grunt zajęty pod pas drogowy

  • Autor wątku Autor wątku Sachalin
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
voyteg napisał:
zainteresowanie tej osoby uruchomi odrębne i niezależne postępowanie administracyjne dotyczące tej sprawy
Zainteresowałem osobę nie będącą stroną postępowania, aby przyjrzała się sprawie i wystosowała wniosek o udzielenie informacji publicznej.

W zainnicjowaną przez nią postępowaniu organ nie wskazał (jak mi), że do akt sprawy ma dostęp jako strona, a odpowiedział "zwykłym pismem", że wnioskodawczyni wnosi o udzielenie informacji, która choć znajduje się w aktach sprawy, informacją publiczną w ocenie organu nie jest (w rzeczywistości jest udzieloną odpowiedzią jednej ze stron na wezwanie organu) zatem udzielenie informacji na podstawie u.d.i.p. nie ma uzasadnienia.

Wnioskodawczyni wystosowała więc skargę http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/069B92A806 na bezczynność (uzasadnienie - w celu dydaktycznym - zamieszczam poniżej) a WSA skargę oddalił. Niestety... (skany uzasadnienia w załączeniu)

(z uzasadnienia skargi)
"O skuteczności skargi na bezczynność organu można mówić wówczas, gdy właściwy organ nie wykonuje w terminie nałożonego nań prawem obowiązku, bądź nie czyni tego w sposób przewidziany prawem. Z bezczynnością w rozumieniu ustawy o dostępie do informacji publicznej mamy bowiem do czynienia wówczas, gdy zobowiązany podmiot milczy i w ogóle nie rozpatruje wniosku o udostępnienie informacji, która ma charakter informacji publicznej, albo gdy nie wydaje decyzji, do wydania której jest zobowiązany przepisami ustawy, jak również wówczas, gdy podjęta czynność jest niepełna to znaczy zobowiązany udostępnia informację publiczną w zakresie węższym od wskazanego we wniosku o udostępnienie.

Ustawa o dostępie do informacji publicznej stanowi w art. 1 ust. 1, że każda informacja o sprawach publicznych stanowi informację publiczną. Tę ogólną definicję doprecyzowuje art. 6 ust. 1 u.d.i.p., który wymienia rodzaje spraw, jakich mogą dotyczyć informacje o charakterze informacji publicznych, czyniąc to w sposób otwarty, czemu służy zwrot "w szczególności". Doktryna oraz orzecznictwo sądowe, w oparciu o ogólną formułę ustawy, a także regulacje art. 61 ust. 1 i 2 Konstytucji RP, przyjmuje szerokie rozumienie pojęcia "informacja publiczna". Za taką uznaje się wszelkie informacje wytworzone przez władze publiczne oraz osoby pełniące funkcje publiczne, a także inne podmioty, które wykonują funkcje publiczne lub gospodarują mieniem publicznym (komunalnym bądź Skarbu Państwa), jak również informacje odnoszące się do wspomnianych władz, osób i innych podmiotów, niezależnie od tego, przez kogo zostały wytworzone (por.: wyrok NSA z dnia 30 października 2002 roku, II SA 181/02; wyrok NSA z dnia 20 października 2002 roku, II SA 1956/02 oraz wyrok NSA z dnia 30 października 2002 roku, II SA 2036-2037/02, za: M. Jaśkowska, Dostęp do informacji publicznych w świetle orzecznictwa Naczelnego Sądu Administracyjnego, Toruń 2002 roku, s. 28).

Z powyższego wynika, że informacją publiczną będzie każda wiadomość wytworzona lub odnosząca się do władz publicznych, a także odnosząca się do innych podmiotów wykonujących funkcje publiczne lub gospodarujących mieniem publicznym. Niewątpliwie jest to definicja szeroka i mieści się w nich treść wszelkiego rodzaju dokumentów odnoszących się do organów władzy publicznej, związanych z tymi organami, bądź jakikolwiek sposób dotyczących tych organów. Są to zarówno treści dokumentów bezpośrednio przez organy i podmioty wytworzone, jak i te, których używa się przy realizacji powierzonych prawem zadań, nawet jeśli dokumenty te nie pochodzą od organów władzy publicznej (por.: wyrok NSA z dnia 21 lipca 2011 roku, I OSK 678/11).

Informacją publiczną, według art. 1 ust. 1 u.d.i.p. jest każda informacja o sprawach publicznych. Pojęcie to wyjaśnia się, biorąc pod uwagę treść art. 61 ust. 1 Konstytucji, w ten sposób, iż za informację publiczną można uznać, każdą informację dotyczącą okoliczności stanowiącej wyodrębniony przedmiot zainteresowania określonego podmiotu lub choćby hipotetycznej grupy osób, dotyczącej funkcjonowania władzy publicznej, w tym wykonywania zadań publicznych lub zarządzania majątkiem publicznym. Takie rozumienie pojęcia "informacja publiczna" uznaję za właściwe z punktu widzenia celów wprowadzenia przepisów gwarantujących zasadę jawności w sferze publicznej, do których zalicza się: kontrolę społeczną nad wykonywaniem zadań publicznych (dysponowaniem majątkiem publicznym), zwiększenie świadomości obywateli w tymże zakresie oraz ich zaangażowania (aktywizacji) w uczestniczeniu w życiu publicznym.

Uwzględniając powyższe aspekty można powiedzieć, że informacją publiczną będzie każda wiadomość wytworzona lub odnoszona do władz publicznych, a także wytworzona lub odnoszona do innych podmiotów wykonujących funkcje publiczne w zakresie wykonywania przez nie zadań władzy publicznej i gospodarowania mieniem komunalnym lub mieniem Skarbu Państwa.


Pismo Pani [...] dotyczy spraw publicznych - kwestii wywłaszczeń w związku z zajęciem gruntów pod publiczną ul. [...] w [...], a w ślad za tym odszkodowań finansowanych ze środków publicznych w ramach postępowań o odszkodowania, dlatego również z tego powodu moje żądanie w przedmiocie pozyskania pisma nie jest zbyt daleko idące, bowiem kryteriami, które należy wziąć pod uwagę przy ocenie charakteru informacji jest ich związek z dysponowaniem majątkiem publicznym lub wykonywaniem zadań publicznych. Dla oceny statusu powyższego pisma istotne znaczenie ma również charakter środków finansowych, którymi rozporządza Prezydent [...] w tej sprawie; odszkodowanie za grunt zajęty pod drogę publiczną Prezydent reguluje ze środków publicznych. Warto zauważyć, że w doktrynie i orzecznictwie przyjmuje się, iż informacją publiczną jest nawet treść umów cywilnoprawnych, jeśli dotyczą majątku publicznego. W przypadku pisma Pani [...] dotyczącego kwestii związanych z zajęciem prywatnej działki pod drogę publiczną trudno uznać, by sprawa nie dotyczyła majątku publicznego, skoro Prezydent [...] sprawę administracyjną załatwia w tym obszarze pokrywając koszty postępowania odszkodowawczego z nią związanego właśnie z publicznych środków finansowych. Według art. 61 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, prawo do informacji występuje w zakresie gospodarowania mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa. Przepis ten rozstrzyga zatem, że informacje o działalności organu zobowiązanego do udzielenia informacji publicznej w zakresie wydatkowania przezeń publicznych środków finansowych znajduje się w sferze konstytucyjnej gwarancji prawa do informacji.

Wobec powyższego, w kopia przedmiotowego pisma dotyczy sfery gospodarowania mieniem Skarbu Państwa lub finansowania zadań ze środków publicznych, zatem pismo przedmiotowe stanowi informację publiczną. Powyższe skutkuje przyjęciem, że Prezydent [...] był zobowiązany do udostępnienia kopii treści pisma w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej a w konsekwencji - nie udostępniając kopii pisma, Prezydent pozostaje w bezczynności.

Ponadto, WSA w Wyroku z dnia 22 sierpnia 2012 (sygn. akt II SAB/Lu 72/12) zauważył, że "o bezczynności w udostępnieniu informacji publicznej można zatem mówić w sytuacji, gdy zobowiązany do udzielenia tej informacji podmiot nie podejmuje w terminie wskazanym w art. 13 ustawy (przy uwzględnieniu wymienionych wyżej wyjątków) odpowiednich czynności, tj. nie udostępnia informacji publicznej w formie czynności materialno - technicznej lub nie wydaje decyzji o odmowie jej udzielenia."

"Rozpoznając skargę na bezczynność organu administracji publicznej, na podstawie przepisów art. 149 § 1 p.p.s.a. w zw. z art. 3 § 2 pkt 8 p.p.s.a., w brzmieniu obowiązującym od dnia 11 kwietnia 2011 r., sąd administracyjny obowiązany jest dokonać z urzędu kontroli przewlekłości postępowania administracyjnego, którego dotyczy skarga." - tak orzekł WSA w Wyroku z dnia 1 lutego 2012 (sygn. akt II SAB/Go 59/11)

Zgodnie z wykładnią prawa zawartą w Wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego (sygn. akt I OSK 285/11), prawo złożenia tej skargi nie wymaga wyczerpania środków zaskarżenia, "Powyższe rozważania prowadzą więc do wniosku, że skoro skarga na bezczynność w sprawie dostępu do informacji publicznej zmierza do jak najszybszego rozpatrzenia wniosku, a ustawa nie stawia dodatkowych warunków do jej wniesienia, to może być ona wniesiona do sądu administracyjnego bez wezwania do usunięcia naruszenia prawa. Stanowisko to zostało ugruntowane w orzecznictwie sądów administracyjnych (por. postanowienie NSA z dnia 31 marca 2008 r., I OSK 262/08, wyrok NSA z 24 maja 2006 r., I OSK 601/05, postanowienie NSA z 03 października 2007 r., I OSK 1382/07 oraz wyrok WSA w Warszawie z dnia 6 lipca 2011 r., VIII SAB/Wa 18/11) "

Ponadto w Uchwale Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 26 listopada 2008 (sygn. akt I OPS 6/08 ) zawarta jest następująca wykładnia stosowania prawa: „Przepis art. 161 § 1 pkt 3 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U. Nr 153, poz. 1270 ze zm.) ma zastosowanie także w przypadku, gdy po wniesieniu skargi na bezczynność organu - w sprawach określonych w art. 3 § 2 pkt 1-4a tej ustawy - organ wyda akt lub dokona czynności z zakresu administracji publicznej dotyczących uprawnień lub obowiązków wynikających z przepisów prawa, co do których pozostawał w bezczynności.” Zaś w tezie wyroku NSA z dnia 5 lipca 2012 (sygn. akt II OSK 1031/12) zauważono: "O ile wydanie przez organ administracyjny na dzień orzekania przez Sąd żądanego rozstrzygnięcia sprawy czyni z natury rzeczy niemożliwymi zobowiązanie organu do działania, o tyle nie zwalnia to Sądu z obowiązku zbadania, czy w sprawie doszło do przewlekłego prowadzenia postępowania administracyjnego, a następnie oceny, czy miało ono miejsce z rażącym naruszeniem prawa oraz rozważania, czy zachodzą podstawy do wymierzenia organowi grzywny (art. 149 par. 1 i 2 p.p.s.a.). Podjęcie przez organ czynności procesowych powoduje, iż ustaje stan ewentualnej bezczynności organu, co uzasadnia umorzenie postępowania w zakresie skargi na bezczynność organu, ale nie stanowi podstawy do umorzenia postępowania sądowego dotyczącego skargi strony na przewlekłe prowadzenie postępowania przez organ""
 

Załączniki

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą przeglądać załączniki.
Ostatnia edycja:
Sachalin napisał:
tutaj opisałem kiedyś zagadkowe pismo z UM:
http://forumprawne.org/postepowanie...nt-zajety-pod-pas-drogowy-10.html#post2903101

Sprawa (na styku prawa cywilnego i administracyjnego) wygląda dziwnie:

1) spotkałem się z poglądem, że Dziadek NIE MIAŁ PRAWA sprzedać mi fragmentu działki, z którego był przed dniem podpisania aktu not. już wywłaszczony. Co ciekawe, granica na mapie załączonej do aktu obejmowała również drogę publ. za którą następnie rok w rok płaciłem podatek, bo w rejestrze gruntów figurowałem jako "właściciel" tego fragmentu drogi.

Wywłaszczony był pas zajęty pod drogę, czyli obszar oznaczony czerwoną linią na mapce dołączonej do tego postu http://forumprawne.org/postepowanie-administracyjne/419594-grunt-zajety-pod-pas-drogowy-3.html#post2378300, ale ponieważ pas drogowy automatycznie nie dzieli losu drogi (sygn. akt IV CSK 556/13), to można iść w tym kierunku.

Gratuluję wytrwałości. Sam zmagam się ze sprawą dotyczącą drogi publicznej, o czym piszę w tym temacie: http://forumprawne.org/postepowanie...owania-przed-organem-nadzoru-budowlanego.html, do którego lektury pozwolę sobie zaprosić.
 
niepoprawneprawo napisał:
ponieważ pas drogowy automatycznie nie dzieli losu drogi
No nie dzieli... Ale państwo nie daje. Państwo polskie zabiera. Zabiera tyle, ile się tylko "się da" lub do miejsca, w którym ktoś skutecznie nie postawi tamy. Niemniej, w trakcie postępowania okazało się, że znakomita większość moich sąsiadów nawet nie zorientowała się, że została w majestacie prawa "okradziona" z tych skrawków gruntów (skrawki = c.a. 22 - 90 tys. PLN w zależności od długości granicy z drogą). I to tylko przy kilkusetmetrowej części jednej z ulic!

"No jak to! Zajrzyj do KW!" - słyszę. A okazuje się, że do KW nie ma co zaglądać, bo nie ma żadnego przepisu obligującego organ do ujawnienia w KW zaktualizowanych faktycznych danych. Bo to kosztuje i wydzielenie geodezyjne kosztuje. A i po co, skoro podstawą naliczenia podatku od nieruchomości jest zapis w rejestrze gruntów a podatnik od 99r. grzecznie płaci podatek za coś, czego... nie jest właścicielem. A póki się zorientuje...

voyteg napisał:
Wlasnie sobie kiedys na ten temat popisalem
Czytałem i postulaty w pełni popieram, bo "w ocenie składu zasługują na uwazględnienie" ;-) Ale po całkowitym olaniu przez ministra pewnej interpelacji, którą przygotowałem poczułem się jak frajer. Na szczęście dla mnie wyzbywając się jakichkolwiek złudzeń na przyszłość. Nauczka bywa też ważna. Brałem też udział "konsultacjach" kształtu noweli innej ustawy. Zgłoszonych zostało 55 racjonalnych, sensownych, poprawek (i to bez konieczności jakiegokolwiek obciążenia budżetu). Uwzględnionych zostało sugestii ZERO. Ktoś po prostu zaprotokołował, że wsłuchał się w głos tzw. ludu (społeczeństwa), ale uwzględniać głosu swojego pracodawcy przecież nie musiał, bo niczym nie odpowiada.

Ustawa w znowelizowanej części już okazała się totalną klapą - nie przyniosła żadnego efektu. I chyba - o zgrozo - o to tzw. ustawodawcy chodziło. Tak więc wrodzona konsekwencja każe mi zakończyć to, co zacząłem, ale nowych przygód z polskim wymiarem "sprawiedliwości" już inicjował nie będę. Po prostu mam dość, bo na jakąkolwiek zmianę (przede wszystkim mentalną) nie zapowiada się. A i życie ucieka :-)
 
Celem art. 73 ustawy Przepisy wprowadzające (...) było uregulowanie stanów prawnych i jednocześnie ewidencyjnych dróg publicznych, podczas gdy - jak słusznie zauważyłeś - wykorzystuje się go do bezprawnego pozbawienia własności, a uregulowania stanów prawnych i ewidencyjnych jak nie ma, tak nie było.

Skoro ludzie dają się okradać, to aby "usprawnić" proces bezprawnego pozbawiania własności uchwalono w 2003 r. tzw. specustawę drogową. Urzędnicy doszli już do takiego poziomu arogancji, że geodeci w sposób dowolny i z pominięciem prawa wytyczają pas drogowy, oczywiście zgodnie z zasadą:
Państwo polskie zabiera. Zabiera tyle, ile się tylko "się da" lub do miejsca, w którym ktoś skutecznie nie postawi tamy.
Następnie pomiary geodetów przyjmuje się w starostwie, wskutek czego dzięki czynności technicznej reguluje się kwestię prawa własności. Można? Można. W ten oto sposób zarządcy drogi mogą szybko i sprawnie kraść teren pod inwestycje.

Mnie na szczęście udało się skutecznie postawić tamę, dlatego postanowiłem upublicznić swój sukces, aby pokazać, że można wygrać i gdyby więcej osób walczyło o swoje, to z czasem poziom arogancji urzędników by malał.
 
niepoprawneprawo napisał:
gdyby więcej osób walczyło o swoje, to z czasem poziom arogancji urzędników by malał
Gdyby, gdyby, gdyby... :-) Póki co jesteśmy w tych 8-12% mniejszości świadomej (jako tako) tego co się wokół nas FAKTYCZNIE dzieje, jaki jest faktycznie rozmiar bezprawia, jakie są konsekwencje FAKTYCZNEGO braku odpowiedzialności za wydawane decyzje/postanowienia.

A co do arogancji; wystarczy (np.) wyjechać na drogę publiczną, aby przekonać się, że "arogancja" wydaje się być naszą powszechną cechą narodową. Nie szukałbym winnych wśród urzędników, bo mentalnie niczym się od nas nie różnią.
 
niepoprawneprawo napisał:
jakie społeczeństwo, tacy również urzędnicy
Powiem więcej - jakie społeczeństwo, taka jego reprezentacja we "władzach", będąca jego emanacją (trudne słowo :-) ). A w ślad za tym - taka też i legislacja. I co robić, skoro nam - jako społeczeństwu - to piekiełko, które sami sobie zafundowaliśmy, widać odpowiada...? Czasami mam wrażenie, że to tak, jakby wejść do romskiej osady i zacząć zaprowadzać swoje, "wielkomiejskie", "europejskie" zwyczaje.

BTW
U nas, obok przyzwolenia dla powszechnego lekceważenia prawa, które sami sobie stanowimy, jakość legislacji sprowadza się do interesów, emocji lub estetyki: "Wynegocjowałam z ministrem zdrowia powrót drożdżówek. Będę negocjować kawę" - czytam w tzw. "wiadomościach". Hmmm... Taki sukces, to ja rozumiem ! :-)
 
voyteg napisał:
Chyba sie proszą o skarge kasacyjną
Na kasację jest duża szansa ;-)

Chciałem jeszcze tylko poruszyć zagadnienie dwuinstancyjność w oparciu o przepisy O.p., na które to samo SKO powołało się w innej sprawie, a dotyczącej podatków za zajęty grunt pod drogę.
W załączeniu skan części uzasadnienia. Publikuję, bo wczytując się art 229 O.p. mam wrażenie, że też jakoś osobliwie organ interpretuje dwuinstancyjność powołując się na tenże przepis.

Przepis prawny:
Art. 229. Dodatkowe postępowanie w celu uzupełniania materiału dowodowego

Organ odwoławczy może przeprowadzić, na żądanie strony lub z urzędu, dodatkowe postępowanie w celu uzupełnienia dowodów i materiałów w sprawie albo zlecić przeprowadzenie tego postępowania organowi, który wydał decyzję.
 

Załączniki

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą przeglądać załączniki.
Prosze
II OSK 2708/13 - Wyrok NSA z 2015-06-02

Dopiero jeżeli dowody te mogą dać inny wynik postępowania niż zawarty w decyzji organu I instancji, istnieje podstawa do "cofnięcia" rozpoznawania sprawy przed organ I instancji, celem uniknięcia naruszenia zasady dwuinstancyjności (art. 15 K.p.a.). W tej sprawie inwestor, ustosunkowując się do zarzutów odwołania, złożył "opinię", która zasadniczo nie zmieniła oceny jaką wyraził organ I instancji, a jedynie tę ocenę potwierdziła. Uzupełnienie w postępowaniu odwoławczym dowodów prowadzące jedynie do potwierdzenia oceny organu I instancji nie stanowi naruszenia istoty dwuinstancyjności postępowania.

II OSK 2592/13 - Wyrok NSA z 2015-05-26

Konieczność natomiast uzupełnienia w niewielkim zakresie postępowania dowodowego, przeprowadzenia określonego dowodu, mieści się w kompetencjach organu odwoławczego, wyłączając przez to dopuszczalność wydania decyzji kasacyjnej. Organ odwoławczy może powołać się na przepis art. 138 § 2 K.p.a. jedynie, gdy wykaże, że przeprowadzenie dodatkowego postępowania wyjaśniającego w granicach art. 136 K.p.a. nie jest wystarczające do rozstrzygnięcia sprawy.
 
voyteg napisał:
Przewlekłość postępowania przyznana :-)

"To się jeszcze okaże ! ", jak powiedział tajemniczy Don Pedro z Krainy Deszczowców :-)

Póki co, z pewną dozą niepewności, przygotowuję (pierwszą!) skargę na przewlekłość.
Zamieszczam poniżej szkic skargi, który wyślę na dniach. Może będą jakieś uwagi...?
Waham się trochę, bo trudno wyczuć, jak WSA spojrzy na skargę. Granica pomiędzy przewlekłością a bezczynnością jest nieostra i płynna, ale w moim stanie faktycznym chyba nie powinna (?) budzić wątpliwości.

"SKARGA
na przewlekłość (nazwa organu)

Na podstawie art.3 §2 pkt.8, art.50 §1, art.52 §2 i art. 54 §1 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz.U. Nr 153, poz. 1270 ze zm.) wnoszę skargę na przewlekłość (nazwa organu), zarzucając naruszenie art.8, art.12, art.35 § 1 i art. 36 § 1 ustawy z dnia 16 czerwca 1960 r. – Kodeks postępowania administracyjnego (tekst jedn. Dz.U. Nr 98, poz. 1071 ze zm.), przez rażące przekroczenie terminów do załatwienia sprawy w postępowaniu i wnoszę o:

1) zobowiązanie (nazwa organu) do wykonania odpowiedniej czynności administracyjnej w terminie czternastu dni od daty doręczenia akt organowi,

2) zobowiązanie (nazwa organu) do ukarania dyscyplinarnego pracownika winnego niezałatwienie sprawy w terminie,

3) zasądzenie kosztów postępowania.

Uzasadnienie:

W toku postępowania administracyjnego miał miejsce następujący przebieg zdarzeń:

1. Wnioskiem z dnia ... listopada 2013r. wystąpiłem do (nazwa organu) o wszczęcie postępowania administracyjnego w sprawie ustalenia i wypłaty odszkodowania za grunt wydzielony pod budowę drogi publicznej - ul. ... w ... na na działce nr ... z obrębu ...

2. W dniu ... kwietnia 2014r. złożyłem do Wojewody ... zażalenie na niezałatwienie sprawy w ustawowym terminie. Postanowieniem nr ... Wojewoda ... uznał moje zażalenie za zasadne a na załatwienie sprawy wyznaczył (nazwa organu) termin wynoszący 4 miesiące od daty doręczenia powyższego postanowienia. Niestety, wyznaczony przez Wojewodę ... termin upływający ... października 2014r. również został zignorowany przez (nazwa organu).

3. Decyzją nr ... z dnia ... stycznia 2015r. (nazwa organu) (po 14 miesiącach prowadzonego postępowania) odmawia ustalenia i wypłaty odszkodowania za nieruchomość. Odmowę w ustaleniu i wypłacie odszkodowania skarżony organ oparł i uzasadnił przywołaniem przeze mnie podstawy prawnej, która w niniejszej sprawie - w ocenie organu - nie ma zastosowania. Uzasadnienie (nazwa organu) jest tym bardziej zagadkowe, bowiem - jak zauważył sam skarżony Prezydent - "w ocenie organu we wniosku z dnia ... listopada 2013 roku Pan ... precyzyjnie wskazał przedmiot postępowania". Obecnie decyzja organu II instancji została poddana kontroli sądowo-administracyjnej (sygn. akt IV SA/Wa 2002/15).

4. W dniu ... maja 2015r. wystąpiłem z kolejnym wnioskiem o wszczęcie postępowania administracyjnego w sprawie ustalenia i wypłaty odszkodowania za grunt wydzielony pod budowę drogi publicznej - ul. ... w ... na na działce nr ... z obrębu ... Wnioskiem kolejnym, ale de facto identycznym co do przedmiotu postępowania, tyle, że z przywołaną prawidłową - zdaniem organu - podstawą prawną.

5. Pierwszą czynnością, którą wykonał (nazwa organu) było nadanie dopiero w dniu ... lipca 2015r. (po bez mała dwóch miesiącach od wpłynięcia mojego wniosku) pisma z zawiadomieniem o wszczęciu postępowania administracyjnego oraz - jak się wydaje - zupełnie dowolnym przesunięciem terminu załatwienia sprawy o kolejne 5 miesięcy zarazem. W przedmiotowym piśmie organ nie podał bowiem żadnego faktycznego powodu uzasadniającego przesunięcie przedmiotowego postępowania aż do ... grudnia 2015r. Nie podał też jakiejkolwiek przyczyn "niezależnych od organu" rozumianych art. 35 § 5 k.p.a.
Przeciwnie - tak z akt sprawy jak i z treści pisma z dnia ... lipca 2015r. wynika, że na chwilę obecną skarżony organ dysponuje kompletem dokumentów umożliwiających wydanie decyzji a przesunięcie terminu (nazwa organu) uzasadniał li tylko aktywnościami prowadzonymi wewnątrz struktur organu, które trudno uznać za niezależne od organu.

6. Pismem z dnia ... lipca 2015r. organ wezwał mnie na rozprawę administracyjną, która odbyła się ... sierpnia 2015r., na której złożyłem dodatkowe wyjaśnienia uzupełnione oświadczeniami świadków przekazanymi organowi w dniu ... września 2015r.

7. W dniu ... sierpnia 2015r. na podstawie art. 37 § 1 k.p.a. złożyłem do Wojewody ... zażalenie na niezałatwienie sprawy w ustawowym terminie (zażalenie w załączeniu). Niestety, do chwili obecnej moje zażalenie nie zostało rozpoznane.

(nazwa organu) dotychczas nie wykonał odpowiedniej czynności administracyjnej, co oznacza że od dnia złożenia mojego pisma do dziś mój wniosek nie został rozpoznany. Tym samym organ naruszył art. 35 § 3 k.p.a., który określa maksymalny termin załatwienia sprawy, a także zasadę zaufania do organów administracji zawartą art. 8 k.p.a. oraz zasadę szybkości postępowania zawartą w art. 12 § 1 k.p.a.

Cytowana regulacja zawiera w art. 35 § 1 k.p.a. ogólną dyrektywą, w myśl której sprawy administracyjne powinny być załatwiane bez zbędnej zwłoki. W dalszej części tj. w § 2 i § 3 wprowadzono zróżnicowanie terminów załatwiania spraw w pierwszej instancji, przy czym o ile zaistnieją ku temu przesłanki, reguła niezwłocznego załatwiania spraw z § 2 będzie miała pierwszeństwo przed terminami wskazanymi w art. 35 § 3 k.p.a. W doktrynie podnosi się trafnie, że sformułowanie zawarte w art. 35 §1 k.p.a. oznacza , że organ administracji publicznej powinien załatwić sprawę bez zbędnej zwłoki, jeżeli w toku postępowania administracyjnego okaże się, że sprawa może być załatwiona przed upływem ustawowych terminów do jej załatwienia (komentarze do art. 35 kodeksu postępowania administracyjnego M. Jaśkowska, A. Wróbel, Kodeks postępowania administracyjnego. Komentarz, LEX, 2009, wyd. III. oraz G. Łaszczyca, A. Martysz, A. Matan, Kodeks postępowania administracyjnego. Komentarz. Tom I. Komentarz do art. 1-103, LEX, 2007, wyd. II ). Takie podejście odpowiada też wyrażonej w art. 12 k.p.a. zasadzie szybkości postępowania, obowiązującej również do kwestii incydentalnych.

Ponadto, jak zauważył Wojewódzki Sąd Administracyjny w Wyroku z dnia z dnia 21 stycznia 2013 (sygn. akt I SAB/Sz 5/12) "Przewlekłość związana jest z obowiązkiem załatwiania spraw przez organy bez zbędnej zwłoki, a najpóźniej w terminie określonym w Kodeksie postępowania administracyjnego lub Ordynacji podatkowej. Przewlekłość oznacza nie tylko brak działania, kiedy wciąż nie upłynął termin na załatwienie sprawy lub sprawa miała być załatwiona niezwłocznie, ale także podejmowanie terminowo działań, lecz nieefektywnych, bezcelowych lub w sposób nadmiernie przedłużony w czasie, a jednak niepozwalających uczynić organowi zarzutu bezczynności. Przewlekłość postępowania zachodzi, gdy jest ono długotrwałe i rozwlekłe, a trwa ponad konieczność wyjaśnienia okoliczności faktycznych i prawnych niezbędnych do końcowego rozstrzygnięcia sprawy, pozostającym w związku z przyczynowym z działaniem lub bezczynnością organu"

Natomiast w Wyroku z dnia 8 grudnia 2011r., sygn. akt I SAB/Rz 5/11 (dost. CBOSA), Wojewódzki Sąd Administracyjny w Rzeszowie wskazał, iż pojęcie: „przewlekłe prowadzenie postępowania” należy wypełnić takimi stanami faktycznymi, które nie są zawarte w pojęciu „bezczynność” organu. Będą to zatem przypadki prowadzenia postępowania w sprawach indywidualnych jeszcze przed upływem terminu do załatwienia sprawy (Paweł Kornacki op. cit., B. Dauter, B. Gruszczyński, A. Kabat, M. Niezgódka-Medek, Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi. Komentarz, Wydanie IV – teza 35 do art. 3), tyle że w sposób nieefektywny poprzez wykonywanie czynności w dużym odstępie czasu bądź wykonywaniu czynności pozornych, powodujących że formalnie organ nie jest bezczynny (J. Drachal, J. Jasielski, R. Stankiewicz, Prawo o postępowaniu przed sadami administracyjnymi, Komentarz pod red. R. Hausera i M. Wierzbowskiego, Warszawa 2011, str. 69), ewentualnie mnożenie przez organ czynności dowodowych ponad potrzebę wynikającą z istoty sprawy (J. Borkowski w: B. Adamiak, J. Borkowski, Kodeks postępowania administracyjnego Komentarz, Warszawa 2011, str. 238).

Pojęcie „przewlekłość postępowania” obejmować więc będzie niesprawność działań organu w ramach terminu podstawowego, jeżeli sprawa mogła być załatwiona w okresie krótszym, zarówno gdy organ dokonywał określonych czynności lecz nieskutecznie, jak i – tym bardziej – jeżeli w tym okresie organ żadnych czynności nie podjął. Poza tym „przewlekłością” będzie stan, w którym organ administracyjny albo w sposób bezzasadny „przedłuża” termin załatwienia sprawy w trybie art. 36 § 2 Kpa, powołując się na przyczyny niezależne od niego uniemożliwiające zachowanie terminu podstawowego, albo gdy bieg terminu jest zatrzymany (podobnie WSA w Białymstoku wyrok z dnia 17 kwietnia 2012r. Sygn. SAB/Bk 15/12 i w Łodzi wyrok z dnia 7 marca 2012r. Sygn. SAB/Łd 2/12 - CBOSA).

Z drugiej strony, jak wskazał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach w prawomocnym Wyroku (sygn. akt. II SAB/Gl 52/10) "Bezczynność organu ustaje dopiero z chwilą załatwienia sprawy, czyli wydania aktu. Sam fakt wyznaczenia nowego terminu załatwienia sprawy nie oznacza zaś załatwienia sprawy."

Ponadto w Uchwale Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 26 listopada 2008 (sygn. akt I OPS 6/08 ) zawarta jest następująca wykładnia stosowania prawa: „Przepis art. 161 § 1 pkt 3 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U. Nr 153, poz. 1270 ze zm.) ma zastosowanie także w przypadku, gdy po wniesieniu skargi na bezczynność organu - w sprawach określonych w art. 3 § 2 pkt 1-4a tej ustawy - organ wyda akt lub dokona czynności z zakresu administracji publicznej dotyczących uprawnień lub obowiązków wynikających z przepisów prawa, co do których pozostawał w bezczynności.” Zaś w tezie wyroku NSA z dnia 5 lipca 2012 (sygn. akt II OSK 1031/12) zauważono: "O ile wydanie przez organ administracyjny na dzień orzekania przez Sąd żądanego rozstrzygnięcia sprawy czyni z natury rzeczy niemożliwymi zobowiązanie organu do działania, o tyle nie zwalnia to Sądu z obowiązku zbadania, czy w sprawie doszło do przewlekłego prowadzenia postępowania administracyjnego, a następnie oceny, czy miało ono miejsce z rażącym naruszeniem prawa oraz rozważania, czy zachodzą podstawy do wymierzenia organowi grzywny (art. 149 par. 1 i 2 p.p.s.a.). Podjęcie przez organ czynności procesowych powoduje, iż ustaje stan ewentualnej bezczynności organu, co uzasadnia umorzenie postępowania w zakresie skargi na bezczynność organu, ale nie stanowi podstawy do umorzenia postępowania sądowego dotyczącego skargi strony na przewlekłe prowadzenie postępowania przez organ"

Za uzasadnione w związku z tym należy uznać zobowiązanie (nazwa organu) do ukarania pracownika winnego niezałatwienia sprawy w terminie na podstawie art. 38 k.p.a.

Wnoszę także o zasądzenie kosztów postępowania w sprawie."
 
Ostatnia edycja:
W jakim celu w skardze przywołujesz poprzednie postępowanie zakończone decyzją (Chodzi o punkty od 1 do 3)?

Pkt 5. Czy są oprócz Ciebie inne strony postępowania? Jeśli nie, to zawiadomienie o wszczęciu postępowania jest zbędną czynnością - art. 61 par. 4, co w połączeniu z bezzasadnym przedłużeniem terminu aż do grudnia wprost prowadzi do wniosku, że organ wykazuje wyjątkową przewlekłość.
 
niepoprawneprawo napisał:
W jakim celu w skardze przywołujesz poprzednie postępowanie zakończone decyzją (Chodzi o punkty od 1 do 3)?
Postępowanie zakończone decyzją opartą na ABSURDALNYM uzasadnieniu - decyzji opartej na przywołanej przeze mnie błędnej podstawie prawnej, wobec precyzyjnie nakreślonego we wniosku żądania. Prezydent od 2005r. szuka JAKIEGOKOLWIEK powodu, aby nie zapłacić za zajętą część działki. I chciałem to zaakcentować.

niepoprawneprawo napisał:
zawiadomienie o wszczęciu postępowania jest zbędną czynnością
No więc właśnie.

Przepis prawny:
Art. 61. § 1. Postępowanie administracyjne wszczyna się na żądanie strony lub z urzędu.
[...]
§ 3a. Datą wszczęcia postępowania na żądanie strony wniesione drogą elektroniczną jest dzień wprowadzenia żądania do systemu teleinformatycznego organu administracji publicznej.

Organ najprawdopodobniej wysłał nie tyle zawiadomienie z chęci poinformowania o wszczęciu postępowania, co zawiadomienie o przesunięciu terminu załatwienia sprawy. A rozprawa administracyjna, której celem jest przyspieszenie lub usprawnienie postępowania, nic nie wniosła. Urzędniczka odczytała przebieg wykonanych oczywistych czynności i ... zapytała, czy chcę coś dodać? Na tym rozprawa się zakończyła.

niepoprawneprawo napisał:
organ wykazuje wyjątkową przewlekłość
To się okaże. Mogę trafić na skład, który udowodni mi, że "krzesło nie jest krzesłem" - jak ktoś tu ładnie napisał :-)
 
Sachalin napisał:
Postępowanie zakończone decyzją opartą na ABSURDALNYM uzasadnieniu - decyzji opartej na przywołanej przeze mnie błędnej podstawie prawnej, wobec precyzyjnie nakreślonego we wniosku żądania. Prezydent od 2005r. szuka JAKIEGOKOLWIEK powodu, aby nie zapłacić za zajętą część działki. I chciałem to zaakcentować.

Czytałem decyzję, ale niestety jest ostateczna i najprawdopodobniej WSA w ogóle się nad tym nie pochyli. Dlatego też dla mnie nie ma sensu wspominać o tym akurat w tej skardze.

Organ najprawdopodobniej wysłał nie tyle zawiadomienie z chęci poinformowania o wszczęciu postępowania, co zawiadomienie o przesunięciu terminu załatwienia sprawy. A rozprawa administracyjna, której celem jest przyspieszenie lub usprawnienie postępowania, nic nie wniosła. Urzędniczka odczytała przebieg wykonanych oczywistych czynności i ... zapytała, czy chcę coś dodać? Na tym rozprawa się zakończyła.


To się okaże. Mogę trafić na skład, który udowodni mi, że "krzesło nie jest krzesłem" - jak ktoś tu ładnie napisał :-)

Dlatego wystarczy napisać w zasadzie krótko: W dniu (...) złożyłem wniosek, a do dzisiaj, tj. (...) organ nie rozpatrzył sprawy. W międzyczasie organ dokonał zbędną czynność w postaci zawiadomienia o wszczęciu postępowania, mimo że tylko ja jestem jego stroną, jednocześnie w sposób bezzasadny przedłużając termin rozpatrzenia sprawy aż do (...) grudnia 2015 r. Od dnia doręczenia podania do dnia (...) lipca 2015 r. organ nie dokonał żadnych merytorycznych czynności, również wyznaczenie rozprawy na dzień (...) nie było uzasadnione, gdyż w niniejszej sprawie dla jej rozstrzygnięcia wystarczające było umożliwienie stronie zgodnie z art. 10 wypowiedzenie się co do zebranych dowodów i materiałów. Podkreślić należy, że w sprawie występuje jedna strona i nie jest ona w żadnym razie skomplikowana, dlatego organ powinien zgodnie z art. 35 par. 3 zd. pierwsze załatwić sprawę w terminie nie dłuższym niż miesiąc.

Nie powoływałbym nawet orzecznictwa. Podstawa to dobre zarzuty dotyczące stanu faktycznego. To taka moja prywatna opinia.
 
Ostatnia edycja:
Czasami warto zaryzykować i napisać jedno góra dwa zdania, zwłaszcza kiedy sąd uzna skargę na przewlekłość za zasadną i obszernie to uzasadni. Samo opisanie przez sąd postępowania trochę miejsca zajmie, następnie zapewne zacytuje przepisy, dokona subsumpcji itd., więc będzie kilka dobrych stron. Urzędnicy bardzo nie lubią, kiedy obywatele "swobodnie" i bez zbędnego formalizmu korzystają ze swoich praw. Ale tak jak podkreśliłem, to moja prywatna opinia, jeśli chodzi o niepowołanie się na orzecznictwo.
 
niepoprawneprawo napisał:
niestety jest ostateczna i najprawdopodobniej WSA w ogóle się nad tym nie pochyli
Ależ ja nie liczę, że WSA pochyli się nad ostateczną decyzją. Przywykłem, że WSA nawet uzasadnienia i przytoczonych UCHWAŁ NSA potrafi nie przeczytać :-)
Napisałem wyraźnie: "W toku postępowania administracyjnego miał miejsce następujący przebieg zdarzeń". Nie skłamałem. Absolutnie nie liczę, że nad decyzją WSA "się pochyli", choć liczę, że zauważy, że w postępowaniu średnio chodzi o działanie w granicach i na podstawie prawa, a CHODZI O NIEWYPŁACENIE ODSZKODOWANIA.

niepoprawneprawo napisał:
Dlatego wystarczy napisać w zasadzie krótko
Faktycznie, mógłbym napisać krótko. Ale moje dotychczasowe doświadczenie każe argumenty (orzecznictwo) podawać organowi lub SA niejako na tacy. W przeciwnym wypadku, jak widzę, organ też odpowiada "krótko". U nas "krótko" nie działa. U nas trzeba włożyć kawał pracy ZA ORGAN. Przynajmniej na etapie obrony, bo na etapie zbierania materiału dowodowego nauczonym (tu n-te ukłony w kierunku użytkownika imieniem voyteg, jego doraźnych wskazówek, niekończącej się cierpliwości, wiedzy i poradników) skutecznie wymusić działanie na organie. A ileż to już razy próbowano przerzucić na mnie zebranie dowodów...! A to donieść mapkę, a to odpis, a to pokazać wypis z KW, a to ponownie napisać tradycyjne pismo bo to via ePUAP gdzieś zaginęło ("no u nas tak ten ePUAP jeszcze działa"..."to co ? mógłby pan?" - słyszę i ... stanowczo nie mogę) a to tamto... Najgorsze, że swoją ignorancją i lenistwem to my sami sobie tak oto wychowaliśmy tę współczesną "klasę próżniaczą", która gania nas po pokojach i piętrach.

niepoprawneprawo napisał:
zwłaszcza kiedy sąd uzna skargę na przewlekłość za zasadną i obszernie to uzasadni
Taki skład zdarza się raz na 10. Właśnie czekam na kolejne uzasadnienie orzeczenia, w którym WSA raczył nie uwzględnić uchwały NSA. A może nawet skargi nie czytał...

niepoprawneprawo napisał:
Urzędnicy bardzo nie lubią, kiedy obywatele "swobodnie" i bez zbędnego formalizmu korzystają ze swoich praw.
Nie bardzo rozumiem, co pan ma na myśli pisząc ""swobodnie" i bez zbędnego formalizmu korzystają ze swoich praw". :-)
 
Przede wszystkim bez "pan" i nie miej mi za złe, że i ja tego określenia nie używam :beer:

Ależ ja nie liczę, że WSA pochyli się nad ostateczną decyzją (...)

Jeśli chodzi o cel wspomnienia o poprzednim postępowaniu, to domyślałem się, że chodzi właśnie o taką motywację. Bądź co bądź ja bym o tym nie wspomniał, niemniej jednak nic nie narzucam. Być może WSA to uwzględni na Twoją korzyść.

Faktycznie, mógłbym napisać krótko. Ale moje dotychczasowe doświadczenie każe argumenty (orzecznictwo) podawać organowi lub SA niejako na tacy (...)

Cóż, "z ostrożności procesowej" warto napisać więcej jak mniej, ale ja konsekwentnie w postępowaniach administracyjnych staram się unikać przywoływania orzecznictwa, a nawet niektórych przepisów. Ponadto przede wszystkim warto skoncentrować się na stanie faktycznym, bo w przypadku ewentualnego odwołania łatwiej podeprzeć się orzecznictwem, niż uzupełnić stan faktyczny. No i jak to? Urzędnicy nie przykładają się do wydawanych decyzji, a wymaga się od obywatela, żeby podał podstawę prawną swojego żądania, stanowisko judykatury i doktryny na uzasadnienie twierdzeń itd.?

Nie bardzo rozumiem, co pan ma na myśli pisząc ""swobodnie" i bez zbędnego formalizmu korzystają ze swoich praw". :)

Kiedy króciutkie odwołanie skutkuje uchyleniem decyzji, wszak w teorii odwołanie w postępowaniu administracyjnym może zawierać poza niezbędnymi elementami przykładowo "nie zgadzam się z decyzją", a to do organu należy dokładne zbadanie zgodności z prawem zaskarżonej decyzji. Jednakże oczywiście lepiej nie ryzykować z aż takim minimalizmem. Jeśli chodzi o niezałatwienie sprawy w ustawowym terminie, to zasadniczo ograniczyłem się do króciutkiego uzasadnienia, że w tym i tym dniu został złożony wniosek i do tego i tego dnia decyzji brak i nie było problemów.
 
Ostatnia edycja:
Sachalin napisał:
U nas "krótko" nie działa.

Niestety działa to tak, że jak jest przepis zobowiązujący interesanta, to organ ten przepis jednoznacznie wskazuje, "bo taki jest przepis". Zasada ta nie działa niestety wzajemnie. Gdy to obowiązek organu, to urzędnik nie bywa tak zasadniczy, a nawet unika przepisu na wszystkie znane sposoby.

Ostatnio jeden organ uparcie nie chciał wydawać aktu administracyjnego metodą " w odpowiedzi na pana pismo itd.". Zachęcony wyrokiem WSA akt administracyjny popełnił, jednak w logice trwająć przy swoim "bo ma racje".

Od razu poleciało zaskarżenie tego aktu, ale organ wpadł na pomysł nie przekazywania zaskarżen do organu odwoławczego. Zatem kolejna skarga, tym razem na bezczynność w zakresie nie przekazania aktu do organu odwoławczego.
Urzędnik - po otrzymaniu wezwania do usunięcia naruszenia prawa - w piśmie oznajmił, że nie ma w urzędzie takiego zaskarżenia, więć _ w domyśle - organ nie ma czego przekazać. Oczywiście nie ma mowy, że w urzedzie coś zginęło... Nie ma, bo nie ma i co mi pan zrobi? :) Niestety dla urzedu, interesant złożył zażalenie osobiście i ma stempelek na kopii kancelarii danego urzędu. Bo gdyby to było w poleconym, to może by się okazało, że tam w kopercie było zupełnie coś innego.. ;-)
 
voyteg napisał:
skarga, tym razem na bezczynność w zakresie nie przekazania aktu do organu odwoławczego
Jakieś sprzyjające orzecznictwo pojawiło się w uzasadnieniu...?
 
Powrót
Góra