Przebieg wydarzeń:
1) 3.08.2012 Wg. zdjęć z SM zostało popełnione wykroczenie polegające na przekroczeniu prędkości o X km/h (art. 92a KW), etc... W skrócie, 6 punktów + 250 PLN. Do przełknięcia.
2) 7.08.2012 Ojciec odebrał pismo z komendy SM w miejscowości Y dotyczące zgody na przyjęcie grzywny lub wskazania osoby, której w danym czasie użyczono auta.
3) 9.08.2012 Wysłana została odpowiedź do SM, w której wskazano osobę, której użyczono w tym czasie pojazdu. Odpowiedź, w formie wypełnienia części B Oświadczenie przysłanego z SM, zawierała:
moje_imię_1 moje_imię_2 moje_nazwisko
adres_zamieszkania (ulica, kod, miejscowość)
4) 14 i 16 sierpień 2012 Domownicy (mnie w tym okresie
faktycznie nie było w domu) zostają nawiedzeni

dwukrotnie przez listonosza, który przynosi list z wyżej wspomnianej komendy SM zaadresowany na:
moje_imię_2 moje_nazwisko
adres_zamieszkania (adres zamieszkania zgodny z podanym w punkcie 3).
Oczywiście nikt nie odebrał tego listu, ponieważ nikt nie znał takiej osoby. O wszystkim dowiedziałem się (telefonicznie) 16.08.2012 ok. godz.15.30, a więc w dzień drugiego awizowania, skojarzyłem fakty i wysłałem brata (15 lat) na pocztę w celu odebrania tego listu (mała miejscowość, wszyscy się znają, więc nie było problemu z dostaniem listu). List wyglądał (tak, został otwarty) podobnie jak ten, który dostał wcześniej ojciec, z tym że zawierał dane osoby, której nikt nie zna. Zdaje się, że nie ma nawet takowej w całej naszej rodzinie.
Tutaj pojawia się kilka moich wątpliwości.
1. Czy nie próbowałem być zbyt nadgorliwy i wyręczać tej jakże lubianej przez wszystkich instytucji, jaką jest Straż Miejska? W końcu błędy urzędnicze się zdarzają.
2. Jeśli okaże się, iż popełniłem jakieś wykroczenie, to jestem w stanie ponieść tego konsekwencje. Naprawdę i szczerze, aczkolwiek bez przesadnego entuzjazmu, ponieważ mam dość liberalne podejście do niektórych znaków drogowych. Z zastrzeżeniem, iż podejście to nie wynika z chęci łamania prawa, a raczej niechęci do przestrzegania głupiego prawa.
3. Nie chcę męczyć ojca, swoje w PRL-u przeżył i bardzo zachowawczo reaguje na różne Milicje i inne ZOMO. A jak miałby się włóczyć po komendach w celu składania wyjaśnień, to szkoda jego zdrowia - 250 PLN to nie majątek.
P.S. Z góry przepraszam za ortografię, interpunkcję i literówki. Podobno mam dysleksję, ale ja im nie wierzę

.
P.P.S. Dzięki z góry za odpowiedź

.