Kończąc moją dyskusję w tym wątku, napiszę tylko w sposób uproszczony jak ja bym postąpił. Samochód jest niesprawny i nie jeździ czyli ma taką wadę jak w punkcie 1. Jest niezgodny z zawartą umową, bo raczej samochody kupuje się po to żeby się nimi poruszać. Wziąłbym rzeczoznawcę żeby dokładnie ocenił stan samochodu, wskazał co się zepsuło i ile będzie kosztować konieczna naprawa.
Następnie złożyłbym sprzedawcy, pisemną reklamację z żądaniem obniżenia ceny o kwotę naprawy. Jeżeli sprzedawca odmówi - pozew do sądu.
Jeszcze raz podkreślę - w tym przypadku domniemanie sprawia że kupujący nie musi udowadniać tego że wada

były w samochodzie w momencie wydania towaru. Jest to bezdyskusyjne. Sprzedawca aby takie domniemanie wzruszyć, musi UDOWODNIĆ że awaria nastąpiła w wyniku działania albo zaniechania działania przez kupującego, lub wiąże się z innym zdarzeniem zaistniałym po wydaniu towaru (np z wjechaniem do głębokiego rowu wypełnionego wodą).
Jeśli mu się to uda, to oczywiście sprawę wygra - jeśli nie to przegra.Ale ciężar dowodu jest po jego stronie.
I nie ma tu nic do rzeczy wiek i przebieg samochodu. Sąd po prostu nie może wydać innego wyroku. Podany przez loco1 przykład, nie dotyczy sprzedaży konsumenckiej w rozumieniu obecnych przepisów. A transakcje pomiędzy osobami prywatnymi, to całkiem inna bajka i przepisy.