grunt zajęty pod pas drogowy

  • Autor wątku Autor wątku Sachalin
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Sachalin

Sachalin

Stały bywalec
Dołączył
11.2012
Odpowiedzi
1 972
Zgodnie z poradnikiem, wystosowałem do wojewody wniosek:

"Na podstawie art. 61 § 1 Kodeksu Postępowania Administracyjnego (tekst jednolity z dnia 9 października 2000 r. - Dz.U. Nr 98, poz. 1071) wnoszę o wszczęcie postępowania w sprawie stwierdzenia nabycia własności nieruchomości przez jednostkę samorządu terytorialnego za grunt zajęty pod pas drogowy ulicy... w.... (dzielnica ...), będący fragmentem działki o numerze ... z obrębu ... (posesja przy ul....). "

Dziś otrzymałem pismo:
" W związku z Pana wystąpieniem z dnia 14 marca 2013 roku - Wydział Skarbu Państwa i Nieruchomości ... Urzędu Wojewódzkiego w ... prosi o sprecyzowanie wniosku poprzez udzielenie informacji czy ww. wystąpienie należy taktować jako wniosek o wydania decyzji potwierdzającej nabycie przez jednostkę samorządu terytoialnego z dniem 1 stycznia 1999 roku w trybie art. 73 ustawy z dnia 13 października 1998 roku – Przepisy wprowadzające ustawy reformujące administrację publiczną (Dz. U. Nr 133, poz. 872 z późn. zm.) prawa własności gruntu zajętego pod część ulicy ... w ...Proszę o kontakt również telefoniczny.
"

Wydawało mi się, że swój wniosek sprecyzowałem wyczerpująco.

Dodam, że właścicielem nieruchomości po części zajętej pod drogę miejską jestem od połowy lat 90. Droga istnieje od lat 80. a Organ pisze o "nabyciu (...) z dniem 1 stycznia 1999 roku"

Czy pismo z urzędu, to aby nie jakiś urzędowy trick, pismo z grupy "pism dziwnych"...?
 
Przeczytaj sobie przepis który Ci wskazali a będziesz wiedział o co chodzi. Nota bene już po terminie i żadnego odszkodowania nie dostaniesz.
 
Gdybym wiedział "o co chodzi", to bym tu nie pytał (przymusu odpowiedzi nie ma...)

Nota bene, na jakiej podstawie wnosisz: "(...) już po terminie i żadnego odszkodowania nie dostaniesz" ?
 
Sachalin napisał:
nie dostaniesz" ?
Stosownie do art. 73 ust. 4 ww. ustawy odszkodowanie za nieruchomości zajęte pod drogi publiczne, które z mocy prawa stały się własnością Skarbu Państwa lub właściwych jednostek samorządu terytorialnego, jest ustalane i wypłacane według zasad i trybu określonych w przepisach o odszkodowaniach za wywłaszczone nieruchomości, na wniosek właściciela nieruchomości złożony w okresie od dnia 1 stycznia 2001 r. do dnia 31 grudnia 2005 r.:(
 
po terminie, o ile organ wykażę, ze droga była we władaniu 1 stycznia 1999 roku

jeśli nie wykaże - droga do odszkodowania otwarta
 
voyteg napisał:
po terminie, o ile organ wykażę, ze droga była we władaniu 1 stycznia 1999 roku

jeśli nie wykaże - droga do odszkodowania otwarta

1 stycznia 1999 r. droga była [najprawdopodobniej] już we władaniu Zarządu Dróg Miejskich. Ale pewności nie mam.
Dziadek opowiadał, że w latach 80. była to zwykła droga "zwyczajowa", idąca przez grunt Dziadka i sąsiada. Któregoś dnia "ktoś" ją wyrównał, utwardził i zaasfaltował. I tak zostało do dziś.

W przedmiotowym okresie "od dnia 1 stycznia 2001 r. do dnia 31 grudnia 2005 r." wniosek o wykupienie przez "Państwo" gruntu zajętego pod pas drogowy nieżyjący już Dziadek NA PEWNO wystosował a z bodajże Urzędu Miasta (albo dzielnicy - nie pamiętam) otrzymał informację, że na chwilę obecną miasto nie dysponuje środkami na wykup gruntu. Pisma te widziałem na własne oczy, ale tematem z różnych powodów nie interesowałem się. Szukam ich obecnie w domowym archiwum, ale z każdym przejrzanym segregatorem tracę nadzieję...

Właścicielem gruntu jestem od 2006r a nie od 1996 (błąd w pierwszym poście).

Za newralgiczny grunt o pow. ok. 150m2 zajęty pod drogę (której jestem - albo może, jak się okazuje - już byłem - właścicielem) naturalnie cały czas był i jest naliczany mi podatek gruntowy jak za drogę. Drobny, ale był i jest. I nawet, jeśli odszkodowania nie otrzymam (ustalę dokładny stan faktyczny) to chociażby z powodu podatku warto w mojej ocenie sprawę wyprostować.
 
Ostatnia edycja:
I jeszcze jedno: pism nadal nie znalazłem, ale znalazłem notatkę, z której wynika, że wniosek został złożony przez Dziadka w grudniu 2005r., czyli w terminie. Teraz sobie przypominam, jak Dziadek opowiadał, że przypadkowo, "psim swędem", przeczytał jakiś artykuł w gazecie mówiący o zagadnieniu wywłaszczeń oraz terminach i po tejże lekturze dopiero z wnioskiem wystąpił.

Jeśli kopii pisma oryginału odpowiedzi nie znajdę w domowym archiwum, to może istnieje możliwość otrzymania potwierdzonych kopii dokumentacji (korespondencji i wniosku) z archiwum Urzędu? Jak do tego z głową się zabrać?
 
Sachalin napisał:
Gdybym wiedział "o co chodzi", to bym tu nie pytał (przymusu odpowiedzi nie ma...)

Nota bene, na jakiej podstawie wnosisz: "(...) już po terminie i żadnego odszkodowania nie dostaniesz" ?

Wynika to wprost z tego przepisu który Ci przytoczyli w piśmie, dlatego prosiłem Cię żebyś przeczytał ten przepis. Jeżeli dziadek w grudniu 2005 coś składał to jest szansa, że coś dostaniesz. Zwróć się do Starosty bądź do organu w którym dziadek składał ten wniosek - podaj przybliżoną datę, dane dziadka, nr i położenie działki (księgę wieczystą jeżeli jest) i załącz dokument z którego wynika, że teraz ty jesteś właścicielem tej działki i prosisz o kopię wniosku i wszelkich pism w sprawie kierowanych do dziadka. Potwierdzonej kopii możesz nie otrzymać, bowiem dla otrzymania kopii uwierzytelnionych należy wykazać posiadanie "ważnego interesu" strony który takie uwierzytelnienie uzasadnia (fakt, że zgubiłeś w domu te dokumenty ważnym interesem nie jest).

PS A tak w ogóle to najlepiej wybrać się osobiście do urzędu, przy okazji porozmawiasz z urzędnikiem który sprawę prowadzi i obejrzysz sobie wszystkie akta tej sprawy, ustalisz czy sprawa jest już u Wojewody (wydanie decyzji deklaratoryjnej o przejściu wlasnosci), ile czasu może mu to zająć i jak jest udowodnione władanie na dzień 31 XII 98.
 
Ostatnia edycja:
Sachalin napisał:
wniosek został złożony przez Dziadka w grudniu 2005r.
Sachalin napisał:
1 stycznia 1999 r. droga była [najprawdopodobniej] już we władaniu Zarządu Dróg Miejskich.
SP włada jako posiadacz do chwili wydania przez wojewodę orzeczenia potwierdzającego przejście z mocy prawa własności nieruchomości zajętych pod drogi publiczne na rzecz Skarbu Państwa lub jednostek samorządu terytorialnego. Bez tego orzeczenia starosta nie może orzekać o odszkodowaniu za nieruchomości z dniem 1 stycznia 1998 r. bo nie jest potwierdzone przejście na rzecz ww. podmiotów publicznych.
 
Verto napisał:
Wynika to wprost z tego przepisu który Ci przytoczyli w piśmie, dlatego prosiłem Cię żebyś przeczytał ten przepis.
A ja prosiłem, żeby ktoś kompetentny wypowiedział się wcześniej "o co chodzi" z tą odpowiedzią z Urzędu zważywszy na (wydawałoby się) wyczerpująco sprecyzowany wniosek (nie wspomnę o ogromie urzędniczych chwytów, sztuczek jakich w różnych prowadzonych sprawach doświadczyłem).
Przy czym, przeczytał, to raz. Zinterpretował/zrozumiał, to dwa. Widzimisię i kompetencje urzędnicze, to trzy (patrz np. uznanie posiadania "ważnego interesu"), a istniejące ugruntowane orzecznictwo SA, to cztery.

Już widzę urzędnika czekającego na mnie (nawet umówionego), aby tylko móc udać się po teczkę do archiwum i wyjaśnić nurtujący mnie problem, i to tak, aby znaleźć dokumenty do uszczuplenia Skarbu Państwa na grube tysiące.
Dokument, z którego wynika własność gruntu dostępna jest "chcącemu" urzędnikowi po kilku kliknięciach urzędniczej myszki i trudno chyba o bardziej "ważny interes strony", kiedy jestem nowym właścicielem nieruchomości, a co za tym idzie - związanymi z nią i prawami i obowiązkami.

Poza tym, nauczony jestem doświadczeniem, że z urzędem rozmawia się nie tylko treściwie, ale przede wszystkim na piśmie.
 
Znalazłem KOPIĘ wniosku z potwierdzeniem przyjęcia (w załączeniu). Złożony 27/12/2005r.
W ramce, osobliwa uwaga :) ale odpowiedzi z Urzędu brak...
 

Załączniki

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą przeglądać załączniki.
Z takim podejściem utrudniasz sobie życie, ale co mnie to w sumie obchodzi. Na piśmie np. nikt nie powie ci jakie są realne terminy wydawania przez Wojewodę decyzji potwierdzających przejście własności a w osobistej rozmowie już tak. Trzeba tylko trochę taktu i uprzejmości.
 
Ostatnia edycja:
voyteg napisał:

Dokładnie było tak:
1) 27/12/2005r został złożony wniosek o odszkodowanie,
2) w marcu 2006r został zatwierdzony podział nieruchomości, którym wydzieliliśmy "moją" działkę, po części też będącą pod jezdnią ulicy),
3) we wrześniu 2006r kupiłem grunt od Dziadka (sukcesja syngularna?)
4) resztę nieruchomości odziedziczyła w spadku córka Dziadka.
 
Verto napisał:
Z takim podejściem utrudniasz sobie życie, ale co mnie to w sumie obchodzi. Na piśmie np. nikt nie powie ci jakie są realne terminy wydawania przez Wojewodę decyzji potwierdzających przejście własności a w osobistej rozmowie już tak. Trzeba tylko trochę taktu i uprzejmości.

Nie chcę generalizować, ale z czystym sumieniem i odpowiedzialnością mówię, że ci urzędnicy, z którymi miałem do czynienia to nieprawdopodobne lenie.
I to tym bardziej aroganccy, im bardziej ja byłem taktowny i uprzejmy.

Pół biedy, jeśli lenie kompetentne. Ale "leń" i "kompetencja", to sformułowania, które może się nie wykluczają, ale naprawdę rzadko idą w parze (na studiach miałem kilku kolegów, którzy sprawnie łączyli te dwie cechy).

Proponuję, abyś wykonał jakieś przedsięwzięcie, które wymaga ruszenia urzędniczych pośladków zza biurka a już nie daj Boże interpretacji niejasnego przepisu - szybko poznasz siłę swojego taktu, ogłady i ustnych ustaleń.
 
Sachalin napisał:
3) we wrześniu 2006r kupiłem grunt od Dziadka (sukcesja syngularna?)

normuje to art. 30 § 4 KPA

W sprawach dotyczących praw zbywalnych lub dziedzicznych w razie zbycia prawa lub śmierci strony w toku postępowania na miejsce dotychczasowej strony wstępują jej następcy prawni.

zatem w tej sytuacji zażalenie do Ministra i skarga na bezczynność do WSA
 
Mam jeszcze kilka wątpliwości i proszę o wyjaśnienia: jak rozumieć treść załączonego wniosku o odszkodowanie z 2005r? Czy w 2005r. (w przypadku Warszawy) oba wnioski - o stwierdzenie prawa własności do przejętej nieruchomości i o odszkodowanie (jak ten przedmiotowy wniosek Dziadka) były kierowane bezpośrednio do Wojewody a tenże wydawał dwie odrębne decyzje: jedną "w sprawie stwierdzenia nabycia własności nieruchomości przez jednostkę samorządu terytorialnego" a drugą przyznającą odszkodowanie?
Pytam, bo powyższym druku urzędowym w jednoznaczym sposób Dziadek wnosił już o odszkodowanie DO WOJEWODY, choć wnoskujący na druku powołuje się na "decyzję wojewody w przedmiocie odjęcia własności nieruchomości na rzecz Skarbu Państwa), której nota bene zapewne nie miał.

I jeszcze jedno: czy mam rozumieć, że po prostu kluczowym warunkiem do ubiegania się o odszkodowania było przede wszystkim terminowe złożenie WNIOSKU O ODSZKODOWANIE (nawet bez istniejącej Decyzji stwierdzającej prawo własności Skarbu Państwa)? ...co Dziadek zrobił.

Pytam jak było, lub jak mogło być, bo w poradniku jest mowa o dwóch decyzjach:
1) stwierdzającej prawo własności do przejętej nieruchomości (wydaje wojewoda),
2) o odszkodowaniu (wydaje Starosta)
 
Otrzymałem z UW pismo jak w załączeniu.

Na jakiej podstawie prawnej (bo organ jej nie podał) UW może żądać ode mnie przedłożenia dokumentów, o których pisze w piśmie?
Czy organ ma sam zebrać materiał dowodowy w tym konkretnym temacie?
Czy od ich przedłożenia (bądź nie) może warunkować swoje dalsze działania?

Pytam, choć przeczuwam, że pytania są retoryczne...

W swoim wniosku w sposób wyczerpujący wyjaśniłem o jaki fragment jakiej działki chodzi. A zapisy ksiąg wieczystych dostępne są organowi online. Mapy zapewne też. Wystarczy chcieć...

Pisać skargę do WSA na bezczynność?
 

Załączniki

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą przeglądać załączniki.
Sachalin napisał:
Na jakiej podstawie prawnej (bo organ jej nie podał) ?

W odpowiedzi można spytac organ o podstawę prawną


Sachalin napisał:
Czy organ ma sam zebrać materiał dowodowy w tym konkretnym temacie??

Tak


Czy od ich przedłożenia (bądź nie) może warunkować swoje dalsze działania?


Sachalin napisał:
Pisać skargę do WSA na bezczynność?

Najpier zażalenie do Ministra Budownictwa i Gospodarki Morskiej
 
Skarga do WSA na bezczynność organu została już przeze mnie wystosowana. W połowie czerwca minie 30 dni, w ciągu których powinna być przekazana do WSA.

Wczoraj otrzymałem jednak kolejne pismo od organu.

W związku z prowadzonym na Pana wniosek z dnia ... marca 2013 roku, doprecyzowany w dniu ... marca 2013 roku, postępowaniem administracyjnym dotyczącym wydania decyzji stwierdzającej nabycie przez jednostkę samorządu terytorialnego z dniem 1 stycznia 1999 roku w trybie art. 73 ustawy z dnia 13 października 1998 roku – Przepisy wprowadzające ustawy reformujące administrację publiczną ( Dz. U. Nr 133, poz. 872 z późn. zm.) gruntu zajętego pod ulicę ... w ..., Wydział Skarbu Państwa i Nieruchomości ... Urzędu Wojewódzkiego w ... informuje, iż nie było możliwe zakończenie sprawy w terminie określonym w art. 35 ustawy z dnia 14 czerwca 1960r. – Kodeks postępowania administracyjnego (tekst jedn. Dz. U. z 2013 roku, poz. 267) z uwagi na brak dokumentacji geodezyjnej wydzielającej z działki ewidencyjnej nr ... w obrębie ... (czyli mojej) gruntu zajętego w dniu 31 grudnia 1998 roku pod ulicę ... w ....

Działając na podstawie art. 36 § 2 Kpa oraz mając na względzie pismo Miasta ... z dnia 24 maja 2013 roku, określające przybliżony termin wykonania dokumentacji geodezyjnej, Wydział informuje, że przewiduje się rozpatrzenie sprawy do dnia ... czerwca 2014 roku.


Dokumentacja mojej działki naturalnie jest wykonana. Dokumentacji mojej działki na dzień 31 grudnia 1998r. "brak" z przyczyn oczywistych; 31 grudnia 1998r. moja działka (jak tysiące innych przed podziałem) wchodziła w skład innych większych działek. Wydaje się, że nic chcącemu organowi nie stoi na przeszkodzie, aby ustalić, kiedy moja działka została wydzielona, w jakiej części i w skład jakiej innej wchodziła.

Czy to pismo z grupy pism, w których nie wiadomo o co chodzi, czy przykład "robienia wody z mózgu"? Jak - i czy - poza skargą do WSA, na wydaje się oczywistą bezczynność, zareagować? Zgaduję, że pozostało czekanie na orzeczenie WSA... czy tak? Jeśli tak, czy moje zarzuty na bezczynność uzupełnić dodatkowym pismem procesowym opisującym stan faktyczny?
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra