A
aplikantka89
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 09.2018
- Odpowiedzi
- 21
W związku z tym, że udało mi się zdać tegoroczny egzamin na aplikacje adwokacką i emocje już trochę opadły, to chętnie podzielę się swoimi spostrzeżeniami. Może komuś się przydadzą przy nauce do przyszłorocznego egzaminu 
Za naukę na poważnie wzięłam się dopiero w ostatnim tygodniu sierpnia. Średnio uczyłam się około 4-5h/dziennie, dopiero przez ostatnie 2 tygodnie około 8-10h/dziennie. W lipcu i sierpniu próbowałam czytać kodeksy (KC, KPC, KK, KPK, KP + Konstytucja), ale miałam wrażenie, że bardzo mało zapamiętuje z takiej suchej lektury, dlatego szybko od tego odeszłam. Nie chciałam z kolei za szybko zaczynać robić testów, bo obawiałam się, że do egzaminu zdążę zapomnieć tego, czego uczyłam się na początku.. W efekcie, od końca sierpnia udało mi się przerobić całego Stepaniuka, zaznaczałam sobie przy tym pytania z każdej ustawy, do których chciałam jeszcze wrócić. Z kodeksów robiłam dodatkowo pytania na Ars Lege, ale zdecydowanie lepiej sprawdzał się u mnie Stepaniuk, dlatego koniec końców na Ars Lege przerobiłam zaledwie około 8k pytań. Ostatnie 2 tygodnie przed egzaminem poświęciłam już tylko na powtórki z Heliosz i wracałam do tych pytań ze Stepaniuka, które wcześniej zaznaczyłam sobie jako potencjalnie problematyczne. Niektóre rzeczy doczytywałam dodatkowo z Aplikacji Last Minute i potwierdzam, że jest ona o wiele bardziej szczegółowa niż Heliosz. Przydała się zwłaszcza przy tych mniejszych ustawach
Niestety nie starczyło mi już czasu, aby przebrnąć przez całą, a pewnie gdybym to zrobiła, to zaoszczędziłabym sobie trochę nerwów już po egzaminie w oczekiwaniu na wyniki.
Z praktycznych rad dotyczących już samego egzaminu, to za wszelką cenę zachowajcie spokój i pod żadnym względem nie zmieniajcie odpowiedzi przy przenoszeniu ich na kartę. Ja w ostatniej chwili zmieniłam aż 5 odpowiedzi i chyba nie musze pisać, że wszystkie z dobrych na złe
Na szczęście i tak udało mi się przekroczyć wymarzone 100 pkt, ale naprawdę to wypominanie sobie potem, że coś się niepotrzebnie zmieniło, bo człowiek zaczął się doszukiwać haczyków w najprostszych pytaniach, jest zdecydowanie jedną z najgorszych rzeczy.
Za naukę na poważnie wzięłam się dopiero w ostatnim tygodniu sierpnia. Średnio uczyłam się około 4-5h/dziennie, dopiero przez ostatnie 2 tygodnie około 8-10h/dziennie. W lipcu i sierpniu próbowałam czytać kodeksy (KC, KPC, KK, KPK, KP + Konstytucja), ale miałam wrażenie, że bardzo mało zapamiętuje z takiej suchej lektury, dlatego szybko od tego odeszłam. Nie chciałam z kolei za szybko zaczynać robić testów, bo obawiałam się, że do egzaminu zdążę zapomnieć tego, czego uczyłam się na początku.. W efekcie, od końca sierpnia udało mi się przerobić całego Stepaniuka, zaznaczałam sobie przy tym pytania z każdej ustawy, do których chciałam jeszcze wrócić. Z kodeksów robiłam dodatkowo pytania na Ars Lege, ale zdecydowanie lepiej sprawdzał się u mnie Stepaniuk, dlatego koniec końców na Ars Lege przerobiłam zaledwie około 8k pytań. Ostatnie 2 tygodnie przed egzaminem poświęciłam już tylko na powtórki z Heliosz i wracałam do tych pytań ze Stepaniuka, które wcześniej zaznaczyłam sobie jako potencjalnie problematyczne. Niektóre rzeczy doczytywałam dodatkowo z Aplikacji Last Minute i potwierdzam, że jest ona o wiele bardziej szczegółowa niż Heliosz. Przydała się zwłaszcza przy tych mniejszych ustawach
Z praktycznych rad dotyczących już samego egzaminu, to za wszelką cenę zachowajcie spokój i pod żadnym względem nie zmieniajcie odpowiedzi przy przenoszeniu ich na kartę. Ja w ostatniej chwili zmieniłam aż 5 odpowiedzi i chyba nie musze pisać, że wszystkie z dobrych na złe
Ostatnia edycja: