firma windykacyjna rząda zapłaty za czesne - pomocy

  • Autor wątku Autor wątku Zedi82
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Coś cicho tutaj ostatnio. Czyżby skończyły się rezerwy finansowe na wyłudzanie haraczy?
 
nieee, mnie kgpn podal do sadu, wynajelam pelnomocnika. dlug byl 6-letni. sad wyznaczyl termin rozprawy po wniesieniu sprzeciwu, kilka dni przed rozprawa kgpn sie wycofalo. teraz walczymy o ustalenie kosztow - tzn. pelnomocnikowi ma zaplacic kgpn, nie ja. da sie z nimi wygrac.
 
ewelinali napisał:
nieee, mnie kgpn podal do sadu, wynajelam pelnomocnika. dlug byl 6-letni. sad wyznaczyl termin rozprawy po wniesieniu sprzeciwu, kilka dni przed rozprawa kgpn sie wycofalo. teraz walczymy o ustalenie kosztow - tzn. pelnomocnikowi ma zaplacic kgpn, nie ja. da sie z nimi wygrac.

Jaka uczelnia ? WSTE ?
 
RE: KGPN - rzucicie okiem na sprzeciw?

t_l napisał:
Oto on: http://bzdet.net/kgpn/form5_sp_anon.pdf

Nakaz i formularz jakie dostałem z sądu wrzuciłem tu: http://bzdet.net/kgpn/nakaz_formularz.pdf

A jak ktoś chce, to całość dokumentów jakie otrzymałem (a jest tego 77 stron) wrzuciłem tutaj (uwaga, ponad 13 MB i nie jest to sensowna lektura): http://bzdet.net/kgpn/dokumenty.pdf

Tytułem aktualizacji. Po złożeniu sprzeciwu powód podwinął ogonek i wycofał pozew bez zrzekania się roszczenia. "Dług" nadal sobie będzie krążył, ale na rozprawę musiałem poleźć :)

Tutaj pismo:

Cofnięcie pozwu

A tutaj uaktualniony sprzeciw:

Sprzeciw
 
Witam.

Dostałem e-mail od KGPN : Wezwanie przedprocesowe . Sprawa dotyczy zapisania się na studia w październiku 2006 r. Po 6 miesiącach z powodu mojego braku obecności zostałem skreślony z listy studentów. Przysłali mi czesne do zapłaty za 6 miesięcy (czyli do czasu skreślenia z listy) + odsetki . Czesne to 330zł miesięcznie . Razem z odsetkami żądają 2778.85 zł .

Czy można ich posądzić o chęć wyłudzenia pieniędzy ? Jeśli wciąż będą pisać lub dzwonić ?
 
albo napisz im pismo, ze dlug jest przedawniony, albo czekaj cierpliwie, az przyjdzie pismo z sadu i wtedy wniesiesz sprzeciw. to nie jest proba wyludzenia skoro dlugi nie przedawniaja sie automatycznie. rownie dobrze mozesz dlug uznac i placic.
 
Witam serdecznie!
Oto moja historia i mój problem...
No więc, 9 lat temu studiowałem przez 3 miesiące w prywatnej szkole i oczywiście opłacony był cały semestr(6 miesięcy). Po 3 mies. zrezygnowałem i niby ok, odebrałem dokumenty.
Jednak po 3-4 latach przyszedł list na stary adres(w miedzyczasie sie wyprowadziłem), który przeczytałem dzięki sąsiadce, która go znalazła(nie polecony). No i szkoła chciała ode mnie pieniądze do dziś nie wiem za co. Oczywiście list zignorowałem i udałem się do rzeczniczki praw konsumenta w urzedzie miasta. Powiedziała mi, że nawet jeśli coś im byłem winien, to sprawa się przedawnia po 2 latach. Po kolejnych 3 latach znaleźli nr tel. i rozmawiali ze mną, na co powiedziałem, że nic nie jestem dłuzny i nie zamierzam płacić. No i wczoraj dostałem list od komornika, że mam na jego konto przelac kase. Tzn. nie ja dostałem ten list(do mnie pewnie wysłali na stary adres, więc o niczym nie wiedziałem) a mój pracodawca, który został zobowiązany potrącać mi z wypłaty(umowa zlecenie). Nawet nie wiedziałem, że sprawa była w sądzie, tak bym sie tam udał osobiście i wniósł o przedawnienie, bowiem sądy z urzędu nie przedawniają. Czy mam jeszcze tutaj szansę coś zrobić?

Dodam, że pseudo dług został wykupiony od uczelni przez wspomnianą tu firmę KGPN...
 
