T
tkr
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2010
- Odpowiedzi
- 10
Witam podłączę się do wątku żeby nowego nie tworzyć. postaram się szybko i zwięźle napisać jaka jest sprawa:
Na początku grudnia przekroczyłem dozwoloną ilość PK i dostałem skierowanie na egzamin sprawdzający kwalifikacje do kierowania pojazdami mech.
29.12 wracałem wieczorem od znajomych i zostałem zatrzymany przez policję... tzn chcieli mnie zatrzymać ale się nie zatrzymałem na wezwanie, chwilę pojeździli za mną ale w końcu im uciekłem. Dopadli mnie po ok 15-20 minutach kilka bloków od miejsca gdzie zostawiłem samochód, jak już wracałem piechotą do domu - tak więc nie wyciągnęli mnie z samochodu, ale wiedzą że to ja wcześniej nim kierowałem bo mają zdjęcia z miejskiego monitoringu. Na komendzie okazało się że jestem podejrzewany o kierowanie samochodem w stanie nietrzeźwości, badanie wykazało 0,42 i 0,41 mg/l. Jak mnie zaczęli kręcić na miejscu to się w końcu przyznałem, że wypiłem kilka godzin wcześniej 40ml wódki i jedno piwo, ale żadnych oficjalnych zeznań jeszcze nie składałem, tylko wtedy bezpośrednio po zajściu mając ok. 0,8 promila. Coś tam im podpisywałem ale w końcu byłem nietrzeźwy więc chyba równie dobrze mogłem się przyznać że jestem Murzyn z Zimbabwe
W związku z powyższym mam pytanie czy jest szansa, żeby coś w tej sprawie jeszcze zamieszać, namieszać, zmienić zeznania, wziąć adwokata itp. żeby jednak prawa jazdy na rok nie stracić. No bo w końcu nikt nie jest w stanie stwierdzić czy w trakcie tych 15 minut po ucieczce nie wypiłem na przykład ćwiartki wódki "na szybko", a uciekałem np. dla tego bo się przestraszyłem bo mam punkty przekroczone.
Wiem, że zrobiłem głupotę i generalnie biję się w pierś, ale utrata prawa jazdy skutkuje u mnie utratą pracy (kiepska jest... ale jest - w moim miasteczku jakakolwiek praca jest na wagę złota) tak więc cały czas zastanawiam się czy coś jeszcze można z tym zrobić. Z drugiej strony zapożyczać się w Providencie na adwokata tylko po to żeby i tak stracić prawko na rok to już wogóle porażka. Tak więc proszę o odpowiedź
Pozdrawiam
TKR
Na początku grudnia przekroczyłem dozwoloną ilość PK i dostałem skierowanie na egzamin sprawdzający kwalifikacje do kierowania pojazdami mech.
29.12 wracałem wieczorem od znajomych i zostałem zatrzymany przez policję... tzn chcieli mnie zatrzymać ale się nie zatrzymałem na wezwanie, chwilę pojeździli za mną ale w końcu im uciekłem. Dopadli mnie po ok 15-20 minutach kilka bloków od miejsca gdzie zostawiłem samochód, jak już wracałem piechotą do domu - tak więc nie wyciągnęli mnie z samochodu, ale wiedzą że to ja wcześniej nim kierowałem bo mają zdjęcia z miejskiego monitoringu. Na komendzie okazało się że jestem podejrzewany o kierowanie samochodem w stanie nietrzeźwości, badanie wykazało 0,42 i 0,41 mg/l. Jak mnie zaczęli kręcić na miejscu to się w końcu przyznałem, że wypiłem kilka godzin wcześniej 40ml wódki i jedno piwo, ale żadnych oficjalnych zeznań jeszcze nie składałem, tylko wtedy bezpośrednio po zajściu mając ok. 0,8 promila. Coś tam im podpisywałem ale w końcu byłem nietrzeźwy więc chyba równie dobrze mogłem się przyznać że jestem Murzyn z Zimbabwe
W związku z powyższym mam pytanie czy jest szansa, żeby coś w tej sprawie jeszcze zamieszać, namieszać, zmienić zeznania, wziąć adwokata itp. żeby jednak prawa jazdy na rok nie stracić. No bo w końcu nikt nie jest w stanie stwierdzić czy w trakcie tych 15 minut po ucieczce nie wypiłem na przykład ćwiartki wódki "na szybko", a uciekałem np. dla tego bo się przestraszyłem bo mam punkty przekroczone.
Wiem, że zrobiłem głupotę i generalnie biję się w pierś, ale utrata prawa jazdy skutkuje u mnie utratą pracy (kiepska jest... ale jest - w moim miasteczku jakakolwiek praca jest na wagę złota) tak więc cały czas zastanawiam się czy coś jeszcze można z tym zrobić. Z drugiej strony zapożyczać się w Providencie na adwokata tylko po to żeby i tak stracić prawko na rok to już wogóle porażka. Tak więc proszę o odpowiedź
Pozdrawiam
TKR