Witam.
A ja mam pytanie, może ktoś orientuję się w sprawie. Jak pisałam jakiś czas temu, przegrałam z kgpn.
Na ogłoszeniu wyroku nie byłam, przyjechałam do sądu na drugi dzień aby uzyskać wyrok. Musiałam pisać podanie aby mi go wydali, chociaż pani powiedziała, że jest on nieprawomocny. Ok,zrozumiałam, że mogę się od niego odwołać,nie zrobiłam tego, bo i tak bym przegrała, ale nie w tym rzecz. Otrzymałam wyrok, że przegrałam i mam do oddania co do złotówki to co sobie zażądał kgpn + koszta sądowe. Nie było to żadne uzasadnienie, jedynie "informacja"-jak to pani z sekretariatu nazwała.
Wyrok miał się uprawomocnić po około miesiącu i myślałam, że dostanę jakąś informację o tym.
Mija już grubo ponad miesiąc i nic. Ani z sądu ani z kgpn. Czy mam się z nimi sama skontaktować w celu spłaty tego długu, czy czekać aż się do mnie odezwą. Jak wygląda to ze strony prawnej?
Kgpn nie będzie wysyłał do mnie bezpośrednio żadnego pisma i od razu zgłosi sprawę do komornika, czy musi minąć jakiś czas aby się do mnie odezwali? Szczerze mówiąc wolałabym załatwić to z nimi bez konieczności spłaty komornika-aby zaoszczędzić dodatkowych kosztów.
Mogę jakoś jeszcze próbować negocjować z nimi kwotę, albo prosić o rozłożenie na raty?
Czy piszę się jakieś pismo do sądu o umorzenie kosztów sądowych? Ktoś coś wie i podpowie???