Kazus o ratowniku

  • Autor wątku Autor wątku scofieldowa94
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

scofieldowa94

Nowy użytkownik
Dołączył
12.2015
Odpowiedzi
24
Rafał pełnił samotnie dyżur jako ratownik na plaży strzeżonej w Juracie. Około godziny 13.00 zauważył, że z płynącej wzdłuż wybrzeża motorówki wypadły dwie osoby. Jedną z nich był ośmioletni Krzysztof, poruszający się przy pomocy kul ortopedycznych, z powodu braku prawej nogi. Drugą osobą była przyjaciółka Rafała – Teresa. Rafał wskoczył do wody udzielił pomocy Teresie, którą wyciągnął na plażę. Gdy wrócił do wody aby pomóc Krzysztofowi, okazało się, że chłopiec już nie żyje.
Jakie rozwiązanie? proszę o pomoc :)
 
Dalej nie wiem w czym problem ?
Może moralny, czy etyczny, ale prawny ?
 
Niestety też się nad tym zastanawiam. Taki kazus otrzymałam z prawa karnego. Doktor powiedział, żeby szukać rozwiązania w 3 pierwszych rozdziałach kodeksu karnego,ale niestety nic mi to nie pomogło.
 
Kanas napisał:
Dalej nie wiem w czym problem ?
Może moralny, czy etyczny, ale prawny ?
ewidentnie prawny w kontekscie: postawić zarzuty czy nie?:wink:
scofieldowa94 napisał:
Doktor powiedział, żeby szukać rozwiązania w 3 pierwszych rozdziałach kodeksu karnego,ale niestety nic mi to nie pomogło.
To niech pani skupi się na poczatku III rozdziału i spróbuje odpowiedzieć na pytanie: czy ów ratownik popełnił przestępstwo czy też nie (skupiając się na stanie wyzszej konieczności - bo oto chodzi w tym kazusie, by odpowiedzieć na pytanie czy zaszły przesłanki z kontratypu)
 
HenRab napisał:
ewidentnie prawny w kontekscie: postawić zarzuty czy nie?
Nie, ja przynajmniej takiego nie widzę.
HenRab napisał:
stanie wyzszej konieczności
Hmm... życie ludzkie jest dobrem najwyższym. Nie ma podziału czyje zycie jest więcej warte, dziecka, starca, dorosłego, kobiety, czy mężczyzny. Więc jakie dobro mniejszej wartości zostało poświęcone skoro oba życia przedstawiają taką samą wartość ?
To tak dla przykładu, w wodzie pływają dwa banknoty 100 złotowe, jeden stary, drugi nowy. Masz szanse "uratować" tylko jeden, czy wyciągniesz stary, czy nowy, wartość taka sama.
 
Kanas napisał:
Nie, ja przynajmniej takiego nie widzę.
Powinno to być wskazane w kazusie - ale albo pytający nie dopisał pytania albo doktor co kazus "dawał" nie dopracował kazusu.
Kanas napisał:
Hmm... życie ludzkie jest dobrem najwyższym. Nie ma podziału czyje zycie jest więcej warte, dziecka, starca, dorosłego, kobiety, czy mężczyzny. Więc jakie dobro mniejszej wartości zostało poświęcone skoro oba życia przedstawiają taką samą wartość ?
i to jest kwestia, której zapewne rozważenie było podstawą do zadania owego kazusu.

Kanas napisał:
To tak dla przykładu, w wodzie pływają dwa banknoty 100 złotowe, jeden stary, drugi nowy.
ps. porównaie życia ludzkiego do banknotu...oryginalne, dobrze,ze nie moneta - od razu by zatoneła:wink:
 
HenRab napisał:
porównaie życia ludzkiego do banknotu...oryginalne
Jednak jak łatwo zrozumieć :)
Chodziło o porównanie podobnych wartości.
 
Ostatnia edycja:
***mod***

a tak poważnie: każde życie ludzkie jest tyle samo warte, a nie mógł uratować dwojga jednocześnie, więc nie ma się do czego przyczepić.


Proszę, panowie. To, że troll podpina się pod wątek Was nie usprawiedliwia. mod
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Generalną zasadą w tego typu przypadkach jest ratowanie życia osoby, co do którego prawdopodobieństwo ratunku jest najwyższe (wszelkiego rodzaju wypadki przy dużej liczbie poszkodowanych i ograniczonej liczbie lekarzy).
Odnośnie stanu faktycznego sytuacja będzie nieco inna. Ratownik wiedział że ma do czynienia z kilkulatkami (skoro Teresa była jego "przyjaciółką"). Jeżeli wiedział, że chłopiec nie ma nogi to oczywistym jest że nie potrafi utrzymać się na powierzchni wody. W przypadku Teresy to prawdopodobieństwo jest większe. W takim przypadku powinien ratować chłopca a jeśli tego nie zrobił to w mojej ocenie można rozważać kwalifikację 155 w zw. z art. 2 k.k.
Jeżeli natomiast nie był świadomy kalectwa chłopca i uratował Teresę to nie poniesie żadnej odpowiedzialności.
 
HouseMD napisał:
Generalną zasadą w tego typu przypadkach jest ratowanie życia osoby, co do którego prawdopodobieństwo ratunku jest najwyższe (wszelkiego rodzaju wypadki przy dużej liczbie poszkodowanych i ograniczonej liczbie lekarzy).
Odnośnie stanu faktycznego sytuacja będzie nieco inna. Ratownik wiedział że ma do czynienia z kilkulatkami (skoro Teresa była jego "przyjaciółką"). Jeżeli wiedział, że chłopiec nie ma nogi to oczywistym jest że nie potrafi utrzymać się na powierzchni wody. W przypadku Teresy to prawdopodobieństwo jest większe. W takim przypadku powinien ratować chłopca a jeśli tego nie zrobił to w mojej ocenie można rozważać kwalifikację 155 w zw. z art. 2 k.k.
Jeżeli natomiast nie był świadomy kalectwa chłopca i uratował Teresę to nie poniesie żadnej odpowiedzialności.
Dzisiaj na zajęciach doktor powiedział nam, że ratownik nie będzie odpowiadał karnie, zatem nie możemy mu przypisać winy z art 155 w zw. z art. 2 kk Mamy uzasadnić, dlaczego nie zostanie skazany i na jakiej podstawie.
 
Pewnie z powodu, który podałem tj. mając możliwość ratowania tylko jednego z dwóch równoważnych dóbr prawnych uratował jedno.
 
HouseMD napisał:
Pewnie z powodu, który podałem tj. mając możliwość ratowania tylko jednego z dwóch równoważnych dóbr prawnych uratował jedno.

Raczej nie, bo podawałyśmy takie rozwiązanie. :( Rozwiązanie mamy uzasadnić przepisami prawa.
 
Sytuacja podlega pod art. 162 kodeksu karnego.
Ratownik odpowie karnie za śmierć osoby tylko w sytuacji gdy nastąpiła ona w wyniku rażącego niedbalstwa bądź działania umyślnego.
Tutaj należy wskazać, że zarzut rażącego niedbalstwa nie ma zastosowania gdy ktoś wykonuje swoją pracę/czynności ratunkowe zgodnie ze swoją wiedzą, doświadczeniem i przekonaniem co do ich słuszności. Technicznie miał możliwość uratowania tylko jednej osoby w danym momencie.

Dodatkowo jeśli ratownik miał świadomość, że mężczyzna jest niepełnosprawny i według jego oceny - podczas czynności ratunkowych mógłby odnieść obrażenia lub śmierć - np. pójść z mężczyzną na dno - mógł on odstąpić od udzielenia pomocy bez ponoszenia konsekwencji prawnych.

Nie wiem skąd wzięliście art. 155 kk, ale błagam - nie idź na aplikację prokuratorską.

Podstawa prawna:
Art. 162 kk
§ 1. Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Pogrubiłem słowa - klucze.


PS. Do końca kwietnia powyższe rozwiązanie kazusu będzie najbardziej logiczne. Od maja tego roku, naszego pechowego ratownika oskarżyliby z jakiegoś lipnego artykułu dla podbicia statystyki i będzie bujał się po sądach dopóki się nie przedawni, a zamiast prokuratora zobaczy zakurzone krzeszło. Ale tego wykładowcy nie mów, nie wiadomo z jakiej opcji politycznej się wywodzi. ;)
 
Ostatnia edycja:
Art. 162kk wskazuje na winę ratownika,a mamy podać przepis prawa, który uzasadni fakt, że ratownik jest niewinny. Mamy zająć stanowisko obrońcy.
 
No to wytłumaczyłem dlaczego jest niewinny. Ślepa czy czytać ze zrozumieniem nie potrafi?
Dostałaś rozwiązanie swojego prostego kazusu.
Napisałem go na prawdę prostym językiem, czego nie rozumiesz?
 
Ostatnia edycja:
To drugie :)
Z art. 162kk nie wynika wprost, że nie będzie podlegał karze, wręcz przeciwnie czytamy, że "... podlega karze pozbawienia wolności do lat 3." Ponadto lepiej dla ratownika, że chłopiec był kaleką, tak powiedział wykładowca. Zatem "Dodatkowo jeśli ratownik miał świadomość, że mężczyzna jest niepełnosprawny i według jego oceny - podczas czynności ratunkowych mógłby odnieść obrażenia lub śmierć - np. pójść z mężczyzną na dno - mógł on odstąpić od udzielenia pomocy bez ponoszenia konsekwencji prawnych." jest złym stwierdzeniem, tak to zrozumiałam. Nie jestem studentką prawa, a mam jedynie prawo karne na studiach i się tego uczę dopiero.
 
Ostatnia edycja:
Ratownik jest w pracy. Żeby uzyskać tytuł ratownika musiał przejść stosowne testy z zakresu udzielania pierwszej pomocy oraz zapewne zasad ratowania ludzi topiących się. Możemy założyć, że nauczono go również postępowania w przypadku ratowania ludzi niepełnosprawnych.

Ratownik w trakcie pracy - w tym konkretnym przypadku i każdym innym kiedy komuś dzieje się szeroko rozumiana krzywda podlega pod art. 162 kk.

Ratownik zgodnie ze swoją wiedzą nabytą w trakcie nauki wie, że ratując osobę niepełnosprawną może pójść z nią na dno - tym samym może stracić życie oraz nie zdąży uratować osoby pełnosprawnej, która - w jego ocenie - nie wyrządzi mu krzywdy w trakcie tych czynności. W związku z tym nie podlega odpowiedzialności karnej w art. 162 kk gdyż działa zgodnie ze swoją wiedzą. A jego wiedza pozwala stwierdzić, że uratowanie osoby niepełnosprawnej jest ogólnie rzecz biorąc - ryzykowne.

Napisałem to językiem dziecka z podstawówki. W miarę ściślej wytłumaczyłem to wyżej w stwierdzeniu, że: Ratownik odpowie karnie za śmierć osoby tylko w sytuacji gdy nastąpiła ona w wyniku rażącego niedbalstwa bądź działania umyślnego.
Tutaj należy wskazać, że zarzut rażącego niedbalstwa nie ma zastosowania gdy ktoś wykonuje swoją pracę/czynności ratunkowe zgodnie ze swoją wiedzą, doświadczeniem i przekonaniem co do ich słuszności.


DLATEGO JEST NIEWINNY
 
Ostatnia edycja:
Rozumiem.
Nie mogę być prokuratorem, bo nie studiuję prawa.
 
Powrót
Góra