Egzamin wstępny 2019 aplikacja radcowska /adwokacka

  • Autor wątku Autor wątku 2019ola
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Piotr.92 napisał:
Cześć :) zdawałem w 2018 i brakło 5 pkt, więc teraz planuje drugie podejście , oczywiście z całkowicie inną strategią nauki, skoro tamta nie przyniosła efektu. Zacznę wcześnie, od lutego powoli zacząć czytać : godzinka, dwie maks.

Nie przeczytałem ani jednej ustawy i może to był mój błąd, dlatego teraz chce trochę poczytać ale nadal będę bazował na testach, bo one są najwiekszym kluczem do sukcesu.

Nie chcę być niemiły, sam podchodzę w tym roku pierwszy raz, ale czytając takie posty, w głowie pojawia mi się jedna myśl - czy to są jakieś jaja? Nie przeczytałem ani jednej ustawy? Testy największym kluczem do sukcesu?

Ten test sprawdza znajomość aktów prawnych, nic więcej. Pytania są proste, choć problemem jest duży zakres materiału. Życie prawnika to praca z aktami prawnymi, nie testami, w ogóle nie rozumiem takiego podejścia. Przygotowania to lektura ustaw, większość powinna być powtórką tego, co było wyryte zdanie po zdaniu w trakcie studiów. Wśród znajomych już legendarne i wywołujące parsknięcie śmiechem są posty z tego forum, gdzie ludzie chwalą się przygotowaniami w których nakupowali testów i trzaskają je w kółko. Z czym wy chcecie iść na aplikację.
 
Osobiście mianem jaj określiłbym 'wyrycie zdanie po zdaniu' treści ustaw. Egzamin jest testowy, więc i ludzie robią testy. Te 50 ustaw to nie jest Harry Potter, żeby to się czytało ze specjalnym polotem po x godzin dziennie. Jak ktoś wyniósł jakąś przyzwoitą wiedzę z uczelni, to raczej nie potrzebuje siedzieć pół rok, żeby to wszystko czytać ponownie od deski do deski. Najzabawniejsze w tym poście jest to, że do wstępnego jest ponad pół roku, nigdy go nie pisałeś, ale już wyśmiewasz sposoby przygotowania się przez innych, chociaż sam jeszcze nie wiesz czy Twój jest skuteczny.
 
DemPlays napisał:
Osobiście mianem jaj określiłbym 'wyrycie zdanie po zdaniu' treści ustaw.

Mianem jaj określasz to, że na wiele egzaminów na studiach część z wymaganych ustaw trzeba było zapamiętać niemal zdanie po zdaniu? Co w tym dziwnego? Albo nie potrafisz przeczytać ze zrozumieniem paru linijek albo nie wiem, gdzie studiowałeś. Przecież ja nigdzie nie napisałem, że na wstępny trzeba mieć to wszystko w takim stopniu opanowane ;)

DemPlays napisał:
Egzamin jest testowy, więc i ludzie robią testy.
Co innego robić testy dla powtórki, czy żeby jakoś zapoznać się z formą egzaminu, a co innego opierać na tym naukę (widać na forum z jakim skutkiem) - to kuriozalne. Sam zrobię, parę arkuszy z poprzednich lat. Tyle. Jak komuś się podoba, to może więcej, ale pisanie o "kluczu do sukcesu"...

DemPlays napisał:
Najzabawniejsze w tym poście jest to, że do wstępnego jest ponad pół roku, nigdy go nie pisałeś, ale już wyśmiewasz sposoby przygotowania się przez innych, chociaż sam jeszcze nie wiesz czy Twój jest skuteczny.
Egzamin wstępny to jakieś niezwykłe, mistyczne doświadczenie? Muszę to "przeżyć", żeby móc się wypowiedzieć? A to nie jest tylko test, a arkusze powszechnie dostępne? Serio, dla mnie to będzie jedynie formalność, jakkolwiek arogancko miałoby to zabrzmieć.

Jeżeli ktoś na egzamin, który sprawdza znajomość ustaw, nie bierze ich do ręki, zamiast tego klepie te testy i potem dziwi się, że nie może przeczołgać się przez 100 punktów, to nie czuję się źle nazywając to po imieniu.
 
Nie będę z Tobą dyskutował, bo od razu widzę z jaką kategorią człowieka mam do czynienia. Mam nadzieję, że wstępny pójdzie Ci równie dobrze jak umiejętność cytowania :D
 
Nie chce mi się nawet cytować tych wypowiedzi. Każdy ma swój sposób na naukę, a dyskusja z człowiekiem , który podchodzi do tego 1 raz i piszę, że to formnalność jest zwyczajnie bezsensu. Skoro robiłem tylko testy i miałem 95 pkt, to chyba można zdać. Wiem, że popełniłem błąd nie czytając ustawy, dlatego teraz chce rozplanować to inaczej. Mam sporo znajomych gdzie robili tylko testy i zdali. Egzamin to wiedza ale też trochę szczęścia, którego mi zabrakło i tyle :)

Życzę Ci byś zdał , każdemu na tym forum tego życzę, ale odrobina pokory, bo podchodzisz do tego pierwszy raz a sam stres w trakcie egzaminu też potrafi zrobić swoje.
 
Mentalist napisał:
Nie chcę być niemiły, sam podchodzę w tym roku pierwszy raz, ale czytając takie posty, w głowie pojawia mi się jedna myśl - czy to są jakieś jaja? Nie przeczytałem ani jednej ustawy? Testy największym kluczem do sukcesu?

Ten test sprawdza znajomość aktów prawnych, nic więcej. Pytania są proste, choć problemem jest duży zakres materiału. Życie prawnika to praca z aktami prawnymi, nie testami, w ogóle nie rozumiem takiego podejścia. Przygotowania to lektura ustaw, większość powinna być powtórką tego, co było wyryte zdanie po zdaniu w trakcie studiów. Wśród znajomych już legendarne i wywołujące parsknięcie śmiechem są posty z tego forum, gdzie ludzie chwalą się przygotowaniami w których nakupowali testów i trzaskają je w kółko. Z czym wy chcecie iść na aplikację.


Zgadzam się całkowicie :) Egzamin sprawdza wiedzę z ustaw, więc nie wiem jak można do niego podchodzić, nie czytając ustaw - i oczywiście nie trzeba ich znać od deski do deski, a jedynie najbardziej istotne rzeczy.
Testy są raczej do powtórek, ale oczywiście jak kto uważa.
 
Egzamin wstępny (zawodowy zresztą też) zdałem już jakiś czas temu, ale ciągle nie mogę zrozumieć jak można podchodzić to egzaminu który sprawdza wiedzę z treści przepisów, bez zaznajamiania się z... treścią przepisów;) No ale w sumie nie powinien być chyba zaskoczony, bo na studiach też sporo osób bazowało na skryptach (czy nawet całych podręcznikach), bez zawracania sobie głowy czytaniem "źródeł".

A przecież jeżeli ktoś nawet średnio sumiennie studiował, to większość aktów prawych do egzaminu wstępnego - które przecież w zasadniczej części się od lat nie zmieniają - powinien mieć w miarę solidnie już opanowane (no chyba, że ich nie czytał ;))

Ja do egzaminu zakładałem naukę metodą ustawy + uzupełniająco testy z Arslege z tym, że robiłem wyłącznie testy "symulujące egzamin", tj. za każdy razem po 150 pytań i zawsze z całego materiał (przez cały okres robienia testów zrobiłem ok. połowy ówczesnej bazy pytań czyli o ile pamiętam ok. 10 tysięcy). Ponieważ zdawałem zaraz po studiach, a więc z wiedzą "na świeżo", nigdy w "próbnych testach" nie zdarzyło mi się mieć poniżej 100 punktów. Naukę zacząłem od obrony czyli od połowy czerwca. Egzamin zdałem z dużym zapasem (138/150), co nie jest żadnym wybitnym osiągnięciem, tylko skutkiem setek godzin spędzonych na "przyglądaniu się przepisom" -praca u podstaw i pozytywizm w czystej postaci, wręcz boleśnie nudnej postaci :-D

Jak tu ktoś napisał wcześniej -egzamin wstępny nie jest żadnym mistycznym doświadczeniem tylko zwykłym sprawdzianem wiedzy z dość obszernego (ale też bez przesady, np. do LEK nie ma co porównywać) materiału. Szanse na zdanie są tym większe im lepszą mamy pamięć i więcej czasu poświęcimy na naukę - tylko tyle i aż tyle, nie ma co dorabiać do tego ideologi. Wszelkie kursy przygotowawcze do wstępnego uważam za stratę pieniędzy podpadającą pod niegospodarność -skoro w egzaminie nie ma żadnej (absolutnie żadnej) filozofii i liczy się tylko pamięciowe zapamiętaniem tysięcy linijek tekstu, to jakim cudem pójście na jakiś kurs ma w tym pomóc?


A jeżeli ktoś myśli ze egzamin wstępny jest bardzo stresujący, to przy zawodowym chyba zawału dostanie :-D
 
Jaegor napisał:
(...)Wszelkie kursy przygotowawcze do wstępnego uważam za stratę pieniędzy podpadającą pod niegospodarność -skoro w egzaminie nie ma żadnej (absolutnie żadnej) filozofii i liczy się tylko pamięciowe zapamiętaniem tysięcy linijek tekstu, to jakim cudem pójście na jakiś kurs ma w tym pomóc?

A jeżeli ktoś myśli ze egzamin wstępny jest bardzo stresujący, to przy zawodowym chyba zawału dostanie :-D

Pod powyższym podpisuję się rękami i nogami. Kursy to wyciąganie pieniędzy od naiwniaków. Wierzcie mi, sam egzamin na apkę to nic już w porównaniu z poszczególnymi kolosami :)
 
DemPlays napisał:
Osobiście mianem jaj określiłbym 'wyrycie zdanie po zdaniu' treści ustaw. Egzamin jest testowy, więc i ludzie robią testy. Te 50 ustaw to nie jest Harry Potter, żeby to się czytało ze specjalnym polotem po x godzin dziennie. Jak ktoś wyniósł jakąś przyzwoitą wiedzę z uczelni, to raczej nie potrzebuje siedzieć pół rok, żeby to wszystko czytać ponownie od deski do deski. Najzabawniejsze w tym poście jest to, że do wstępnego jest ponad pół roku, nigdy go nie pisałeś, ale już wyśmiewasz sposoby przygotowania się przez innych, chociaż sam jeszcze nie wiesz czy Twój jest skuteczny.

Zdecydowanie się z tym zgadzam. Zdałem egzamin wstępny z wynikiem 115 punktów rozwiązując wyłącznie testy. I to bez wielogodzinnego ślęczenia nad nimi. Samo czytanie tekstów aktów prawnych to zwykła strata czasu. Tym, co się dziwią, że jak można podchodzić do takiego egzaminu bez znajomości tekstu aktów prawnych, przypominam, że testy to są wycinki właśnie z tych aktów (na ArsLege w trybie nauki do tego jest po udzieleniu odpowiedzi jest wstawiona treść danego przepisu). Do podsumowania wiedzy dobra jest Heliosz.

Prawda jest taka, że po 5 latach studiów sporo zostaje w głowie, a wiele tych pytań jest "na logikę". Wystarczy zdać się na intuicję i wczuć trochę w rolę naszego prawodawcy. Dlatego najważniejsze przed samym egzaminem to wypocząć i nie stresować się, bo zmęczenie i stres to najgorsze, co możecie sobie zafundować.
 
Każdy ma swój sposób na naukę.....zamiast pisać posty pod tytułem jestem zdziwiony/zaskoczony/zszokowany ....faktem, że ktoś nie zapoznał się z aktami ucząc się do egzaminu proponuję napisać post pod tytułem :" MÓJ SPOSÓB NA ZDANIE EGZAMINU" - takie "wywody" będą zdecydowanie przydatniejsze.

Mnie osobiście dziwi zdziwienie niektórych użytkowników tego forum.... Serio? to takie dziwne robić tylko testy? albo studiować tylko ustawy? :-) hahaha to prawdziwe zdziwko będzie dopiero na sali sądowej...tam usłyszycie historie napisane przez samo życie :P

Więc PROŚBA... piszmy posty, które nam wszystkim pomogą w zdaniu egzaminu a nie będą sprawiały,że odechciewa się wchodzenia na ten wątek.
 
Justyna202 napisał:
Mnie osobiście dziwi zdziwienie niektórych użytkowników tego forum.... Serio? to takie dziwne robić tylko testy? albo studiować tylko ustawy? :-) hahaha to prawdziwe zdziwko będzie dopiero na sali sądowej...tam usłyszycie historie napisane przez samo życie :P

Po setkach (dosłownie) rozpraw w których uczestniczyłem nadal bardziej od tego co słyszę na salach sądowych dziwi mnie prawnik, który nie czyta ustaw ;). Plus nie można nie wspomnieć o drobnym szczególe, a to takim, że to znajomość tych ustaw jest potem jednym z podstawowych narzędzi które się potem w pracy wykorzystuje. I odpowiadając od razu razu - nie, nie zawsze jest czas/możliwość sprawdzić przepisy w lexie bo np. na rozprawie na reakcje ma się często kilkanaście sekund, a na wertowanie całego kodeksu/ów przy pisaniu każdej jednej apelacji nie ma czasu. I dlatego subiektywnie uważam, że to właśnie czytanie ustaw to najlepsza metoda nauki (to że są nudne i czyta się je równie porywająco co książki telefoniczne to inna sprawa, ale akta większości spraw to też nie bestselery).
 
Jaegor napisał:
Po setkach (dosłownie) rozpraw w których uczestniczyłem nadal bardziej od tego co słyszę na salach sądowych dziwi mnie prawnik, który nie czyta ustaw ;). Plus nie można nie wspomnieć o drobnym szczególe, a to takim, że to znajomość tych ustaw jest potem jednym z podstawowych narzędzi które się potem w pracy wykorzystuje. I odpowiadając od razu razu - nie, nie zawsze jest czas/możliwość sprawdzić przepisy w lexie bo np. na rozprawie na reakcje ma się często kilkanaście sekund, a na wertowanie całego kodeksu/ów przy pisaniu każdej jednej apelacji nie ma czasu. I dlatego subiektywnie uważam, że to właśnie czytanie ustaw to najlepsza metoda nauki (to że są nudne i czyta się je równie porywająco co książki telefoniczne to inna sprawa, ale akta większości spraw to też nie bestselery).

Rozmawiamy o czytaniu ustaw w kontekście zdania egzaminu na aplikację...więc nie powinno nikogo dziwić, że każdy ma swój sposób nauki. (TAK - uważam, że robienie testów jest jednym ze sposobów na przyswajanie wiedzy). Oczywistym jest, że każdy z aplikantów będzie musiał umieć korzystać bezpośrednio z ustaw ale na tym etapie nie jest to konieczność. Teraz trzeba poprawnie odpowiedzieć min. na 100 ze 150 pytań aby przejść do kolejnego etapu jakim są aplikacje - wtedy każdy "delikwent" poddawany jest kolejnym próbom :P

P.S. Mnie jednak mimo wszystko bardziej dziwią historie opowiadane podczas rozpraw :P
 
Liczy się wynik czyli 100 pkt a jak się uda to i więcej, a czy Ty czytasz ustawy, czy robisz tylko testy, każdy ma swoje sposoby i właśnie takie forum jest po to by wymieniać się swoimi spostrzeżeniami i dać sobie jakieś wsparcie, motywację - to pomaga, a jak czytam mądrości ludzi, którzy podchodzą 1 raz i piszą, że zdanie egzaminu jest proste, albo krytykują czyjeś metody nauki, to odechciewa się tutaj wchodzić.

Jestem otwarty na ciekawe spostrzeżenia i sam jestem ciekaw jak inni będą się przygotowywać, bo być może też z jakieś rady skorzystam ;)
 
Piotr.92 napisał:
a jak czytam mądrości ludzi, którzy podchodzą 1 raz i piszą, że zdanie egzaminu jest proste, albo krytykują czyjeś metody nauki, to odechciewa się tutaj wchodzić.
Wiem, że może to być dla Ciebie szokiem, ale ja i moi koledzy mamy na wszelkich egzaminach wstępnych wykręcać najlepsze wyniki w kraju, a nie zastanawiać się, czy zdamy. Nikt nie mówi, że testy są złe, ba - to dobre uzupełnienie, możliwość powtórki, oswojenia się z formą egzaminu. Ale opieranie nauki wyłącznie na nich bez wglądu do aktów prawnych, to jest po prostu niezrozumiałe, żeby nie powiedzieć - żenujące.
 
Mój sposób na naukę był następujący:
1. wybrałam sobie do opanowania ustawy, z których w poprzednich latach było najwięcej pytań + ustawy "ustrojowe" (prokuratura, SN, sądy powszechne, radcy, adwokaci, gmina, powiat, województwo) - te ustawy przeczytałam dokładnie (poza np. post. w sprawach międzynarodowych z kpc, czy częścią szczególną z kk bo z tego w poprzednich latach nie było pytań), po każdym przeczytanym rozdziale robiłam na bieżąco testy Stepaniuka
2. z pozostałych ustaw przeczytałam te, które pojawiły się w zestawieniu po raz pierwszy oraz zrobiłam z nich testy
3. z pozostałych ustaw robiłam tylko testy Stepaniuka
4. na koniec robiłam już same testy skupiając się głównie na ustawach z pkt. 1 i 2

To wystarczyło, by dostać się za pierwszym razem z wynikiem kilkanaście pkt ponad 100.
 
Jagienka85 napisał:
Mój sposób na naukę był następujący:
1. wybrałam sobie do opanowania ustawy, z których w poprzednich latach było najwięcej pytań + ustawy "ustrojowe" (prokuratura, SN, sądy powszechne, radcy, adwokaci, gmina, powiat, województwo) - te ustawy przeczytałam dokładnie (poza np. post. w sprawach międzynarodowych z kpc, czy częścią szczególną z kk bo z tego w poprzednich latach nie było pytań), po każdym przeczytanym rozdziale robiłam na bieżąco testy Stepaniuka
2. z pozostałych ustaw przeczytałam te, które pojawiły się w zestawieniu po raz pierwszy oraz zrobiłam z nich testy
3. z pozostałych ustaw robiłam tylko testy Stepaniuka
4. na koniec robiłam już same testy skupiając się głównie na ustawach z pkt. 1 i 2

To wystarczyło, by dostać się za pierwszym razem z wynikiem kilkanaście pkt ponad 100.

Mam podobny plan na ten rok :)

Mentalist napisał:
Wiem, że może to być dla Ciebie szokiem, ale ja i moi koledzy mamy na wszelkich egzaminach wstępnych wykręcać najlepsze wyniki w kraju, a nie zastanawiać się, czy zdamy. Nikt nie mówi, że testy są złe, ba - to dobre uzupełnienie, możliwość powtórki, oswojenia się z formą egzaminu. Ale opieranie nauki wyłącznie na nich bez wglądu do aktów prawnych, to jest po prostu niezrozumiałe, żeby nie powiedzieć - żenujące.

Każdy ma swoje metody, powodzenia, ja nie mam ciśnienia dla mnie liczy się by zdać a czy będę miał 100 , 110 bez znaczenia :)
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Dzień dobry wszystkim! W tym roku kończę studia i chciałabym podejść do egzaminu wstępnego na aplikację radcowską.Czy uważacie,że powinna kupić najnowsze wydanie Stepaniuka i Heliosza czy te z 2018r też dadzą radę?Pytam ponieważ, odkupiłam własnie wydanie z 2018 r i zastanawiam się czy ta oszczędność była błędem.Z góry dziękuję za pomoc!
 
KOLOS58 napisał:
Dzień dobry wszystkim! W tym roku kończę studia i chciałabym podejść do egzaminu wstępnego na aplikację radcowską.Czy uważacie,że powinna kupić najnowsze wydanie Stepaniuka i Heliosza czy te z 2018r też dadzą radę?Pytam ponieważ, odkupiłam własnie wydanie z 2018 r i zastanawiam się czy ta oszczędność była błędem.Z góry dziękuję za pomoc!
musisz patrzeć oczywiście na nowelizacje. Wiadomo, że najnowsze wydanie jest najwygodniejsze, bo Beck udostępnia do nich aktualizacje. Te z 2018 roku tez dadzą radę, ale trzeba wtedy samemu się pilnować ;).
 
Mam pytanie z cyklu chyba naiwnych. Czy istnieje taka możliwość żeby będąc na aplikacji prokuratoratorskiej startować na etat asystenta prokuratora?
 
Olo1245 napisał:
Mam pytanie z cyklu chyba naiwnych. Czy istnieje taka możliwość żeby będąc na aplikacji prokuratoratorskiej startować na etat asystenta prokuratora?

Po pierwsze, ustawa o KSSiP zabrania aplikantom podejmowania zatrudnienia.
Po drugie, jak chcesz pogodzić aplikacje (zjazdy i praktyki) z pracą asystenta,
Po trzecie, po co chcesz być asystentem, skoro jak zdasz egzamin prokuratorski zostaniesz asesorem.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra