N
(Nie)pewna
Stały bywalec
- Dołączył
- 07.2010
- Odpowiedzi
- 560
klara30 napisał:22 5188210
dzięki stokrotne
Podążaj za instrukcjami wyświetlonymi na poniższym wideo, aby zainstalować aplikację internetową na Twoim urządzeniu.
Uwaga: Ta opcja może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach internetowych.
klara30 napisał:22 5188210
klara30 napisał:22 5188210
Moim skromnym zdaniem to jest skandaliczne, aby tak długo czekać na decyzję w sprawie odwołania! Praktycznie należałoby się zacząć uczyć do egzaminu 2011, a nie czekać z nadzieją, że Komisja II stopnia podzieli zarzuty stawiane w odwołaniu.(Nie)pewna napisał:klara 30 dzięki za info
właśnie zostałam poinformowana, że też czekam do 6,7 kwietnia
taaaaa ;(
FrankF napisał:Moim skromnym zdaniem to jest skandaliczne, aby tak długo czekać na decyzję w sprawie odwołania! Praktycznie należałoby się zacząć uczyć do egzaminu 2011, a nie czekać z nadzieją, że Komisja II stopnia podzieli zarzuty stawiane w odwołaniu.
W tym roku powinno być kilka składów Komisji II stopnia - przynajmniej trzy, jeśli nie cztery. Niby jest więcej Komisji I stopnia (choć też niewiele ich przybyło), ale jeśli minister nie rozwiąże problemu Komisji II stopnia, to problem okaże się dużo większy niż przy egzaminie 2010.
klara30 napisał:Ja tez uwazam że przesadzają z tymi terminami. I znowu czekanie do kwietnia. No i oczywiście nie wiadomo cz w kwietniu zostanią rozpatrzone nasze odwołanie. Nie zdziwiłabym się gdyby okazało się że termin przesunieto na czerwiec. A swoją drogą możliwe jest że do 6,7 kwietnia trzeba bedzie złozyć juz papiery na egz czerwcowy.
Aglaia napisał:To was załatwili.
To może jeszcze tak - pojechać do Wawy obejrzeć akta, zrobić xero zaświadczenia, potem ustanowić znajomego radcę/adwokata pełnomocnikiem przy składaniu wniosku o dopuszczenie do egzmianu i kopię zaświadczenia niech podbije "za zgodność" jako pełnomocnik ...
Trochę kombinowania - nie wiem jak możnaby inaczej.
Aglaia napisał:Jak przeczytałaś wiadomość to mniej więcej wiesz co mi napisali.
Moim zdaniem na kogo wypadnie na tego bęc.
Piot napisał:Nie wiem, czemu skupiasz się na walce z opisem istotnych zagadnień, zwanym "kluczem". Przecież nie jest on wiążący dla egzaminatorów, i nie jest powoływany jako podstawa wystawienia oceny. To fakt, że duża część ocen jest wystawiona zgodnie z "kluczem"
Piot napisał:ale czy egzaminatorzy nie mogą mieć takiego zdania jak "klucz"?
Piot napisał:Dziwię się nawet, że WSA podjął temat "klucza" - to jak kwestionowanie przepisu, który nie został zastosowany.
Piot napisał:Widzę jednak, że MS zaskarżył ten wyrok do NSA, więc sprawa jest otwarta.
Skąd przekonanie, że gdyby nie "klucz" ocena byłaby rzetelna? Przecież tam, gdzie odstąpiono od klucza, uzasadnienia ocen nie są wcale bogatsze, nie zawierają odwołań do literatury czy orzecznictwa. To nie "klucz" jest winowajcą niskiego poziomu egzaminatorów...
Skąd takie przypuszczenia???entreslesmures napisał:Przypuszczam, że wszystkie. Właśnie dlatego skupiam się na krytykowaniu opisu tj. klucza jako podstawy metodologicznej oceniania.
Który przepis odsyła przy ocenianiu do opisu???entreslesmures napisał:Przepis jest i jest wyraźny. Odsyła przy ocenianiu do opisu. Jest też w tym zakresie niezgodny z ustawą.
Naprawdę w Twoim przypadku komisja odwołuje się do opisu?entreslesmures napisał:Uzasadnienia ocen w zakresie merytorycznym, jeśli odwoływałyby się do konkretnych orzeczeń i twierdzeń doktryny, to byłyby bardziej rzetelne niż uzasadnienia odwołujące się albo do opisu, albo do arbitralnych (a więc - przekraczających swobodę uznania) poglądów egzaminatorów.
Statystyka tego typu spraw podana na stronie NSA wskazuje, że na wyrok czeka się od 6 mieś. do roku, więc mamy szanse na wyrok jeszcze w 2011 (ja też czekam).entreslesmures napisał:Weź pod uwagę, że długo jeszcze, tzn. przez lata, może nie być wyroku NSA w odniesieniu do poruszonego przeze mnie problemu. Posiedzenie będzie zapewne po wynikach kolejnego egzaminu. Może się więc okazać, że postępowanie będzie bezprzedmiotowe.
Do Twojej wypowiedzi odnoszę się bezpośrednio, cytując (w poprzednim poście) jej fragmenty i odnosząc się do nich.entreslesmures napisał:@ Piot
Wszystkie Twoje wątpliwości rozwiewają moje wypowiedzi na tym forum albo w okolicach strony 300 albo w tej, do której próbowałeś się odnieść.
Wystarczy uważnie czytać. Jeśli nie masz na to czasu, to proszę Cię, powstrzymaj się może od komentarza! Twój komentarz odnosi się do tego, co ja napisałem teraz i wcześniej w tak pośredni sposób, że musiałbym się znowu powtarzać, żeby się do niego w jakikolwiek sensowny sposób ustosunkować.
Mam wrażenie, że bardzo pobieżnie analizujesz treści, które tu się pojawiają.
entreslesmures napisał:Myślicie, że ci co oblali zaniżaliby standardy na rynku? Nic bardziej błędnego. Tych standardów nie da się już zaniżyć. Jest tyle osób, które wyrządzają szkodę klientom, że można już tylko odbijać się od dna. Kilka właśnie z takich osób sprawdzało nasze prace na egzaminie. Jedyne pocieszenie, że sądy są na zbliżonym poziomie, wiec jakoś się kręci.
Szanowni Państwo, nie chce być nieskromna, ale uważam, że mam duże umiejętności zawodowe, tak jak i szereg moich kolegów, którym się nie udało. Przeszły one weryfikację w pracy i w życiu. Proszę nas nie obrażać. Łatwo się kogoś obraża. Moi koledzy nie siedzą poupychani w izbach zajmując się personalnymi gierkami, ale zasuwają od lat jak motorki w firmach i kancelariach.
Teraz nikt nie liczył na wiedzę z aplikacji. Gdyby ktoś powiedział, że chce zdać egzamin w oparciu o wiedze z aplikacji, koledzy by mu powiedzieli, żeby puknął się w głowę. Ludzie ryli po 3 miesiące do egzaminu – dniami, nocami. Niektórzy zwolnili się z pracy, bo szef nie dawał im się uczyć. Jak pomyślę, jakich głupot uczyłam się do tego egzaminu – głowa mała. A co gorsze, to właśnie na nie trafiłam na teście. Trzeba nie mieć mózgu, żeby zadawać tyle nieistotnych pytań w ostatnich stron ustaw na egzaminie końcowym, który nie jest egzaminem konkursowym. Co to ma sprawdzać? Że się umiemy nauczyć na pamięć ustawy? Umiemy. My się umiemy nauczyć wszystkiego, tylko po co się uczyć jak małpa przepisów na pamięć? Przecież są roboty i komputery. Choć wygląda na to, że jak się robi egzamin praktyczny bez dostępu do przepisów, to chyba rzeczywiście trzeba je znać na pamięć.
Zresztą – uczciwie powiedzmy sobie – sądy nie są dla społeczeństwa, tylko dla władzy. Są dla tych, którzy do nich w ogóle nie chodzą, żeby zapewnić im komfort psychiczny. Nikogo nie obchodzi, co się w nich naprawdę dzieje. Po prostu muszą być. Dla MS ten egzamin to statystyka. Jak powiedziała w jakimś artykule p. Kujawa – statystyczne 70% jest tym, co MS chciało osiągnąć. Tylko z tą statystyką to jest tak, że ja z moim psem mamy średnio po trzy nogi. I takim stworem z 3 nogami jest wynik tego egzaminu.
Dla mnie było za mało czasu. Nie byłam w stanie na egzaminie pokazać połowy swoich umiejętności.
Drodzy Państwo, przestańmy się oszukiwać. Od kiedy trudną apelację, w oparciu o kilkudziesięciostronicową symulację akt (to nie były akta tylko nieudolna fikcja akt) pisze się ręcznie bez przepisów i orzeczeń przez 6 godzin? Czy takich prawników chce mieć społeczeństwo? A może właśnie takich ma. Może właśnie na takich zasługuje? Czy to jest świat Orwella? Klient Kancelarii, który płaci za godzinę pracy prawnika, jest w stanie zaakceptować i zrozumieć, że stronę tekstu merytorycznego pisze się ok. godzinę czasu – na komputerze, z przepisami, z użyciem wzorów. Czasem nad 2 stronami trzeba spędzić kilka dni. Nie samo przecież pisanie zajmuje czas, ale główkowanie. Bo na tym polega nasza praca. Nie ma dwóch takich samych spraw ani rozwiązań. Są pewne zasady, to tyle. Samo założenie, że jest jedno rozwiązanie koncepcyjne jednej sprawy już świadczy o tym, że osoba która aspirowała do sprawdzania mojej wiedzy, nie ma zielonego pojęcia o naszej pracy i potrzebnych umiejętnościach. Kto wyobraża sobie, że można ręcznie, bez realnego dostępu do przepisów i orzeczeń napisać trudną, wielowarstwową apelację, dotykającą szeregu problemów orzeczniczych w oparciu o spapraną symulację akt (np. uproszczenia w umowie „deweloperskiej”, które w życiu nie występują) według z góry zaplanowanego wzoru na zasadzie „co autor miał na myśli” w 6 godzin ? Albo osoba kompletnie niekompetentna i nieodpowiedzialna, albo ktoś, kto chce stworzyć określoną sytuację. Obydwa warianty są niedopuszczalne i należy osoby winne tego chaosu pociągnąć do odpowiedzialności. Ja już nie wspomnę o zwykłych niechlujstwach i błędach językowych, logicznych w pytaniach. O literówkach. Jak w ogóle ludzie, którzy nie są w stanie w zespole osób, z kodeksami, komentarzami, konsultując się – ułożyć kilku zestawów pytań bez zrobienia błędu w co drugim zdaniu – mają czelność kogoś egzaminować? Jak to jest możliwe, że w tak dużym kraju, nie ma nikogo, kto jest w stanie powiedzieć – król jest nagi? Ktoś zrobił kupę, a teraz trzeba ją posprzątać. Ocenić ten żenujący bełkot pt. pytania egzaminacyjne i wytyczne, usiąść z zegarkiem w ręku i ołówkiem i spróbować to rozwiązać, a później puknąć się w głowę i kilka głów uciąć. Wstyd. Nie ma znaczenia czy nie zdało 100, 200 czy 500. Ważne, kogo się przycięło, wg jakich kryteriów. A ten egzamin – to tak jakby chirurgowi dać pacjenta z rozciętym brzuchem i powiedzieć, to teraz Pan go zszyje – palcami. A jak nie zszyje – znaczy że się do zawodu nie nadaje. Jak chirurg może nie umieć zszyć."