S
Słowianka
Użytkownik
- Dołączył
- 07.2010
- Odpowiedzi
- 396
Podczytuję cię od dawna Ursus21. Bardzo dziękuję za Twoje porady!
Postąpiłam dokładnie tak, jak radziłeś w przypadku zdjęcia z fotoradaru pojazdu od tyłu (dwóch kierowców w samochodzie) i ewidentnie SM ma wielki problem co zrobić w tej sytuacji
.
Do zdarzenia oczywiście doszło w Pomorskiem - od tamtego czasu nie jeżdżę nad polskie morze, bo to jest za kosztowne.
Czekam już kilka miesięcy na skierowanie sprawy do sądu, ale oni wolą się wymieniać listami. W pewnym momencie się wkurzyłam i napisałam, że kończę z nimi korespondencję, jeśli nie mają żadnych nowych pytań do sprawy (obawiałam się, że znaczkami pocztowymi zapłacę równowartość mandatu).
Sprawa gmatwa się Straży o tyle, że samochód jest własnością moją i matki. Matka jest głównym właścicielem, a w czasie zdarzenia była w pracy. W związku z powyższym napisała tylko, że nie była świadkiem zdarzenia, a samochód udostępniła mnie i mojej teściowej do kierowania.
Strażnicy najpierw się upierali, że muszę wskazać kierowcę (a wskazywałam dwóch użytkowników - siebie i teściową).
Potem sugerowali, że zmyśliłam sobie drugiego kierowcę (powoływali się na artykuł pt "Kto wprowadza uprawniony organ umyślnie w błąd...").
A następnie wpadli na "genialny" pomysł, że skoro mnie matka wymieniła na pierwszym miejscu, jako użytkownika pojazdu i ja sama siebie wymieniałam na pierwszym miejscu, to na pewno ja jestem winna.
Ich błędem jest to, że nie wysłali zapytania "kto kierował?" do drugiego kierowcy. Czepiają się wyłącznie mnie, właściciela pojazdu, który nie pamięta takiego zdarzenia, a nie chce wskazywać na winnego drugiego kierowcę, bo a nuż fałszywie go oskarży?
Od pół roku, w każdym kolejnym piśmie piszą, że właśnie przygotowali wniosek o ukaranie do Sądu.
Teraz nasłali Straż Miejską z mojego miejsca zamieszkania na matkę (jako współwłaściciela) by potwierdziła na piśmie, że jej wcześniejsze pisemne oświadczenie było zgodne z prawdą.
Niestety, przepisy dają taką możliwość SM.
Ale mam wątpliwość, czy to jest zgodne z konstytucją? Przecież SM jest organem gminy, a nie państwowym. SM w innej gminie jest odrębną jednostką, z innym regulaminem, finansowaniem. To przekazywanie moich danych osobowych pomiędzy odrębnymi jednostkami samorządowymi.
Zastanawiam się, czy uciąć sprawę przesyłając pisemne oświadczenie drugiego użytkownika, że to on kierował, ale bał się mnie do tego przyznać?
Minęło już kilka miesięcy od zdarzenia, więc mandatu chyba i tak nie wystawią a ja będę kryta. Bo nie przeprowadzili czynności wyjaśniających przez 30 dni od daty podania przeze mnie osoby drugiego użytkownika.
Czy czekać cierpliwie na upłynięcie roku lub pismo z Sądu?
BTW. Sztuczki z prośbą o przedstawienie dokumentu legalizacji fotoradaru, zgody Policji i atestu jeszcze z nimi nie przerabialiśmy
Postąpiłam dokładnie tak, jak radziłeś w przypadku zdjęcia z fotoradaru pojazdu od tyłu (dwóch kierowców w samochodzie) i ewidentnie SM ma wielki problem co zrobić w tej sytuacji
Do zdarzenia oczywiście doszło w Pomorskiem - od tamtego czasu nie jeżdżę nad polskie morze, bo to jest za kosztowne.
Czekam już kilka miesięcy na skierowanie sprawy do sądu, ale oni wolą się wymieniać listami. W pewnym momencie się wkurzyłam i napisałam, że kończę z nimi korespondencję, jeśli nie mają żadnych nowych pytań do sprawy (obawiałam się, że znaczkami pocztowymi zapłacę równowartość mandatu).
Sprawa gmatwa się Straży o tyle, że samochód jest własnością moją i matki. Matka jest głównym właścicielem, a w czasie zdarzenia była w pracy. W związku z powyższym napisała tylko, że nie była świadkiem zdarzenia, a samochód udostępniła mnie i mojej teściowej do kierowania.
Strażnicy najpierw się upierali, że muszę wskazać kierowcę (a wskazywałam dwóch użytkowników - siebie i teściową).
Potem sugerowali, że zmyśliłam sobie drugiego kierowcę (powoływali się na artykuł pt "Kto wprowadza uprawniony organ umyślnie w błąd...").
A następnie wpadli na "genialny" pomysł, że skoro mnie matka wymieniła na pierwszym miejscu, jako użytkownika pojazdu i ja sama siebie wymieniałam na pierwszym miejscu, to na pewno ja jestem winna.
Ich błędem jest to, że nie wysłali zapytania "kto kierował?" do drugiego kierowcy. Czepiają się wyłącznie mnie, właściciela pojazdu, który nie pamięta takiego zdarzenia, a nie chce wskazywać na winnego drugiego kierowcę, bo a nuż fałszywie go oskarży?
Od pół roku, w każdym kolejnym piśmie piszą, że właśnie przygotowali wniosek o ukaranie do Sądu.
Teraz nasłali Straż Miejską z mojego miejsca zamieszkania na matkę (jako współwłaściciela) by potwierdziła na piśmie, że jej wcześniejsze pisemne oświadczenie było zgodne z prawdą.
Niestety, przepisy dają taką możliwość SM.
Ale mam wątpliwość, czy to jest zgodne z konstytucją? Przecież SM jest organem gminy, a nie państwowym. SM w innej gminie jest odrębną jednostką, z innym regulaminem, finansowaniem. To przekazywanie moich danych osobowych pomiędzy odrębnymi jednostkami samorządowymi.
Zastanawiam się, czy uciąć sprawę przesyłając pisemne oświadczenie drugiego użytkownika, że to on kierował, ale bał się mnie do tego przyznać?
Minęło już kilka miesięcy od zdarzenia, więc mandatu chyba i tak nie wystawią a ja będę kryta. Bo nie przeprowadzili czynności wyjaśniających przez 30 dni od daty podania przeze mnie osoby drugiego użytkownika.
Czy czekać cierpliwie na upłynięcie roku lub pismo z Sądu?
BTW. Sztuczki z prośbą o przedstawienie dokumentu legalizacji fotoradaru, zgody Policji i atestu jeszcze z nimi nie przerabialiśmy
Ostatnia edycja: