krissmierzyn napisał:
Do wezwania dołączone jest świadectwo legalizacji radaru które wystawione jest z datą 29.10.2009 i jest ważne do 31.10.2010,a wykroczenie miało miejsce 21.10.2009 r.
Mam pytanie,chciałbym zakwestionować to wezwanie,bo nie mam pewności czy na dzień popełnienia wykroczenia fotoradar miał ważną legalizację.Tylko jak to się ma z terminem 30-to dniowym.W wezwaniu straszą sądem rejonowym w jakiejś pipidówie i nie chciałbym być ciągany po sądach ze względu na odległość prawie 500 km.Chciałbym im teraz odesłać to wezwanie z prośbą o okazanie poprzedniej legalizacji/może by jej nie znaleźli/ i na tym etapie do niczego się nie przyznawać.
Może ktoś z was miał podobne przejścia,może jakieś sugestie.
Dzięki z góry...
Legalizacja jak chyba każda procedura nie działa wstecz, gdyż diagnosta nie jest w stanie sprawdzić czy urządzenie danego dnia spełniało normy. Jednakże jak sądzę to owa Straż Gminna będzie posiadała wcześniejszy dokument. Lepiej jest (o ile zjęcie jest czytelne) wybrać jedną z poniższych metod:
- pzyznać się do winy i złożyć obszerne wyjaśnienia powołując się przy tym np. na art 3 ust. 3 Prawa o ruchu drogowym
"Jeżeli uczestnik ruchu lub inna osoba spowodowała jednak zagrożenie bezpieczeństwa ruchu drogowego, jest obowiązana przedsięwziąć niezbędne środki w celu niezwłocznego usunięcia zagrożenia, a gdyby nie mogła tego uczynić, powinna o zagrożeniu uprzedzić innych uczestników ruchu."
wyjaśniając, że zwiększenie prędkości było spowodowane np. wymuszeniem pierwszeństwa przez pojazd wyjeżdżający z posesji (przyspieszyłeś bo z na przeciwka jechał inny samochód i gdybyś tego nie zrobił stworzyłbyś zagrożenie wypadkiem a hamować nie mogłeś bo za tobą jechał blisko inny pojazd. (z doświadczenia wiem że tłumaczenie takie ma 50% szansę na pouczenie lub niższą stawkę mandatu - który w takim przypadku jest dyskusyjny ale lepiej po sądach nie chodzić)
- mandatu nie przyjąć i pójść do sądu (argumentacja j.w.) żądając jednocześnie od Straży Gminnej by do wniosku do sądu grodzkiego załączyła w/w wyjaśnienie i prośbę od odstąpienia od wymierzenia kary, gdyż wykroczenie popełniono w związku z przestrzeganiem ogólniejszej zasady ruchu drogowego, nieprzestrzeganie której miałoby o wiele poważniejsze reperkusje. Dodatkowo prosisz o zwolnienie z kosztów sądowych (około) gdyż mimo, iż zarabiasz tyle a tyle to w tej chwili, ze względu na poczynione ostatnim okresie wydatki, kredyty itp (trzeba udokumentować) spowodowałoby znaczne pogorszenie twojej sytuacji materialnej.
O ile masz czyste konto (brak mandatów w okresie chyba dwóch lat) masz duże szanse na pozytywne zakończenie sprawy
- trzecia opcja to po prostu przyznać się do winy i argumentacją, iż Straż Gminna ma mniej dotkliwe możliwości ukarania poprosić o pouczenie (ze względu np. na wcześniejszą niekaralność za podobne wykroczenie - nigdy nie argumentuj tatusem materialnym czy tym podobnym - to nie odniesie skutku) (powinno się to zakończyć propozycją 50 zł)
Pozdrawiam
harmattan napisał:
Jak na moje, to do Straży powinieneś napisać, że nie przyjmujesz mandatu (na podstawie art. 97 §2 kpsw), a do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Straż (choćby z art. 270 §1 kk - podrabianie dokumentów).
Panowie to już nie podejrzenie tylko ewidentne przestępstwo
Z tego co mi chłopaki w SM w Toruniu powiedzieli jest to normą, ale mają ponoć sposób na to. Nie chcieli dokładnie podać, choć tu w rachubę wchodzi np. oddelegowanie strażnika prowadzącego do innych zadań (ujawnienia ponownie dokonuje inny nowy strażnik).
Gdzieś na necie czytałem (nie mogę odnaleźć teraz źródła artykułu), że już samo automatyczne "obijanie" tablic na ciemne tło (jezdnia) w niektórych fotoradarach zakrawa na manipulację przy materiale dowodowym. Do tego dochodzi obróbka cyfrowa zdjęcia, wyostrzenie itp, przeprowadzana za zwyczaj przez osobę nie mającą statusu biegłego w dziedzinie informatyki (kolejny strzał w stopę), wielokrotne (wspomniane wyżej) ujawnianie wykroczenia, kończąc na (przynajmniej do 2 września br) bezprawnym karaniu kierowców z art 97.
Straż Gminna na wsiach to paranoja. Prosty przypadek z woj. pomorskiego, nie znam gminy ale w takiej lub inne wersji krąży już jako anegdota, choć znam osobę, której taki przypadek się zdarzył:
Wieś ograniczenie do 40 na godzinę, jedzie sobie znajomy z żoną i dzieckiem z wakacji. Jedzie przepisowo bo wie (z drogi nad morze) że w wiosce jest maszt. Nagle buch, błysk i fotka. Zdziwiony zawraca, przejeżdżający kolejny samochód i znów błysk. Po nawrotce kurs na radar prędkość pełzająca 1 bieg jazda na wyciśniętym sprzęgle 20 km/h znów fotka. Bierze telefon 112 i zgłasza uszkodzony fotoradar. Policjant mu na to, że to nie ich i podaje numer do Straży Gminnej. Po telefonie do owych panów (i pań) strażniczka oznajmia mu, że nie jest to awaria tylko "rutynowa" kontrola przejeżdżających. Cóż pojechał dalej po prawie 3 miechach, gdy zapomniał już o sprawie dostał dwa pisma na 500 zł. oba wymienione wykroczenia "jazda bez pasów jego i żony" oraz "jazda dziecka bez fotelika" rezultat (jako młody emerytowany glina), wizyta u lekarza (dwa zaświadczenia - faktyczne, nie lipne - u niego na niedawne bajpasy u żony ciężka astma) i sprawa w sądzie grodzkim. Najlepsze jest to, że przedstawiciel SG próbował udowodnić, iż dziecko przez 3 miesiące urosło 5 cm (dziewczynka ma 154 cm

)
Wyrok uniewinniający, mina strażników bezcenna
