Najprawdopodobniej nie odpowiedziałeś im na poprzedmni list (może nie dotarł do Ciebie a SM ma zwrotkę).
Otóż jak wspomniałem, nie dostałem żadnego listu. Że taki teoretycznie był do mnie wysłany świadczyć może zwrot "OSTATECZNE PRZEDSĄDOWE" i "... za nie udzielenie informacji w terminie 7 dni z art...". I taka jest prawda, że żadnego listu nie otrzymałem, i od potwierdzenia odbioru - zwrotki zamierzam zacząć swoją wizytę w środę w Chełmży. W tym względzie zresztą też rodzi się pytanie (takie mniej istotne, na marginesie), bowiem mam wyznaczony termin na 13.02, a od 30.01 zaczynam pracę w nowym miejscu zatrudnienia. To oczywiste, że nie wezmę wolnego, dlatego chcę jutro zadzwonić i przełożyć termin na datę wcześniejszą w kwestii wyjaśnień. Ciekawe, jak się do tego zapytania o zmianę daty ustosunkują.
Naprawdę staram się zrozumieć o co w tym wezwaniu chodzi. Przecież to SG ma mi udowodnić winę, a nie ja swoją niewinność. To oni posiadają zdjęcie/pomiar, do którego powinienem mieć prawo wglądu. Żeby było ciekawiej, to jestem przekonany, iż nie przekroczyłem obowiązującej prędkości. Na znak D-51 reaguję prawidłowo, a tym bardziej, iż postawiony jest przed szkołą, a ja nie znałem dobrze tamtych okolic (co tym bardziej wymusza na mnie zwolnienie, a już na pewno nie przekroczenie o 23 km!).
I tu znowu pytanie z serii ciekawostek. Pomiar został dokonany "suszarką" strzałem w plecy. Szczerze nie pamiętam, czy stał tam stały fotoradar, ale gdyby był, to pewnie bym zapamiętał, jak i dostał fleszem po oczach. Nie widziałem też statywu i samego instrumentu przewoźnego itd. Nic takiego miejsca nie miało. Był tylko znak D-51 i moja właściwa na niego reakcja. Patrząc jednak na to wezwanie mam tak naprawdę nakaz zapłaty 200 zł przy braku argumentów i dowodów, iż popełniłem w/w wykroczenie. I jak mam dochodzić swojego? Po pół roku szukania pracy mam powiedzieć nowemu pracodawcy, że będę brał wolne, bo mam sprawę za rzekome wykroczenie?? ABSURD. Tym bardziej, że nie mam z czego zapłacić, natomiast mam nakaz w terminie 7 dni "nadesłać wyjaśnienie". Na co wyjaśnienie? Że jechałem tamtędy ja, ktoś inny, nie wiem - papież może i przyznaję się do czegoś mimo braku wglądu do dowodów?
Nie mam ochoty na sądową wojnę z gminą, bo to walka z wiatrakami (a może jednak warto?). Nie mam na to czasu, siły, pieniędzy i zdrowia. Chciałbym tę sytuację wyjaśnić bez rozprawy. Tylko jaką ja mam tak naprawdę szansę?
I jeszcze jedna sprawa w kwestii adresowania listu. Jako, że od kilku lat zamieszkuję na wsi, to zdziwiłem się na informację, iż zamieszkuję ULICĘ xx (xx to numer domu) w mieście 87-xxx X Y (z czego X Y to nazwa wsi, a nie miasta). Być może się czepiam, ale te jeśli te "pomiary" są prowadzone tak jak adresowanie wezwań (ostatecznie przedsądowych), to zatrzymam się na kopercie zwracając ją w SG? A tak na poważnie, to zaczyna mnie przerastać absurd, o którym jeszcze niedawno czytałem, a którego sam stałem się ofiarą.
I jeszcze odpowiadając na odpowiedzi:
VelS - właśnie, brak jest informacji z jaką prędkością jechałem (tutaj matematyka daje 63 km/h na 40 dopuszczalne, co jest normą w pobliżu szkół... i oczywiście ja z premedytacją nacisnąłem gaz... taaa... oczywiście). Brakuje też informacji o sposobie pomiaru, typie radaru i jego numerze seryjnym. Nie wiem czy jest normą podawanie takich informacji w wezwaniach, ale skoro ITD na swojej stronie publikuje aktualne homologacje na poszczególne egzemplarze FR to chyba tak jest(?). Tak, chciałbym sprawdzić homologację urządzenia, które mnie ustrzeliło. Chciałbym, ponieważ mam poważne wątpliwości odnośnie rzekomej kontroli.
Czyli SM poszły na skróty i uznały że jak nie odpisał to znaczy że nie wskazał! I chcą go za wykroczenie niewskazania posunąć !"
- i co mam z tym fantem zrobić, skoro ani nie czuję się winny, ani nie mam czasu na bieganie po sądach?:/ Tak jak wspomniałem, chyba zacznę od przedłożenia mi potwierdzenia podpisania przeze mnie odbioru poprzedniego listu, a jeśli im się "zawieruszył" to co dalej?
Dzięki wielkie za odpowiedź i zainteresowanie. Mam nadzieję, że uda się doprowadzić tę sprawę do sprawiedliwego końca.