gmarcing napisał:
Nie mam bazy wszystkich wyroków. Natomiast był przypadek, kiedy właściciel wskazał osobę, która faktycznie nie użytkowała pojazdu. Zdjęcie z fotoradaru było na tyle wyraźne, że rozpoznano właściciela jako kierującego i został oskarżony o składanie fałszywych zeznań. Jak się to skończyło? Nie wiem.
Jeśli to było tylko w korespondencji z SM, to nie poniósł żadnej, idę o zakład. Co innego na sali, jako świadek, albo w zeznaniach na piśmie.
W korespondencji to ja mogę sobie napisać iż kluczyki oddałem osobiście Komendantowi SM, albo lepiej Policji i to Głównemu. Aby te moje wypociny miały jakieś konsekwencje to najpierw muszę być właściwie pouczony o konsekwencjach - a tego w pismach od SM nie uświadczysz, bo musieliby napisać, iż jako świadek masz prawo odmówić, jeśli miałbyś obwinić siebie - a tak jest po prawdzie w 90% przypadków, jako podejrzany tez nie masz obowiązku składnia zeznań.
I najważniejsze - muszą mieć 100% pewność, iż list napisał osobiście właściciel. A to śmierdzi ekspertyzą grafologa, która kosztuje i nie zawsze daje 100% pewność, szczególnie w dobie pism elektronicznych ;-).
Dlatego, zgodnie z procedurą z Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia, taki właściciel powinien być powołany na świadka i zeznawać do protokołu, tak jak postępuje Policja, a nie jakieś korespondencyjne przesłuchania uskuteczniać, ale SM jest tak wygodniej, głównie z przyczyn finansowych....
Tylko czemu sądy to klepią?