Kupno samochodu z ukrytą wadą od handlarza

  • Autor wątku Autor wątku Armando307
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
loco1 napisał:
...A na jakiej podstawie tak twierdzisz?...
Na takiej, że KC nie określa pojęcia naturalnego zużycia przy sprzedaży konsumenckiej tak jak to ma miejsce w przypadku najmu nieruchomości.
 
Panowie, może to trochę rozluźni temat...
Okazało się, że wśród znajomych mam prawnika. Przedstawiłem mu sytuację i stwierdził, że w momencie kiedy handlarz wiedział o wadach pojazdu (a wiedział, gdyż mam na piśmie od poprzedniego właściciela że sprzedał mu z wadami) a ukrył je przede mną w celu chęci zarobienia, to sąd nie pozostawi na nim suchej nitki! i na nic się zda nawet jakakolwiek próba udowodnienia że auto w momencie zakupu wady nie miało... Stwierdził też że tu nie chodzi o klocki hamulcowe czy pióro wycieraczki żeby sobie odpuścić. Powiedział że jest przekonany na 99,9% że wygram!
 
No więc do dzieła weź znajomego prawnika i walcz. Pamiętaj tylko że do czasu wygrania sprawy za wszystko płacisz sam. No ale masz przecież na 99,9 % wygrana sprawę :)

Wysłane z mojego Lenovo TB2-X30L przy użyciu Tapatalka
 
Jak ja kocham te 100proc zapewnienia prawnikow na wygrana. Adwokat mojego bylego meza tez go zapenial ze ja wszystko przegram na 100proc sprawy wygrane. I przegral wszystko co sie tylko dalo. Jest jedna osoba ktora zawsze wygrywa ....adwokat. Nie wazny wynik zawsze kasuje kase. Trzeba przemyslec sens i koszty. No i czas. Bo to moga byc lata.
 
Jeżeli to takie oczywiste to niech się prawnik zgodzi na większe wynagrodzenie ale po wygranej ;)

Przed sądem nawet białe nie jest czarne :D
 
Armando307 napisał:
Powiedział że jest przekonany na 99,9% że wygram!

A jak się okaże, że sprzedający nie ma żadnego majątku i nie zapłaci a komornik nie będzie miał z czego ściągnąc?

Pamiętaj, że za poszukiwanie majątku dłużnika przez komornika placisz Ty ;)

Na forum byli już ludzie którzy po wygraniu sprawy nie dostali $$ bo nie było jak jej sciągnac od dluznika.
 
Ostatnia edycja:
Kończąc moją dyskusję w tym wątku, napiszę tylko w sposób uproszczony jak ja bym postąpił. Samochód jest niesprawny i nie jeździ czyli ma taką wadę jak w punkcie 1. Jest niezgodny z zawartą umową, bo raczej samochody kupuje się po to żeby się nimi poruszać. Wziąłbym rzeczoznawcę żeby dokładnie ocenił stan samochodu, wskazał co się zepsuło i ile będzie kosztować konieczna naprawa.
Następnie złożyłbym sprzedawcy, pisemną reklamację z żądaniem obniżenia ceny o kwotę naprawy. Jeżeli sprzedawca odmówi - pozew do sądu.
Jeszcze raz podkreślę - w tym przypadku domniemanie sprawia że kupujący nie musi udowadniać tego że wada (y) były w samochodzie w momencie wydania towaru. Jest to bezdyskusyjne. Sprzedawca aby takie domniemanie wzruszyć, musi UDOWODNIĆ że awaria nastąpiła w wyniku działania albo zaniechania działania przez kupującego, lub wiąże się z innym zdarzeniem zaistniałym po wydaniu towaru (np z wjechaniem do głębokiego rowu wypełnionego wodą).
Jeśli mu się to uda, to oczywiście sprawę wygra - jeśli nie to przegra.Ale ciężar dowodu jest po jego stronie.
I nie ma tu nic do rzeczy wiek i przebieg samochodu. Sąd po prostu nie może wydać innego wyroku. Podany przez loco1 przykład, nie dotyczy sprzedaży konsumenckiej w rozumieniu obecnych przepisów. A transakcje pomiędzy osobami prywatnymi, to całkiem inna bajka i przepisy.
 
Ostatnia edycja:
Shocked napisał:
Na takiej, że KC nie określa pojęcia naturalnego zużycia przy sprzedaży konsumenckiej tak jak to ma miejsce w przypadku najmu nieruchomości
I niby jaki to ma wpływ na Twoje twierdzenie:
Shocked napisał:
O naturalnym zużyciu może być mowa wówczas, gdy producent zakłada wymianę części po x kilometrach lub co x czasu. Jeżeli dany podzespół ma w założeniu służyć przez całe życie pojazdu to nie może być mowy o naturalnym zużyciu
JIMI52 napisał:
Jest niezgodny z zawartą umową,
Nie masz podstaw, żeby tak twierdzić.

JIMI52 napisał:
Sprzedawca aby takie domniemanie wzruszyć, musi UDOWODNIĆ że awaria nastąpiła w wyniku działania albo zaniechania działania przez kupującego, lub wiąże się z innym zdarzeniem zaistniałym po wydaniu towaru (np z wjechaniem do głębokiego rowu wypełnionego wodą).
Zaczynasz pisać głupoty.
JIMI52 napisał:
I nie ma tu nic do rzeczy wiek i przebieg samochodu. Sąd po prostu nie może wydać innego wyroku.
A teraz to nawet bzdury...
JIMI52 napisał:
Podany przez loco1 przykład, nie dotyczy sprzedaży konsumenckiej
Dlaczego tak twierdzisz?
 
Naturalne eksploatacyjne zużycie to pojęcie bardziej techniczne niż prawne. Nie zostało ono zdefiniowane ani nawet wymienione w przepisach dotyczących sprzedaży konsumenckiej.
Wskaż mi proszę więc czego ono dotyczy?
 
Naturalne zużycie to zużycie rzeczy na skutek jej normalnej eksploatacji. I nie ma to nic wspólnego z jakimkolwiek zaleceniem producenta.
 
Wskażesz mi przepis definiujący ww?
 
Nie, bo takiego nie ma. To określenie z orzecznictwa i zdrowego rozsądku. Nie wszystko musi i powinno być opisywane literalnie przez przepisy prawa.
 
Ze zdrowego rozsądku (popartego zapewnieniami producenta) wynika również, że pewne podzespoły się zużywają po X czasu lub km a pewne zużyć się nie powinny podczas normalnej eksploatacji.
 
Uważam, że takie zapewnienia producenta nie istnieją. Ale jeśli twierdzisz inaczej, to poproszę o przykłady i listę takich elementów.
I co ewentualnie z elementami auta, nie będącymi na takiej liście?
 
Producent załącza do pojazdu w momencie wprowadzenia do obrotu instrukcję obsługi. Wydaje też instrukcje dla serwisów co i w jakich interwałach sprawdzić, regulować czy wymieniać.
Tutaj nie chodzi o listę rzeczy, które nie podlegają wymianie.
Tutaj jest lista podzespołów podlegających czynnościom ze strony użytkownika lub serwisu. Jeżeli czegoś na tej liście nie ma to jest to element nie podlegający wg producenta zużyciu.
 
Producent wprowadzając tak złożony produkt szczegółowo opisuje wszystkie potencjalne naprawy i wymiany podzespołów.
To się nazywa reżim technologiczny naprawy wg standardów producenta. Pojęcie znane z tematyki odpowiedzialności z tytułu OC.
 
Ale co mają wytyczne producenta do indywidualnego stanu pojazdu, który mógł być różny?
Przykład pierwszy z brzegu -
Jeżdżąca dziadek co niedzielę do kościoła a pojazd wytyrany po "L". Tez będziesz uważał, że sposób użycia(zuzycia) pojazdu nie miał wpływu na stan techniczny podzespołów? :)

To ze ktoś (producent) każe wymieniać - tez nie oznacza ze wymieniano.

Niemniej - pytanie o jak dużej wadzie może Ci poświadczyć pierwotny właściciel, i jak będzie szansa na to by wykazać ze nastąpiło zatajenie faktów. To na prawdę wydaje się bardzo abstrakcyjne do udowodnienia, ale - let's try ;)
 
Shocked napisał:
Tutaj jest lista podzespołów podlegających czynnościom ze strony użytkownika lub serwisu. Jeżeli czegoś na tej liście nie ma to jest to element nie podlegający wg producenta zużyciu.
Naprawdę chcesz iść tym tropem?
Pokaż mi zatem taką listę, zawierającą np: żarówki, tapicerkę, obicie kierownicy, dywaniki, pióra wycieraczek, gałkę zmiany biegów itd.

Czy zawór EGR oraz wtryski podlegają w/g producenta sprawdzeniu lub regulacjom?
 
Tak czy siak...
...niech autor tematu działa ze swoim prawnikiem i zdaje nam relacje z przebiegu procesu.
 
Powrót
Góra