Egzamin wstępny na aplikację adwokacką i radcowską 2018

  • Autor wątku Autor wątku ubez1987
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Justyna202 napisał:
Ja też zdaję bo bardzo długiej przerwie. Mam 2 dzieci a za chwilkę będzie 3. Mam bardzo mało czasu na cokolwiek ale stwierdziłam że co by nie było to tym razem podejdę do egzaminu. Tak jak alexandra0001 napisała...powolutku, trochę tego trochę tego i powoli idę do przodu. Co z tego będzie zobaczymy. Czasami robię same testy, czasami czytam ustawę a potem testy. Zależy ile mam czasu i siły :-)

Też mam podobny problem, na razie ściągnęłam na telefon aplikację zostań aplikantem i robię testy w drodze do pracy. Pewnie nie wystarczy, ale zawsze warto od czegoś zacząć.
 
BasiaK1992 napisał:
Też mam podobny problem, na razie ściągnęłam na telefon aplikację zostań aplikantem i robię testy w drodze do pracy. Pewnie nie wystarczy, ale zawsze warto od czegoś zacząć.

Nawet robienie testów w drodze do pracy to już zawsze coś:-)
Ja ponieważ mam tego czasu mało - no a na pewno odpada żeby usiąść na 3 godz i się uczyć - robię testy cząstkowe z arslege. Np. KC ma łącznie 1552 pytania....żeby jakoś sensownie to robić to najpierw robię testy z KC "mienie" - jest ich 55 pytań. W takiej ilości łatwiej to ogarnąć mając mało czasu a przynajmniej dla mnie ta wiedza jest bardziej usystematyzowana. Niektóre "cząstki" mają po 11 pytań a inne 100. Dzięki temu jakoś ta nauka idzie....no a efekt zobaczymy :-)
 
Ostatnia edycja:
Justyna202 napisał:
Nawet robienie testów w drodze do pracy to już zawsze coś:-)
Ja ponieważ mam tego czasu mało - no a na pewno odpada żeby usiąść na 3 godz i się uczyć - robię testy cząstkowe z arslege. Np. KC ma łącznie 1552 pytania....żeby jakoś sensownie to robić to najpierw robię testy z KC "mienie" - jest ich 55 pytań. W takiej ilości łatwiej to ogarnąć mając mało czasu a przynajmniej dla mnie ta wiedza jest bardziej usystematyzowana. Niektóre "cząstki" mają po 11 pytań a inne 100. Dzięki temu jakoś ta nauka idzie....no a efekt zobaczymy :-)

Ja postępuję identycznie :)
 
Cześć, ja też w tym roku podejdę do egzaminu, po raz pierwszy, po dwóch latach od ukończenia studiów. :) Naukę zaczynam teraz,choć chyba nie powinnam się przyznawać :D

Justyna202 napisał:
Ja też zdaję bo bardzo długiej przerwie. Mam 2 dzieci a za chwilkę będzie 3. Mam bardzo mało czasu na cokolwiek ale stwierdziłam że co by nie było to tym razem podejdę do egzaminu. Tak jak alexandra0001 napisała...powolutku, trochę tego trochę tego i powoli idę do przodu. Co z tego będzie zobaczymy. Czasami robię same testy, czasami czytam ustawę a potem testy. Zależy ile mam czasu i siły :-)
--> planujesz w tym roku rozpoczynać aplikację? :)
 
w sumie na aplikacji są kolokwia,więc egzamin wstępny to dopiero początek :P Ogólnie jak ktoś nie ma za bardzo możliwości godzenia pracy z aplikacją to chyba warto poszukać pracy, która pozwala zdawać egzamin dzięki stażowi pracy. Co prawda wtedy trwa to dłuzej, ale jest taniej. :P
 
IslaNegra napisał:
Ogólnie jak ktoś nie ma za bardzo możliwości godzenia pracy z aplikacją to chyba warto poszukać pracy, która pozwala zdawać egzamin dzięki stażowi pracy. Co prawda wtedy trwa to dłuzej, ale jest taniej. :P

Doprawdy, uwielbiam takie złote myśli. Dziewczyny. Jeżeli zdajecie się na testy, to doprawdy radzę się zastanowić. Nauka 2h dzienie to minimum. W weekendy wstaję 5-6, wtedy nie pracuję uczę się wiele godzin i tak od kwietnia. Będzie wam ciężko. Jeżeli dostaniecie się na aplikację to potem będzie wam i tak ciężej. Nie piszę tego ze złośliwości ale po prostu trzeba mierzyć siły na zamiary i być realistą.
 
Nie ma reguły, bo każdy ma co innego w głowie. Wielu ludzi jest w stanie zdać ten egzamin kompletnie z marszu, ale znam i takich co uczciwie się uczyli po 5-6 godzin dziennie przez pół roku a i tak oblali (a bynajmniej nie są niepełnosprawni umysłowo).
 
Z marszu spokojnie zdadzą osoby, które w tym samym roku skonczyly studia. Jak ktoś chce podejść do tego na totalnym luzie to przecież jego sprawa, to oczywiste. Po prostu dziwi mnie takie podejście osób które mają kilkuletnie przerwy.
 
Ja w tamtym roku od połowy lipca po kilka godzin i wystarczyło, Powiem wam że jestem po pierwszym kolokwium na radcowskiej i fakt kupa nauki, jak ktoś ma pracę to i tak musi chodzić na praktyki do sądu w kancelarii jeszcze można dogadać, a w sądzie różnie wypada raz w poniedziałek raz w inny dzień zależy od sędziego, jeden puści po 12 a drugi da jeszcze do domu i każe przynieść np na jutro. Tak samo patron przyśle coś i weź mi napisz np regulamin gdzie np na studiach nie miałaś prawa przewozowego czy spółdzielni mieszkaniowych zanim ogarniesz temat to 3-4 dni ci zejdzie. Fakt szybko się nauczysz przydatnych rzeczy ale jak masz rodzinę i jeszcze inna pracę to siedzenie po nocach zagwarantowane. Takie życie aplikanta:D
 
Sama znalazłaś patrona czy Ci przydzielono? Znajomi w trakcie i po aplikacjach mówili, żeby patron nie był z małej/jednoosobowej kancelarii, bo zawali robotą. Nie wiem czy to prawda. Będę się martwić jak zdam😁
 
chyba większość ma przydzielonych u mnie kancelaria jednoosobowa:D. Czy zawali to różnie bywa bo nas dwoje ma przydzielonych. Ale z tym co daje do zrobienia to różnie bywa może nie ma tego dużo ale na studiach takich rzeczy się nie spotyka jak napisać np regulamin korzystania ze wspólnej pralni w spółdzielni mieszkaniowej:lol:, jakieś międzynarodowe cmr w transporcie, albo projekty uchwał na głosowanie zarządu w spółce mięsnej, także żeby przetrawić takie tematy to potrzeba paru dni żeby coś sensownego napisać
 
Pasjonujące tematy 😋 fajnie, że znalazłaś chwilę żeby opisać jak to wszystko wygląda.
 
lucrezia napisał:
Doprawdy, uwielbiam takie złote myśli. Dziewczyny. Jeżeli zdajecie się na testy, to doprawdy radzę się zastanowić. Nauka 2h dzienie to minimum. W weekendy wstaję 5-6, wtedy nie pracuję uczę się wiele godzin i tak od kwietnia. Będzie wam ciężko. Jeżeli dostaniecie się na aplikację to potem będzie wam i tak ciężej. Nie piszę tego ze złośliwości ale po prostu trzeba mierzyć siły na zamiary i być realistą.

Po co to straszenie i nakręcanie innych? To, że TY się uczysz w ten sposób, nie oznacza, że masz patent na sukces - to się okaże na początku października.

Uspokajam spanikowanych: jestem przykładem osoby, która kupiła testy w czerwcu, z czego zaczęła je robić po 15 sierpnia, przeważnie w weekendy, nie wzięłam na naukę ANI JEDNEGO DNIA URLOPU, przy czym pracuję po 220-230h (a czasem i 245) w miesiącu więc o nauce po pracy nie było mowy i zdałam za pierwszym podejściem, mimo że "mojej działki" nie ma na egzaminie a studia skończyłam dwa lata wcześniej. Za to znam osoby, które uczyły się od kwietnia czy maja, brały 2 tygonie urlopu na naukę i nie zdały. Więc da się ten egzamin ogarnąć bez niesamowitego kucia po parę godzin dziennie przez wiele miesięcy. Życzę powodzenia na aplikacji (szczególnie radcowskiej, szczególnie warszawskiej) jeśli ktoś potrzebuje paru miesięcy na naukę do egzaminu, którego zdanie polega na uzyskaniu 100 poprawnych odpowiedzi na pytania zamknięte z trzema wariantami odpowiedzi i to bez punktów ujemnych.
 
lisc_laurowy napisał:
Po co to straszenie i nakręcanie innych? To, że TY się uczysz w ten sposób, nie oznacza, że masz patent na sukces - to się okaże na początku października.

Uspokajam spanikowanych: jestem przykładem osoby, która kupiła testy w czerwcu, z czego zaczęła je robić po 15 sierpnia, przeważnie w weekendy, nie wzięłam na naukę ANI JEDNEGO DNIA URLOPU, przy czym pracuję po 220-230h (a czasem i 245) w miesiącu więc o nauce po pracy nie było mowy i zdałam za pierwszym podejściem, mimo że "mojej działki" nie ma na egzaminie a studia skończyłam dwa lata wcześniej. Za to znam osoby, które uczyły się od kwietnia czy maja, brały 2 tygonie urlopu na naukę i nie zdały. Więc da się ten egzamin ogarnąć bez niesamowitego kucia po parę godzin dziennie przez wiele miesięcy. Życzę powodzenia na aplikacji (szczególnie radcowskiej, szczególnie warszawskiej) jeśli ktoś potrzebuje paru miesięcy na naukę do egzaminu, którego zdanie polega na uzyskaniu 100 poprawnych odpowiedzi na pytania zamknięte z trzema wariantami odpowiedzi i to bez punktów ujemnych.

Nikogo nie straszę, nie miałam takiego zamiaru, aczkolwiek jeżeli tak się stało to przepraszam :roza: To świetnie, że ci się udało zdać. JA natomiast patrzę nie tylko na egzamin wstępny, ale na dalsze 3 lata. W obecnej pracy wykorzystuję wiele dziedzin prawa (głównie karne), aplikacja w ogóle nie jest mi do niej potrzebna. Ale robię to sama dla siebie, więc bardzo chcę uniknąć rozczarowania. Nie chcę zdać "rzutem na taśmę" tylko mieć co najmniej 120 pkt, wtedy będę zadowolona.
 
Jak czytam te posty to trochę jestem zaskoczony, że ktoś zaczął naukę w kwietniu, a większość już w czerwcu ostro się przygotowuje ;)

Najlepszym wyznacznikiem potrzebnego czasu jest termin zgłoszenia, jeśli palcem nie kiwnęliście do tego czasu, a o zgłoszeniu się decydujecie w ostatniej chwili, jest to do zdania. Wiele osób chyba zapomina, że nie chodzi o to, żeby mieć 150 pkt, tylko żeby przekroczyć wymagany próg. Jak ktoś skończył przyzwoitą uczelnię, był dobrym studentem, to jak przysiądzie na 3 tyg z głównymi ustawami i porobi testy, to sobie poradzi. Z perspektywy wykonywania zawodu, nauka większości tych ustaw, to strata czasu. Zdecydowanie nie musicie wstawać o 5 rano i codziennie kuć, żeby zdać, takie podejście to raczej nieporozumienie.

Co do samej aplikacji, to kolokwia 'praktyczne' nie wymagają nauki. Jak trzeba napisać apelację cywilną to starczy zapoznać się z podstawowymi przepisami i przeczytać kilka takich dokumentów, a jak ktoś pracuje w zawodzie to chyba pisze tego typu rzeczy codziennie. Problemem są kolokwia 'teoretyczne', gdzie jest sterta pytań i trzeba się zwyczajnie tego nauczyć. Kolokwium z gospodarczego jest zwyczajnie grube.

Jeśli chodzi o patrona, to branie patrona z urzędu jest loterią i nieporozumieniem. Jest czerwiec, więc chyba pół roku na nawiązanie relacji z jakąś kancelarią nie powinno stanowić problemu. Zły patron może skutecznie utrudnić wam te 3 lata, natomiast jeśli traficie w dobre ręce, to tylko na tym skorzystacie. To wam powinno zależeć, żeby wybrać patrona, który zajmuje się odpowiednią dziedziną prawa albo z którym będziecie się dobrze dogadywać. Zdanie się na samorząd tylko pokazuje, że nie jest to do końca przemyślana decyzja zawodowa.
 
2-3 h/dzień nie jest żadnym ostrym kuciem😂. W weekend od 6-11, a potem cały dzień wolny i jeszcze 2 tygodnie urlopu bez nauki. Wcześniej na forum można było wyczytać skąd inni wiedzą o nowelizacjach ustaw. No hit😎. Co do patrona - czy szukanie go przed egzaminem ma sens? Jak zobaczę pozytywny wynik egzaminu, to wtedy zacznę ostre poszukiwanie. Oczywiście dalsze rady aplikantów mile widziane.
 
Ostatnia edycja:
Bickie napisał:
Cześć, ja też w tym roku podejdę do egzaminu, po raz pierwszy, po dwóch latach od ukończenia studiów. :) Naukę zaczynam teraz,choć chyba nie powinnam się przyznawać :D

--> planujesz w tym roku rozpoczynać aplikację? :)

Tak, co by nie było idę :-)
 
lucrezia napisał:
Doprawdy, uwielbiam takie złote myśli. Dziewczyny. Jeżeli zdajecie się na testy, to doprawdy radzę się zastanowić. Nauka 2h dzienie to minimum. W weekendy wstaję 5-6, wtedy nie pracuję uczę się wiele godzin i tak od kwietnia. Będzie wam ciężko. Jeżeli dostaniecie się na aplikację to potem będzie wam i tak ciężej. Nie piszę tego ze złośliwości ale po prostu trzeba mierzyć siły na zamiary i być realistą.

Ja.też lubię takie posty....każdy ma swój sposób na.naukę....poza tym ilość godzin spędzonych na nauce nie świadczy o tym, że uczysz sie efektywnie - i również nie piszę tego złośliwie. Każdy jest w innej sytuacji i zapewne każdy z tego forum chce.się dostać na aplikację. Więc DARUJMY sobie takie posty i złote hasła by mierzyć siły na.zamiary! Bo według tego co piszesz to ja mając trójkę.dzieci nie powinnam sie dostać :-) hahahaha. Luuuuuzzzz :-) aż dziw że studenci ze świeżą wiedzą tj. tuż po studiach, bez pracy, "uczący się"po 5 godz dziennie.nie zdają egzaminu :-)
Pomagajmy sobie, a nie piszmy takich "mądrości".
 
lucrezia napisał:
Z marszu spokojnie zdadzą osoby, które w tym samym roku skonczyly studia. Jak ktoś chce podejść do tego na totalnym luzie to przecież jego sprawa, to oczywiste. Po prostu dziwi mnie takie podejście osób które mają kilkuletnie przerwy.


Młoda to zdziwiona.:-)
 
Wiek nie ma tu nic do rzeczy. Robię tak, jak przez 5 lat studiów. Po trochę, a nie ma maxa się spinać tuż przed egzaminem i zawsze się to sprawdzalo. Powtarzam, że nikogo nie chciałam obrazić.jak komuś zależy to zrobi wszystko, żeby zdać😊 ja życzę wszystkim powodzenia.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra