firma windykacyjna rząda zapłaty za czesne - pomocy

  • Autor wątku Autor wątku Zedi82
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
właśnie otrzymałam pismo z sądu, kgpn mnie podało za dług z swps-u z 2006 roku. niecałe 4 tysiące plus koszta sądowe. sąd wsadził do koperty kartkę z opisem, jak mam wnieść sprzeciw. chciałabym wierzyć, że mogę z niego skorzystać.

mój problem wygląda tak, że skontaktowałam się z firmą rok temu w celu poinformowania mnie, o co konkretnie chodzi. tłumaczyłam im, że nie dostałam żadnego pisma ze szkoły, zostałam skreślona za niezaliczenie egzaminów, itp. pamięta, że pan był bardzo niemiły i prawdopodobnie uznałam dług.

w kopercie z sądu otrzymałam kopię informacji wysłanej do mnie w 2007, że zostałam skreślona za brak płatności. jak boga kocham, nie pamiętam, aby coś takiego do mnie dotarło.

odszukałam numer telefonu, na który dzwoniłam rok temu, zadzwoniłam tam dzisiaj, odebrał jakiś pan. w każdym razie nie zostałam poinformowana, że rozmowy są nagrywane.

czy jest zatem sens wnosić sprzeciw z uwagi przedawnienie długu? co się stanie, jeśli okaże się, że sąd z uwagi choćby na ten telefon mojego sprzeciwu nie uzna?

czy nie jest tak, że dług przedawnił się w 2009 i tyle?
 
czytam ten pozew na spokojnie i zastanawia mnie kilka rzeczy. dług wykupiony został we wrześniu 2011, a ja "nękana" przez kgpn byłam już kilkanaście miesięcy wcześniej. poza tym piszą w pozwie, że byłam wezwana poleconymi do zapłaty, a ja od nich żadnego poleconego nie dostałam.
 
A co chcesz płacić ? Oczywiście, że wnieś sprzeciw do wydanego nakazu.
 
@ewelinali spokojnie wnoś sprzeciw od nakazu, podnosząc zarzut przedawnienia. Do żadnego uznania długu przez Ciebie nie doszło (nie podpisywałaś żadnej ugody/prośby rozłożenia długu na raty itp).Pamiętaj, że na wniesienie sprzeciwu (na druku urzędowym) masz chyba 7dni.
 
Witam,

Jestem w tej samej sytuacji co ewelinali.

Wertuję ten wątek szukając jednego. Czy ktoś może mi udostępnić wzór pisma odwołującego się od nakazu zapłaty na podstawie przedawnienia? Będę bardzo wdzięczny.
 
Witam wszystkich. Szkoda że tak pózno trafiłęm na to forum ale lepiej pózno niz wcale:P ja generalnie borykam sie z podobnym "problemem" jak wszyscy tylko mam jedno pytanie jesli w ostatnim czasie zapłąciłem kgpn czesć długu jakieś 500zł (głupek) i zostało mi około 1800 to nie bedzie oznaczało że zgodziłem sie na ich warunki sprawa oczywiscie jest przedawniona......i jeszcze jedno pytanie czy jest taka mozliwośc jak np miałęm z jednym z operatorów telefoni komorkowej że bez rozprawy komornik zajal mi czesc wyplaty ??z góry dziekuje i sorry za bledy;)
 
Z tego co się orientuje, zapłacenie raty jest równoznaczne z przyznaniem się do długu. Niestety przerwałeś bieg przedawnienia. Szkoda, że dałeś im się nabrać. Dzięki temu opłaca im się robić to co robią do tej pory, a nuż ktoś się nie zna i zapłaci :(
 
zapłata jednej raty /przedawnionej/ powoduje uznanie jedynie co do tej raty - NIC WIĘCEJ
 
ewelinali napisał:
zwrot kosztów listu poleconego - umarłam:))))

Powód też sobie polecone doliczył :) Szczerze, to gdybym miał możliwość skorzystać z zawodowego pełnomocnika to bym skorzystał. Ale który zadowoli się zyskiem z kosztów zastępstwa? Wtedy powód miałby większe koszty i może o jakiś promil wzrosło by prawdopodobieństwo, że na drugi raz się zastanowi zanim złoży pozew w takiej sprawie.
 
na priv wyslalam ci dane pana, ktory zajal sie moja sprawa. chyba, ze wyslales juz sprzeciw.
 
a czy zapis o zwrot kosztów listu poleconego ochrania również przed płaceniem kosztów sądowych ?
 
pluti napisał:
a czy zapis o zwrot kosztów listu poleconego ochrania również przed płaceniem kosztów sądowych ?

Pytanie jest trudne do zrozumienia. Ten co wygrywa sprawę zwraca koszty temu co ją przegrał. Jeśli przegram sprawę z KGPN to zapłacę ich koszty i moje żądanie zasądzenia zwrotu kosztów poleconego nie będzie miało znaczenia.
 
Nie wiem czy dobrze zamieszczam pytanie - jeśli nie to przepraszam.
Mam problem z uczelnią warszawską. Jestem na ostatnim, 4 semestrze studiów zaocznych i w czerwcu mam skończyć edukację. Teraz okazuje się, że Uczelnia ma kłopoty: miesiąc temu zmienił się dziekan, już drugi semestr nie mamy wykładów z wiodącego przedmiotu a ostatnio ktoś dotarł do raportu z kontroli gdzie wyraźnie napisano, że uczelni zawieszono uprawnienia do prowadzenia studiów I i II stopnia. Uprawnienia te zawieszono 23.12.2010 natomiast ze mną uczelnia podpisała umowę 05.03.2011. Na zaniepokojone uwagi ze strony studentów, poprzedni dziekan nas zbył informacją, że to nieprawda a nas i tak obowiązuje umowa i nasze dyplomy będą ważne. Czy to prawda ? Czy jeśli obronię dyplom, to nikt go nie zakwestionuje ? Czy umowa jest ważna, skoro ją podpisałam z uczelnią już po zawieszeniu uprawnień przez Ministra ? Pomijam już to, że brak wykładów z jednego przedmiotu sprawia, że nie będzie minimum programowego upoważniającego nas do zdobycia uprawnień rzeczoznawcy majątkowego. W tej sprawie już pojawiają się głosy o pozwie zbiorowym. Co ja mam robić ? Zmarnowali mi dwa lata życia o pieniądzach nie wspomnę.
 
Czy zasięgnąłeś "porady" w tym temacie w Wydziale Edukacji ?
 
Chodzi Ci o Ministerstwo ? Czekam na odpowiedź od nich. Szukam jakichkolwiek informacji wszędzie gdzie tylko mogę.
 
ciastko28 napisał:
Chodzi Ci o Ministerstwo ? Czekam na odpowiedź od nich. Szukam jakichkolwiek informacji wszędzie gdzie tylko mogę.
Ministerstwo to sama góra :) nie ma w Warszawie Wydziału Edukacji ?
 
Nie wiem, być może jest ale Ministerstwo zainteresowało się sprawą. Przed chwilą dostałam informację z instrukcjami co mam robić. Wiesz, skoro wszystkie niepokojące informacje zamieszczone są na stronach MNiSW to było dla mnie naturalną rzeczą właśnie do nich zwrócić się z prośbą o pomoc.
Marcel dzięki za zainteresowanie i chcęć pomocy.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra