F
Fredzik
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2011
- Odpowiedzi
- 12
Dzisiaj dostałem kolejnego (ósmego) SMSa z ponagleniem. Ciśnienie mi podniosło i zadzwoniłem do KGPN. Zażądałem zaprzestania wysyłania tych idiotycznych upomnień lub oddania sprawy do sądu. Jednak nadal uparcie twierdzą, że jestem ich dłużnikiem. Jednocześnie nie potrafią wskazać dokładnie za co konkretnie jestem winien.
Po kilkudziesięciu minutach udało mi się dodzwonić do WSTE na tel. 22 5128139. Zostałem poinformowany, że zalegam za cztery miesiące siódmego semestru 4x 220zł= 880zł, a nie jak twierdzi KGPN 1980zł + odsetki. Według moich wyliczeń siódmy semestr zakończył się w lutym 2009 roku. Skreślony zostałem w listopadzie 2009r. Zapytałem jakim cudem znalazłem się na VII semestrze skoro nie zaliczyłem nawet pierwszego. Rozmówczyni odpowiedziała - "bo pan płacił".
Na pytanie "co by się stało gdybym płacił nadal - doszedłbym do dziesiątego semestru czy zostałbym magistrem?" nie uzyskałem odpowiedzi. Z rozmowy wynikło,że gdybym nie zapłacił pierwszej raty za siódmy semestr nie miałbym zadłużenia, a tak wpłatą wyraziłem chęć dalszego studiowania.
I co tu dalej robić?
Po kilkudziesięciu minutach udało mi się dodzwonić do WSTE na tel. 22 5128139. Zostałem poinformowany, że zalegam za cztery miesiące siódmego semestru 4x 220zł= 880zł, a nie jak twierdzi KGPN 1980zł + odsetki. Według moich wyliczeń siódmy semestr zakończył się w lutym 2009 roku. Skreślony zostałem w listopadzie 2009r. Zapytałem jakim cudem znalazłem się na VII semestrze skoro nie zaliczyłem nawet pierwszego. Rozmówczyni odpowiedziała - "bo pan płacił".
Na pytanie "co by się stało gdybym płacił nadal - doszedłbym do dziesiątego semestru czy zostałbym magistrem?" nie uzyskałem odpowiedzi. Z rozmowy wynikło,że gdybym nie zapłacił pierwszej raty za siódmy semestr nie miałbym zadłużenia, a tak wpłatą wyraziłem chęć dalszego studiowania.
I co tu dalej robić?