Konkurs na aplikację ogólną (KSSiP) - 2016 cz. II

  • Autor wątku Autor wątku duska1958
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
napiszę więcej, dziś lepiej przejść przez aplikację, niż podejść do samego egzaminu i wpisać się na listę np. radcy, wiem od koleżanki, że inaczej patrzą, to tak na marginesie
 
aplikant2016 napisał:
napiszę więcej, dziś lepiej przejść przez aplikację, niż podejść do samego egzaminu i wpisać się na listę np. radcy, wiem od koleżanki, że inaczej patrzą, to tak na marginesie

największą głupotą to dzisiaj jest odbywanie aplikacji adwokackiej i radcowskiej. Te aplikacje to totalna strata czasu, poziom gorszy niż na studiach. Wykładają adwokaci i r. pr., którzy zamiast faktycznie uczyć zawodu robią wszystko jak najmniejszym kosztem. Bardzo dużo ludzi będąc na aplikacji w ostatnim roku zapisuje się na kursy przygotowujące do egzaminu końcowego, bo po prostu po samej aplikacji "na której wykłada starsza konkurencja" nie ma opcji się dobrze przygotować. A kto i gdzie patrzy czy ktoś skończył aplikację czy podszedł do egzaminu końcowego bez aplikacji? I tak i tak nabywasz uprawnienia do wpisania się na listę a potem do droga wolna... Sektor prywatny i samemu trzeba sobie radzić, chyba, że masz znajomych czy rodziców, którzy Cię do kancelarii wezmę... aplikacja adwokacka i radcowska to totalna strata czasu... tyrasz dla patrona za grosze albo i za darmo przez 3 lata, na aplikacji prawie nic się nie dowiesz i jeszcze za nią zabulisz 20 tys. złotych... Już lepiej iść na asystenta sędziego i po 4 latach podejść do egzaminu końcowego
 
_Mala_Mi napisał:
No chyba sobie żarty robisz. Nie ma żadnych podstaw do unieważnienia I etapu. Listy nie ma, bo powstał problem, który stanowi precedens na tle dotychczas organizowanych egzaminów. Myślisz, że publikowaliby listę z punktacją, gdyby nie byli pewni co do jej poprawności ?

Nie mówię, że są podstawy do unieważnienia tylko, że ktoś sprawdza, jak przebiegał egz. i dopóki komisja nie ustali, że wszystko było w porządku, nikt nie będzie ogłaszał końca I etapu. Rozumiesz, chodzi mi o to, że to się wszystko zebrało razem: mała liczba osób, które zdały; brak plomb; artykuły na Gazecie Prawnej etc. W rezultacie skoro dziennikarze uderzyli do Ministerstwa, logicznym jest, że KSSIP chce wszystko dokładnie wyjaśnić, zanim oficjalnie przystąpi do II etapu. To nie znaczy, że ktoś coś będzie unieważniał - mam tylko na myśli to, że z powodu zarzutów o nieważność wszystko się przedłuża.
 
a to jest oczywiste, każdy de facto sam się uczy, tych zajęć nie ma dużo, i są jakie są, większość pracuje za darmo, mniejszość za najniższą, robotę wykonują za patrona i nie tylko, jest jak jest, ale chęć do zawodów korporacyjnych nie spadła
 
Wie ktoś może jak skopiować wyniki z pliku pdf udostępnionego przez KSSiP? Chciałam uszeregować je sobie od najwyższego do najniższego, a jestem zielona w takich kwestiach :D
 
_Mala_Mi napisał:
Wie ktoś może jak skopiować wyniki z pliku pdf udostępnionego przez KSSiP? Chciałam uszeregować je sobie od najwyższego do najniższego, a jestem zielona w takich kwestiach :D

Nie pamiętam kto, ale ktoś z forum już je przerzucał do Excela, może się odezwie i podpowie
 
_Mala_Mi napisał:
Wie ktoś może jak skopiować wyniki z pliku pdf udostępnionego przez KSSiP? Chciałam uszeregować je sobie od najwyższego do najniższego, a jestem zielona w takich kwestiach :D

Wrzuciłem w OCR i mam w Excelu. Odezwij się na priv.
 
Jak uważacie kto jest winien tej dziwnej sytuacji jaka się wytworzyła?

1. MS, które nie potrafi przygotować testu odpowiedniego do poziomu kandydatów
2. Zdający, którzy byli słabo przygotowani/ zlekceważyli egzamin/ uważali że łykną go na lajcie jak korporacyjne

Ja myślę, że prawda leży gdzieś po środku, obie strony mają trochę "za uszami" :)
 
wydaje mi sie, ze test powinien sprawdzac ogolna wiedze. Pojscie w kierunku zbyt trudnego testu nieco umniejsza znaczenie drugiego etapu, ktory jest wazniejszy w kssipie. Ja rozwiazywalem testy na ogolna z lat poprzednich bez problemu z b.dobrymi wynikami, a tutaj poleglem. Kazusy natomaist zawsze mi swietnie wychodzily, ogromnie zaluje, ze sie nie wyprobuje w drugim etapie. Oczywiscie to moja opinia :) za rok bede przygotowany bardzije :P
 
Oj, coś takiego jak trudność zawsze pozostanie odczuciem subiektywnym. Poza tym osoby układające test nie zawsze mogą wyczuć, czy coś będzie dla nas mega trudne, chociaż fakt - momentami pytania były na tyle wymagające lub swego rodzaju podchwytliwe, że musieli się z tym liczyć. Może wrzucili te trudniejsze specjalnie dlatego, że właśnie reszta pytań wydawała im się stosunkowo łatwa/oczywista, co oczywiście może wynikać przede wszystkim z tego, że siedzą w tym o wieeeeeeeele dłużej od nas.
 
cywilove napisał:
Oj, coś takiego jak trudność zawsze pozostanie odczuciem subiektywnym. Poza tym osoby układające test nie zawsze mogą wyczuć, czy coś będzie dla nas mega trudne, chociaż fakt - momentami pytania były na tyle wymagające lub swego rodzaju podchwytliwe, że musieli się z tym liczyć. Może wrzucili te trudniejsze specjalnie dlatego, że właśnie reszta pytań wydawała im się stosunkowo łatwa/oczywista, co oczywiście może wynikać przede wszystkim z tego, że siedzą w tym o wieeeeeeeele dłużej od nas.


No, ale jakoś rokrocznie potrafili wycelować z poziomem. Niemożliwe, że te wyniki są skutkiem wyłącznie złego przygotowania kandydatów. Po prostu test był b. trudny
 
Ja nie uważam, że test był b. trudny. Fakt miałem 117 i nie zdałem, ale prawda jest taka, że uczyłem się od 3 miesięcy i to głównie wieczorem parę godzin po pracy. 3 tyg. przed egzaminem sobie wolne wziąłem i trochę bardziej się przyłożyłem ale to zdecydowanie za mało. Nie wierzę, że osoby które siedziały pół roku czy nawet 3 miesiące i miały czas na swobodną naukę nie zdały tego testu. Po prostu nie uczyły się od rana do wieczora tylko po kilka godzin i taki są efekty... To nie jest egzamin korporacyjny, że wystarczą 2 miesiące czytania wieczorkiem po parę godzin no sorry... Nikt nie mówił, że będzie łatwo
 
Bo był bardzo trudny, ale moim zdaniem w dużej mierze problemem były tutaj też... oczekiwania. Większość z nas z pewnością przerabiała testy z ostatnich 5-7 lat, przeglądała jakieś statystyki pytań, ponieważ wszystko mogło stanowić cenną wskazówkę jak ogarnąć ten ogrom materiału. Czasem dopasowywało się pod to intensywność nauki (czyli np. duży nacisk na cywila, z którego bywało ok. 40 pytań, a mniejszy na KPA, z którego bywały 3, zaglądało się do tych samych mniejszych ustaw). I skoro przez 7 lat tak było, to myśleliśmy, że w tym roku będzie tak samo, co było jak najbardziej racjonalne.

Tyle tylko, że nikt nam nie obiecał, że tak będzie, nie było wymagań, że musi być tak samo, a jak wszyscy doskonale wiemy - w konsekwencji nie było :) I może w tym jest część "problemu".

Poza tym wiadomo - takie testy nie są najlepszą formą sprawdzania wiedzy i często niesprawiedliwą - szczególnie gdy np. wiesz, że dwie odpowiedzi na pewno są niepoprawne, wahasz się między pozostałymi, a ostatecznie zaznaczysz złą (czyli trudno powiedzieć żeby Twoja wiedza na temat tego zagadnienia wynosiła 0, pomimo że taki będzie wynik przy tym pytaniu). Ale przy takich masówkach ciężko aby było inaczej.
 
Ostatnia edycja:
Ja mam wrażenie, że strasznie poziom kształcenia spadł. Nawet jak się czyta tutaj wypowiedzi. Czuje się taki ton, "że mi się coś należy". Prawda jest taka, że nic Wam się nie należy i żeby coś osiągnąć to trzeba pracować. Test był jaki był ale solidne przygotowanie gwarantowało jego zdanie, co potwierdziło 218 osób. Takie wymogi przewidział ustawodawca i z takimi wymogami trzeba było się liczyć. To nie studia, że kłótniami wywalczycie lepszą ocenę. Trochę pokory, zabierajcie się do ciężkiej pracy i zdawajcie za rok. Ci, którzy maja 120+ będą musieli ciężko pracować, żeby potem dostać się na sądową albo prokuratorską. W życiu nie ma nic za darmo.
 
Czy poziom kształcenia ma aż na taki wpływ na zwykłe zakuwanie, to nie wiem, chociaż ok - na pewno gdy się zrozumie, to łatwiej zapamiętać.

Nie oszukujmy się - wszelkie rekrutacje są ostatnio dalekie od doskonałości. Jaki jest sens we wkuciu tego wszystkiego, skoro i tak za kilka tygodni nie będzie się większości z tego pamiętać (szczególnie tych rzadko stosowanych czy niemalże martwych regulacji), do tego sporo się zmieni, a w razie czego zawsze będzie można sięgnąć do kodeksu, co nie jest przecież żadną ujmą. Wydaje mi się, że nawet mało kto z Komisji zdałby ten test, bo nikt nie jest specjalistą od wszystkiego, nie jest ze wszystkim na bieżąco itp.

Tyle, że jak pisałem - nie za bardzo da się inaczej. Jest masówka. I w imię szeroko rozumianej sprawiedliwości taki sam test dla wszystkich uczestników na pewno wzbudza mniej wątpliwości niż np. podania, życiorysy, punkty za zasługi naukowe czy oceniane mocno dyskrecjonalnie rozmowy kwalifikacyjne (już pomijam aspekt techniczny) - co miałoby często z pewnością większą wartość. I na pewno póki co tak będzie to wyglądać, a my jeśli chcemy, to musimy akceptować te warunki (przecież nikt nas nie zmusza do tej aplikacji) i tańczyć tak, jak nam grają. Ile świetnych osób z różnych branż nie ma szansy spełniać się zawodowe przez często mocno niedopasowane wymagania czy warunki rekrutacji. Ale ciężko o jakąś indywidualizację. Tutaj ten II etap ma dużą wartość, tyle, że na pewno masa osób które świetnie dałoby sobie w nim radę odpadła już wcześniej - bo lepiej idzie im np. myślenie, rozwiązywanie, dopasowywanie, niż zakuwanie. A właśnie te pierwsze cechy są ważniejsze.
 
Ostatnia edycja:
Bzdura totalna etap kazusów ma takie samo znaczenie jak test albo i mniejsze. To jest jakaś forma porównania umiejętności kandydatów. Równie dobrze można zrobić egzamin ustny i losowanie pytań. 95% uczelni uczy studentów samej teorii. Mało która uczelnia uczy praktycznych rzeczy czy też rozwiązywania kazusów. Kazusy z tego co wiem są na UJ i studenci tej uczelni mają z góry większe szanse na 2 etapie... Poza tym ocenianie kazusów jest beznadziejne, bo robią to zespoły ludzi. Czyli mój kazus mogą oceniać 2 zespoły a Twój 2 inne zespoły. Ja dostane 20 pkt a Ty napiszesz to samo i dostaniesz 15 pkt. Tutaj nie ma procedury odwołania jak chociażby na egzaminach zawodowych adwokackim czy radcowskim. Punkty za kazusy to bardzo często po prostu decyzja uznaniowa, bo tam poza trafieniem w prawidłowe rozwiązanie liczy się też język, forma, styl... W życiu bym nie oparł naboru na kazusach. To jest bezsens totalny.
 
Bzdura totalna etap kazusów ma takie samo znaczenie jak test albo i mniejsze. To jest jakaś forma porównania umiejętności kandydatów. Równie dobrze można zrobić egzamin ustny i losowanie pytań. 95% uczelni uczy studentów samej teorii. Mało która uczelnia uczy praktycznych rzeczy czy też rozwiązywania kazusów. Kazusy z tego co wiem są na UJ i studenci tej uczelni mają z góry większe szanse na 2 etapie... Poza tym ocenianie kazusów jest beznadziejne, bo robią to zespoły ludzi. Czyli mój kazus mogą oceniać 2 zespoły a Twój 2 inne zespoły. Ja dostane 20 pkt a Ty napiszesz to samo i dostaniesz 15 pkt. Tutaj nie ma procedury odwołania jak chociażby na egzaminach zawodowych adwokackim czy radcowskim. Punkty za kazusy to bardzo często po prostu decyzja uznaniowa, bo tam poza trafieniem w prawidłowe rozwiązanie liczy się też język, forma, styl... W życiu bym nie oparł naboru na kazusach. To jest bezsens totalny.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra