kolizja przy wyjezdzie z parkingu - nietypowa sytuacja

  • Autor wątku Autor wątku Fac3k
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
F

Fac3k

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2011
Odpowiedzi
8
Witajcie,

chcialbym prosic o porade w nastepujacej sprawie:

klika dni temu uczestniczylem w kolizji na parkingu na terenie prywatnym (ogrodzony teren firmy z parkingiem). Bylem osoba wyjezdzajaca tylem z miejsca parkingowego. Niestety podczas wyjezdzania zostalem mocno uderzony w tyl samochodu, konkretnie w hak ktory mialem zamontowany. Uszkodzenia w samochodach dosc znaczne. Uderzajacy samochod zatrzymal sie ~10m dalej.

W teorii sytuacja jest jasna - jestem bezwzglednie winny, jako ze nie ustapilem pierwszenstwa wlaczajac sie do ruchu cofajac i nie zachowalem ostroznosci.

Kod:
Art. 23.
1. Kierujący pojazdem jest obowiązany:
    3.przy cofaniu ustąpić pierwszeństwa innemu pojazdowi lub uczestnikowi ruchu i zachować szczególną ostrożność, a w szczególności:

    a. sprawdzić, czy wykonywany manewr nie spowoduje zagrożenia bezpieczeństwa ruchu lub jego utrudnienia,
    b. upewnić się, czy za pojazdem nie znajduje się przeszkoda; w razie trudności w osobistym upewnieniu się kierujący jest obowiązany zapewnić sobie pomoc innej osoby.

Z mojej perspektywy wyglada to jednak inaczej - manewr cofania i wlaczania sie do ruchu wykonywalem z nalezyta ostroznoscia, bardzo wolno i z intencja ustapienia pierwszenstwa ewentualnym uzytkownikom drogi. Samochod ktory we mnie uderzyl jechal natomiast z duza predkoscia (~60km/h) po terenie gdzie predkosc jest regulaminowo (teren prywatny!) ograniczona do 20km/h. W mojej ocenie doprowadzilo to to blednej oceny sytuacji - ciezko jest zauwazyc zbyt szybko poruszajacy sie pojazd, kontrolujac obydwie strony drogi. Ponadto kierowca, widzac przed uderzeniem wycofujacy pojazd nie podjal zadnej czynnosci - jechal na wprost, nie zmniejszajac predkosci, tudziez nie zmnieniajac toru jazdy, tak jak gdyby nie widzial przeszkody. Z miejsca parkingowego zdazylem wysunac sie o mniej wiecej 50-70cm w powolnym tempie. Nota bene nie widac tez zmiany toru jazdy po uderzeniu.

Wszystko to jest nagrane na kamerze ochrony budynku. Tasma jest precyzyjna (pokazuje czas z dokladnoscia do ms). Nagranie zostalo zabezpieczone. Jezeli uda mi sie je formalnie uzyskac, to postaram sie zamiescic.

Po uswiadomieniu sobie skali uszkodzen pojazdow (co przeklada sie na duza predkosc) oraz faktu ww nagrania postanowilem nie podpisywac oswiadczenie, skutkiem czego wezwana zostala policja Funkcjonariusze zaproponowali mi mandat za art 98 kw w wysokosci 300pln, ktorego nie przyjalem z zamiarem 'dochodzenia sie w sadzie'.


Czy w obliczu faktów takich jak:
1) powolne wyjezdzanie z parkingu noszace znamiona zachowania ostroznosci ;)
2) zbyt duza predkosc osoby uderzajacej
3) brak jakiejkolwiek reakcji kierowcy pomimo przeszkody na drodze - mam tu na mysli kodeks drogowy:
Kod:
Art. 23.
1. Kierujący pojazdem jest obowiązany:
    2.przy omijaniu zachować bezpieczny odstęp od omijanego pojazdu, uczestnika ruchu lub przeszkody, a w razie potrzeby zmniejszyć prędkość;

4) istnienie nagrania ze zdarzenia​

a) mam jakiekolwiek szanse w sadzie?
b) jezeli tak, jakie sa mozliwe rozstrzygniecia?


Wszystkie osoby, ktore widzialy nagranie maja takie zdanie jak ja. Podobno nagranie ma zostac opublikowane jako przestroga dla szybko jezdzacych po parkingu.
Wszystko fajnie ale jak to wyglada w swietle przepisow i jak zareaguje na to sad?

Bardzo prosze o pomoc w ocenie tej sytuacji, byc moze przeprowadzenie procesu to strata czasu i pieniedzy :(.
 
Jeżeli nie jesteś w stanie bezpiecznie wycofać powinieneś poprosić dodatkową osobę o pomoc w wycofaniu. Nie ma tu znaczenie prędkość osoby poruszającej się (trzeba rozgraniczyć wykroczenie przekroczenia prędkości, a wykroczenie spowodowania zdarzenia drogowego), a to na tobie ciąży obowiązek podczas manewru cofania ustąpić pierwszeństwa innym uczestnikom i ustawodawca nie podał czy mają poruszać się z prędkością obowiązującą na danym odcinku drogi czy może z prędkością wyższą
 
Nie wystarczy zachować ostrożności masz obowiązek ustąpienia pierwszeństwa innym pojazdom a nie tylko taki zamysł.
Odnośnie omijania - byłeś w ruchu więc nie jest to omijanie.
27) omijanie – przejeżdżanie (przechodzenie) obok nieporuszającego się pojazdu,
uczestnika ruchu lub przeszkody;
 
Witam,
mam pytanie, 2 dni temu uległam wypadkowi. kiedy jechalam rowerem zostałam potrącona przez samochód. Mialam tylko potłuczone kolano więc nie wzywaliśmy policji. KIerowca oddał mi pieniądze za zniszczone spodnie. Nie spisywaliśmy żadnego oświadczenia. Posiadam jedynie numer rejestracyjny pojazdu sprawcy. Moje pytanie czy mam prawo ubiegać się o jakieś odszkodowanie w tej sytuacji skoro nie było na miejscu policji ani pogotowia? Ile mam czasu żeby zglosić sprawę policji?
 
Odszkodowanie za co?
 
Dziekuje za szybkie odpowiedzi, zwlaszcza ze to niedzielny ranek :).

Jak rozumiem dalsze postepowanie sadowe z gory skazuje mnie na porazke.

Czy w takim razie moge jeszcze wycofac sie z takiego postepowania i pzryjac mandat? Sprawa jest na etapie, w ktorym musze zlozyc zeznania jako podejrzany o wykroczenie z art 98kw.


Jezeli nie, jakie sa koszty postepowania sadowego?
 
Z gory przepraszam za podwojnego posta - niestety nie potrafie znalezc przycisku do edycji :)

Wracajac do tematu, chcialbym jednak zamienic kilka slow, jako ze Wasze opinie wydaja sie byc sucha interpretacja przepisu.

RD1 napisał:
Jeżeli nie jesteś w stanie bezpiecznie wycofać powinieneś poprosić dodatkową osobę o pomoc w wycofaniu. Nie ma tu znaczenie prędkość osoby poruszającej się (trzeba rozgraniczyć wykroczenie przekroczenia prędkości, a wykroczenie spowodowania zdarzenia drogowego), a to na tobie ciąży obowiązek podczas manewru cofania ustąpić pierwszeństwa innym uczestnikom i ustawodawca nie podał czy mają poruszać się z prędkością obowiązującą na danym odcinku drogi czy może z prędkością wyższą

Tak masz calkowita racje ale mi chodzi o to, ze nadmierna predkosc nadjezdzajacego samochodu spowodowala bledna ocene sytuacji.
Nie brak mozliwosci oceny, przy ktorym powinienem poprosic o pomoc.
Ja bylem pewny, ze w odleglosci, ktora jest niezbedna dla bezpiecznego wykonania dla pelnego manewru, nie bylo nadjezdzajacego samochodu (opieralem sie na zalozeniu, ze predkosc nadjezdzajacego nie moze znaczaco odbiegac od normy).
Zakladajac, ze nie moge zrobic takiego zalozenia, nikt nie powinien wyjezdzac tylem z parkingu bez pomocy, jako ze nigdy nie bylibysmy pewni, czy ktos nie nadjedzie z predkoscia na przyklad 100km/h czyli prawie 30m/s. Przez sam okres, w ktorym przecietny kierowca sprawdza jednak druga strone drogi, mysle ze ok 2-3s, samochod taki przejezdza 60-90m. Z kazdym nadmiarowym km/h rosnie odleglosc ktora trzeba kontrolowac a zarazem maleje precyzja oceny sytuacji (o czym wyjezdzajacy nie moze wiedziec!).


destructor napisał:
Nie wystarczy zachować ostrożności masz obowiązek ustąpienia pierwszeństwa innym pojazdom a nie tylko taki zamysł.

Zamysl, ktory mialem zamiar zrealizowac dla zidentyfikowanych uzytkownikow drogi. Tak jak pisalem wczesniej, nadmierna predkosc spowodowala bledna ocene sytuacji w konsekwencji brak identyfikacji nadjezdzajacego.


destructor napisał:
Odnośnie omijania - byłeś w ruchu więc nie jest to omijanie.

Jak mam to rozumiec w szerszym ujeciu? Jezeli samochod stoi to nalezy zachowac odstep i nie mozna w niego uderzyc, jezeli jest w ruchu to walic smialo? Z drugiej strony podczas wycofywania mialem mniejsza predkosc niz pieszy w marszu.


Rozumiem, ze prezpisy nie definiuja takich niuansow wprost, byly by nieczytelne.
Ale czy nie jest zadaniem sedziego wziecie pod uwage okolicznosci zdarzenia, zwalszcza w obliczu mozliwosci weryfikacji na tasmie?

Czy waszym zdaniem postepowanie sądowe skazuje mnie na porazke?
 
mój kolega kiedyś wyjeżdzając z podporządkowanej został uderzony przez bardzo szybko jadący samochód drogą z pierwszeństwem i mimo, że policja sugerowała jego winę i proponowała poddanie się postępowaniu mandatowemu, odmówił i w Sądzie ugrał współwinę - więc w Sądzie może się zdarzyć wszystko.
Ale Tobie współwina jakby niewiele daje bo i tak naprawa z AC lub kieszeni własnej - bo winy całkowitej tego drugiego raczej Sąd nie uzna. Ale co tu wróżyć z fusów.
 
Jak mam to rozumiec w szerszym ujeciu? Jezeli samochod stoi to nalezy zachowac odstep i nie mozna w niego uderzyc, jezeli jest w ruchu to walic smialo?
Bardzo dobrze zrozumiałeś.
 
@Fac3k
Wyjaśnij proszę jedno.
Cały czas piszesz, że to ten pojazd uderzył w Twój.
Jeżeli faktycznie tak było, to Twoja całkowita wina nie musi być wcale jednoznaczna.
Możesz napisać, jak dokładnie wygadała kolizja?
Z tego co piszesz wynika, że drugi pojazd rozpędził się i wjechał swoim przodem, w Twój tył.
Jakie są uszkodzenia tego drugiego auta? Rozbity przód?
 
odszkodowania za uraz kolana. Czy jest już za późno żeby zgłosić sprawę policji?
 
@Ripper

dla przypomnienia

Fac3k napisał:
Niestety podczas wyjezdzania zostalem mocno uderzony w tyl samochodu, konkretnie w hak ktory mialem zamontowany.

uszkodzenia samochodu, ktory poruszal sie po drodze (vw jetta) sa nastepujace:
- uszkodzenie lakieru na przednim zderzaku po prawej jego stronie ( nie z przodu )
bazujac na ponizszym zdjeciu, mniej wiecej w tym miejscu gdzie kierunkowskaz na zderzaku, na polowie wysokosci miedzy spodem zderzaka a kierunkowskazem
http://www.v10.pl/archiwum/serwis_informacyjny/aktualnosci/volkswagen/jettasw/vw_jetta_kombi_1.jpg
- uszkodzone przednie koło i jego zawieszenie


uszkodzenia samochodu wyjezdzajacego z parkingu:
- urwany hak
- 'przegiety' tyl ( pogiela sie podloga w bagazniku ), klapa bagaznika slabo sie zamyka.
 
Hmm, czyli można by również powiedzieć, że to Ty w niego wjechałeś.

Moim zdaniem jedyny przypadek, w którym mogłaby być uznana wina drugiego kierującego lub chociażby współwina, to taki, gdzie udałoby się udowodnić, że jechał on z bardzo nadmierną prędkością.
 
xxx4455 - pieniądze które ci przekazał to chyba w ramach właśnie odszkodowania. Po drugie masz jakąś dokumentację medyczną łącznie z obdukcją?
 
RE: kolizja przy wyjezdzie z parkingu - nietypowa sytuacja [VIDEO!]

Panie i panowie :)

tak jak obiecywałem, zamieszczam link do nagrania ze zdarzenia.

Zdarzenie

Dodatkowo przypomnę tylko, że sytuacja miała miejsce na parkingu, na terenie prywatnym firmy. Z tego powodu występuje regulamin, który stanowi m.in:

regulamin napisał:
11) Użytkownicy zobowiązani są do stosowania przepisów ruchu drogowego zawartych w ustawie Prawo o ruchu drogowym, w tym do stosowania się do wszelkich znaków drogowych, ustawionych na Parkingu i Drogach Wewnętrznych oraz zasad organizacji ruchu. [...]. Na całym terenie Parkingu oraz na Drogach Wewnętrznych obowiązuje ograniczenie prędkości do 15 km/h.

Nie udało mi się jeszcze ustalić czy zarządca terenu wystąpił o plan ruchu drogowego do odpowiedniej jednostki.


Prosba o opinie - co na ten temat myslicie w kontekscie postepowania sadowego. W tej chwili, jako wyjeżdżający tyłem z miejsca parkingowego, jestem podejrzany o popełnienie wykroczenia z art 98KW.
 
Zdaje się, że z podanego powyżej linku nie da się obejrzeć nagrania.

Ten powinien być lepszy :)

Untitled on Vimeo
 
Oczywiście wina tego co wyjeżdżał tyłem. Nawet nie zatrzymał się na chwilę. Przeceiż można było się wychylić i widząc pojazd zatrzymać się a on napiera dalej do tyłu. Widać że ten jadący po jezdni lekko odbił w bok, gdyż zapewne myślał że cofający się zatrzyma a tu się okazuje że nie. Tutaj cofający wjechał w tego który jechał na wprost.
 
Jak ta technika idzie do przodu :)

No więc tak. Facet rzeczywiście jechał chyba nieco za szybko, ale nie pędził jakoś strasznie. Sądzę, że się trochę zagapił lub nie zauważył, że wyjeżdżasz, bo spokojnie miał czas na silniejsze odbicie w lewo i uniknięcie kolizji.
Ty natomiast, tak jak napisał destructor nawet się nie zatrzymałeś przy wyjeżdżaniu - wygląda na to, że w ogóle go nie widziałeś.

W każdym razie wina, w moim odczuciu, całkowicie po Twojej stronie. Gdybyś chociaż zatrzymał auto przed kolizją, to można by argumentować, że widząc nadjeżdżający pojazd zatrzymałeś się, by go przepuścić, on miał wystarczająco dużo miejsca, by Cię ominąć, a uderzył tylko dlatego, że jechał z nadmierną prędkością.
 
I ja twierdzę że to nie ten jadący uderzył w cofającego a właśnie odwrotnie.
 
destructor napisał:
Widać że ten jadący po jezdni lekko odbił w bok, gdyż zapewne myślał że cofający się zatrzyma a tu się okazuje że nie.

Panie destructor,
Rozumiem, że można mieć zwidy, ba, można pewnie nie odrozniac prostej od krzywej.
Można też nie znać zasady ograniczonego zaufania. Można też nie chcieć czytać ze zrozumieniem.



Niestety pańskie słowa straciły dla mnie jakakolwiek wartość a pańska internetowa tożsamość jakakolwiek wiarygodność.
Chciałbym móc uszanować wolność słowa ale niestety nie potrafię :)
Tymsamym chciałbym Pana prosić o niewypowiadanie sie w dalszym ciągu tego wątku.


Ripper napisał:
[...]ale nie pędził jakoś strasznie. Sądzę, że się trochę zagapił lub nie zauważył, że wyjeżdżasz, bo spokojnie miał czas na silniejsze odbicie w lewo i uniknięcie kolizji.
Ty natomiast, tak jak napisał destructor nawet się nie zatrzymałeś przy wyjeżdżaniu - wygląda na to, że w ogóle go nie widziałeś.

W każdym razie wina, w moim odczuciu, całkowicie po Twojej stronie. Gdybyś chociaż zatrzymał auto przed kolizją, to można by argumentować, że widząc nadjeżdżający pojazd zatrzymałeś się, by go przepuścić, on miał wystarczająco dużo miejsca, by Cię ominąć, a uderzył tylko dlatego, że jechał z nadmierną prędkością.

Chciałbym wyjaśnić jedno - ja wiem, że jestem w znacznej części winny kolizji. Nie czuje się natomiast jedynym winowajcą. Stąd ten wątek na forum :).

1) Racja nie jechal jakos specjalnie szybko. Z moich obliczeń wynika, ze ~45km/h.
2) A co z juz ww zasada ograniczonego zaufania?

PoRD napisał:
Art. 4. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania.

Dlaczego jedne przepisy mają obowiązywać a inne juz nie?
 
Powrót
Góra