koszty aplikacji adwokackiej

  • Autor wątku Autor wątku vichy
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
vichy napisał:
oki rozumiem:) jednak myślę że w takim rodzinnym mniejszym mieście jest łatwiej -pierwsze primo ta osoba może być znajomym rodziny po drugie - jest zapewne mniej aplikantów gdyż większość idzie do "stolic aplikanckich"

tylko czego można się nauczyc w małym mieście??rodzaj spraw jest zupełnie inny i generalnie ogranicza to możliwosc rozwoju..
 
haker_ napisał:
tylko czego można się nauczyc w małym mieście??rodzaj spraw jest zupełnie inny i generalnie ogranicza to możliwosc rozwoju..

A czego można się nauczyć w dużym?
Jakoś mieszkając w małym mieście mam do czynienia ze sprawami z różnorakimi dziedzinami prawa np. prawem medycznym, prawem autorskim czy prawem ochrony środowiska.
W dużym mieście często się jesteś zaszufladkowany w kancelarii w jednej wąskiej specjalizacji.
 
dokladnie a dodatkowo... patron w dużym mieście cie nie dopuści do sprawy wyższej rangi..
 
vichy napisał:
dokladnie a dodatkowo... patron w dużym mieście cie nie dopuści do sprawy wyższej rangi..

no tak, a w małym mieście to cię dopuści.... do tej jednej która mu się trafia raz na kilka miesięcy.
 
haker_ napisał:
no tak, a w małym mieście to cię dopuści.... do tej jednej która mu się trafia raz na kilka miesięcy.

co będzie oczywiście zupełnie odwrotne do notariusza w małym mieście, bo powszechnie wiadomo, że ten to robi wielkie transakcje, przenosi udziały, przewłaszcza i zabezpiecza setki milionów euro...
 
geronimo22 napisał:
co będzie oczywiście zupełnie odwrotne do notariusza w małym mieście, bo powszechnie wiadomo, że ten to robi wielkie transakcje, przenosi udziały, przewłaszcza i zabezpiecza setki milionów euro...

są takie kancelarie, ale na pewno nie w małych miastach....
 
haker_ napisał:
są takie kancelarie, ale na pewno nie w małych miastach....

to miałem na myśli pisząc ironicznego posta. Nie ma więc co obśmiewać kancelarii z małych miast czy w ogóle kancelarii spoza wielkiego biznesu jako klienteli, bo wszyscy do tych wielkich się nie załapią, a część pewnie nawet by nie chciała.
 
geronimo22 napisał:
to miałem na myśli pisząc ironicznego posta. Nie ma więc co obśmiewać kancelarii z małych miast czy w ogóle kancelarii spoza wielkiego biznesu jako klienteli, bo wszyscy do tych wielkich się nie załapią, a część pewnie nawet by nie chciała.

przecież ja niczego nie obśmiewam, piszę tylko że są rzeczy których aplikant nie nauczy się w małym mieście...
 
A ja chciałem wczoraj dać w Warszawie apl. adw. 300 aby ustalił mi w KGP dlaczego zatrzymano jednego zawodnika. I co? I brak chętnych a dzwoniono do jak mi powiedziano ponad 30...
 
Pasqud napisał:
A ja chciałem wczoraj dać w Warszawie apl. adw. 300 aby ustalił mi w KGP dlaczego zatrzymano jednego zawodnika. I co? I brak chętnych a dzwoniono do jak mi powiedziano ponad 30...

nie chcę kolegów obrażać, ale może mało kto wiedział o co to w ogóle chodzi i jak usługę wykonać ? bo w to, że znalazłaby się masa aplikantów gotowych schylić się po 300 zł to nie wątpię znając realia rynkowe, nawet Warszawy :)
 
haker_ napisał:
przecież ja niczego nie obśmiewam, piszę tylko że są rzeczy których aplikant nie nauczy się w małym mieście...

to jaką masz radę dla tych co w dużych miastach dziwnym trafem nie znajdą pracodawcy ? mają zatłuc tych co znaleźli i wskoczyć na ich miejsce ? czy założyć że od fachowca to wszędzie się sporo nauczy a od lewusa to w Nowym Jorku przez 3 lata nic a nic nie zdobędzie ?
 
geronimo22 napisał:
to jaką masz radę dla tych co w dużych miastach dziwnym trafem nie znajdą pracodawcy ? mają zatłuc tych co znaleźli i wskoczyć na ich miejsce ? czy założyć że od fachowca to wszędzie się sporo nauczy a od lewusa to w Nowym Jorku przez 3 lata nic a nic nie zdobędzie ?

aha.. teraz to się nazywa dziwny traf?
 
nie wiem czy ma sens kłócić się że tam a tam jest lepiej... poprostu mniejsze miasta maja swoje plusy i minusy jak i te większe... wg. mnie poziom jest wyrównany..
 
ja akurat pracuję w dużym mieście, ba - największym ;)
Ale nie uważam, że to jakiś szczególny wyznacznik i wiem po sobie i ludziach, że nierzadko Ci z mniejszych ośrodków lepiej przygotowani będą, bo mieli okazję wykazać się większą samodzielnością i wszechstronnością. Nie mówiąc już o tym, że w dużym mieście trafia się proporcjonalnie więcej partaczy, którzy niby to czegoś aplikanta nauczą :)

A tak już poza wszystkim - to w obecnych warunkach rynkowych aplikant będzie łapał co się trafia i nie wybrzydzał, bo to nie on wybiera a liczy, że na jego spośród tłumu chętnych jakiś łaskawca skinie :)
 
troche odbiegne od tematu ale chcialam sie zapytac czy moze ktos wie jak wyglada sprawa z przydzielaniem przez ORA patrona? chodzi mi o to, ze raczej nie uda mi sie znalezc patrona "na wlasna reke" w zwiazku z tym zostanie mi on przydzielony tylko ze ja np. chcialabym zostac w swojej malej miescinie i czy myslicie ze wtedy ORA wyznaczy mi patrona z miejscowosci gdzie mieszkam ? czy bede musiala sie przeniesc bo np ORA wyznaczy mi patrona np. w poznaniu?
 
zwykle wygląda to tak że starają się przypisać w mieście w którym mieszkasz albo w jego pobliżu -jednak moze być np.Poznań...
 
Czy ktoś z tegorocznych zdających na aplikację adwokacką wie już, czy w jego ORA jest możliwość rozłożenia opłaty za aplikację na raty? U mnie w ORA w Opolu w sobotę nastąpiła zmiana dziekana i na razie nic nie wiadomo. W zeszłym roku były raty miesięczne, ale teraz czekamy na decyzję.
 
geronimo22 napisał:
nie chcę kolegów obrażać, ale może mało kto wiedział o co to w ogóle chodzi i jak usługę wykonać ? bo w to, że znalazłaby się masa aplikantów gotowych schylić się po 300 zł to nie wątpię znając realia rynkowe, nawet Warszawy :)

i tu się mylisz. tak się składa, że byłam tą dzwoniącą (albo przynajmniej jedną z kilku) i...
wszyscy mają pracę i swoje obowiązki zawodowe i mało kto może tak po prostu wszystko rzucić i pojechać na KGP. Choć przyznam, że sama byłam tym zaskoczona, ale tak właśnie jest...
 
Powrót
Góra