa komentarz Grzegorczyka

Halo Katowice, co u was?
 
Tu Katowice, sytuacja średnio sympatyczna, zdało 50 osób na ok. 120, czyli ok. 60% oblało, głównie karne i admin ... no cóż taka przyjemna izba
 
W kontekście dyskusji na temat publikacji wyników, wykorzystania komputerów na egzaminie, etc.

Komunikat na stronie MS widzieliście:

30-07-2010 Przyszłoroczne egzaminy adwokacki i radcowski odbędą się z wykorzystaniem komputerów - spotkanie Ministra Sprawiedliwości z aplikantami adwokackimi
- Adwokatura to także aplikanci adwokaccy. Jest Was ponad pięć tysięcy – powiedział w trakcie wczorajszego spotkania Minister Sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski.

Spotkanie w siedzibie Naczelnej Rady Adwokackiej w Warszawie odbyło się na wniosek Ministra.

Wzięli w nim udział aplikanci reprezentujący wszystkie adwokackie Rady Okręgowe.

- Niejednokrotnie zwracałem uwagę na to, że istotne jest aby środowisko adwokackie zaczęło baczniej wsłuchiwać się w głos aplikantów. To Wy przecież będziecie poprzez swoje działania w przyszłości kształtować obraz polskiej adwokatury – mówił Minister Krzysztof Kwiatkowski.

W trakcie dyskusji Minister Krzysztof Kwiatkowski poinformował także o podjętej przez siebie decyzji:

- Przyszłoroczne egzaminy adwokacki i radcowski odbędą się z wykorzystaniem komputera.

Decyzja Ministra – którą wcześniej omawiał z przedstawicielami samorządów prawniczych, w tym także z samorządem radców prawnych - spotkała się z owacyjnym przyjęciem obecnych na spotkaniu aplikantów.

Minister Krzysztof Kwiatkowski poruszył także temat zagwarantowania obligatoryjnego udziału przedstawicieli aplikantów w posiedzeniach Naczelnej Rady Adwokackiej oraz okręgowych rad adwokackich.

- Obecni aplikanci już wkrótce staną się pełnoprawnymi adwokatami. Dlatego też niezbędne jest harmonijne i stopniowe włączanie aplikantów w działalność szeroko rozumianego samorządu adwokackiego – powiedział Minister. – Cieszę się, że moja propozycja jest już w pewnym stopniu realizowana – dodał.

Joanna Dębek
Rzecznik Prasowy
Ministra Sprawiedliwości
 
Powrót
Góra