Lucjano napisał:
Witam serdecznie!
Oto moja historia i mój problem...
Widze że dobrze płacą w tej firmie windykacyjnej że tak późno piszecie posty i odgrzewanie kotleta jak zawsze działa na postrach nowych potencjalnych dłużników. Jeżeli by było tak jak piszesz to:
- przeczytałbyś cały temat
- wiedzaiłbyś co zrobić
- wiedziałbyć co mogą Ci zrobić itp.
A tak motasz się w zeznaniach "znowu" ale jest lepiej niż poprzednio.
Od kiedy się olewa listy które mówią o długi?
Od kiedy komornik "prosi" o wpłatę na konto zaległych pieniążków? (Tzn. nie ja dostałem ten list(do mnie pewnie wysłali na stary adres, więc o niczym nie wiedziałem) - czyli sugerujesz, że wysyłają listy gdzie im się podoba.
Od kiedy sąd przyznaje komornika bez pytania?
Skąd niby mieli Twój numer tel. ;) , wiedzieli gdzie pracujesz, skoro listu nie potrafią wysłać na poprawny adres ? ?
Oj coś nie pasuje mi Twoja wypowiedź, poczytaj inne i wtedy troluj.
p.s. jeżeli jakims cudem Twoja wypowiedź jest prawdziwa to wystarczy przeczytać temat od deski do deski. Pozdrawiamy KPGINASI czy jak tam się nazywają, jutro też przyjdziemy ;)
 
Po pierwsze nie troluję forum i nie współpracuję z tą żałosną firmą windykacyjną...

Temat w całości już przeczytałem, jednak przed napisaniem mojego posta tego nie zrobiłem, ponieważ się spieszyłem...
Teraz już wiem co robić i jestem w trakcie czynności. Przypomnę dla nowych ludków, którzy pewnie się za jakiś czas pojawią z tym samym problemem:

W przypadku, kiedy pogróżki trafiały na adres, pod którym już nie mieszkałem, należy:
- złożyć wniosek o przywrócenie terminu do wniesienia sprzeciwu oraz sprzeciw, wskazując, że się tam nie mieszka, gdzie wysłano korespondencję.

Linki do wzorów pism mozna znaleźć na forum.

W sprzeciwie należy wnieść o oddalenie powództwa i zarządzenie kosztów sądowych.

List otrzymał mój pracodawca od kormornika o zajęcie wierzytelności - stąd się dowiedziałem i poznałem sygnaturę sprawy.
Nie wiem skąd się dowiedzieli, pewnie sąd to ustalił, jak już sprawa zaszła za daleko.
Znaleźć stacjonarny nr telefonu to żadna filozofia.
Sąd musiał być przekonany, że listów "nie odebrałem w terminie", co jednak uznane zostaje jako doręczone. Inaczej nikt by sobie listów z sądu nie odbierał by uniknąć odpowiedzialności. Jest to absurd ale jest i stąd też m.in. mój sprzeciw. Jednak ja mogę udowodnić, że naprawdę tam nie mieszkałem, w czasie kiedy windykacja przysyłala listy czy zwykłe czy polecone.
W dodatku nie poczuwam się do żadnego długu, ponieważ pierwszy semsetr został opłacony, a zrezygnowałem po 3 miesiącach. Więc z jakiej racji miałem płacić za II semestr? Z akt(byłem w sądzie do nich zajrzeć) dowiedziałem się, że z listy studentów skreślono mnie dopiero w kwietniu, podczas gdy zrezygnowałem w grudniu...

Moja wypowiedz jest prawdziwa i nie jest to cudem.
Mam nadzieję, że cudem dla mnie zakończy się ta cała sprawa. Dam wtedy znać na forum...
 
Zobacz. Jednak się da jakiś treściwy post zamieścić ku informacji wszystkich ;)
Posty pod tytułem nie wiem co robić pomocy itp. to można pisać na początku jak się wątek rozkręca a nie po ponad 80 stronach! gdzie są już dokładne instrukcje co i jak zrobić. Teraz widać poprawę, a to dobrze.

Cieszę się, że zamieściłeć cenne informacje dla sprawy.
Oby tak dalej, pomyślnego zakończenia sprawy.

p.s. list z sądu musi iść na Twój aktualny adres zameldowania, to sąd ustala adres gdzie ma to wysłać. Dlatego dziwne to, że nie dostałes nic.
 
No właśnie, sąd/komornik odnalazł adres pracodawcy, jednak nie wysłał pisma na mój właściwy adres - musiał kierować się danymi, które wniósł powód. W każdym razie korespondencja nie została mi prawidlowo doręczona i na to składam dzisiaj wniosek o przywr. term. wraz ze sprzeciwem. Powołałem się także na przedawnienie oraz na wyroki sądów uznających nielegalne klauzule wg UOKIK.
Nie wiem jak to się wszystko zakończy ale jestem dobrej myśli.
 
mam analogiczną sytuację jak Lucjano : zapisałam sie na studia ok 9 lat temu, 1wszy semestr opłacony z góry, przed początkiem drugiego zrezygnowałam,zabrałam dokumenty. I tu nagle w dniu dzisiejszym dostaje informacje od mojego pracodawcy o zajęciu wynagrodzenia przez firmę KGPN.
Byłam w totalnym szoku, wszystko spłacane na bieżąco żadnych kredytów itp. Szukam na necie i trafiłam na ten wątek. Dzwonie do KGPN Pani mi mówi że chodzi właśnie o tą sprawę. Nie dostałam ani jednego pisma ( wezwania,ponaglenia,nakazu ani żadnej informacji o sprawie w sądzie ) od 9 lat. Międzyczasie miała 2 przeprowadzki łącznie z wymeldowaniem i przekierowaniem poczty,wyszłam za mąż więc zmiana nazwiska. Więc jakim cudem i prawem siada mi na wypłatę nawet nie informując pozwanego ? Wynagrodzenie ma być na dniach bo do 10go więc co robić? Nie zdążę złożyć sprzeciwu.
Takie numery to chyb tylko w naszym kraju...
A jak widzę KGPN to słynie z takiej praktyki, listu poprawnie nie potrafią nadać ale pracodawce znajdą.To chyba celowe ...
Z góry dziękuje za wszystkie porady
 
Ja póki co jeszcze czekam co będzie dalej.
Na sprzeciw masz 7 dni od otrzymania listu od komornika. To chyba jedyna droga, żeby w ogóle mieć szansę się wybronić.
Przyznam, że trochę się trzeba namęczyć, ja skorzystałem z pomocy prawniczki, ale w internecie też dużo można znaleźć. Też myślałem, że się nie wyrobię, ponieważ też byłem totalnie zaskoczony. Ale zawziąłem się i do nocy napisałem sprzeciw, z pismem o przywrócenie terminu i pisma do komornika.
Trzeba walczyć z tymi bandytami!

PS. Gdybym poczuwał się do długu to bym go zapłacił ale uważam ten dług za urojony.
 
Lucjano napisał:
Ja póki co jeszcze czekam co będzie dalej.
Na sprzeciw masz 7 dni od otrzymania listu od komornika. To chyba jedyna droga, żeby w ogóle mieć szansę się wybronić.
Przyznam, że trochę się trzeba namęczyć, ja skorzystałem z pomocy prawniczki, ale w internecie też dużo można znaleźć. Też myślałem, że się nie wyrobię, ponieważ też byłem totalnie zaskoczony. Ale zawziąłem się i do nocy napisałem sprzeciw, z pismem o przywrócenie terminu i pisma do komornika.
Trzeba walczyć z tymi bandytami!

PS. Gdybym poczuwał się do długu to bym go zapłacił ale uważam ten dług za urojony.

Lucjano problem w tym że ja żadnego pisma do domu nie dostałam, jedynie pracodawca mi je udostępnił.
 
Ja tak samo! Skserowałem sobie to pismo od pracodawcy i zacząłem działać na podstawie tego. Udałem się do sądu i tam mogłem mieć wgląd w swoje akta. Nawet mi je dali.
 
Kilka dni temu dostałam na mój aktualny adres grubą kopertę z sądu, oczywiście odebrałam. KGPN ustaliło mój nowy adres i obciążyli mnie kwotą 31 zł :)) Z całością dokumentów poszłam do prawnika, który miał niezły ubaw. Przygotował dokumenty i wysłał do sądu teraz czekam. Na stronie KGPN zamieścił info że nie wolno wnosić sprzeciwu od nakazu zapłaty itd. warto to poczytać. A tak przy okazji czy coś wiadomo dlaczego do teraz nikt z prasy nie zainteresował się tą sprawą, przecież to czysta "poezja" dla dziennikarza, a może jest inaczej ale ja to przegapiłam.
 
No właśnie, ja też taką grubą koperte odebrałem dopiero w sądzie. Aż się zdziwiłem, że KGPN zawraca sądom głowę takimi pierdołami, jakby sąd nie miał poważniejszych spraw. Mój "dług" jest z sufitu, ponieważ w dokumentacji usiłowałem chociaż dojść do tego za co jest dług. I nijak mi do żadnej kwoty z regulaminów uczelnianych nie pasuje... A za pierwszy semestr zapłaciłem i zrezygnowałem po 3 miesiącach. Więc nawet nie wiem czy chcą ode mnie za drugi(ale kompletnie kwota się nie zgadza), czy nie wiem za co...
Poza tym gdy odbierałem ze szkoły dokumenty, nikt mi nic nie mówił o żadnym zadłużeniu, a chyba by powiedzieli. No i to było jakieś 9 lat temu.
Dam znać, co postanowi sąd w mojej sprawie.

PS. Zajrzałem na ich stronę - faktycznie włącza się "ostrzeżenie" przed sprzeciwami do sądu ;-) Chyba zrozumieli, że ludzie nie są tacy naiwni i nie będą tak łatwo płacić za wymyślone długi.
Tak w ogóle, to tą sprawą powinna się chyba zająć prokuratura...

Ja też mogę wykonać dla kogoś jakąś usługę, wziąć kasę a po 9 latach stwierdzić, że mi nie zapłacił.
 
a czy wy posiadacie jakieś papiery z tej szkoły, jakieś wypisy, cokolwiek ? Ja nie mam pojęcia gdzie są, być może już ich nie znajdę bo to przecież 9 lat temu było. Czy bez jakichkolwiek papierów jestem w stanie coś wywalczyć ?
 
Ja nic już chyba nie posiadam, przecież ja już o tej szkole zapomniałem... Do czasu ;)
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra