Witam,
Zaczęłam studia od października 2010r. Po właściwie miesiącu stwierdziłam, że nie jest to kierunek dla mnie (psychologia) i dokładnie 15 grudnia wysłałam do szkoły rezygnację.
Zdaję sobie sprawę z tego, że nie dopilnowałam tego tak jak powinnam - rezygnację wysłałam e-mailowo. Dodam, że były to pierwsze moje studia i nie wiedziałam jakie powinno być moje postępowanie. Dodatkowo, poproszono mnie o kontakt z Dziekanatem. Pani, z którą rozmawiałam również nie przekazała mi informacji o podaniu, a co więcej przyjęła moją rezygnację. Podczas rozmowy, jak i równiez umieściłam to w e-mailu, upewniałam się czy nie zostanę obciążona dodatkowymi kosztami. Myślałam, że wszystko jest załatwione.
Po jakimś czasie, mniej więcej w maju otrzymałam pismo z uczelni, że zostałam skreślona z listy studentów z powodów finansowych. Zdziwiło mnie to, bo przecież rezygnacja została przyjęta już w grudniu.
Niedawno byłam w Dziekanacie. Pani, która ze mną rozmawiała powiedziała, że mój e-mail powinien być wydrukowany i dołączony do mojej teczki jako rezygnacja. Pytała również czemu nie zostało to zrobione (????). Z Dziekanatu poszłam do kwestury, gdzie powiedziano mi,że nie mają obowiązku drukowania e-maili. Każdy mówi co innego. Nie wiem co powinnam zrobić.
Do tej pory się z tym męczę, dzwonią do mnie z KGPN praktycznie codziennie. To strasznie duża kwota, nie jestem w stanie jej zapłacić, zresztą uważam, że nie jest to słuszne...
Napisałam podanie do szkoły z prośbą o umożenie tych kosztów. Dostałam odpowiedź negatywną. Dodam też, że uczelnie miałam opłaconą do końca grudnia. Od listopada nie byłam na żadnych zajęciach.
Czy mam szanse wygrania tego? Co powinnam zrobić?
Proszę o jakąś pomoc

Pozdrawiam.