P
Piotrrekk
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2011
- Odpowiedzi
- 6
Witam,
Ja również otrzymałem wczoraj liścik z pogróżkami (odebrała rodzinka), że jeśli w ciągu 3 dni nie wpłacę na ich konto 18962 zł, to spotkamy się w sądzie itp. Na studia w tej uczelni zapisałem się w 2001 i zrezygnowałem po pierwszym semestrze, bez uczęszczania na zajęcia i podchodzenia do egzaminów. Pamiętam, że gdy byłem po odbiór matury pisałem jakieś podanko o skreślenie ze studiów i umorzenie płatności za styczeń i luty (płaciłem miesięcznie). Podanko zostało zaakceptowane, odzyskałem swoje dokumenty i o sprawie zapomniałem.
Czy ktoś wie, jak to jest z wpisem do rejestru dłużników? Czy jeśli poczekam na nakaz zapłaty i wyślę odwołanie ze względu na przedawnienie, oni z tego tytułu mogą wpisać mnie na listę nierzetelnych dłużników? Dla mnie to dość istotne.
Koniecznie musimy coś wspólnie w tej sprawie zrobić, to jest przecież nie do pomyślenia, żeby poważna uczelnia tak na pałę sprzedawała masowo domniemane długi. Bez sprawdzania dokumentów, bez weryfikacji, czy dług istnieje czy nie??? Przecież to próba wyłudzenia! Oni nie robią żadnej łaski, że dopiero jak ja się do nich pofatyguję, to oni łaskawie odstąpią od próby wyłudzenia i wyślą papierek do tej firmy windykacyjnej. Ja jestem w tej chwili za granicą i w żaden sposób do siedziby uczelni nie jestem w stanie dojechać.
Jeśli ktoś w najbliższym czasie będzie się w tej sprawie udawał do prawnika, proponuję podnieść również tę kwestię, tzn. czy tego typu wezwania, w momencie gdy żadnego długu nie ma, nie stanowią próby wyłudzenia?
Ja również otrzymałem wczoraj liścik z pogróżkami (odebrała rodzinka), że jeśli w ciągu 3 dni nie wpłacę na ich konto 18962 zł, to spotkamy się w sądzie itp. Na studia w tej uczelni zapisałem się w 2001 i zrezygnowałem po pierwszym semestrze, bez uczęszczania na zajęcia i podchodzenia do egzaminów. Pamiętam, że gdy byłem po odbiór matury pisałem jakieś podanko o skreślenie ze studiów i umorzenie płatności za styczeń i luty (płaciłem miesięcznie). Podanko zostało zaakceptowane, odzyskałem swoje dokumenty i o sprawie zapomniałem.
Czy ktoś wie, jak to jest z wpisem do rejestru dłużników? Czy jeśli poczekam na nakaz zapłaty i wyślę odwołanie ze względu na przedawnienie, oni z tego tytułu mogą wpisać mnie na listę nierzetelnych dłużników? Dla mnie to dość istotne.
Koniecznie musimy coś wspólnie w tej sprawie zrobić, to jest przecież nie do pomyślenia, żeby poważna uczelnia tak na pałę sprzedawała masowo domniemane długi. Bez sprawdzania dokumentów, bez weryfikacji, czy dług istnieje czy nie??? Przecież to próba wyłudzenia! Oni nie robią żadnej łaski, że dopiero jak ja się do nich pofatyguję, to oni łaskawie odstąpią od próby wyłudzenia i wyślą papierek do tej firmy windykacyjnej. Ja jestem w tej chwili za granicą i w żaden sposób do siedziby uczelni nie jestem w stanie dojechać.
Jeśli ktoś w najbliższym czasie będzie się w tej sprawie udawał do prawnika, proponuję podnieść również tę kwestię, tzn. czy tego typu wezwania, w momencie gdy żadnego długu nie ma, nie stanowią próby wyłudzenia?