firma windykacyjna żąda zapłaty za czesne - pomocy - cz II

  • Autor wątku Autor wątku omega-19
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Moje zobowiązanie było z okresu 2004\2005. Dostałam zajęcie komornicze do pracy i dopiero wtedy dowiedziałam się o całej sprawie. Odwołałam się od wyroku do e-sądu ( sygnatura VI Nc-e 2032868\12 ). Sprawa trafiła do SR w Pruszkowie gdzie wygrałam. Na rozprawie broniłam się takimi art.: 118 k.c., 751 k.c oraz Ustawa o Szkolnictwie Wyższym z 1990 roku i że szkoła prowadziła działalność gospodarczą. Oczywiście KGPN złożyło apelację i sprawa trafiła do SO w Warszawie. Ja nie odpowiedziałam na ich apelację. Stawiłam się w na rozprawie z KGPN nikogo nie było i powiedziałam że podtrzymuję to wszystko co wcześniej powiedziałam i proszę o oddalenie apelacji. Wygrałam wyrok jest prawomocny. Jeżeli chcielibyście wiedzieć coś jeszcze to proszę pisać chętnie odpowiem:)
 
Uczelnia 2006/2007. KGPN. Sprawa w rejonowym w Otwocku wygrana. Apelcja KGPN. Sprawa w okręgowym w Warszawie na Sapieżyńskiej 10a wygrana dzisiaj:) Sytuacja prawie identyczna jak post piętro wyżej.
 
Masz moje lata studiowania na co się powołałaś?Ja czekam na apelację KGPN.
 
Sprzeciw z punktami 118 k.c., 751 k.c.
Dzisiaj tylko jeszcze raz powiedziałem, że uważam temat za przedawniony swoimi słowami a nie prawniczymi i wszystko poszło ok. Cała sprawa trwała z 4 minuty.
 
Stelmania i Maciejka - gratki :)
 
Ostatnia edycja:
Witam
Ja dzisiaj dostałem DRUGI Nakaz zapłaty w dochodzeniu upominawczym na wniosek kgpn
W 2011 był pierwszy, ale wycofali się na widok mojego sprzeciwu ( przedawnienie ) bez rezygnacji z roszczenia. Czego mogę się teraz spodziewać Ma ktoś takie doświadczenia ? Będą mnie nękać aż zawalę sprawę i nie napiszę sprzeciwu ? Nie zawsze da się to upilnować
 
jacobi75 napisał:
Będą mnie nękać aż zawalę sprawę i nie napiszę sprzeciwu ? Nie zawsze da się to upilnować


Dokładnie o to im chodzi. Liczą, że np gdzieś wyjedziesz i nie odbierzesz korespondencji i sąd klepnie im nakaz.
 
Ale podobno nawet jeśli się nie odebrało a komornik zapuka do dzwi, to nadal można wnioskować o przywrócenie możliwości sprzeciwu argumentując np. zmianą adresu ? Czyli nie ma opcji pozbycia się firmy windykacyjnej w żaden sposób ? Całe życie muszę się pilnować i adresu który aktualnie posiada sąd ?
Prędzej czy później coś nie pójdzie po moje myśli, a rzekomy "dług" rośnie. Jestem załamany tym faktem
 
jacobi75 napisał:
Ale podobno nawet jeśli się nie odebrało a komornik zapuka do dzwi, to nadal można wnioskować o przywrócenie możliwości sprzeciwu argumentując np. zmianą adresu ?
To prawda (nawet nie wnioskować o przywrócenie, tylko po prostu złożyć sprzeciw z odpowiednim uzasadnieniem). Oczywiście o ile naprawdę nie mieszkało się pod adresem, pod który przyszła przesyłka z sądu. O przywrócenie terminu na wniesienie sprzeciwu też można wnosić. Np. jak było się gdzieś daleko "wyjechanym", czy np. leżało się w szpitalu kiedy przyszedł sprzeciw i jakiś domownik odebrał.
 
Dziękuję Robilee za odpowiedz. Nadal szukam sposobu na pozbycie się definitywne "ogona" w mojej sytuacji drugiego nakazu sądowego i natrafiłem na coś takiego :

Art.15 Zabezpieczenie przyszłości

Cofnięcie pozwu (tzw. samobójstwo sądowe) przez FW ma wywołać skutek w postaci umorzenia postępowania. Dłużnik może nie mieć możliwości domagania się rozpatrzenia sprawy ze wzgl. na brak tzw. interesu prawnego. FW będą mogły ponownie wystąpić z tym samym roszczeniem wobec Dłużnika w nowym procesie i nie będziemy mieć wówczas do czynienia z tzw. res iudicata, tzn. powagą rzeczy osądzonej uniemożliwiającą ponowne rozpoznanie sprawy, w której zapadł już prawomocny wyrok, tzn. sytuację prawną, w której te same strony nie mogą ponownie procesować się z sobą o to, co między nimi zostało już prawomocnie orzeczone.

Jeżeli tak się stanie to przy kolejnym pozwie pozycja Dłużnika jest, co prawda wygrana: dysponuje on już poprzednią decyzją sądu o umorzeniu postępowania w tej sprawie, ale sąd wyda nakaz zapłaty i będzie czekał na reakcję Dłużnika. Dopiero po niej odrzuci powództwo.

Jeżeli Dłużnik nie zareaguje nakaz się uprawomocni!

Gdyby miało się okazać, że FW kontynuują proceder kierowania spraw do sądu i następuje ponowne cofnięcie pozwu lub gdy nakaz zapłaty był wydany w trybie nakazowym czyli dotkliwym dla jednej ze stron postępowania, wówczas należy domagać się, aby pozew został mimo jego wycofania rozpatrzony.

Sytuacja, bowiem wydaje się nie mieć końca i nosi znamiona uczynienia z prawa użytku, który był by sprzeczny z zasadami współżycia społecznego. Może to doprowadzić sąd do uznania wycofania pozwu za nadużycie prawa (art. 5 k.c.) i rozpatrzenia sprawy (istnieje interes prawny Dłużnika do takiego zachowania) pomimo wycofania się Powoda.

Sąd uznając rację powyższego rozumowania rozpatrzy sprawę oraz oddali powództwo już nie ze wzgl. na wycofanie pozwu, ale w wyniku rozprawy i przy kolejnym (trzecim i każdym następnym) pozwie (do czego FW mają prawo) sąd odrzuci pozew bez rozpatrzenia i konieczności reakcji Dłużnika.

Powyższa treść to fragment większej całości ze strony Procedury postępowania z firmami windykacyjnymi - Informacje w Interia360.pl - wiadomości, dziennikarstwo obywatelskie
Wydaje się mięć zastosowanie w mojej sytuacji. Co o tym myślicie ? Chyba udam się do prawnika, między innymi z tym właśnie
 
jacobi75 napisał:
Powyższa treść to fragment większej całości ze strony Procedury postępowania z firmami windykacyjnymi - Informacje w Interia360.pl - wiadomości, dziennikarstwo obywatelskie
Wydaje się mięć zastosowanie w mojej sytuacji. Co o tym myślicie ? Chyba udam się do prawnika, między innymi z tym właśnie
Myślę (jestem pewien), że to bajka. Sąd, bez reakcji dłużnika, nawet nie będzie wiedział, że pozew w danej sprawie został wniesiony po raz n-ty. Nie mówiąc już o innych przeszkodach formalnych. Ponadto, to by było i tak bez sensu. Nawet rozpatrzenie pozwu teoretycznie nic nie zmienia, gdyż zarzut res iudicata też musi podnieść pozwany w procesie. Słowem powyższy tekst jest wart dokładnie tyle ile papier, na którym go napisano. Dziennikarze zwykle (niemal zawsze) nie mają pojęcia o prawie, a już "dziennikarze obywatelscy" ... I to jeszcze tacy walczący z wiatrakami, ech.
Istnieje dużo lepszy sposób na zniechęcenie przeciwnika do zaniechania wnoszenia kolejnych, przegrywanych przez niego spraw. Zawsze ustanawiać w sprawie zawodowego pełnomocnika (adwokata lub radcę prawnego) i wnosić o zasądzenie kosztów zastępstwa procesowego od powoda. Takie koszty zostaną zasądzone również w postanowieniu o umorzeniu postępowania (czasem trzeba wnieść o uzupełnienie takiego postanowienia o te koszty, ale to pełnomocnik będzie już wiedział). W ten sposób pozywający dostanie po kieszeni. W dodatku Twój pełnomocnik, w praktyce, będzie pracował dla Ciebie za pieniądze przeciwnika, a nie Twoje.
 
Ostatnia edycja:
Tego się właśnie obawiałem że to może być bujda na resorach.
Mój problem polega na tym że mam zamiar wyjechać z miasta i zmienić pracę, mam też propozycję pracy za granicą. Boję się że gdy tu wrócę za np. 5 lat zastane wyrok Sądowy i dług na 20 tyś. zł. Tu jedynie mam 75 letnią matkę. Nie ma kto przypilnować moich spraw.
Swoją drogą to niesamowite że w Polskim prawie może dojść do takiego rodzaju impasu. W sumie nie mogę z własnej inicjatywy, dysponując argumentami dowieść przedawnienia bo jakaś FW działa na pograniczu prawa i nic im nie mogę zrobić.
 
jacobi75 napisał:
Swoją drogą to niesamowite że w Polskim prawie może dojść do takiego rodzaju impasu. W sumie nie mogę z własnej inicjatywy, dysponując argumentami dowieść przedawnienia bo jakaś FW działa na pograniczu prawa i nic im nie mogę zrobić.
Co za brednie? Nie oddałeś długu, polskie prawo pozwala Ci dalej go nie oddawać (bo wręczyło Ci przywilej w postaci zarzutu przedawnienia) i Ty na nie narzekasz? Sugerujesz komuś działanie na pograniczu prawa? Przedawniło się, nie płać, ciesz się, ale też zdawaj sobie sprawę, że faktycznie to Ty (dzięki dobrodziejstwu systemu prawnego) oszukałeś, nie Ciebie oszukano. Więc cicho nad tą trumną. A co robić, podpowiedziałem Ci wcześniej.
 
Ostatnia edycja:
Robilee Nie wiem czy bez znajomości sedna sprawy odważył bym się kogoś nazwać oszustem na tym forum. Gratuluje tupetu. Zważ natomiast że wypowiadam się na temat FW których praktyki są powszechnie znane i potępiane, ja też je potępiam. Jak napisałem, chętnie spotkam się w sądzie żeby sprawę wyjaśnić.
 
jacobi75 napisał:
wypowiadam się na temat FW których praktyki są powszechnie znane i potępiane
Nie. Potępiane są jedynie przez niektórych. A powszechnie, przez głupców.
jacobi75 napisał:
odważył bym się kogoś nazwać oszustem na tym forum.
Ależ się odważyłeś, stwierdziłeś, że kierowanie pozwu do sądu, to działanie na pograniczu prawa (to właśnie takie oszukiwanie). Tymczasem kierowanie sprawy do sądu, to właśnie kwintesencja prawa.
Ponadto nie nazwałem Cię oszustem. Napisałem w konkretnym kontekście, że oszukałeś (nie oddanie długu, zawsze jest oszukaniem). Oszustem byś był, gdybyś takie rzeczy robił permanentnie (czego ja nie stwierdziłem). Istnieją np. ludzie (i to przedsiębiorcy, i to jest ich nie mało, niektórzy nawet znani z telewizji jako celebryci), którzy z zasady nie oddają należności. Część wierzycieli w odpowiednim czasie podejmie właściwe kroki i odzyska swoje pieniądze, część zaś, nie będzie tego potrafić, dług się w końcu przedawni i to jest zysk oszusta. W latach dziewięćdziesiątych taki proceder był bardzo powszechny. Wiesz co go ukróciło (nie do końca niestety)? Powstanie firm windykacyjnych. Wiedz też, że wszystkie, niegodne zachowania wierzycieli (tych profesjonalnych) o jakich słyszysz od dłużników, jest niczym w porównaniu jak bezczelne, chamskie i niemal przestępcze bywają zachowania dłużników. A prawo niestety (szczególnie jego wykonywanie) mamy takie, że właśnie Ci drudzy mają zdecydowaną przewagę w walce.
 
Ponadto nie nazwałem Cię oszustem. Napisałem w konkretnym kontekście, że oszukałeś (nie oddanie długu, zawsze jest oszukaniem). Oszustem byś był, gdybyś takie rzeczy robił permanentnie (czego ja nie stwierdziłem).

Jeszcze raz podkreślę. W moim poczuciu rzeczy rozmowa o kontekście jest bezzasadna w sytuacji nieznajomości materii
Ja się nie znam, ale na mój rozum oszustem poczuł bym się I CHYBA BYM BYŁ po prawomocnym wyroku sądowym. Sam fakt że ktoś ma wobec mnie JAKIEŚ roszczenia w świetle prawa nie stawia mnie CHYBA jeszcze w roli oszusta. Choć przyznaje nasze społeczeństwo szybko klasyfikuje takie przypadki. Sam byłem u kilku prawników którzy na początku potraktowali mnie jak szmatę.
 
jacobi75 napisał:
Sam fakt że ktoś ma wobec mnie JAKIEŚ roszczenia w świetle prawa nie stawia mnie CHYBA jeszcze w roli oszusta.
Oczywiście, że nie. Jednak jeśli te roszczenia są zasadne (naprawdę jesteś winien te pieniądze) i ich nie oddajesz, bo wiesz, że z powodu przedawnienia, nie można Cię do tego zmusić, to już tak.
 
Przedawnienie jest w moim przypadku, najprostszą linią obrony. Nie znaczy to ze roszczenia wobec mnie są zasadne. Bynajmniej. Ale czas i pieniądze jakie musiał bym na to wydatkować są niewspółmierne. Tym samym szukam rozwiązania na polu przedawnienia.
 
jacobi75 napisał:
Nie znaczy to ze roszczenia wobec mnie są zasadne.
Jeśli nie są zasadne, to moje słowa odnośnie oszukania z wykorzystaniem zarzutu przedawnienia, nie odnoszą się do Ciebie.
jacobi75 napisał:
Tym samym szukam rozwiązania na polu przedawnienia.
Bardzo słusznie. Właśnie dla takich sytuacji wymyślono instytucję przedawnienia.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra