Egzamin radcowski 2011

  • Autor wątku Autor wątku ann_torun
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
lubiszto napisał:
albop raczej 30 dni po doręczeniu pozwu

Nikt Ci nie może zrobić zarzutu że chciałeś dla klienta odsetek od terminu wcześniejszego. Tym terminem 30-dniowym winien przejmowac się sąd/pozwany a nie pełnomocnik powoda.
 
po_egz napisał:
Jak dla mnie 30 dni dotyczy zgłoszenia szkody. Późniejsze podwyższenie żądania nie powoduje, że zakład ubezpieczeń ma nowe 30 dni.

II CKN 110/97 wyrok SN 1997-04-14

3. Wymagalność zadośćuczynienia za krzywdę (art. 445 § 1 k.c.) i związany z nią obowiązek zapłaty odsetek za opóźnienie (art. 481 § 1 k.c.) przypadają na moment doręczenia dłużnikowi odpisu pozwu.
 
po_egz napisał:
Jak dla mnie 30 dni dotyczy zgłoszenia szkody. Późniejsze podwyższenie żądania nie powoduje, że zakład ubezpieczeń ma nowe 30 dni.

Też tak do dego podszedłem. te zastrzeżone 30 dni to ubezpieczyciel ma na rozpatrzenie srawy (zgromadzenie dokumentacji, ustalenie odpowiedzialności itp.) a potem to już jego problem, że sam od razu nie przyznał tyle ile się należało.
 
przepiorka napisał:
NiktCi nie możezrobić zarzutu że chciałeś dla klienta odsetek od terminu wcześniejszego. Tym terminem 30-dniowym winien przejmowac się sąd/pozwany a nie pełnomocnik powoda.

Oczywiście, że może narażasz klienta na przegraną i utratę kosztów. W małej części wprawdzie, ale zasada się liczy.
 
Neffra napisał:
Jak jest utrata zarobku to jest odszkodowanie? :)

Cytacik z komentarza Bieńka:

"Przy określaniu wysokości zadośćuczynienia należy mieć na uwadze, że jego celem jest wyłącznie złagodzenie doznanej przez poszkodowanego szkody, wobec czego utrata zdolności do pracy zarobkowej może mieć wpływ na wysokość zadośćuczyneinia tylko o tyle, o ile łączy się z poczuciem krzywdy spowodowanej niemożnością wykonywania wybranego i wyuczonego zawodu. Sama zaś utrata zarobku i innych korzyści osiąganych z pracy znajduje rekompensatę w należnej na podstawie art. 444 par 2 rencie odszkodowawczej"

Renta rekompensuje uszczerbek majątkowy, a nie krzywdę

tak ale przy takim "naciąganiu" to można dochodzić zadośćuczynienia nawet za samo tylko rozwalenie samochodu "poszkodowany doznał krzywdy bo to był jego ulubiony samochodzik, nie miał rys itp. spać po nocach z tego powodu nie może. come on
 
Trochę już mi odbija, ale, że jestem na urlopie, to na podstawie ostatnich plotek rozpisałem sobie możliwy schemat oblań w Katowicach :-D

Skoro oblało ok. 20% (wg boskiego_jurysty, który, jak sama ksywa wskazuje, posiada informacje z najlepszego źródła :-D ), czyli przyjmijmy, że ok. 48 osób... Załóżmy, że ok. 16 osób oblało test, zostają więc 32 osoby. Czyli, idąc dalej, skoro największa posoka była na cywilu, to niech też będzie, że połowa z tego poległa właśnie na nim, czyli kolejne 16 osób... Zostaje 16 osób, które poleciały na adminie, karnym, względnie na umowie... Na umowie najmniej - niech to będą 4 osoby. Po 6 pał przypada wtedy średnio na admina i na karne.

Nawet ja osobiście jestem w stanie wymienić znacznie więcej niż 6 osób, które w karnym sformułowały w odniesieniu do drugiego czynu inny zarzut niż błąd w ustaleniach, lub które w ogóle nie skarżyły tego punktu.

A zatem wniosek nasuwa się prosty - skarżenie w drugim punkcie wyroku błędu w ustaleniach faktycznych nie stanowiło sine qua non dla otrzymania oceny pozytywnej z karnego, nawet w tak surowej komisji karnistycznej jak katowicka :-D

Może więc nie będzie tak źle :-D
 
Z informacji jakie ja mam zarzut materialnego w II punkcie nie kładł apelacji.
 
po_egz napisał:
Oczywiście, że może narażasz klienta na przegraną i utratę kosztów. W małej części wprawdzie, ale zasada się liczy.

Niby tak ale z tego co kojarzę w aktach sprawy ani sąd w uzasadnieniu ani pełnomocnik pozwanego nie podnosił tego argumentu, tym bardziej trzeba było skarżyć od wcześniejszej daty - jak dla mnie oczywiście.
 
jadycha napisał:
Z informacji jakie ja mam zarzut materialnego w II punkcie nie kładł apelacji.

Juz to było mówione. I to nie w kategorii kładzie, nie kładzie apelacji. Tylko zarzut pr materialnego tez jest (sic!) prawidłowy.
 
przepiorka napisał:
Niby tak ale z tego co kojarzę w aktach sprawy ani sąd w uzasadnieniu ani pełnomocnik pozwanego nie podnosił tego argumentu, tym bardziej trzeba było skarżyć od wcześniejszej daty - jak dla mnie oczywiście.

Sąd drugiej instancji stosuje właściwe prawo z urzędu a nie na zarzut. To że nikt tego nie podnosił nie znaczy, że nie powinniśmy skorygować swojego błędu z pozwu. Sąd nie podnosił tego argumentu bo oddalił te 20 tysięcy, więc nie było sensu mówić o odsetkach od tej kwoty.
 
jadycha napisał:
Też tak do dego podszedłem. te zastrzeżone 30 dni to ubezpieczyciel ma na rozpatrzenie srawy (zgromadzenie dokumentacji, ustalenie odpowiedzialności itp.) a potem to już jego problem, że sam od razu nie przyznał tyle ile się należało.

Z wyroku SN:

oprócz zawiadomienia o wypadku (ubezpieczeniowym) wierzyciel powinien określić roszczenie. Jeżeli nie uczynił tego, zakład powinien wystąpić z propozycją zawarcia ugody. Równoznaczne z nią jest oświadczenie (zwane nieraz w potocznym języku "decyzją") o wysokości odszkodowania. Jeżeli poszkodowany nie określi wysokości roszczenia, a zakład, mając dane do jego ustalenia, nie oświadczy, jaką kwotę uważa za właściwe odszkodowanie, powstaje w zasadzie stan opóźnienia, uprawniający wierzyciela do żądania odsetek. Z chwilą wypłacenia kwoty ustalonej przez ubezpieczyciela obowiązek wypowiedzenia się odnośnie do tego, czy jest ona odpowiednia, powraca do wierzyciela (poszkodowanego, uprawnionego z ubezpieczenia OC). Od chwili zgłoszenia przez niego żądania dalszych roszczeń zakład pozostaje w opóźnieniu, o ile oczywiście roszczenia te będą uzasadnione.
 
po_egz napisał:
Z wyroku SN:

oprócz zawiadomienia o wypadku (ubezpieczeniowym) wierzyciel powinien określić roszczenie. Jeżeli nie uczynił tego, zakład powinien wystąpić z propozycją zawarcia ugody. Równoznaczne z nią jest oświadczenie (zwane nieraz w potocznym języku "decyzją") o wysokości odszkodowania. Jeżeli poszkodowany nie określi wysokości roszczenia, a zakład, mając dane do jego ustalenia, nie oświadczy, jaką kwotę uważa za właściwe odszkodowanie, powstaje w zasadzie stan opóźnienia, uprawniający wierzyciela do żądania odsetek. Z chwilą wypłacenia kwoty ustalonej przez ubezpieczyciela obowiązek wypowiedzenia się odnośnie do tego, czy jest ona odpowiednia, powraca do wierzyciela (poszkodowanego, uprawnionego z ubezpieczenia OC). Od chwili zgłoszenia przez niego żądania dalszych roszczeń zakład pozostaje w opóźnieniu, o ile oczywiście roszczenia te będą uzasadnione.

