Witam serdecznie,
Podobne sprawy juz byly na forum, jednak moja troszke sie rozni dlatego podejmuje tego posta.
Przyszla do mnie fotka ze SM w Tarczynie ze moj pojazd przejechal 0.91 sek po zapaleniu czerwonego swiatla. Na fotce kompletnie niewidoczna twarz kierowcy. Pojazdu uzywa kilka osob w rodzinie wiec nie mam pojecia kto prowadzil.
SM napisala, ze posiada zdjecia o lepszej jakosci w formie elektronicznej i mozna obejrzec je na komendzie. Niestety Komenda znajduje sie 200 km od miejsca zamieszkania. Wystosowalem do nich pismo, ze chce im pomoc w rozwiazaniu sprawy ale nie jestem w stanie rozpoznac kierowcy a pojazdu uzywa kilka osob. Poprosilem o wyslanie zdjec w lepszej jakosci na adres mailowy. Prosbe umotywowalem, tym, ze moja malzonka z powodu choroby wymaga opieki a ja pozostaje jej jedynym opiekunem i nie moge odbywac tak dalekich podrozy pozostawiajac ja bez opieki.. Na dowod przeslalem w zalacznie kserokopie legitymacji inwalidzkiej zony.
W zeszlym tygodniu dostalem odpowiedz, ze nie maja oni obowiazku przesylac mi takich materialów i rozwiązywac mych watpliwosci. Jednoczesnie zapewniaja mnie ze takie materialy posiadaja (tzn zdjecia w jakosci pozwalajacej izidentyfikowac kierowce) i moga ich uzyc podczas rozprawy sadowej.
Nie wiem co w tej sytuacji:
1. Brac 500 zl za niewskazanie i wierzyc w to ze maja te fotki?
2. Nie placic i czekac az sprawa zostanie oddana do do sadu?
Czy mozliwe jest, ze taka sprawa odbedzie sie zaocznie?
rzeczywiscie moj wyjazd na ewentulana rozprawe jest bardzo utrudniony.
3. Zaplacic 500 zl za niewskazanie i pozniej sie odwolywac do sadu?
Jak to jest w koncu? czy SM moze kierowac sprawy do sadu o niewskazanie uzytkownika pojazdu?
Bardzo proszę o pomoc i z gory dziekuje