magnatex
Ekspert
- Dołączył
- 11.2006
- Odpowiedzi
- 7 544
1. W przypadku sprawy aresztanckiej, na dwa tygodnie przed upływem aresztowania nalezy albo przesłać akta do sądu z aktem oskarżenia, albo z wnioskiem o przedłużenie aresztu. Tak mówi kpk, a nie jakas dodatkowa praktyka. Skoro sprawa była prosta, i dała się skończyć w tak krótkim czasie to tylko możesz się z tego cieszyć,
2. Sprawy aresztanckie załatwiane są zawsze w pierwszej kolejności. Żaden sąd nie może sobie pozwolić na trzymanie aresztowanego "do bólu". Jeśli sędzia prowadzący sprawę miał wolny termin, i był w stanie uzgodnić dokonwojowanie oskarżonego do sądu, to mógł osądzić sprawe. Z drugiej strony proszę pamiętać o tym, że łatwiej jest osądzić sprawę z jednym czy dwoma oskarżonymi, niż z dziesięcioma czy dwudziestoma.
3. Prowadzący sprawę policjanci byli wzywani na rozprawę? A w jakim celu? Rozumiem wzywanie policjantów zatrzymujących sprawcę na gorącym uczynku, ale wzywanie prowadzących, poza pewnymi przypadkami uważam za czynność zbędną.
4. To że sędzina nie zgadza się ze sposobem prowadzenbia postępowania i jego wnioskami, to jest jej problem. Prawo nie jest nauką ścisłą, i w pewnych przypadkach konkretny czyn może być bardzo trudny do zakwalifikowania. Proszę przypomnieć sobie casus Lwa Rywina - wszyscy mieli problem z kwalifikacją jego propozycji.
2. Sprawy aresztanckie załatwiane są zawsze w pierwszej kolejności. Żaden sąd nie może sobie pozwolić na trzymanie aresztowanego "do bólu". Jeśli sędzia prowadzący sprawę miał wolny termin, i był w stanie uzgodnić dokonwojowanie oskarżonego do sądu, to mógł osądzić sprawe. Z drugiej strony proszę pamiętać o tym, że łatwiej jest osądzić sprawę z jednym czy dwoma oskarżonymi, niż z dziesięcioma czy dwudziestoma.
3. Prowadzący sprawę policjanci byli wzywani na rozprawę? A w jakim celu? Rozumiem wzywanie policjantów zatrzymujących sprawcę na gorącym uczynku, ale wzywanie prowadzących, poza pewnymi przypadkami uważam za czynność zbędną.
4. To że sędzina nie zgadza się ze sposobem prowadzenbia postępowania i jego wnioskami, to jest jej problem. Prawo nie jest nauką ścisłą, i w pewnych przypadkach konkretny czyn może być bardzo trudny do zakwalifikowania. Proszę przypomnieć sobie casus Lwa Rywina - wszyscy mieli problem z kwalifikacją jego propozycji.