Wychodzi na to samo, tylko krócej to napisałem. Jeżeli ubezpieczyciel od razu ustaliłby odpowiedznie zadośćuczynienie to nie byłoby roszczenia o dodatkowe 20 tyś., co do których jest w opóźnieniu dopiero od momentu dowiedzenia się o żądaniu poszkodowanego ponadto czego wcześniej żądał.
 
jadycha napisał:
Wychodzi na to samo, tylko krócej to napisałem. Jeżeli ubezpieczyciel od razu ustaliłby odpowiedznie zadośćuczynienie to nie byłoby roszczenia o dodatkowe 20 tyś., co do których jest w opóźnieniu dopiero od momentu dowiedzenia się o żądaniu poszkodowanego ponadto czego wcześniej żądał.

Dokładnie tak, ale chciałem coś na poparcie tego poglądu znaleźć
 
Tak jak myślałem. Jeszcze piętnastej nie ma, a w ministerstwie już nikt słuchawki nie podnosi. Klucz chyba będzie dopiero w przyszłym tygodniu
 
po_egz napisał:
Tak jak myślałem. Jeszcze piętnastej nie ma, a w ministerstwie już nikt słuchawki nie podnosi. Klucz chyba będzie dopiero w przyszłym tygodniu

Pani mówiąc Ci, że dziś piatek już z góry założyła, że "nie zdąży".:D
 
lubiszto napisał:
tak ale przy takim "naciąganiu" to można dochodzić zadośćuczynienia nawet za samo tylko rozwalenie samochodu "poszkodowany doznał krzywdy bo to był jego ulubiony samochodzik, nie miał rys itp. spać po nocach z tego powodu nie może. come on

nie wiem, na czym w tym wypadku polega naciąganie. zadanie z cywila rozumiem w ten sposób, że skarżę, co mogę, a jedynie w razie ewidentnej przegranej sobie daruję.

Teraz wyobraź sobie, że sprawa toczyłaby się tylko o te 10 tys, o których dyskutujemy (czyli odjęte na dzień dobry z żądanej kwoty, bez wpływu przyczynienia) to pisałbyś opinię o bezzasadności czy wnosiłbyś apelację?

każdy ma jak ma i jakoś to uzasadnia. Do mnie argument o braku rażącego zaniżenia zadośćuczynienia dociera, ale o 'naciąganiu'?
 
jadycha napisał:
Wychodzi na to samo, tylko krócej to napisałem. Jeżeli ubezpieczyciel od razu ustaliłby odpowiedznie zadośćuczynienie to nie byłoby roszczenia o dodatkowe 20 tyś., co do których jest w opóźnieniu dopiero od momentu dowiedzenia się o żądaniu poszkodowanego ponadto czego wcześniej żądał.

Chociaż mam wyrok, który już mi się mniej podoba

Wyrok z dnia 18 sierpnia 1986 r. Sąd Najwyższy II CR 187/86 OSNC 1987/11/180
W sytuacji gdy poszkodowany w wypadku komunikacyjnym nie zgłosił roszczenia do zakładu ubezpieczeń (§ 20 ust. 5 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 28 listopada 1974 r. w sprawie obowiązkowych ubezpieczeń komunikacyjnych - Dz. U. Nr 46, poz. 274), zakład ubezpieczeń dopuszcza się zwłoki, gdy nie uiszcza świadczenia po upływie 30 dni od doręczenia pozwu i od tej daty należy liczyć odsetki (art. 476 k.c.).
 
EEEE tam; jest też linia, że jak w pierwszej kolejności wnioskujesz bezpośrednio od sprawcy, a zakład przypozwiesz (gdy sprawca wcześniej tego nie zrobił) to odsetki idą od dnia wezwania sprawcy szkody, czyli bez tych 30 dni - to tak na przyszłość
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra