Jestem sprawcą kolizji z pijanym kierowcą

  • Autor wątku Autor wątku frycek1204
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
F

frycek1204

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2009
Odpowiedzi
2
Jadąc samochodem skręcałem w lewo przez co wymusiłem pierwszeństwo i uderzył we mnie kierowca jadący z naprzeciwka. Sytuacja miała miejsce przy bardzo dużej mgle, widoczność była ograniczona do ok 20 metrów, a kolizja miała miejsce w terenie zabudowanym. Wiem, że przed tym jak zacząłem skręcać z naprzeciwka nikt nie jechał. Po przybyciu na miejsce policji okazało się że kierowca który we mnie uderzył był pod wpływem alkocholu i miał zabrane prawo jazdy również za jazdę pod wpływem alkocholu. Jestem pewien, że kierowca który we mnie uderzył nie miał włączonych świateł i że jechał z nadmierną prędkością (mój samochód audi A4 kombi po uderzeniu zostało odrzucone na około 10 metrów i nadaje się tylko do kasacji). Przystaję przy tym, że nie mogłem widzieć drugiego kierowcy gdyż w trakcie skręcania był on poza moją widocznością. Nadmieniam, że podczas kolizji ani ja ani drugi kierowca nie mieliśmy rozstroju zdrowia powyżej 7 dni. Obecnie mam status obwinionego i sprawa została skierownana do sądu. Jakie mam szanse na wygranie sprawy i jak udowodnić, że drugi kierowca faktycznie miał wyłączone światła i jechał z nadmierną prędkością?
 
Foteczka pojazdu zaraz po zdarzeniu, jeśli elektryka się nie uszkodziła to widać by było czy ma włączone światła czy nie. Odnośnie prędkości to nic z tym nie zrobisz.
 
Uderzył w Ciebie kierowca pod wpływem i jeszcze bez uprawnień ,moim zdaniem będzie jego wina.
 
Żądaj powołania biegłego z ruchu drogowego celem oceny, kto w jakim stopniu przyczynił się do zdarzenia.

Odpowiadasz z tego przepisu kodeksu wykroczeń:

Art. 86. § 1. Kto, nie zachowując należytej ostrożności, powoduje zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, podlega karze grzywny.
§ 2. Kto dopuszcza się wykroczenia określonego w § 1, znajdując się w stanie po użyciu alkoholu lub podobnie działającego środka,podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
§ 3. W razie popełnienia wykroczenia określonego w § 1 przez osobę prowadzącą pojazd można orzec zakaz prowadzenia pojazdów.
 
To że ktoś jest bez uprawnień i nietrzeźwy to nie znaczy że jest jego wina.
 
Nie znaczy. Jeśli pijany i bez uprawnień jechał jak należy i incydentu swym zachowaniem nie spowodował to jego winą jak najbardziej może być tylko to, że był pijany i bez uprawnień, a już nie koniecznie, że spowodował kolizję czy wypadek.
 
Też tak uważam. Niezależnie od jego prędkości, świateł i stanu upojenia, ty wymusiłeś pierwszeństwo i jesteś sprawcą kolizji. Dobrze że nie przyjąłeś mandatu, to może w sądzie dostaniesz tylko naganę, ale punkty (6) i tak zostaną dopisane.
 
p_a_r_a_g_r_a_f napisał:
ty wymusiłeś pierwszeństwo i jesteś sprawcą kolizji.

Hej, nie wybiegasz za daleko? A może tak pozostawisz takie oceny Sądowi?
 
frycek1204 napisał:
Jadąc samochodem skręcałem w lewo przez co wymusiłem pierwszeństwo i uderzył we mnie kierowca jadący z naprzeciwka.
Ja tylko piszę, co uważam na podstawie tego, co napisał Frycek.
 
destructor napisał:
Odnośnie prędkości to nic z tym nie zrobisz.
Niekoniecznie.
To rzadkość, ale sam znam sprawę, w której kobieta była w tej samej sytuacji, co frycek - jeżeli chodzi o okoliczności zdarzenia.
Skręcała w lewo (we wjazd) i jadacy z naprzeciwka pojazd w nią uderzył. Sprawa na pierwszy rzut oka jasna. Policja przyjechała, popatrzyła, pomierzyła i stwierdziła jej winę. Ona trzeźwo nie przyjęła mandatu. Sad przyznał jej rację i uznał za wyłącznego sprawcę tego drugiego kierującego pomimo, iż miał pierwszeństwo. Sprawa rozbiła się właśnie o prędkość. Sąd, całkiem słusznie zresztą, stwierdził, iż gdyby kierujący poruszał się z prędkością przepisową, to nie tylko nie doszło by do kolizji, ale nawet nie zaszło by wymuszenie pierwszeństwa, gdyż kierująca zdążyłaby bezpiecznie skręcić i zjechać z drogi. Oczywiście w powyższym przypadku prędkość dozwolona przekroczona była znacznie.
 
ok z tego co się oriętuje mam prawo składania wniosków dowodowych. Chce złożyć 2 o to czy tamten kierowca miał włączone światłą i czy nie przekroczył predkości. Moje pytanie : kiedy skłądać te wnioski skoro sprawa została już skierowana do sądu. W jakiej formie mają być te wnioski?
 
Wyślij pisemnie do Sądu powołując się na sygnaturę sprawy. A jak zostaniesz wezwanyd do Sądu, powtórz je ponownie to protokołu na rozprawie.
 
Witam chciałem dołączyć się do tematu, jestem w podobnej sytuacji jak frycek1204.
Wymusiłem pierwszeństwo na kierującym który był pod wpływem alkoholu,
jechał z nadmierną prędkością i w dodatku z dwójką dzieci.
Przyznał się do tego że jechał z nadmierną prędkością i nie hamował.
Policja zabrała mu prawo jazdy, sprawa jeszcze nie została skierowana do sądu policja stwierdziła, że to zależy od decyzji biegłego, i że jeśli sprawa zostanie na komisarjacie to ja zostanę uznany jako sprawca i dostane mandat.


Co mam zrobić przyjąć ten mandat czy odmówić? Jakie mam szanse na wygranie tej sprawy w sądzie?
 
forg napisał:
Wymusiłeś? Tak. Mandat przyjmij.

Wedle przepisów prawa tak to wyglądało, nie zrobiłem tego celowo, źle oceniłem jego prędkość.

Czytając wcześniej to co napisał " Ripper " wydaje mi się że mam jakieś szanse
na wygranie w sądzie.
 
p_a_r_a_g_r_a_f napisał:
... ty wymusiłeś pierwszeństwo i jesteś sprawcą kolizji...


Skoro facet pędził bez świateł, a widoczność była bardzo ograniczona z powodu mgły, to jakim cudem winę ponosi kierowca wykonujący manewr skrętu w lewo? Kierowca nie widząc świateł nadjężdzającego auta stwierdził że z naprzeciwka nic nie jedzie i zaczął skręcać a w tym momencie uderzył w niego rozpędzony nieoświetlony pojazd prowadzony przez kierującego będącego pod wpływem alkoholu. Przepisy o ruchu drogowym nie dotyczą kierowców lecz KIERUJĄCYCH pojazdami czyli również osoby nie posiadające prawa jazdy. Skoro widoczność niemalże zerowa a facet goni bez świateł to stwarza zagrożenie żdrowia lub życia i w tym wypadku wina leży po jego stronie a on nie odpowie jedynie za jazdę bez uprawnień i za swój stan ale również za spowodowanie zagrożenia życia.
 
Dzień dobry, jestem obecnie w takiej samej sytuacji, skręcając w lewo źle obliczyłam prędkość samochodu jadącego z przeciwka i doszło do kolizji. Gość pijany prawie 2 promile i bez uprawnień,jechał około 80-90 Km/h w zabudowanym. Ogólnie brak reakcji i hamowania z jego strony. Jaka jest szansa na wygranie w sądzie?
 
Agatam90 napisał:
Dzień dobry, jestem obecnie w takiej samej sytuacji, skręcając w lewo źle obliczyłam prędkość samochodu jadącego z przeciwka i doszło do kolizji. Gość pijany prawie 2 promile i bez uprawnień,jechał około 80-90 Km/h w zabudowanym. Ogólnie brak reakcji i hamowania z jego strony. Jaka jest szansa na wygranie w sądzie?
Właściwie zerowa. Ty odpowiesz za kolizję,a on za szereg przestępstw.
 
Agatam90 napisał:
Dzień dobry, jestem obecnie w takiej samej sytuacji, skręcając w lewo źle obliczyłam prędkość samochodu jadącego z przeciwka i doszło do kolizji. Gość pijany prawie 2 promile i bez uprawnień,jechał około 80-90 Km/h w zabudowanym. Ogólnie brak reakcji i hamowania z jego strony. Jaka jest szansa na wygranie w sądzie?
Tak jak Marcin napisał wyżej.
Każdy odpowiada za SWOJE wykroczeniania:
- ty za kolizję (zdarzenie skutkowe)
- on za jazdę po alkoholu (wykroczenie "formalne")
Weź to tak na logikę: ty nie ustąpiłeś mu pierwszeństwa nie wiedząc czy on był pijany i bez uprawnień, jego pijaństwo nie miało żadnego wpływu na twoją decyzję o ruszeniu. Jego pijaństwo i brak uprawnień nie miało żadnego wpływu na kolizję, czy by jechał trzeźwy z uprawnieniami czy pijany efekt byłby dokładnie taki sam. Inaczej: czy ty podjąłbyś inną decyzję gdy ktoś z na przeciwka jedzie trzeźwy a inną czy pijany?
Pozostaje kwestia jego domniemanego przekroczenia prędkości: w mojej ocenie nie będzie to miało żadnego znaczenia.
To jest brane pod uwagę jak motocyklista jak pocisk nadjedzie 200km/h - a nie takie marne 80.
Podsumowując wg mnie szasne rostrzygnięcia innego niż takie, że to ty jesteś w 100% winny wypadkowi są równe zero.
 
To doprowadza do sytuacji, w której trzeźwy kierujący z uprawnieniami, przy niedostatecznej widoczności, np. silna mgła, wyłącza światła. Dochodzi do kolizji, której inny kierujący nie mógł uniknąć, choć dołożył staranności aby temu przeciwdziałać. Natomiast kierujący bez świateł nie ponosi żadnej odpowiedzialności za przyczynienie się pomimo rażącego niedbalstwa.


Tu wyrok, gdzie jeden pojazd najeżdża na tył stojącego innego nieoświetlonego pojazdu, sąd uznał obu za winnych.
 
Powrót
Góra