Listy od/ do osadzonego - cz. II

  • Autor wątku Autor wątku Ag_Maz
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
przecież mój mąż zna moje dane.... ale ja sądziłam, że wychowawca uzupełnia listę odwiedzających... miał moje dane prsona ale pytał o adres..... co robić!!!! czy tam zadzwonić i wyjaśnić to??? ale jak??? przecież każdy mnie wyśmieje..... :sad:
 
no mój teoretycznie też zna moje dane, ale wcale bym się nie zdzwiła, jakby zaadresował list "ulica ....... X, klatka naprzeciwko huśtawek, środkowe mieszkanie na trzecim piętrze" :D
Ja bym to potraktowała jako sytuację niepokojącą, a dokładniej jako wyciek danych osobowych - kto ma do nich dostęp, skoro podałaś je pracownikowi na jego wyraźną prośbę? I dlaczego listu nie napisał mąż, tylko ktoś w jego imieniu? Złamana ręka? Nawet jeśli nie mógł z jakiegos powodu napisać sam i kogos poprosił o pomoc, to piszący powinien zachować formę "Pani mąż prosił, żeby przekazać...."
 
Ostatnia edycja:
masz rację... jutro tam zadzwonię i się spytam czy złamał rękę..... ale to mi się wcale nie podoba.... ktoś mnie oszukał :-( zabawiając się moim kosztem.....
 
Nieźle. Zaraz dojdziecie do wniosku, że wychowawca zamierza poderwać tą zaniepokojoną panią.
Ja proponuję wysłać oficjalne pismo do jednostki z kserokopią listu i - co najważniejsze - koperty. Z prośbą o wyjaśnienie. Jeżeli mówimy o tymczasowo aresztowanym to ktoś złamał prawo. Funkcjonariusz? Wątpię. Prędzej osadzony-skazany, który został poproszony albo zmuszony do tego.
 
A nie lepiej po prostu pójść na widzenie i spytać męża czy o tym wie i jeśli tak to czemu nie on to napisał? Po 3 tyg już przysługuje widzenie, więc możesz iść. Ja bym się bała, że pisząc takie listy zaszkodzę bliskiej osobie... wychowawca też człowiek, a jak wiadomo ludzie są zdolni do różnych rzeczy, może się na nim mścić...
 
podryw to chyba najmniej prawdopodobna opcja - gdyby wychowawca chciał ją poderwać, to zaprosiłby na rozmowę, zrobił kawę, gadka-szmatka, "ładny ma Pani sweterek" itd. A nie listem, po którym prawie wpadła w panikę.
Kluczem jest osoba, która się podpisała. Po co się podpisała? Jeśli ktoś pisał "pod dyktando" męża to nie było powodu, żeby się podpisywał. Jeśli inny osadzony zdobył ten adres metodami (powiedzmy eufemistycznie) niekonwencjonalnymi to też nie miał powodu się podpisywać - przecież chyba nie liczy, że ona odpisze autorowi zamiast mężowi.
 
Witajcie.... forg ma rację niestety.... ktoś dopuścił się oszustwa.... ale kto???? rozmowa z wychowawcą pozostawia wiele do życzenia.... jedna wielka kpina i śmiech.... ruszyłabym tą sprawę, ale boję się , że zaszkodzę mężowi...... i pewnie sobie też :( p.s. widzenia nie dostałam :( ale nie pozostawię tego tak :mad:
 
nowa333 napisał:
p.s. widzenia nie dostałam ale nie pozostawię tego tak

hmm bo to chyba jest tak, ze po 2-3 tyg. od zatrzymania ma się prawo do widzeń, ale to prokurator (chyba on, albo inna osoba odpowiedzialna za to) wydaje zgodę i równie dobrze może tej zgody nie wyrazić, bo... może jak sprawa jest jakoś wyjątkowo skomplikowana, albo może ma zły humor czy po prostu takiego widzimisię. Tak czy siak trzeba próbować ile wlezie i przed każdym możliwym widzeniem to może w końcu się zgodzi :)
 
nowa333 napisał:
boję się , że zaszkodzę mężowi...... i pewnie sobie też :(
a nie boisz sie, że jakiś zwyrodnialec ma Twój adres? List to nic, możesz wyrzucić, a jak Cię zaczną w domu nachodzić?
 
teufelek napisał:
hmm bo to chyba jest tak, ze po 2-3 tyg. od zatrzymania ma się prawo do widzeń, :)

po pierwsze - to temat o listach.
po drugie - to nie forum "wydaje mi się".
po trzecie - prawo do widzeń ma się od pierwszego dnia pobytu.

loczek25 napisał:
a nie boisz sie, że jakiś zwyrodnialec ma Twój adres?

Zwyrodnialec?? Za kratami?? Przecież to "rozrabiaki", "psotnisie", "misie" i tak dalej ....
 
forg napisał:
po pierwsze - to temat o listach.

wiem, że to temat o listach. Podałam tylko wg. mnie najlepszy sposób na dowiedzenie się jak było na prawdę. A Ty nie musisz wyciągać jednego zdania czy nawet połowy z kontekstu. Na tym forum bardzo często schodzi się na pochodne tematy, albo niepotrzebne sprzeczki, więc moje wtrącenie widzenia do rozpoznania kwestii listu nie jest zbrodnią.

forg napisał:
po drugie - to nie forum "wydaje mi się".

nie napisałam, że mi się coś wydaje to raz, a dwa nie ja pierwsza piszę tu w formie przypuszczającej, bo nie jestem mgr prawa żebym znała wszystkie przepisy. Dlatego wolę napisać "chyba" niż wprowadzać kogoś w błąd. Zresztą przewijają się tu osoby lepiej obeznane z przepisami i zawsze mogą skorygować. Natomiast jeśli coś jest poparte doświadczeniem to nie piszę "chyba" tylko, że takie coś miało miejsce. I tyle.

forg napisał:
po trzecie - prawo do widzeń ma się od pierwszego dnia pobytu.

no to ciekawa teoria, bo mój chłopak miał prawo po 2 tyg. Możesz swoje twierdzenie podeprzeć jakimś konkretnym przepisem/zapisem etc. skoro jesteś taki pewny siebie?

forg napisał:
Zwyrodnialec?? Za kratami?? Przecież to "rozrabiaki", "psotnisie", "misie" i tak dalej ....

???
 
teufelek napisał:
no to ciekawa teoria, bo mój chłopak miał prawo po 2 tyg. Możesz swoje twierdzenie podeprzeć jakimś konkretnym przepisem/zapisem etc. skoro jesteś taki pewny siebie?

Nie mogę. Przeczytaj sobie temat o widzeniach o widzeniach dla t.a. Tu nie miejsce na taką dyskusję.
 
po tym co piszecie to faktycznie jest powód do strachu przed tymi: Za kratami?? cyt forg: Przecież to "rozrabiaki", "psotnisie", "misie"...... ) oni mają tam swoje prawa o których nikt z nas nie ma pojęcia..... a list???? pani sekretarka AŚ mi powiedziała, że jeśli byłby to list od nich to miałby czerwoną pieczątkę i napis cenzura.... a mój miał zwykła pieczątkę poczty polskiej i adres tego AŚ. Więc nawet jeśli mąż chciałby ukryć jakąś wiadomość.... to zrobiłby to..... skoro jak widać tak można.... ale tego nie zrobił, bo nie on to pisał.... a to co ten "ktoś" napisał to zwykłe wodolejstwo.... tyle że nie wiem jaki miał w tym cel.... wyniósł moje dane..... i?????? strach w oczach to delikatnie powiedziane bo jestem przerażona....
pozdr.
 
nowa333 napisał:
pani sekretarka AŚ mi powiedziała, że jeśli byłby to list od nich to miałby czerwoną pieczątkę i napis cenzura

u mnie w ramach cenzury jest data i podpis, z pieczątką się nie spotkałam, ale może w różnych A.Ś. różnie się praktykuje. W nadawcy powinna być wpisana osoba wysyłająca list, bo jak np. wróci to wiadomo komu przekazać.
 
dwa pomysły całkiem z głowy, bez szczególnego namysłu:
1. nieszkodliwy miś, może nawet trochę "opóźniony", który rozpaczliwie potrzebował napisać list do kogoś; kogokolwiek, bo chciał tak jak inni po prostu wysłać list. Znalazł/zobaczył adres, więc skorzystał. Może nawet nie jest już aresztowany, tylko skazany, ale jeszcze tam siedzi (np. czeka na transport) i jego korespondencja nie jest już cenzurowana - stad brak pieczątki. W tym wypadku raczej nic Ci nie grozi, najwyżej się facet z tej tęsknoty zakocha i będzie natrętny
2. typ trochę inny, mocniej stąpający po ziemi. Wiedząc, że się zdziwisz czy nawet przestraszysz liczy na to, że przy najbliższej okazji powiesz swojemu mężowi o tym liście. Prawdziwą informacją nie jest sam list, tylko "Mam adres Twojej żony". Mają go.

Takich scenariuszy można pleść więcej. I absolutnie nie chcę Cię straszyć, ale ja za wszelką cenę chciałabym się dowiedzieć, kto to pisał.
 
loczek25.... myślę właściwie podobnie ale raczej o tej drugiej wersji... bo kiedy dziś rozmawiałam z tzw. "wychowawcą" i podałam mu imię i nazwisko nadawcy zaczął się dziwnie głupio śmiać i kazał wyrzucić ten list i czekać na "normalny"...... ????? nie rozumiem z tego nic.... a jak się dowiedzieć kto to napisał????
 
czyli znają gościa - może to jednak "psotny miś" i nie pierwszy raz się dorwał do jakiegoś adresu...
Dałabym sobie spokój z wychowawcą, poszłabym z tym listem do dyrektora i prosiłabym o wyjaśnienie sytuacji, bo nie wiem, czy mam się bać i szukać nowego mieszkania. Czyli w sumie to samo, co Forg proponował wczoraj, tylko że on sugerował zwrócenie sie na piśmie.
 
Moj facet poprosil mnie abym w liscie przeslala mu oprocz kartek i kopert dlugopisy bo nie ma nawet czym listu napisac, czy nie bedzie z tym problemu? i jak wyslac najlepiej taki list priorytetem? :> A wy co wysylacie swoim mezczyzna w liscie oprocz znaczkow, kopert i kartek?
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra