Fotoradary

  • Autor wątku Autor wątku ewawlkp
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Witam,

Ciąg dalszy mojej sprawy opisanej na stronie 73 tego wątku.

Po pierwsze wielkie dzięki dla Ursus21 za aktywną pomoc, ale

>Nie mogą Tobie czynić zarzutu, albowiem Ty nie odpowiadałeś na pytanie kto prowadził, lecz "komu powierzyłeś".

... nie sprawdziło się.

Obejrzałem "lepszą" fotkę - widać leciutki zarys kierowcy i pasażera. Nic więcej. Stwierdziłem, że ja nie widzę gdzie jest kobieta, a gdzie facet. Pan policjant jednak stwierdził, że widzi i łącząc to z moim zeznaniem, że przekazałem do kierowanie sobie i żonie stawia mi zarzuty i kieruje sprawę do sądu.

Zostało przygotowane pismo z zarzutem "pan taki-a-taki kierował pojazdem..." z moimi uwagami "zarzut zrozumiałem, nie przyznaję się do winy" i podpisem.

1. Czekać na pismo z sądu, czy działać? (boję się, że sąd nie wysyła postanowienia o rozpoczęciu sprawy tylko od razu "wyrok".)
2. Kiedy i jak pisać pismo o przeniesienie sprawy w moje okolice ?
3. Czy ktoś ma pismo na jakim mogę się wzorować pisząc wyjaśnienia do sądu? (nie tylko, że nie widać kto kierował ale nieokazanie legalizacji i może jeszcze coś innego) ?

Z góry dzięki za rady!
 
wrk napisał:
Obejrzałem "lepszą" fotkę - widać leciutki zarys kierowcy i pasażera. Nic więcej. Stwierdziłem, że ja nie widzę gdzie jest kobieta, a gdzie facet. Pan policjant jednak stwierdził, że widzi i łącząc to z moim zeznaniem, że przekazałem do kierowanie sobie i żonie stawia mi zarzuty i kieruje sprawę do sądu.

Zostało przygotowane pismo z zarzutem "pan taki-a-taki kierował pojazdem..." z moimi uwagami "zarzut zrozumiałem, nie przyznaję się do winy" i podpisem.

1. Czekać na pismo z sądu, czy działać? (boję się, że sąd nie wysyła postanowienia o rozpoczęciu sprawy tylko od razu "wyrok".)
2. Kiedy i jak pisać pismo o przeniesienie sprawy w moje okolice ?
3. Czy ktoś ma pismo na jakim mogę się wzorować pisząc wyjaśnienia do sądu? (nie tylko, że nie widać kto kierował ale nieokazanie legalizacji i może jeszcze coś innego) ?

Z góry dzięki za rady!
Z praktyki mogę powiedzieć, że podejrzany widzi mniej, niż osoby postronne. Taka już jest jego psychologia. Na tym forum miałem już ze dwa przypadki, kiedy podejrzany deklarował, że fotografia jest nieczytelna, a ja osobiście stwierdziłem, że bez większego trudu można go zidentyfikować.

Musisz sobie sam odpowiedzieć na pytanie : czy na pewno nie można stwierdzić, gdzie siedziała kobieta, a gdzie mężczyzna ? Ewentualne okulary są tu nieistotne (może nosić kobieta, mężczyzna, obydwoje, i nie zawsze). Decydują długie włosy (u kobiety), ewentualnie kształt twarzy (bardziej okrągła lub pociągła).

Na Twoim miejscu bym poczekał na wyrok zaoczny sądu rejonowego. Jeżeli jesteś pewien, że nie można ustalić kto kierował, to od wyroku odwołaj się zgodnie z instrukcją.

Ja bym napisał mniej więcej tak : "Zostałem obwiniony o to, że jako kierowca w dniu ... przekroczyłem prędkość ... w miejscowości .... o xx km/h. W tym dniu samochód prowadziłem wraz z małżonką ...., wymieniając się prowadzeniem na trasie. Nie wiemy, które z nas w tej miejscowości samochód prowadziło. Policja twierdzi, że mężczyzna. Ja natomiast nie jestem w stanie stwierdzić, czy na fotografii, dostarczonej przez policję, samochodem kieruje mężczyzna, czy też kobieta. Proszę zatem Wysoki Sąd, aby zechciał sam to ocenić. Jeżeli Sąd według swego uznania sam bez cienia wątpliwości stwierdzi, że kierowcą był mężczyzna, to poddam się wyrokowi sądu, od którego nie będę się już dalej odwoływać. Jeżeli jednak Sąd nie jest w stanie sam ustalić płci kierowcy, to proszę o oddalenie wniosku o ukaranie ze względu na brak dowodu popełnienia przeze mnie wykroczenia".

Wniosku o przeniesienie nie składaj, bo w tej konkretnej sprawie nic nie da. Może nawet wyglądać na próbę migania się od odpowiedzialności. Nie jest to sprawa wielowątkowa, która wymaga wielu posiedzeń sądu.
 
Ursus21 napisał:
Z praktyki mogę powiedzieć, że podejrzany widzi mniej, niż osoby postronne. Taka już jest jego psychologia. Na tym forum miałem już ze dwa przypadki, kiedy podejrzany deklarował, że fotografia jest nieczytelna, a ja osobiście stwierdziłem, że bez większego trudu można go zidentyfikować.

Musisz sobie sam odpowiedzieć na pytanie : czy na pewno nie można stwierdzić, gdzie siedziała kobieta, a gdzie mężczyzna ? Ewentualne okulary są tu nieistotne (może nosić kobieta, mężczyzna, obydwoje, i nie zawsze). Decydują długie włosy (u kobiety), ewentualnie kształt twarzy (bardziej okrągła lub pociągła).

Na Twoim miejscu bym poczekał na wyrok zaoczny sądu rejonowego. Jeżeli jesteś pewien, że nie można ustalić kto kierował, to od wyroku odwołaj się zgodnie z instrukcją.

Ja bym napisał mniej więcej tak : "Zostałem obwiniony o to, że jako kierowca w dniu ... przekroczyłem prędkość ... w miejscowości .... o xx km/h. W tym dniu samochód prowadziłem wraz z małżonką ...., wymieniając się prowadzeniem na trasie. Nie wiemy, które z nas w tej miejscowości samochód prowadziło. Policja twierdzi, że mężczyzna. Ja natomiast nie jestem w stanie stwierdzić, czy na fotografii, dostarczonej przez policję, samochodem kieruje mężczyzna, czy też kobieta. Proszę zatem Wysoki Sąd, aby zechciał sam to ocenić. Jeżeli Sąd według swego uznania sam bez cienia wątpliwości stwierdzi, że kierowcą był mężczyzna, to poddam się wyrokowi sądu, od którego nie będę się już dalej odwoływać. Jeżeli jednak Sąd nie jest w stanie sam ustalić płci kierowcy, to proszę o oddalenie wniosku o ukaranie ze względu na brak dowodu popełnienia przeze mnie wykroczenia".

Wniosku o przeniesienie nie składaj, bo w tej konkretnej sprawie nic nie da. Może nawet wyglądać na próbę migania się od odpowiedzialności. Nie jest to sprawa wielowątkowa, która wymaga wielu posiedzeń sądu.

Witam,
czy może mi Pan coś poradzić?
mój problem opisałem 2 wiadomości wcześniej
 
Ursus21 napisał:
Z praktyki mogę powiedzieć, że podejrzany widzi mniej, niż osoby postronne. Taka już jest jego psychologia. Na tym forum miałem już ze dwa przypadki, kiedy podejrzany deklarował, że fotografia jest nieczytelna, a ja osobiście stwierdziłem, że bez większego trudu można go zidentyfikować.

Powiem tak - szedłem oglądać to zdjęcie ze szczerą chęcią zakończenia sprawy. Jeżeli miałbym przekonanie chociaż w 50%, że da się stwierdzić płeć - przyjąbym mandat (lub odesłał ich do żony). Ale to co mi pokazali, to śmiech na sali - ja nie mówię czy tam się kogoś da zidentyfikować - czy nie - tam mocno trzeba wytężyć wyobrażnię żeby zobaczyć zarys człowieka...

Ursus21 napisał:
Musisz sobie sam odpowiedzieć na pytanie : czy na pewno nie można stwierdzić, gdzie siedziała kobieta, a gdzie mężczyzna ? Ewentualne okulary są tu nieistotne (może nosić kobieta, mężczyzna, obydwoje, i nie zawsze). Decydują długie włosy (u kobiety), ewentualnie kształt twarzy (bardziej okrągła lub pociągła).

A włosów to facet nie może mieć dłuższych? :-) Najlepsze jest to, że ja akurat mam dłuższe! Ale to nie ma znaczenia - włosów nie widać. Okularów zresztą też. Kształtu twarzy też.

Jedyne co widać, to fakt, że czubek głowy kierującego jest wyżej niż czubek głowy pasażera. Ale czy to wystarczy? Sąd chyba musi brać pod uwagę to, że wysokość foteli się reguluje, a pasażer ma prawo sobie kimnąć "zagłębiając" się w fotel (o dziwnym kącie robienia zdjęcia od dołu nie wspominając i o tym, że sąd nie wie kto w naszym związku jest wyższy - też.).

Ursus21 napisał:
Na Twoim miejscu bym poczekał na wyrok zaoczny sądu rejonowego. Jeżeli jesteś pewien, że nie można ustalić kto kierował, to od wyroku odwołaj się zgodnie z instrukcją.

Właśnie doskonalę swoją wiedzę o "Postępowaniu nakazowym" i faktycznie wychodzi na to, że muszę po prostu czekać... Z jedną uwagą:

Sąd wydaje wyrok nakazowy przy łącznym spełnieniu następujących warunków: 1. okoliczności czynu i wina oskarżonego nie budzą wątpliwości w świetle zebranych dowodów

no więc skoro wina oskarżonego nie będzie budzić wątpliwości - to chyba bez sansu się będzie odwoływać... Jak napiszę wyjaśnienie to wzbudzą wątpliwości? :-) A jeżeli budzi wątpliwości to jeżeli dobrze rozumiem odbywa się normalna rozprawa i o tym muszą mnie już zawiadomić?

Jeszcze raz ogromne dzięki za pomoc!!!
 
Witam wszystkich serdecznie.
Zrobiono mi fotke z fotoradaru. Twarz kierowcy niewidoczna (odblask), w kadrze sa dwa pojazdy (moj jadacy w kierunku fotoradaru, oraz inny pojazd na drugim pasie oddalajacy sie od fotoradaru).

Co ciekawe na fotce z fotoradaru widnieje zla data. Dopiero podczas drugiej wizyty na komisariacie zostalem poinformowany ze fotoradar w dniu zarejestrowania zdarzenia mial ustawiona zlą date i godzine. W "papierach" pojawila sie notka jakiegos ml. asp. miejscowej policji iz fotoradar mial zle ustawiona date i prawdopodobnie zdarzenie mialo miejsce dnia X ok godz Y.

Pytanie: Czy taka praktyka jest dopuszczalna? Czy zla data i godzina wydrukowana na zdjeciu moze mnie uratowac przed kara? Czy homologacja takiego radaru dopuszcza robienie fotek ze zle ustawiona data/godzina?
 
RE: Fotoradary (MOTOCYKLE)

Witam,

Przeczytałem kilkdziesiąt stron tego wątku, ale mam kilka pytań.

Sprawa dotyczy zdjęć z tyłu motocykli.
Czasem bywa, że motocykliści zamieniają się na pewnych odcinak maszynami, czasem bywa, że motocykl jest przekazywany na godzinę potencjalnemu kupującemu.

Jak w takich sytuacjach przebiega postępowanie?

1. Jedziemy grupą i się zmieniamy. Są 2-3 osoby, którym udostępniłem motocykl. Wskazuję całą trójkę (znam ich adresy - ok, a gdy nie znam?). Cała trójka jest potem przesłuchiwana jako świadkowie? Nikt nie może się przyznać, bo nie pamięta, jak to było. Co dzieje się potem? Czy da się uniknąć jazdy do sądu? Czy można sprawę w sądzie załatwić w formie pisemnej? Czy do sądu musi jechać cała trójka, czy tylko właściciel?

2. Wynajmuję potencjalnemu kupującemu. Często nie znam jego adresu. Dostaję pieniądze do ręki (kaucja) i odjeżdża na godzinę.

Czy brak znajomości adresu oznacza, że nie mogę wskazać, komu udostępniłem pojazd i muszę przyjąć grzywnę za to? Co, jeśli znam adres, ale jest on z zagranicy? Czego oczekiwać po sądzie potem? Czy będę ganiał jako świadek osobiście, czy wystarczy jakieś pisemne wyjaśnienie?

To tyle pytań (na początek). Pytam na razie czysto teoretycznie, ale nikt nie zna dnia ani godziny... Czasem wypada skalkulować, czy warto się stawiać, czy warto ciągać ludzi po sądach.


Jeszcze pytanie dodatkowe:
Czy MUSZĘ odpowiadać straży miejskiej na ich formularzu? Wiadomo, że jest on pozbawiony możliwości wymienienia kilku upoważnionych i w ogóle jest na granicy prawa. Czy mogę po prostu napisać swoją odpowiedź na czystej kartce?
 
Ostatnia edycja:
easydick napisał:
Podczas ostatniego weckendu odwiedzili mnie znajomi z Ukrainy - byli przejazdem z Niemiec i właśnie ze studiów w Niemczech ich znam.Okazało się że podczas podróży nad pobliskie jezioro zrobiono nam zdjęcie fotoradarem (Straż Miejska)-samochód jest mój -kierował kolega-Ukrainiec.Nie chcę ,aby miał on jakieś problemy,ale z drugiej strony nie jest on jakimś moim przyjacielem abym za niego zapłacił ten mandat.
CO ROBIĆ ???
Jak go podasz, to grozi mu utrata prawa do wizy.
 
Ursus21 napisał:
Jak go podasz, to grozi mu utrata prawa do wizy.

..on wizy do Polski nie potrzebuje,bo ma Niemiecką i nikt mu łachy nie robi że przez PL tranzytem przejeżdża, ale przede wszystkim nie znam jego dokładnego adresu więc jak będą chcieli do niego dotrzeć?
 
debesciara napisał:
Witam,
Moja sytuacja przedstawia się następująco. Dostałam wezwanie na 600zł (500 czerwone światło + 100 prędkość) i 8 pkt karnych. Jeśli chodzi o pieniądze chcę aby mi zmniejszono maksymalnie tę kwotę zgodnie z taryfikatorem. Zadzwoniłam w związku z tym do SM (skąd dostałam mandat) powiedziano mi że trzeba napisać prośbę. OK. Ale przy okazji rozmowy Pani sprytnie podpuściła mnie i przyznałam się że ja prowadziłam auto (samochód zarejestrowany jest na mamę). Problem polega na tym że chcemy żeby mama przyjęła na siebie to wykroczenie, a konkretnie punkty (mało jeździ, nie wadzi jej to).
Moja twarz na zdjęciu jest nieczytelna, zasłonięta GPSem i "choinką", w sumie widać tylko oczy (niewyraźnie).. Ale obok siedzi mama.. na zdjęciu jest zakryta, ale zapewne na swoje potrzeby mogą posłużyć się jej wizerunkiem..

Pytanie brzmi: Czy mogę ponieść konsekwencje jeśli mama weźmie na siebie wykroczenie? Czy na podstawie rozmowy telefonicznej, mogą ewentualnie dowieść mi kłamstwo?
W żadne rozprawy nie mam zamiar się bawić.. więc proszę o radę jak to z reguły wygląda w praktyce, czy SM będzie dociekać kto to naprawdę był?

Koniec końców: wysłałam (tzn mama-właściciel) oświadczenie o niewskazaniu sprawcy i tym samym przyjęłam mandat na 500zł, bez punktów co było kluczowe, dołączyłam do tego pisemną prośbę o zmniejszenie kwoty mandatu. Prośbę moją odrzucono, przysłano mi mandat na 500zł.

End of story,
Lecą tylko na kasę i tyle..

Pozdro
 
RE: Fotoradary (MOTOCYKLE)

Martin_ napisał:
Witam,

Przeczytałem kilkdziesiąt stron tego wątku,

Sprawa dotyczy zdjęć z tyłu motocykli.
Czasem bywa, że motocykliści zamieniają się na pewnych odcinak maszynami,

1. Jedziemy grupą i się zmieniamy.

Czy brak znajomości adresu oznacza, że nie mogę wskazać, komu udostępniłem pojazd i muszę przyjąć grzywnę za to? Co, jeśli znam adres, ale jest on z zagranicy? Czego oczekiwać po sądzie potem? Czy będę ganiał jako świadek osobiście, czy wystarczy jakieś pisemne wyjaśnienie?

To tyle pytań (na początek).

Jeszcze pytanie dodatkowe:
Czy MUSZĘ odpowiadać straży miejskiej na ich formularzu? Wiadomo, że jest on pozbawiony możliwości wymienienia kilku upoważnionych i w ogóle jest na granicy prawa. Czy mogę po prostu napisać swoją odpowiedź na czystej kartce?
Bardzo wątpię, czy przeczytałeś rzeczywiście ten wątek, gdyż odpowiedzi są, tyle że trzeba je dostrzec. Zwłaszcza odnośnie odpowiadania SM na osobnej karcie. Ale po kolei.

1. Ganianie do sądu, lub pisemne wyjaśnienie zależy od dobrej woli sędziego. Z reguły po wyroku zaocznym (przy okazji odpowiadam innemu forumowiczowi : sąd bada sprawę tylko w teorii, w praktyce nic nie bada i zgodnie z sugestią służb nakłada grzywnę; od wyroku można i powinno się odwołać, a sąd często później "zmienia zdanie") wyjaśnienie w odwołaniu sędziemu wystarcza i na podstawie tego wyjaśnienia może oddalić wniosek o ukaranie lub sprawę umorzyć (oceniając, że wykroczenie jest na granicy "braku wykroczenia" (tj. czyn nie jest szkodliwy społecznie), lub czynu "o znikomej szkodliwości społecznej").

2. Miganie się od odpowiedzialności wykroczeniowej, m.in. wg moich receptur, a które jeden z policjantów-moderatorów nazwał "kombinacją alpejską", ma - moim zdaniem - zastosowanie jedynie do pojazdów wielośladowych. Tutaj i policja, i sędzia, zgrzytając zębami, powinni przyjąć, że samochód mógł faktycznie być prowadzony przez właściciela, małżonkę, a nawet dodatkowo osobę postronną. Jak nie ma fotografii twarzy kierowcy, to "c'est la vie". W demokrytycznym państwie nie ma dowodu i musi nastąpić uniewinnienie. Ale do tego jest potrzebne też przekonanie sędziego, że wyjaśnienie podejrzanego właściciela ma cechy prawdopodobieństwa.

W przypadku motocykli sprawa jest odmienna. Rzadko motocyklista jeździ z dwoma pasażerami jednocześnie. Równie rzadko w rodzinie inna osoba ma prawo jazdy na motocykl oprócz samego właściciela. Oczywiście może się tak zdarzyć. Jeżeli żona, albo narzeczona (a znajdzie się świadek, którego pisemne oświadczenie można sądowi przedłożyć, iż faktycznie Ob. Janina Kowalska jest narzeczoną właściciela, a ponadto świadkowi jest wiadome, że razem udali się w podróż ...) ma także prawo jazdy na motocykl, to "kombinację alpejską" można i tu zastosować. Nikt bowiem nie może zakwestionować tego, że motocyklista i pasażer mogli się wymienić prowadzeniem na trasie.

Ale wybacz, schemat proponowany przez Ciebie (trzej motocykliści poruszają się w grupie własnymi motocyklami, po czym zamieniają się motocyklami na trasie) jest "kombinacją alpejską" w przestrzeni wirtualnej. Gdybym ja był sędzią, to bym to uznał za brednie. A nawet, gdyby przypadek zdarzył się w rzeczywistości, to bym uznał, że właściciel go nie uprawdopodobnił w stopniu wystarczającym.

Sam jestem przeciwny temu, a zwłaszcza w stopniu nadmiernym, aby sąd "dawał wiarę" (lub nie) zeznaniom, lecz zamiast tego kierował się dowodami (lub ich brakiem). Ale zeznania (oświadczenia) muszą być spójne i logiczne. Ktoś może się bronić chęcią szybszego dotarcia do chorego dziecka. Sędzia może w takim przypadku zasądzić minimalną grzywnę, albo w ogóle od niej odstąpić ze względu na brak znamion wykroczenia (nie jest wykroczeniem naruszenie dobra mniejszego kosztem większego). Ale zabawa z podmianą motocykli, albo że ktoś się przestraszył Marsjan za nim lecących (w sensie formalno-prawnym prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest też niezerowe), przekracza niewątpliwie cierpliwość przeciętnego sędziego.

3. Kwestia formularzy SM też była omawiana. Są one moim zdaniem skonstruowane w przestępczy sposób. Umożliwiają zwykle udzielenie odpowiedzi wg schematu : "czy przestał Pan już bić żonę (tak, nie - niepotrzebne skreślić). Moim zdaniem powinno się takie formularze przekreślać i podpisywać tuż przy skreśleniu), albo kopiować w 2. lub więcej egzemparzach, i wysyłać je wraz z osobnym wyjaśnieniem na osobnej karcie.

Jeżeli na formularzu zamiast "komu powierzył do kierowania" jest "kto kierował" lub "dane kierowcy" dodatkowo powinno się kopię takiego formularza skierować do prokuratora rejonowego wraz z podejrzeniem popełnienia przestępstwa poświadczenia nieprawdy w dokumencie (uzasadnienie proszę sobie odszukać w wątku).

4. >To tyle pytań (na początek).< Pytań wystarczy. Przynajmniej ja na dalsze (w sprawie motocykli) nie będę odpowiadać (i tak długo się rozpisałem).
 
Witam serdecznie wszystkich na forum
Mam kłopot związany z fotoradarem. Otrzymałem od Straży Gminnej postanowienie o nałożeniu kary porządkowej, w związku z niestawieniem się w charakterze świadka na wezwanie komendanta Straży Gminnej.
W uzasadnieniu napisano iż wezwanie do stawiennictwa w siedzibie straży Gminnej było nadane 22.02.2010,a postanowienie o nałożeniu kary porządkowej jest z dnia 29.07.2010, na stemplu pocztowym widnieje data 03.08.2010. Problem polega na tym iż nie pamiętam o piśmie wzywającym mnie do stawiennictwa w siedzibie Straży Gminnej z dnia 22.02.2010r. Proszę o pomoc co mam zrobić w tej sprawie, i czy nie jest przekroczony czas pomiędzy wezwaniem a ukaraniem?
z góry dziękuję http://1.1.1.4/bmi/forumprawne.org/images/smilies/icon_rolleyes.gif
 
olo42 napisał:
Witam serdecznie wszystkich na forum
Mam kłopot związany z fotoradarem. Otrzymałem od Straży Gminnej postanowienie o nałożeniu kary porządkowej, w związku z niestawieniem się w charakterze świadka na wezwanie komendanta Straży Gminnej.
W uzasadnieniu napisano iż wezwanie do stawiennictwa w siedzibie straży Gminnej było nadane 22.02.2010,a postanowienie o nałożeniu kary porządkowej jest z dnia 29.07.2010, na stemplu pocztowym widnieje data 03.08.2010. Problem polega na tym iż nie pamiętam o piśmie wzywającym mnie do stawiennictwa w siedzibie Straży Gminnej z dnia 22.02.2010r. Proszę o pomoc co mam zrobić w tej sprawie, i czy nie jest przekroczony czas pomiędzy wezwaniem a ukaraniem?
z góry dziękuję http://1.1.1.4/bmi/forumprawne.org/images/smilies/icon_rolleyes.gif
Czy w piśmie jest podana podstawa prawna nałożenia "kary porządkowej" ? Jeżeli takiej nie ma, to niezwłocznie wyślij do SM zapytanie o podanie podstawy prawnej. Jednocześnie poinformuj SM, iż żadnego wezwania od nich nie otrzymałeś (na pewno nic nie kwitowałeś; albo ktoś z Twojej rodziny ?).

Ustawa z dn. 29.09.1997r. o strażach gminnych (wraz z późniejszymi zmianami), o ile czegoś nie przeoczyłem, nie operuje pojęciem "kary porządkowej". W art. 12, ust. 1, pkt 4 jest natomiast mowa o nakładaniu grzywien w postępowaniu mandatowym, cyt. "4) nakładania grzywien w postępowaniu mandatowym za wykroczenia określone w trybie przewidzianym przepisami o postępowaniu w sprawach o wykroczenia".

A nie jest to to samo. Zaproponowanej grzywny w postępowaniu mandatowym można nieprzyjąc. Zresztą - trzebaby było sprawdzić w innych postach - jest bardzo prawdopodobne, że w kwestii niestawiennictwa, SM (SG) nie ma uprawnień do prowadzenia postępowania mandatowego i/lub wnioskowania do sądu o ukaranie niesfornego obywatela w tej akurat kwestii.

Karę porządkową m.in. za niestawienie się świadka może zgodnie z art. 49 § 1 KPoW nałożyć "uprawniony organ". SG najwyraźniej do tych organów się nie zalicza, gdyż cytowana ustawa o SG, która enumeratywnie wymienia jej kompetencje, takich uprawnień SG nie daje.

PS. Jeżeli przyślą Ci poleconym wezwanie w charakterze świadka, to pojedź do nich. Udaj się 15 min. wcześniej i poproś o zwrot kosztów stawiennictwa (ostatecznie jesteś świadkiem). Jak odmówią, to poczekaj na przesłuchanie. Jak Cię zaczną przesłuchiwać, to oświadcz, że nie rozpoczniesz zeznawać dopóki nie zwrócą Ci kosztów stawiennictwa, albo nie dadzą pisemnego oświadczenia, że takowe Ci zwrócą.

Świadek może składać zeznania dotyczcące wszystkich osób, za wyjątkiem samego siebie (przecież nie jest podejrzanym). Nie musi też odpowiadać na pytania np. "Czy zna Pan Jana Kowalskiego ?". To czy zna, czy nie zna, jest jego prywatną sprawą objętą ochroną Konstytucji RP.

Formularza wezwania proszę im nie dawać do ręki. Może być dowodem w sprawie cywilnej przeciwko SG o zwrot kosztów stawiennictwa.
 
Ostatnia edycja:
Ursus21 napisał:
PS. Jeżeli przyślą Ci poleconym wezwanie w charakterze świadka, to pojedź do nich. Udaj się 15 min. wcześniej i poproś o zwrot kosztów stawiennictwa (ostatecznie jesteś świadkiem). Jak odmówią, to poczekaj na przesłuchanie. Jak Cię zaczną przesłuchiwać, to oświadcz, że nie rozpoczniesz zeznawać dopóki nie zwrócą Ci kosztów stawiennictwa, albo nie dadzą pisemnego oświadczenia, że takowe Ci zwrócą.
Ursus - kiedy w końcu przestaniesz wciskać ludziom bzdury?? Po pierwsze świadek może ubiegać się o zwrot kosztów stawiennictwa, po zakończeniu przesłuchania, a nie przed, chyba że czynność w ogóle się nie odbyła. Zasada tu jest bardzo prosta - najpierw świadek spełnia swój obowiązek, a potem dostaje zwrot. Nikt nie zapłaci świadkowi za to, że przyjechał i przed przesłuchaniem poszedł sobie.
Po drugie - świadek nie ma prawa odmówić składania zeznań, jeśli organ procesowy z jakiejś przyczyny odmówi zwrotu mu kosztów. Na decyzję o braku zwrotu kosztów może się skarżyć do przełożonego funkcjonariusza który podjął taką decyzję, ale zeznania jako świadek musi złożyć.


Świadek może składać zeznania dotyczcące wszystkich osób, za wyjątkiem samego siebie (przecież nie jest podejrzanym). Nie musi też odpowiadać na pytania np. "Czy zna Pan Jana Kowalskiego ?". To czy zna, czy nie zna, jest jego prywatną sprawą objętą ochroną Konstytucji RP.
Kolejna bzdura, a właściwie stek bzdur.
Po pierwsze świadek nie "może", a "musi" składać zeznania.
Po drugie świadek w postępowaniu o wykroczenie ma obowiązek składania zeznań, także dotyczących siebie samego. Kilka lat wstecz ustawodawca, usunął z treści art. 183 par. 1 k.p.k. przepis pozwalający odmówić odpowiedzi na pytanie, które mogłoby narazić świadka na odpowiedzialność za wykroczenie i wykroczenie skarbowe, pozostawiajac w przepisie tylko przestępstwo i przestępstwo skarbowe.
Po trzecie świadek nie ma prawa odmówić odpowiedzi na pytanie "czy zna Jana Kowalskiego".


Reasumując - nie masz zielonego pojęcia o czym piszesz, i standardowo wypisujesz bzdury. Każdy kto chciałby się posłuchać tych Twoich "mądrości" ryzykuje odpowiedzialnością karną z treści art. 233 par. 1 k.k. oraz zastosowaniem wobec niego kar porządkowych.
 
magnatex napisał:
Po pierwsze świadek może ubiegać się o zwrot kosztów stawiennictwa, po zakończeniu przesłuchania,,

Kolejna bzdura, a właściwie stek bzdur.
Po pierwsze świadek nie "może", a "musi" składać zeznania.
Po drugie świadek w postępowaniu o wykroczenie ma obowiązek składania zeznań, także dotyczących siebie samego. Kilka lat wstecz ustawodawca, usunął z treści art. 183 par. 1 k.p.k. przepis pozwalający odmówić odpowiedzi na pytanie, które mogłoby narazić świadka na odpowiedzialność za wykroczenie i wykroczenie skarbowe, pozostawiajac w przepisie tylko przestępstwo i przestępstwo skarbowe.
Po trzecie świadek nie ma prawa odmówić odpowiedzi na pytanie "czy zna Jana Kowalskiego".


Reasumując - nie masz zielonego pojęcia o czym piszesz, i standardowo wypisujesz bzdury. Każdy kto chciałby się posłuchać tych Twoich "mądrości" ryzykuje odpowiedzialnością karną z treści art. 233 par. 1 k.k. oraz zastosowaniem wobec niego kar porządkowych.
Bardzo dobrze, zgadzam się z Twoją argumentacją odnośnie zeznań świadka. Bardzo proszę jednak o wyjaśnienie dwóch kwestii praktycznych :

1. Co ma zrobić świadek, który nie ma pieniędzy na pokrycie kosztów podróży np. z wioski pod Szczecinem do Przemyśla ? Wbrew pozorom nie jest wydumany problem. Wiele osób w Polsce cierpi niedostatek.

2. Piszesz : "może się ubiegać o zwrot kosztów ...". Czy z tego wynika, że organ może odmówić zwrotu kosztów ? A jeżeli może, to czy oznacza to, że koszty wymiaru sprawiedliwości moga także pokrywać osoby postronne, niewinne i o nic nieobwinione, właśnie świadkowie ?

Odnośnie następnych moich "mądrości", to długo się na ten temat juz rozpisywaliśmy. Ustawodowaca w ramach swej głębokiej mądrości rzeczywiście usunął, ale zeznania dotyczące rodziny świadka, a nie samego świadka. Świadek zawsze może odmówić zeznania, jeżeli grożą mu odpowiedzialnością wykroczeniową.

Zalecam też czytanie Konstytucji RP. Gwarantuje ona obywatelowi (jakoby) prawo do prywatności. To, czy kogoś znam, czy nie, to jest domena mojej prywatności, a nie domena publiczna.

Ja wiem, że wy, przedstawiciele służb, nie jesteście psychicznie przygotowani na powoływanie się obywatela na swoje prawa konstytucyjne. Przyjmijcie jednak do wiadomości : możecie zadawać pytania np. "Czy świadowi jest wiadome, że Jan Kowalski w dniu ... pojechał do ...". Natomiast to, czy tenże Jan Kowalski jest, czy nie jest znajomym świadka, to jest prywatna sprawa świadka.
 
Ursus21 napisał:
1. Co ma zrobić świadek, który nie ma pieniędzy na pokrycie kosztów podróży np. z wioski pod Szczecinem do Przemyśla ? Wbrew pozorom nie jest wydumany problem. Wiele osób w Polsce cierpi niedostatek.
Może pożyczyć pieniądze. Może też złożyć wniosek, o przesłuchanie go przez miejscową jednostkę (choć organ prowadzący postępowanie nie musi się na to zgodzić).

2. Piszesz : "może się ubiegać o zwrot kosztów ...". Czy z tego wynika, że organ może odmówić zwrotu kosztów ? A jeżeli może, to czy oznacza to, że koszty wymiaru sprawiedliwości moga także pokrywać osoby postronne, niewinne i o nic nieobwinione, właśnie świadkowie ?
Świadkowi przysługuje zwrot kosztów podróży, jeśli tego zażąda i przedłoży dokumenty potwierdzające zaistnienie tych kosztów (np bilety komunikacji). Nie ma jednak prawa, determinować złożenia zeznań od zwrotu mu kosztów lub nie.

Odnośnie następnych moich "mądrości", to długo się na ten temat juz rozpisywaliśmy. Ustawodowaca w ramach swej głębokiej mądrości rzeczywiście usunął, ale zeznania dotyczące rodziny świadka, a nie samego świadka. Świadek zawsze może odmówić zeznania, jeżeli grożą mu odpowiedzialnością wykroczeniową.
Bzdura. A jeśli uważasz inaczej, to wskaż mi stosowny przepis prawa.

Zalecam też czytanie Konstytucji RP. Gwarantuje ona obywatelowi (jakoby) prawo do prywatności. To, czy kogoś znam, czy nie, to jest domena mojej prywatności, a nie domena publiczna.
Kiedy Ty skończyć bzdury wypisywać. Jeśli to czy znasz daną osobę, czy też nie jest ważne dla prowadzonego postępowania, to Twoja domena prywatności kończy się.

Ja wiem, że wy, przedstawiciele służb, nie jesteście psychicznie przygotowani na powoływanie się obywatela na swoje prawa konstytucyjne. Przyjmijcie jednak do wiadomości : możecie zadawać pytania np. "Czy świadowi jest wiadome, że Jan Kowalski w dniu ... pojechał do ...". Natomiast to, czy tenże Jan Kowalski jest, czy nie jest znajomym świadka, to jest prywatna sprawa świadka.
Nie masz pojęcia o przepisach prawach, a powołujesz się na nie. Może dotrze do Ciebie, że policjant, prokurator czy sędzia podczas przesłuchania, pytając o znajomość z Kowalskim, nie pyta dlatego że jest tego ciekaw, ale dlatego że jest to ważne dla prowadzonego postępowania, i do zadania takiego pytania ma prawo nadane przez przepisy kodeksu postępowania karnego, kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia etc.
 
magnatex napisał:
Bzdura. A jeśli uważasz inaczej, to wskaż mi stosowny przepis prawa.


Kiedy Ty skończyć bzdury wypisywać. Jeśli to czy znasz daną osobę, czy też nie jest ważne dla prowadzonego postępowania, to Twoja domena prywatności kończy się.


Nie masz pojęcia o przepisach prawach, a powołujesz się na nie. Może dotrze do Ciebie, że policjant, prokurator czy sędzia podczas przesłuchania, pytając o znajomość z Kowalskim, nie pyta dlatego że jest tego ciekaw, ale dlatego że jest to ważne dla prowadzonego postępowania, i do zadania takiego pytania ma prawo nadane przez przepisy kodeksu postępowania karnego, kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia etc.
W tej chwili wyjeżdżam, ale odszukam post. Nie jest to przepis, lecz jego wykładnia dokonana przez tow. Lecha Gardockiego, sędziego SN. Napisał o rodzinie świadka.

Jeżeli obywatel jest przesłuchiwany w charakterze świadka, to zgodnie z niemarksistowską logiką, powinno się mu zadawać pytania dotyczące osób postronnych, a nie jego własnej osoby. W przeciwnym przypadku pod pozorem przesłuchania w charakterze świadka, faktycznie przesłuchuje się go jako podejrzanego.

magnatex napisał:
Ursus - kiedy w końcu przestaniesz wciskać ludziom bzdury??

Kolejna bzdura, a właściwie stek bzdur.
Po pierwsze świadek nie "może", a "musi" składać zeznania.
Po drugie świadek w postępowaniu o wykroczenie ma obowiązek składania zeznań, także dotyczących siebie samego. Kilka lat wstecz ustawodawca, usunął z treści art. 183 par. 1 k.p.k. przepis pozwalający odmówić odpowiedzi na pytanie, które mogłoby narazić świadka na odpowiedzialność za wykroczenie i wykroczenie skarbowe, pozostawiajac w przepisie tylko przestępstwo i przestępstwo skarbowe.
Tak jak powiedziałem - sprawdziłem.

Art. 41. § 1 KPoW : "Przy przeprowadzaniu dowodu z zeznań świadka stosuje się odpowiednio przepisy art. 177, 178, 182, 183, 185-190, 191 § 1 i 2 oraz art. 192 Kodeksu postępowania karnego."

Art. 183. § 1 KPK : "Świadek może uchylić się od odpowiedzi na pytanie, jeżeli udzielenie odpowiedzi mogłoby narazić jego lub osobę dla niego najbliższą na odpowiedzialność za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe."

KPK dotyczy przestępstw. KPoW - wykroczeń. W ramach postępowania o wykroczenie, niewątpliwie nie zajmuje się podejrzeniem o popełnienie przestępstwa. Jeżeli więc procedura art. 183. § 1 KPK ma zastosowanie do postępowania wykroczeniowego, to należy ją zrozumieć jako prawo do uchylenia się od odpowiedzi, która mogłaby narazić świadka i najbliższych od odpowiedzialności wykroczeniowej, gdyż w postępowaniu o wykroczenie raczej nie oczekuje się ujawnienia przestępstw(a).

Jest faktem, że w stosownej uchwale SN, która była na tym forum omawiana, a także krytykowana nie tylko przeze mnie, tow. Lech Gardocki zakwestionował taki sposób rozumowania. Co go do tego skłoniło, to tylko on jeden raczy wiedzieć. Osobiście nie wykluczam, że w okresie stanu wojennego mógł się uwikłać we współpracę ze służbami. Tow. Gardocki już (w jakoby) demokratycznej RP mianował pułkownika SB na szefa biura interesu publicznego, o czym pożna sobie poczytać na stronach IPN.

Jeżeli te argumenty komuś nie trafiają do przekonania, to pozostaje jeszcze art. 2 Konstytucji RP. Jeżeli rzeczywiście świadek musi złożyć wyjaśnienie, które doprowadzi go do odpowiedzialności wykroczeniowej, to - powtarzam - Białoruś i Korea Płn. razem wzięte (a nie (rzekomo) demokratyczna RP).
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
magnatex napisał:
1.Może pożyczyć pieniądze. Może też złożyć wniosek, o przesłuchanie go przez miejscową jednostkę (choć organ prowadzący postępowanie nie musi się na to zgodzić).

2.Świadkowi przysługuje zwrot kosztów podróży, jeśli tego zażąda i przedłoży dokumenty potwierdzające zaistnienie tych kosztów (np bilety komunikacji). Nie ma jednak prawa, determinować złożenia zeznań od zwrotu mu kosztów lub nie.


3.Nie masz pojęcia o przepisach prawach, a powołujesz się na nie. Może dotrze do Ciebie, że policjant, prokurator czy sędzia podczas przesłuchania, pytając o znajomość z Kowalskim, nie pyta dlatego że jest tego ciekaw, ale dlatego że jest to ważne dla prowadzonego postępowania, i do zadania takiego pytania ma prawo nadane przez przepisy kodeksu postępowania karnego, kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia etc.

1.Pożyczyć? Może też złożyć doniesienie na to że nie dopełniłeś swoich obowiązków i to TY pożyczysz kasę na poczet kary którą Sąd Tobie zasądzi?
Pomyślałeś o tym czy od razu będziesz "płakał" w związkach? Czy może fałszywie czujesz się tak nietykalny...

2.Jeśli zażąda? Jaja sobie robicie z obywateli? Mieszkając na Śląsku a stawiając się w Szczecinie i jeśli nie mam biletów to nie należy mi się zwrot kosztów? Może zareklamujesz np.Prowidenta jako pożyczkodawcę ?
Jakiemuś służbiście coś się zamani i się cosik zachce (zechce) a obywatel musi się zapożyczyć żeby spełnić zachciankę? Spałeś na zajęciach? Teraz mamy UNIĘ i możemy się odwoływać. Myślisz że w procesie cywilnym uda ci się wyłgać żeś "wykonywał rozkazy"? Paranoja.
Jak się dostałem do miejsca "przesłuchiwania" teleportowałem się? Nadałem się faksem?
Byłem na tzw."kontroli zwolnienia" która odbyła się kilkadziesiąt km od mojego miejsca zamieszkania i po moich przypomnieniach postanowiono mi zwrócić koszt dojazdu po cenach "PKP" która notabene do danej miejscowości nie "dochodzi", po jeszcze głębszym namyśle raczono uwzględnić koszt po cenach PSK/Bus , po moich dalszych moich "namowach" zwrócono mi też koszt dojazdów "MZK" do PKS, w końcu z racji tego że moje poruszanie było utrudnione (o kulach) przedłożyłem Fakturę od przewoźnika Taxi, zostało mi parę pln na piwo.
Obywatel ma prawo i nikt nie może mu jego ograniczać ani za niego/dla niego interpretować...

3. Widzę że "Pan" obcykany szkoda że z mentalnością "późnego Gierka", może jak tonfą kilka razy o stół to świadek zmięknie albo zabawa w "dobry i zły policjant/funkcjonariusz"? Nie zażąda kosztów a jeszcze wpłaci kilkadziesiąt pln-nów hę? Sprawa załatwiona i będzie można pasjansa ułożyć, w kulki pograć, radarki zapracują i będzie wszystko w porządku ustawa przecież nie przewiduje... żeby się napracować.

Kiedyś teren zabudowany miał swoje parametry, ilość zabudowań, odległość od drogi itp. teraz oglądając zdjęcie z rejestracją samochodu na tle jakiś chaszczy czy wykopalisk z adnotacją zawierającą tyle paragrafów że zwykły człowiek czuje się co najmniej stłamszony, służby dzielnie zbierają/zdzierają pln ponoć w słusznej sprawie celem poprawienia bezpieczeństwa na drodze (polepszenia budżetu gminy). W terenie zabudowanym nawet tam gdzie są prowadzone prace są wystawiane znaki ograniczające prędkość do 70 km i to nie jest żadna tajemnica... ale są fotoradary okazuje się bo jak potem cokolwiek udowodnić że były takie znaki a nie inne... Trzeba kupić kamerkę za 2500 pln która zarejestruje co i ja było włącznie z gps a i tak sąd może nie przyjąć tego materiału dowodowego, bo nie...

Jestem za przestrzeganiem prawa, które powinno jasno i wyraźnie precyzować co, kto i kiedy, jednakże rozliczani są jak zwykle kierowcy (jadąc drogą do 90 km nie powinienem z 40 na liczniku z wściekłością omijać wyrwy w asfalcie) a nie zarządcy dróg (odpowiedzialnych za stan nawierzchni i znaki które rozstawiają wg. insynuacji służb mandatowych).
Jeśli urządzenie do pomiaru prędkości ma spełniać takie a nie inne wymogi to MA JE SPEŁNIAĆ (legalizacja, ustawienie, itp), wszelkie naciągania mające odzwierciedlenie np. na tym forum i powinny być tępione ale jeśli jest cień niedomówienia to działać powinno na korzyść oskarżonego. Jestem za publikowaniem zdjęć i filmów z odcinków dróg które są naszym zdaniem kontrowersyjne.
 
art-34 napisał:
Byłem na tzw."kontroli zwolnienia" która odbyła się kilkadziesiąt km od mojego miejsca zamieszkania i po moich przypomnieniach postanowiono mi zwrócić koszt dojazdu po cenach "PKP" która notabene do danej miejscowości nie "dochodzi", po jeszcze głębszym namyśle raczono uwzględnić koszt po cenach PSK/Bus , po moich dalszych moich "namowach" zwrócono mi też koszt dojazdów "MZK" do PKS, w końcu z racji tego że moje poruszanie było utrudnione (o kulach) przedłożyłem Fakturę od przewoźnika Taxi, zostało mi parę pln na piwo.
Obywatel ma prawo i nikt nie może mu jego ograniczać ani za niego/dla niego interpretować...
Są tu dwie kwestie, z której pierwszą powinien nam pomóc rozwikłać Magnatex :

1. Czy obecnie istnieją przepisy, a jeżeli tak, to jakie, które regulują precyzyjnie zasady zwracania kosztów stawiennictwa świadkowi ? A ponadto czy dotyczą organów państwa (sądy, prokuratura, policja, straż graniczna, żandarmeria wojskowa), czy także organów samorządowych ?

Od 31 lat pracuję w instytucji państwowej. Pamiętam, że kiedyś zwracano tylko za PKP II kl. Obecnie wszystko zależy od widzimisię dyrektora : może zwrócić za PKP IC, a nawet (według kilometrażu) za przejazd własnym samochodem.

Pozostaje też kwestia terminu "koszt stawiennictwa". Oprócz kosztów podróży, powinien on obejmować diety za czas podróży (instytucja państwowa zwraca). Jest to częściowa rekompensata kosztów wyżywienia, tzn. nie zwraca się kosztów wyżywienia w całości, ale uznaje, że pracownik pozostający poza domem, nie ma możliwości tańszego wyżywienia się, tak jak w domu.

Co z osobami niepełnosprawnymi, które mają prawo do tzw. "przewodnika" ? (koszt przewodnika). Można sobie też wyobrazić, że taka osoba wezwana ze wsi pod Szczecinem do Przemyśla (np. na godz. 8:00 - pociąg przyjeżdża np. o godz. 11-tej) powinna mieć (wraz z przewodnikiem) prawo do noclegu. Jakiej kategorii ? Chyba nikt nie może żądać od świadka, zwłaszcza osoby niepełnosprawnej, aby nocowała na dworcu ?

A co z utraconym czasem ? Osobie w podróży służbowej rozlicza się on (także z nocami) w ogólnym bilansie czasu pracy. A świadkowi ? Czy świadek ma obowiązek "podarować" np. dwie doby swego czasu np. straży gminnej ?

2. M.in. z powyższych względów wzywanie właściciela, który oświadczył, że "powierzył" samochód sobie i np. małżonce na "świadka" jest karalnym nadużyciem, bo niby co taki "świadek" miałby dodatkowo zaświadczyć ? Jest to po prostu szykana, za pieniądze wymykające się z dłoni SM/SG, zwłaszcza że ma ona prawo do skorzystania z pomocy SM/SG w pobliżu miejsca zamieszkania "świadka".

SM/SG powinna po prostu takiego właściciela podejrzewać o potwierdzenie nieprawdy, ale wiedzą oni doskonale, że nie da się tego w praktyce udowodnić, a podejrzany po prostu może do nich nie przyjechać.

3. Czy można się przeciwko temu jakoś bronić ? W świetle aktualnej mentalności przedstawicieli SM/SG jest to trudne, aczkolwiek możliwe. W praktyce będzie to jednak możliwe jedynie dzięki determinacji kilku osób, które "zadrą" ze SM/SG, a następnie nagłośnią sprawę na całą Polskę.

- na wstępie właściciel wezwany na "świadka" przez SM/SG powinien im niezwłocznie wysłać prośbę o przeprowadzenie przesłuchania w swoim miejscu zamieszkania (brak środków finansowych i niemożność ich pożyczenia; podeszły wiek; zły stan zdrowia; konieczność opieki nad małym dzieckiem, itp). Zaproponować im alternatywnie wyjaśnienie wszelkich kwestii w drodze korespondencji.

- nie zgodzą się. Ok. Wyliczyć im wszystkie koszty, co do jednego grosza, z uwzględnieniem utraconego czasu, wyżywienia, przewodnika, hotelu, itp. Jak się choć na coś z tego nie zgodzą - wystąpić z roszczeniem cywilnym, tym razem we "własnym" sądzie. Jak im sąd "dowali" także koszty, to może i sami, i inne SM/SG w Polsce się w końcu zreflektują.
 
art-34 napisał:
1.Pożyczyć? Może też złożyć doniesienie na to że nie dopełniłeś swoich obowiązków i to TY pożyczysz kasę na poczet kary którą Sąd Tobie zasądzi?
Pomyślałeś o tym czy od razu będziesz "płakał" w związkach? Czy może fałszywie czujesz się tak nietykalny...
Możesz pisać zgodnie z zasadami poprawnej polszczyzny? Ciężko zrozumieć Twój post. Domyślając się jednak Twojego treści Twojego postu, informuję Cię że żaden organ wzywający świadka nie jest kasą zapomogową - zwrot kosztów wezwania świadka następuje tylko i wyłącznie w oparciu o obowiązujące przepisy prawa, a prawo to nie przewiduje wypłaty zaliczek - tak trudno to zrozumieć? Nie bardzo też rozumiem, za co Sąd ma mi zasądzić jakąkolwiek karę.

2.Jeśli zażąda? Jaja sobie robicie z obywateli? Mieszkając na Śląsku a stawiając się w Szczecinie i jeśli nie mam biletów to nie należy mi się zwrot kosztów?
Tak - jeśli świadek zażąda. Może Cię to zdziwi, ale nie wszyscy wezwani świadkowie żądają zwrotu kosztów. Co się natomiast tyczy zwrotu kosztów w sytuacji kiedy nie posiadasz biletów, to każdorazowo jest to indywidualna decyzja organu wzywającego. Przepisy mówią o podróży w najniższej klasie środka transportu masowego, więc de facto organ wzywający może odmówić zwrotu kosztów dojazdu własnym samochodem. Czasami organ wzywający zgadza się na zwrot kosztów dojazdu własnym środkiem transportu, jednak z uwagi na fakt iż różne modele palą różne ilości paliwa, przeważnie przyjmuje się koszt biletu PKP.

Jakiemuś służbiście coś się zamani i się cosik zachce (zechce) a obywatel musi się zapożyczyć żeby spełnić zachciankę? Spałeś na zajęciach?
Tak się składa, że z nas dwóch akurat ja nie spałem... A jeśli chcesz dyskutować ze mną, to sugeruję poczytać troszkę przepisów prawa.
Odpowidając na pytanie dotyczące wezwań świadków, przypomnę że obowiązujące przepisy prawa nie dają świadkowi pola manewru, czy chce się stawić czy nie. Przepis jest jasny - każda osoba wezwana w charakterze świadka ma obowiązek stawić się w wyznaczonym miejscu i czasie, i złożyć zeznania. Świadka który nie chce się stawić, można zgodnie z przepisami przymusić do spełnienia ciążącego na nim obowiązku.

Teraz mamy UNIĘ i możemy się odwoływać. Myślisz że w procesie cywilnym uda ci się wyłgać żeś "wykonywał rozkazy"? Paranoja.
Jaki proces cywilny? Zacznijmy od tego - być może tego nie zauważyłeś - że rozmawiamy o prawie karnym i prawie wykroczeń. Zasada jest tu prosta - jeśli świadek nie stawił się na wezwanie bez uzasadnionej, organ prowadzący postępowanie (Prokurator, Sąd) może zarządzić przymusowe doprowadzenie świadka, nałożyć na niego karę finansową, a w określonych przypadkach także aresztować na okres do 30 dni.

Byłem na tzw."kontroli zwolnienia" która odbyła się kilkadziesiąt km od mojego miejsca zamieszkania i po moich przypomnieniach postanowiono mi zwrócić koszt dojazdu po cenach "PKP" która notabene do danej miejscowości nie "dochodzi", po jeszcze głębszym namyśle raczono uwzględnić koszt po cenach PSK/Bus , po moich dalszych moich "namowach" zwrócono mi też koszt dojazdów "MZK" do PKS, w końcu z racji tego że moje poruszanie było utrudnione (o kulach) przedłożyłem Fakturę od przewoźnika Taxi, zostało mi parę pln na piwo.
Szanowny user chyba nie rozumie jednej prostej kwestii... Koszt stawiennictwa świadka w procesie karnym regulują zupełnie inne przepisy niż koszt stawienia się w innych kwestiach - choćby w sprawie wspomnianej kontroli zwolnienia. Powoływanie się więc przy sprawie karnej, na przepisy dotyczące innych aspektów życia, świadczy o totalnej ignorancji.

Obywatel ma prawo i nikt nie może mu jego ograniczać ani za niego/dla niego interpretować...
Zgadza się, wypadało by jednak aby obywatel przeczytał przepisy prawa obowiązujące w danej dziedzinie, a nie przenosił jednego przepisu na całe życie.

PS. Chamstwo może Pan sobie darować.

Ursus21 napisał:
1. Czy obecnie istnieją przepisy, a jeżeli tak, to jakie, które regulują precyzyjnie zasady zwracania kosztów stawiennictwa świadkowi ? A ponadto czy dotyczą organów państwa (sądy, prokuratura, policja, straż graniczna, żandarmeria wojskowa), czy także organów samorządowych ?
Kwestie związane ze zwrotem kosztów stawiennictwa świadków reguluje dekret z 26 października 1950r. o należnościach świadków, biegłych i stron w postępowaniu sądowym (Dz. U. z 1950r. nr 49, poz. 445 z późniejszymi zmianami). Dekret ten reguluje kwestie związane z wezwaniami świadków w związku z prowadzonymi postępowaniami przygotowawczymi i sądowymi, nie reguluje natomiast kwestii dotyczących wezwań organów samorządowych. W dekrecie tym znajdziesz odpowiedź na większość zadanych przez siebie pytań.
Co się zaś tyczy niepełnosprawnej osoby, to akurat taka osoba przede wszystkim powinna składać wniosek o przesłuchanie w ramach pomocy prawnej, przez miejscowy Sąd lub też przesłuchanie w ramach telekonferencji. Jeśli jednak organ wzywający bezwzględnie chce zobaczyć świadka, to warto jest zwrócić się wcześniej do Sądu, czy Sąd pokryje koszty noclegu i skorzystać wówczas z miejscowej bazy hotelowej. Są to jednak indywidualne sprawy, i indywidualnie należy je zawsze rozpatrywać.


Ursus21 napisał:
Tak jak powiedziałem - sprawdziłem.
Art. 41. § 1 KPoW : "Przy przeprowadzaniu dowodu z zeznań świadka stosuje się odpowiednio przepisy art. 177, 178, 182, 183, 185-190, 191 § 1 i 2 oraz art. 192 Kodeksu postępowania karnego."

Art. 183. § 1 KPK : "Świadek może uchylić się od odpowiedzi na pytanie, jeżeli udzielenie odpowiedzi mogłoby narazić jego lub osobę dla niego najbliższą na odpowiedzialność za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe."

KPK dotyczy przestępstw. KPoW - wykroczeń. W ramach postępowania o wykroczenie, niewątpliwie nie zajmuje się podejrzeniem o popełnienie przestępstwa. Jeżeli więc procedura art. 183. § 1 KPK ma zastosowanie do postępowania wykroczeniowego, to należy ją zrozumieć jako prawo do uchylenia się od odpowiedzi, która mogłaby narazić świadka i najbliższych od odpowiedzialności wykroczeniowej, gdyż w postępowaniu o wykroczenie raczej nie oczekuje się ujawnienia przestępstw(a).
Poszukałeś, sprawdziłeś i wskazujesz przepis który nie daje Ci prawa do odmowy odpowiedzi na pytanie, jeśli odpowiedź na to pytanie naraża Cię na odpowiedzialność za wykroczenie lub wykroczenie skarbowe, gdyż art. 183 par. 1 k.p.k. nie dotyczy niniejszej sytuacji. Powtórzę więc jeszcze raz – kilka lat wstecz, przepis art. 183 par. 1 k.p.k. regulował też kwestie uchylenia się od odpowiedzi, jeżeli odpowiedzialność na zadane pytanie naraziłaby świadka lub osobę dla niego najbliższą na odpowiedzialność za wykroczenia. Kilka lat temu, słowa o wykroczeniu i wykroczeniu skarbowym zostały usunięte, a obowiązująca uchwała SN nie pozostawia tu najmniejszych wątpliwości. Dla Twojej wiadomości dodam też, iż tak jak przy sprawach o przestępstwa ujawniane są wykroczenia, tak samo przy sprawach o wykroczenia ujawniane są przestępstwa. O ile przy wykroczeniach drogowych, będą to przeważnie sprawy związane z jazdą „na dwóch gazach”, o tyle w przypadku wykroczeń przeciwko osobie, mieniu etc „wychodzą” klasyczne przestępstwa kryminalne (rozbój, uszkodzenie ciała, kradzież etc), zaś przy wykroczeniach skarbowych „wychodzą” przestępstwa skarbowe (przeważnie związane z obrotem towarami na które nałożona jest akcyza).
 
Witam,
Mam małe pytanie do kogoś, kto jest lub był w Straży Miejskiej: czy pracownicy tej instytucji znają takie pojęcie jak anulowanie mandatu ?
Pracuję w dużej instytucji finansowej, w której dziennie anulujemy swoim Klientom opłaty manipulacyjne na kwoty rzędu kilku tysięcy złotych. Sam często daję zgody na anulowanie lub znaczne zmniejszanie takich opłat.
Czy SM jest tak zatwardziała w egzekwowaniu mandatów, realizowaniu budżetu i zbieraniu punktów za mandaty do swoich premii, że nie ma szansy na umorzenie kary?
Bdę wdzięczny za infomację, czy takie przypadki w praktyce mają miejsce.
Pozdrawiam, Michał
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra