EOS KSI windykacja - czy ruszać temat?

  • Autor wątku Autor wątku jerry23
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
To nie Ty masz cokolwiek udowadniać. Przede wszystkim to oni sobie muszą znaleźć spadkobierców. I to oni muszą udowodnić że się rzecz nie przedawniła.
 
Pomocy moja mam straszona telefonicznie za dług babci - zapłąciła im 566 zł - czy da sie od nich jakoś odzyskać te pieniądze?

Chętna na pozew zbiorowy.
 
Nie. Nie da się. Jeśli po tamtej stronie jest chociaż strzępek dokumentu, to sprawa jest beznadziejna.
 
Że był jakiś dług. Jakiś rachunek, kopia rachunku, cokolwiek. Wówczas wpłata stanowi uznanie długu. Teoretycznie można ich pozwać. Ale koszt tej operacji zniweluje ewentualne zyski. Oczywiście to w wielkim skrócie. Co najwyżej nauczka na przyszłość.
 
Nie mamy żadnego dowodu że był dług. Babacia nie zyje od 6 lat, czyli jest przedawnienie. Powolywali sie manipulanci przez tel na prawo spadkowe ze mama jest spadkobierczynią, nie tylko ona bo ma jeszcze 3 siosytry. Pismo adresowane na babcie nieżyjącą nie mame, a do tego zero jak we wszystkich przypadkach powyzej wczesniejszych monitów ani z banku ani od nich... prócz tego sprzed 3 dni. Czy w przypadku wniesienia sprawy do sądu i i uznania przedawnienia długu jeśłi w ogóle był ale znajac babcie nie było, istnieje szansa wygrania z nimi i obciązenia ich kosztami sprawy?
 
Po wpłacie zarzut przedawnienia długu znika. Tego tematu w ogóle nie ma. Z czyjego konta poszła ta wpłata? Jaki był tytuł płatności? Skąd w ogóle pomysł aby za zmarłego cokolwiek płacić? Dowód wpłaty maci mam nadzieję?
 
Mama płaciła na poczcie, tytułem nr sprawy i wpisała w płacącego nieżyjącą babcie... wiem niedorzeczne, ale prawdziwe, rece mi opadły jak sie dowiedziałąm wczoraj. Sprawa beznadziejna i kasa nie do odzyskania?
 
Teoretycznie można spróbować. Ale wiąże się to z kosztami sądowymi. Z tym że skutek jest bardzo wątpliwy. Formalnie mama jest spadkobierczynią babci i wszelkie zobowiązania przeszły na nią i siostry. Kwestia dowodzenia istnienia długu przez stronę przeciwną jest uproszczona, bo wpłata nastąpiła, więc można przyjąć że "coś było na rzeczy" i nastąpiło uznanie długu. I to przez uprawnioną osobę, bo - jak już ustaliliśmy - spadkobierczynią jest. A wpisanie babci jako wpłacającej może być potraktowane jako tytuł wpłaty: "Eleonora Iksińska" wpłata xxxxxxxxx
 
@digiton czyś Ty na głowę upadł, przepraszam za określenie? Wpisanie osoby wpłacającej zgodnie z prawem bankowym jest oświadczeniem, że to ta osoba wpłaciła. Nie, nie może być tak potraktowane, bo co innego gdyby tak było w tytule, a co innego, gdy ktoś podszył się pod zmarłą. A w tym wypadku się podszył.

A wpisanie babci jako wpłacającej może być potraktowane jako tytuł wpłaty: "Eleonora Iksińska" wpłata xxxxxxxxx
No chciałbym to po wyroku w postępowaniu karnym w tej sprawie zobaczyć, takowe uznanie...
 
@syphar a masz pomysł jak takie coś odzyskać? Bo ja nie widzę sposobu. Kto ma to sprawdzać? Odbiorca przelewu? Jeśli sprawa karna to przeciw komu?
 
Ja się odnosiłem wyłącznie do:

A wpisanie babci jako wpłacającej może być potraktowane jako tytuł wpłaty: "Eleonora Iksińska" wpłata xxxxxxxxx
Co do reszty zgoda.
 
Witajcie!

napiszę w skrócie: człowiek nie żyje od 10 lat, na jego adres przychodzi zwykły list od firmy EOS z nr konta i prośbą o wpłatę zadłużenia i odsetkami wziętymi z kosmosu, teraz pytanie - w jakim kraju żyjemy, że takie praktyki są dozwolone? Skoro przez 10 lat nie było żadnych monitów, wezwań do zapłaty, wyroków sądowych, komorników itp to nie można tego inaczej traktować jak próbę WYŁUDZENIA PIENIĘDZY. Szkoda, że wyrzuciłem ten świstek papieru, bo takimi praktykami powinna zająć się prokuratura, też macie takie zdanie?
 
Nie nie mamy takiego zdania. Zobowiązanie istnieje. Odsetki można naliczać. Że nie można tego ściągać pod przymusem to inna sprawa. A wierzyciel nie musi wiedzieć że jego "klient" nie żyje.
 
W pełni się z Tobą zgadzam ale nie napisałem szczegółów... mniej więcej wyglądało to tak, że przez pierwszy rok po śmierci załatwialiśmy wszystkie sprawy związane z pożyczkami. Wszystkie kredyty były ubezpieczone, a sprawy załatwione pozytywnie - droga przez mękę ale się udało (mamy kopie listów poleconych, nr nadania, odpowiedzi itd). Absolutnie nie jesteśmy osobami uciekającymi przed zobowiązaniami dlatego jestem zniesmaczony faktem, że po dziesięciu latach ktoś domaga się zapłaty od nieżyjącej już osoby, której historia kredytowa została w pewien sposób oczyszczona.

Podstawowe pytanie - dlaczego wcześniej nie było monitów z dwóch Instytucji Bankowych, od których rzekomo EOS wykupił długi? Śmierdzi na kilometr albo i dwa, dlatego nie broniłbym firmy, która działa w taki podstępny sposób poza tym znając całą historię mam ogromne wątpliwości czy jakiekolwiek zobowiązanie istnieje.

edit: ale wyjaśniać tego z nimi po przeczytaniu wcześniejszych postów nie mam zamiaru...
 
Ostatnia edycja:
brawoja napisał:
Śmierdzi na kilometr albo i dwa, dlatego nie broniłbym firmy, która działa w taki podstępny sposób poza tym znając całą historię mam ogromne wątpliwości czy jakiekolwiek zobowiązanie istnieje.

edit: ale wyjaśniać tego z nimi po przeczytaniu wcześniejszych postów nie mam zamiaru...
Całkiem możliwe że zobowiązanie nie istnieje. Wyjaśniać nie ma czego, pozostaje pilnować korespondencji przez spadkobierców. O ile ich ustalą
 
A czy może ktoś poradzić, co mogę zrobić aby przestali dzwonić?
Wydzwaniają po 3 razy dziennie, najczęściej blokuję nowe numery, albo odbieram mówiąc że pomyłka, ale nie dają za wygraną.
Domagają się aktu zgonu zmarłej mamy, czego oczywiście nie dostaną (bo nie mam obowiązku udzielać im takich danych).
Gdy mówię wprost, że nie dostaną aktu zgonu to słyszę w odpowiedzi, że nie przestaną dzwonić.

Co z tym zrobić? Wysłać żądanie usunięcia moich danych (numeru)?
 
Zażądaj zaprzestania, jako że wówczas takie niepokojenie pozwala na postawienie zarzutu z art. 107 k.w.
 
Zglosilam na prokuraturę ale chyba nic to nie da :(
 
Powrót
Góra