Egzamin wstępny na aplikację adwokacką 2012

  • Autor wątku Autor wątku MissM
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
angel887 napisał:
Wydaje mi się, że był nieco trudniejszy od tego z zeszłego roku, gdzie było z pewnością więcej pytań, które można było rozwiązać "na logikę". Ale to jak wiadomo też jest moja subiektywna ocena (m.in. dlatego, że gospodarcze jest wg mnie generalnie trudne ze względu na swoją obszerność, a w zeszłym roku było go zdecydowanie mniej).
Myślę, że tegoroczny test będzie trudny ze względu na utyskiwania adwokatów i radców na zalanie rynku młodymi prawnikami.

Adwokaci i radcowie zawsze narzekają odkąd egzamin zrobil się w marę dostepny dla wszystkich. Myslę że tym nie ma sie co przejowac i robić swoje. Uszy do góry
 
chyba nie sensu gdybać...czasem na najłatwiejszych pytaniach potrafię się wyłożyć, bo tak zwracam uwagę na szczegóły:roll: moim zdaniem arslege dobry poziom pokazało. oby podobny wynik był za ponad tydzień:)
 
Rafalski1910 napisał:
ja za test na arslege biorę się w ostatniej chwili, jako podsumowanie rocznych zmagań z testami. Pierwszy próbny minimalnie oblałem, wykładając się na drobnych ustawach :/



Czy ja dobrze czytam :rolleyes:


Roczne???? OMG to chyba zamiast się uczyć pójdę na piwo :beer: bo moja nauka trwa dużo krócej, więc już raczej nic nie wskóram...

Dziwi mnie tylko to dlaczego, po roku nauki, zabrakło Ci punktów do osiągnięcia magicznego pułapu 100. Raczej to mało prawdopodobne....
 
Ja też zdałam ale jednak spodziewałam się więcej nieco pytań kodeksowych czy choćby nawet z ustaw o adwokaturze/radcach. Generalnie to loteria jak komu podpasują pytania,mi dziwnym trafem lepiej wychodzą próbne na ogólną heh. Nic, niebawem się okaże. Dobrze ,że wyniki już 3! :)
 
Hej :)

chciałam się zapytać co myślicie na temat poziomu trudności jaki może być w tym roku? ja robiłam wczoraj test z 2010 roku - czyli ten co tak mało osób się dostało i trochę się podłamałam... boję się że w tym roku znowu "dowalą" jakieś kosmiczne pytania...
 
Ja myślę, że poziom egzaminu w tym roku będzie porównywalny do egzaminu adwokackiego/ radcowskiego czyli dość trudny. Podobny jest skład osobowy adwokackiego i wstępnego na aplikację, więc zakładam, że będzie trudniejszy niż rok temu, może nawet w granicach 35-40% zdawalności (rok temu zdawalność wyniosła prawie 50% a w niektórych radach nawet wyżej).
 
Nie ma co gdybać:)

Według mnie egzamin adwokacki i radcowski był w tym roku w miarę prosty.

Co do poziomu trudności to faktycznie w 2010 roku poziom trudności był bardzo wysoki. Ale to był najtrudniejszy ze wszystkich testów jakie przerabiałem. Uważam, że poziom trudności powinien być porównywalny do tego z zeszłego roku.
 
Poza tym, koledzy i koleżanki... przepraszam za mój sceptycyzm ale zdanie tego egzaminu to jest tyle co nic. Zostając apl adw teoretycznie nie ma szans na pracę, trzeba płacić za aplikację i jest sporo zajęć.

Z całym szacunkiem dla ministra Gowina ale dostęp do zawodów prawniczych powinien przede wszystkim minimalizować koszty aplikacji. Nie oszukujmy się że jak ktoś nie ma pieniędzy to na aplikacji nie będzie miał łatwo...:(

Ciężki zawód ot co:(
 
matikb87 napisał:
Poza tym, koledzy i koleżanki... przepraszam za mój sceptycyzm ale zdanie tego egzaminu to jest tyle co nic. Zostając apl adw teoretycznie nie ma szans na pracę, trzeba płacić za aplikację i jest sporo zajęć.

Z całym szacunkiem dla ministra Gowina ale dostęp do zawodów prawniczych powinien przede wszystkim minimalizować koszty aplikacji. Nie oszukujmy się że jak ktoś nie ma pieniędzy to na aplikacji nie będzie miał łatwo...:(

Ciężki zawód ot co:(

tak zawód jest ciężki, dostęp do niego utrudniony, ale sami go wybraliśmy, w końcu już na początku studiów było mówione, że nie wszyscy po prawie wykonują zawód prawniczy. Niestety w chwili obecnej egzamin nie sprawdza przydatności danej osoby do zawodu, sprawdza tylko jej pamięć. I nie ważne jest tutaj czy potrafisz zniszczyć przeciwnika swoją argumentacją a to w jakiej skali wykonuje się miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego.
I marudzenie na Pana Ministra nic tutaj nie da albo się Ty przebijesz, albo inni.
 
I otóż to:)

Liczy się pzp a nie przydatność do zawodu. Problem powstaje w tedy, gdy adwokat czy radca prawny wie mniej niż aplikant:)

Szukał ktoś pracy? Jestem ciekawy jak to wygląda w innych woj? w łódzkim jest masakra...
 
matikb87 napisał:
I otóż to:)

Liczy się pzp a nie przydatność do zawodu. Problem powstaje w tedy, gdy adwokat czy radca prawny wie mniej niż aplikant:)

Szukał ktoś pracy? Jestem ciekawy jak to wygląda w innych woj? w łódzkim jest masakra...

W Poznaniu można znaleźć nawet bez większego trudu, ale raczej za darmo lub pół darmo i bezpieczniej jest zapomnieć o poczuciu własnej godności ;) Jestem raczej odporna psychicznie, a mimo wszystko trochę wymiękam słysząc od rana do wieczora inwektywy pod swoim adresem. A na Dzień Dobry usłyszałam już dwukrotnie, że "kobiety nie nadają się do tego zawodu" oraz że "kobiety ciągle rodzą dzieci". :-o

Myślę, że jak już zdobędziesz te 100 punktów na egzaminie, to jest łatwiej znaleźć pracę.
 
W Lublinie o pracy(podkreślam pracy czyli za wynagrodzeniem) raczej mozna zapomnieć. Wolontariat mile widziany.....
 
angel887 napisał:
W Poznaniu można znaleźć nawet bez większego trudu, ale raczej za darmo lub pół darmo i bezpieczniej jest zapomnieć o poczuciu własnej godności ;) Jestem raczej odporna psychicznie, a mimo wszystko trochę wymiękam słysząc od rana do wieczora inwektywy pod swoim adresem. A na Dzień Dobry usłyszałam już dwukrotnie, że "kobiety nie nadają się do tego zawodu" oraz że "kobiety ciągle rodzą dzieci". :-o

Myślę, że jak już zdobędziesz te 100 punktów na egzaminie, to jest łatwiej znaleźć pracę.


Praca pracą ale uważam że są jakieś granice przyzwoitości.

Ja bym nie dała sobą tak gardzić. Kto nie szanuje siebie inni też go nie szanują.
 
MissM napisał:
Praca pracą ale uważam że są jakieś granice przyzwoitości.

Ja bym nie dała sobą tak gardzić. Kto nie szanuje siebie inni też go nie szanują.

Zgadzam się ale czasem nie ma innego wyjścia. Zycie jest życiem i pisze różne scenariusze....
 
Ostatnia edycja:
Jak jest z ubezpieczeniem w przypadku gdy patron nie podpisze z nami umowy?
 
To była odpowiedż ;) Sus znasz... Pracodawca płaci za Ciebie, jeśli jesteś na umowie o pracę. Jak nie, płacisz sam. Bezrobotnym możesz być jeśli nie wykonujesz pracy, ale na mocy umowy patronackiej (obligatoryjne jest podpisanie takiej umowy) mogą Ci odmówić statusu bezrobotnego, boś w końcu aplikant i pracujesz dla patrona...
 
Mam pewne wątpliwości co do tego czy patron będzie chciał za mnie płacić ZUS... Co w sytuacji gdy patron powie: tutaj masz tyle i tyle ale "pod stołem" (co jest nagminne w stosunkach patron - aplikant).
 
W takiej sytuacji masz w ręku tylko umowę patronacką, którą musisz podpisać, bo sama promesa to tylko przyrzeczenie. De facto więc pracujesz jak na umowie o świadczenie usług, czyli patron nie ma obowiązku opłacania Tobie niczego a bezrobotnym to nie bardzo.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra